Właśnie, to mnie też ciekawi - ta różnica między 'widzę kolor jakby wydobywający się ze mnie' a 'widzę kolor wokół'. Bo jak Irenka opisywała tę wizualizację, to miałem wrażenie że chodzi o takie wewnętrzne światło, które wypełnia klatkę. Ale przy pierwszej próbie chyba tylko sobie wyobrażałem zielony prostokąt gdzieś przed oczami. Czy to zły start?
Gabryś, zielony prostokąt przed oczami to jest absolutnie normalny początek, nie przejmuj się. Większość ludzi na starcie wizualizuje 'na zewnątrz' bo tak działa umysł kiedy mówisz mu 'wyobraź sobie'. Z czasem to wchodzi do środka samo z siebie. Nie musisz tego forsować.
To trochę mnie uspokaja, bo ja też miałam coś podobnego. Jakby ten kolor był gdzieś przede mną a nie we mnie. Ale mam pytanie - czy podczas tej wizualizacji powinnam mieć oczy zamknięte cały czas? Bo ja czasem mimowolnie otwierałam i za każdym razem musiałam zaczynać od nowa.
To jest ciekawy punkt bo myślę że właśnie napięcie wokół 'robienia dobrze' potrafi zablokować przepływ w Anahata mocniej niż jakakolwiek blokada wyjściowa. Czakra serca źle znosi presję. U mnie przynajmniej tak to działa - jak zaczynam oceniać czy robię medytację 'prawidłowo', to cokolwiek czułam, znika.
Wracam do pytania Topielicy o odcienie, bo to mnie zaciekawiło od strony praktycznej. Czy ktoś z was próbował systematycznie obserwować jaki kolor pojawia mu się podczas wizualizacji w różnych sesjach i notował to? Zastanawiam się czy zmiana odcienia w czasie mogłaby być wskaźnikiem postępu pracy z czakrą.
Słuchajcie, mam trochę głupie pytanie w tym momencie. Jeśli ktoś totalnie nie widzi żadnych kolorów podczas medytacji - dosłownie nic, tylko ciemność - to czy ta wizualizacja jeszcze działa? Pytam bo po tej pierwszej próbie bez spiral miałem wrażenie że po prostu siedzę z zamkniętymi oczami i tyle.
Gabryś - to jest jeden z najczęstszych problemów na początku i nie oznacza że nic się nie dzieje. Część ludzi jest wzrokowa i widzi od razu. Część jest kinestetyczna i zamiast widzieć - czuje. Ciepło, mrowienie, pulsowanie, zmiana oddechu. Czy coś z tych rzeczy miałeś, nawet jeśli żadnego koloru?
Gabryś, zaciskanie w gardle podczas pracy z Anahata to niekoniecznie Vishuddha dająca znać - czasem przepływ z serca w górę aktywuje gardło po drodze, bo te czakry są połączone. Ale to też może być ten stres z oceniania o którym Walaa mówiła. Jak długo to zaciskanie trwało?
Właśnie się zastanawiam nad jedną rzeczą - wy wszyscy opisujecie te odczucia podczas wizualizacji kolorów, ale czy te spirale które Gabryś kupił miały w ogóle pomóc w samym 'widzeniu' kolorów, czy to jest osobny aspekt? Bo mi się te dwa wątki trochę mylą - wizualizacja i spirale to według mnie różne metody pracy z czakrą, tylko oba są w tym wątku naraz.
Lunaki, masz rację że mi te dwa wątki też trochę się mieszają. Kupiłem te spirale właśnie z myślą że może pomogą mi w ogóle coś poczuć albo zobaczyć podczas medytacji. Ale teraz czytam wasze opisy i zaczynam się zastanawiać czy nie powinienem najpierw po prostu opanować samą wizualizację bez żadnych wspomagaczy. Tylko że z drugiej strony - skoro już mam te spirale, to gdzie je w ogóle kłaść? Na ciele? Obok? Tego nikt mi jeszcze nie powiedział wprost.
Gabryś, to zależy od rodzaju spiral i od producenta, szczerze. Są takie które kładzie się bezpośrednio na punkt czakry, są takie które działają jako 'obwódka' w przestrzeni wokół ciała, a są i takie które mają stać gdzieś w pokoju i neutralizować ogólnie. Skąd je masz? Bo bez tej informacji to trochę strzelanie w ciemno.
A właśnie, bo ja słyszałam że spirale do neutralizacji to coś trochę innego niż przedmioty do pracy z czakrami. Że one raczej 'oczyszczają pole' w sensie przestrzeni, a nie bezpośrednio czakry. Ale mogę się mylić, dopiero zaczynam temat. Czy ktoś może to rozróżnić?
Są miedziane, takie skręcone druty w kształt stożka albo ślimaka. Sprzedawca pisał że 'neutralizują negatywne energie i wspierają harmonizację pola bioenergetycznego'. Kupiłem zestaw pięciu różnych wielkości. Nie ma instrukcji, tylko tyle że 'kierować spiralą ku ciału'.
miedź to dobry materiał do tego rodzaju pracy, rzeczywiście często stosowany w radiestetyce. Ale 'kierować spiralą ku ciału' to bardzo ogólna informacja. Czy był podany jakiś konkret - odległość, czas trzymania, przy jakiej czakrze? Bo bez tego to faktycznie nie wiadomo jak ich używać.
Czytam to i się zastanawiam - czy te spirale mają w ogóle bezpośredni związek z wizualizacją kolorów, bo to jest temat wątku? Nie mówię że to nieważne pytanie, ale trochę nas od tematu odciągnęło. Gabryś, rozumiem że chcesz je użyć podczas medytacji, ale jak konkretnie miało to wyglądać w twoim planie? Że trzymasz spiralę i jednocześnie wizualizujesz kolor, czy spirala leży obok?
Dobra, bo to jest ważne żeby nie pomieszać dwóch różnych rzeczy. Wizualizacja barw to praca z wewnętrznym obrazem mentalnym, to jest po twojej stronie - twój umysł generuje ten kolor i 'wkłada' go w obszar czakry. Spirala to przedmiot zewnętrzny który ma wpływać na pole. Te dwa procesy mogą iść równolegle, ale żaden nie zastępuje drugiego. Jeśli nie wychodzi ci wizualizacja, spirala tego nie naprawi - bo problem leży w skupieniu, nie w braku 'narzędzia zewnętrznego'. Czy to ma sens?
Mam trochę inne zdanie w tym punkcie. Według mnie przedmioty energetyczne, jeśli są dobrze naładowane i użyte intencjonalnie, mogą realnie wpłynąć na przepływ - nie tylko nastrajają, ale też faktycznie działają na pole. Nie chcę wchodzić w spór, ale myślę że to zależy od przekonań i od praktyki. U mnie różne przedmioty robiły wyraźną różnicę podczas wizualizacji, nie tylko 'nastrajały'.
Wracając do Gabrysia i tych spiral praktycznie - miedziane spirale radiestezyjne zwykle trzyma się kilkanaście centymetrów nad ciałem, wierzchołkiem w stronę ciała, i wolno przesuwa się nad danym punktem obserwując własne odczucia. Ale to jest diagnostyka, nie bezpośrednia wizualizacja. Gabryś, czy ty chcesz ich używać do sprawdzenia stanu czakry, czy do samej pracy z kolorem podczas medytacji? Bo to są dwie różne rzeczy.
To jest dobre pytanie i sam się z nim kiedyś mierzyłem. Nie musisz wiedzieć jak czuje się 'prawidłowo' - możesz porównywać między czakrami. Przejeżdżasz spiralą nad każdą kolejno i sprawdzasz czy różnica w odczuciach jest wyraźna. Tam gdzie czujesz więcej ciepła, mrowienia, wyraźniejsze przyciąganie lub odpychanie - tam coś się dzieje. Różnice między punktami mówią więcej niż jeden punkt badany w izolacji.
Mam pytanie do całej dyskusji bo mi się coś kręci w głowie od jakiegoś czasu. Wy mówicie o kolorach podczas wizualizacji, o spiralach, o odczuciach. Ale jak zaczynałam, to ktoś mi powiedział żebym po prostu skupiła się na zielonym przy Anahata bez żadnych przedmiotów. I teraz zastanawiam się - czy ta cała reszta, kamienie, spirale, świece - to jest dodatek czy podstawa? Czy da się efektywnie pracować z czakrami absolutnie bez niczego materialnego?
A wracając jeszcze do samego wizualizowania barw - bo od tego wątek się zaczął - czy kolor powinien być zawsze 'podręcznikowy' dla danej czakry? Znaczy czy przy Anahata muszę koniecznie widzieć zieleń, czy mogę zobaczyć cokolwiek i to też jest OK? Bo mi się raz przy sercu pojawiła intensywna żółć i nie wiedziałam co z tym zrobić.
Mnie to ciekawi bo ja w ogóle nie widzę żadnych kolorów. Siedzę, zamykam oczy, próbuję wyobrażać sobie zieleń przy sercu i nic. Czarna plama. Czy to jest normalne dla kogoś kto zaczyna, czy coś jest nie tak?
To jest normalne, Gabryś, serio. Część ludzi nie jest wzrokowcami i wizualizacja barw po prostu u nich nie działa tak jak w podręczniku. Zamiast 'widzieć' kolor można go czuć - jak ciepło, jak teksturę, albo po prostu wiedzieć że jest zielony bez żadnego obrazu. To też jest wizualizacja.
Gabryś, a powiedz mi jedno - czy kiedy wyobrażasz sobie czerwone jabłko, widzisz je oczami wyobraźni czy raczej po prostu wiesz że jabłko jest czerwone? To nie jest złośliwe pytanie, naprawdę pomaga ustalić z jakim typem wyobraźni mamy do czynienia.
nie, to po prostu informacja. Jesteś prawdopodobnie bardziej kinestetyczny lub konceptualny niż wizualny. Dla ciebie praca z czakrami przez odczucia fizyczne może działać lepiej niż przez kolory. Możesz spróbować nie wizualizować zieleni, ale czuć ciepło w okolicy serca i przypisać mu zielony jako etykietę, nie obraz.
To jest odkrywcze bo ja też zawsze się biczowałam że nie widzę tych kolorów wyraźnie i myślałam że coś robię źle. A tu okazuje się że to kwestia stylu pracy.
A czy można łączyć kolory z mantrami i spiralami jednocześnie? Czyli trzy rzeczy naraz? Nie wiem czy to nie będzie za dużo bodźców.
