Nie wiem nawet jak to opisać, ale spróbuję. Od jakichś trzech tygodni na parapecie okna w sypialni pojawia się biały pył. Nie jest to kurz, bo kurz znam, ten jest inny - jakby drobniutki proszek, trochę jak talk albo kreda. Pojawia się wyłącznie w nocy, rano go widzę. Próbowałam go zebrać i sprawdzić co to jest - nie zostawia śladów na palcach, nie wchłania wody, po prostu jest. Do tego od jakiegoś czasu słyszę w nocy dziwne trzaski w ścianie przy tym oknie i raz, dosłownie raz, usłyszałam coś jakby cichą melodię, ale nie byłam w stanie ustalić skąd. Sąsiadów nie ma, za ścianą mam łazienkę. Sprawdziłam rury, instalację - nic. Ktoś miał coś podobnego?
To brzmi naprawdę osobliwie. Zanim przejdziemy do interpretacji - ile masz okno? Mam na myśli czy jest stare, drewniane, czy plastikowe? Pytam, bo przy starych ramach bywa że masa uszczelniająca lub stara farba z czasem się kruszy i osiada właśnie jako taki biały proszek. Ale melodia i trzaski to już inna sprawa, tego się tak prosto nie wytłumaczy.
A ten pył jest tylko na tym jednym oknie? Bo mam pytanie czy sprawdzałaś inne okna w mieszkaniu, czy tam jest czysto. I jeszcze jedno - czy mieszkasz sama, czy z kimś? Bo to by wykluczało że ktoś z domowników przypadkowo coś rozsypuje.
Melodia mnie najbardziej zastanawia. Czy to była melodia jakby nucona, mechaniczna jak z pozytywki, czy może bardziej taka jakby odległa muzyka? Bo to robi dużą różnicę jeśli chodzi o to z czym mamy do czynienia.
To z pozytywką jest interesujące. Czy masz w sypialni jakieś stare przedmioty, zabawki, szkatułki, cokolwiek co mogłoby mieć mechanizm muzyczny? Czasem stare mechanizmy reagują na zmiany temperatury i same się uruchamiają. Ale mówisz że sprawdziłaś i nie możesz ustalić źródła, więc chyba wchodziłaś w ten pokój szukać?
Szkatułka po babci - to może być istotne. Nie pytam o mechanizm, bo masz rację że to wykluczone. Pytam o samą szkatułkę. Skąd pochodzi, czy wiesz co babcia w niej trzymała, jak długo ją masz? Przedmioty po osobach, które odeszły, potrafią przyciągać pewne energie albo wręcz być nośnikiem obecności. To nie jest spekulacja, mam kilka takich przypadków w doświadczeniu własnym i ze znajomymi.
Hej, a czy ta szkatułka stoi akurat przy tym oknie? Bo jakby stała na parapecie albo blisko, to mogłoby to wszystko się łączyć, nie?
to ważna informacja. Trzy lata spokoju, a potem zmiana. Czy w tym czasie coś się zmieniło u ciebie? Nie mówię o oknie, mówię o tobie - przeprowadzka, choroba, coś co zakończyłaś albo zaczęłaś, cokolwiek co było przełomem.
Też jestem ciekaw odpowiedzi na to pytanie Heliotropa, bo mam podobną teorię. Zjawiska tego rodzaju często nasilają się kiedy my sami jesteśmy w jakimś przejściu, nie środowisko, tylko my. Pył sam w sobie - słyszałem że pojawienie się białego proszku bywa opisywane jako manifestacja obecności, coś jakby ślad.
A może po prostu coś z sufitu się sypie i spada na parapet? Tynk, grzyb, cokolwiek? Bo zanim wejdziemy w duchy to bym sprawdziła wszystkie prozaiczne rzeczy. Nie znam się na tym aż tak jak wy, ale zdrowy rozsądek mówi żeby najpierw sprawdzić zwykłe przyczyny.
Wróćmy do pyłu na chwilę, bo jeszcze jedno mnie uderzyło. Piszesz że nie wychodzi proszek, co to dokładnie oznacza? Że próbowałaś go zebrać i zniknął, że wysechł, że coś innego? I czy ten pył pojawia się codziennie czy tylko niektóre noce?
To z tym zbieraniem brzmi jak coś czego nie należy próbować robić mechanicznie. Jeśli to jest manifestacja o charakterze energetycznym, to zbieranie go na siłę i chowanie do słoika może zaburzać to co się dzieje w tym miejscu. Nie mówię że dobrze że się dzieje, mówię że fizyczne ingerowanie bez zrozumienia co to jest może być nieuważne. Kornelia, czy próbowałaś po prostu zostawić go i obserwować, zamiast od razu usuwać?
A czy robiłaś ostatnio jakiś rytuał w tym mieszkaniu, albo wnosiłaś coś nowego? Nową świecę, kadzidło, kamień? Pytam bo czasem nieświadomie otwieramy coś i potem nie wiemy czemu coś się zaczęło. To może nie mieć związku ze szkatułką.
Zmiana pracy dwa miesiące temu, trudny okres - to czasowo się zgadza. Nie pytam o szczegóły jeśli nie chcesz, ale mam jedno konkretne pytanie: czy to przejście zawodowe wiązało się z poczuciem straty czegoś? Nie musi być nic dramatycznego, czasem wystarczy że coś się zamknęło i jest w nas żal którego sami nie nazywamy żalem.
Trochę tak. Odeszłam z miejsca gdzie byłam pięć lat, nie do końca z własnej woli. Nie myślałam o tym jako o stracie, raczej jako o konieczności. Ale teraz jak piszę to wprost, to może coś w tym jest.
To co mówi Heliotrop ma sens w kontekście szkatułki. Jeśli babcia była dla ciebie ważna i ten przedmiot nosi jej energię, to twój własny stan emocjonalny mógł coś uruchomić. Żałoba i strata potrafią się nakładać na siebie w dziwne wzory, niekoniecznie te które logicznie łączymy.
Chcę tu doprecyzować jedną rzecz, bo widzę że idziemy w kierunku przyczyn emocjonalnych, co może być trafne, ale nie wyczerpuje tematu. Pył który nie daje się zebrać, to nie jest typowy opis zjawiska emocjonalnego ani energetycznego śladu po osobie bliskiej. To brzmi bardziej jak coś aktywnego. Kornelia, czy ten pył jest zawsze w tym samym miejscu na parapecie, czy pojawia się w różnych miejscach?
Punkt uwagi, czyli że coś chce żebyśmy się na to patrzyli? Ale po co? Bo to trochę dziwne, żeby duch albo cokolwiek to jest, sypał pył żeby zwrócić na siebie uwagę, a nie po prostu dał jakiś wyraźny znak.
Pył w tradycjach słowiańskich, a szkatułka jest z Ukrainy więc to jest właściwy krąg kulturowy, bywał opisywany jako ślad przejścia. Nie pojawienie się obecności, ale jej przemieszczanie przez przestrzeń. Parapet przy oknie to miejsce graniczne, między wnętrzem a zewnętrzem. To nie jest bez znaczenia. Kornelia, to okno wychodzi na którą stronę?
zachód jest bardzo istotny w tym kontekście. To kierunek związany z odchodzeniem, z tym co za nami. W wielu tradycjach to strona przez którą przychodzą duchy osób bliskich. Nie mówię że to dowód na cokolwiek, mówię że elementy się układają.
Okej, zachód, szkatułka, babcia, nowa praca. Słuchajcie, ale czy ktoś z was naprawdę miał coś podobnego u siebie? Bo mnie to wszystko brzmi jak dopasowywanie puzzli do obrazka który już mamy w głowie. Znam to z tarotów, jak się chce widzieć połączenie to się je widzi.
Kurzu w szkatułce - czy ten kurz wyglądał podobnie do tego na parapecie? Wiem że to brzmi dziwnie, ale pytam poważnie.
Sprawdź koniecznie. I jeszcze jedno, czy możesz opisać ten pył dokładniej? Mówisz biały, ale czy bardziej matowy jak talk, czy może lekko błyszczący, ziarnisty, czy puszysty jak kurz? Bo to robi różnicę przy identyfikacji.
Dorzucę coś z zupełnie innej strony. Dwa miesiące temu zaczęły się zjawiska. Wiem że nie każdy tu patrzy na tranzyty, ale to jest dokładnie czas kiedy Saturn robił napięciowy aspekt do pozycji Księżyca w wielu horoskopach, co często aktywuje sprawy rodzinne, karmę, rzeczy niedomknięte. Kornelia, jakim masz znak Księżyca?
Dobra, sprawdziłam przed chwilą szkatułkę. Kurz w środku wygląda inaczej, bardziej szary i zbity przy zawiasach. Ten na parapecie jest zdecydowanie bielszy i jakby luźniejszy, choć nadal nie chce wchodzić na szmatkę. Anima masz rację że warto było to porównać, bo to jednak coś innego.
To jest ważne. Bo gdyby to był kurz z szkatułki przenoszony przez dotyk albo powietrze, powinien wyglądać podobnie. A skoro nie wygląda, to nie ma prostego fizycznego połączenia między nimi. Kornelia, czy po tym jak wzięłaś szkatułkę do rąk, zjawisko się nasiliło, osłabło, czy nic się nie zmieniło?
Chyba się nasiliło. To znaczy, pył zaczął pojawiać się częściej, przynajmniej tak mi się wydaje. Ale nie notowałam tego na bieżąco, więc mogę mylić kolejność zdarzeń.
