Forum

Asystent AI
Czakra serca zablok...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra serca zablokowana - ciągnący ból w piersi, kiedy szukać lekarza?

Strona 1 / 4

Wpisy: 180
Rozpoczynający temat
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam od jakiegoś czasu dziwny ciągnący ból w piersi, po lewej stronie, jakby ktoś ściskał od środka. Nie jest ostry, raczej taki tępy, przewlekły. Byłam u kardiologa jakieś trzy miesiące temu i powiedział, że serce jest ok, EKG bez zmian. Ale ból wraca, szczególnie kiedy jestem w trudnych relacjach z ludźmi albo po kłótni z mamą. Czytałam, że to klasyczne objawy zablokowanej Anahaty. Czy ktoś miał coś takiego? I właściwie moje główne pytanie: skoro lekarz już był, to czy to wystarczy? Czy powinnam jednak jeszcze raz iść do kogoś, zanim zacznę pracować z czakrą serca?


Odpowiedz
187 odpowiedzi
Wpisy: 728
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

To bardzo ważne pytanie i dobrze, że je zadajesz wprost. Zanim odpiszę cokolwiek o Anahacie: jeden kardiolog sprzed trzech miesięcy to często za mało, żeby wykluczyć wszystkie przyczyny fizyczne. Są jeszcze gastrolodzy, bo refluks potrafi dawać dokładnie taki ściskający ból w piersi po lewej. Jest też kwestia napięcia mięśniowego w okolicach żeber i mostka. Czy masz jakieś inne objawy, które skłoniłyby cię ku temu, że to rzeczywiście poziom energetyczny, a nie ciało fizyczne prosi o uwagę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Jolusia96 właśnie to samo chciałam napisać. Ten ból po kłótni z mamą - to jest bardzo charakterystyczny wyzwalacz dla Anahaty, ale to nie znaczy, że przyczyna jest tylko energetyczna. Ciało i energia działają razem. Mnie bardziej zastanawia co innego: czy ten ból jest stały, czy przychodzi falami? I czy czujesz przy tym jakieś uczucie zamknięcia w klatce piersiowej, jakbyś chciała się rozplakać, ale nie możesz?


Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Dominisia tak! Dokładnie to uczucie, że chce mi się płakać, ale nic nie wychodzi. Jakby coś blokowało. I tak, ból przychodzi falami, nie jest ciągły. Najgorszy jest wieczorami i właśnie w tych trudnych momentach relacyjnych. O refluksie nie pomyślałam, to ciekawe. Ale czy jedno wyklucza drugie? Czy można mieć jednocześnie fizyczny problem I zablokowaną czakrę?


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Oczywiście, że jedno drugiego nie wyklucza, wręcz przeciwnie. Z mojego doświadczenia wynika, że przewlekłe blokady energetyczne bardzo często manifestują się właśnie na poziomie fizycznym. Ciało jest jakby gęstszym wyrazem tego, co dzieje się w polu energetycznym. Ale zgadzam się z Jolusią: najpierw wyklucz wszystkie fizyczne przyczyny solidnie. To nie jest sprzeczne z pracą energetyczną, to jest odpowiedzialne podejście. Ja sama robiłam równolegle badania i pracę z energetykiem.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Muszę zapytać, bo jestem sceptyczna co do pewnych rzeczy: skąd pewność, że to akurat Anahata, a nie na przykład napięcie nerwu błędnego albo po prostu stres somatyzowany? Pytam szczerze, bez złośliwości. Bo ten opis, który podałaś, pasuje do wielu rzeczy naraz. Jak to rozróżnić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 728

@Kornelia to bardzo dobre pytanie i szczerze mówiąc, w praktyce pracy z czakrami nigdy nie mówi się 'to na pewno Anahata i nic innego'. Diagnoza energetyczna idzie równolegle z medyczną, nie zamiast niej. A co do rozróżnienia: ja bym zapytała, czy ból jest bardziej fizyczny, czy emocjonalny w swoim odczuciu. Czyli czy boli cię jak siniaka, czy bardziej jak żalu?


Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Jolusia96 och, to pięknie ujęte. Zdecydowanie bardziej jak żalu. To tak jakby coś bolało od środka emocjonalnie i dopiero potem robiło się odczuwalne cieleśnie. Choć to trudno do końca rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie ten opis 'ból jak żalu' to jest coś, z czym spotykam się często przy opisach blokady serca. Ale mam do ciebie konkretne pytanie: czy próbowałaś kiedykolwiek sprawdzić tę czakrę wahadełkiem albo chociażby dłonią? Ciekawa jestem, czy masz jakieś własne odczucia z tym związane, zanim zaczniemy rozmawiać o metodach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Dominisia wahadełkiem próbowałam raz, ale nie wiem, czy dobrze. Ono kręciło się bardzo małym kółkiem nad sercem, prawie stało. Czytałam, że to znak blokady, ale nie jestem pewna, czy w ogóle dobrze trzymałam, czy może po prostu nie mam czucia. A jak sprawdzić dłonią? Tego nie próbowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Małe kółko wahadełka to klasyczna blokada, nie ma się co zastanawiać. Przynajmniej tak mi mówiła osoba, która mnie uczyła. Ale mnie interesuje co innego: ile czasu już z tym chodzisz? Bo jak to jest długo zablokowane, to samo myślenie o tym nie pomoże, trzeba działać konkretnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 728

@Egzorcystkaa chwila, chwila. Małe kółko wahadełka niekoniecznie oznacza blokadę, jeśli osoba trzyma je nieprawidłowo albo nie jest jeszcze wrażliwa na drgania. To jest jeden z częstych błędów interpretacyjnych na początku pracy z wahadełkiem. Wynik zależy od bardzo wielu czynników: od napięcia mięśni ręki, od skupienia, od kalibracji osobistej. Czy próbowałaś najpierw ustalić, jak twoje wahadełko reaguje na 'tak' i 'nie' przy tobie konkretnie?


Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Jolusia96 no właśnie nie! Nikt mi tego nie powiedział wcześniej. Myślałam, że wahadełko ma jakieś uniwersalne znaczenia. To jak to powinno wyglądać to kalibrowanie?


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

O, to ciekawy temat i właściwie trochę osobny od samej diagnostyki czakr, ale bardzo ważny. Jolusia, powiedz więcej, bo ja swoją metodę kalibracji robiłam zupełnie inaczej niż opisywałam to koleżanka z innej grupy i nigdy nie wiem, która jest 'właściwsza'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 728

@Dominisia chętnie, ale nie chcę odpłynąć za daleko od głównego pytania. W skrócie: trzymasz wahadełko w spokoju i myślisz intensywnie o czymś, o czym wiesz, że jest prawdą, i obserwujesz ruch. Potem o czymś fałszywym. Twoje wahadełko ma swój własny kod. Ale co do czułości na drgania, da się ją trenować. To wymaga regularnych, krótkich ćwiczeń skupienia, nie godzinnych sesji. Czy wracamy na chwilę do Anahaty i tego, czy iść do lekarza jeszcze raz?


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam wrażenie, że odpowiedź na to pytanie medyczne jest prosta i myślę, że tu wszyscy się zgodzimy: jeśli ból wraca regularnie, szczególnie po kilku miesiącach od badań, warto pójść jeszcze raz. Nie dlatego, że coś złego, ale dlatego, że spokój ducha umożliwia głębszą pracę energetyczną. Ciężko się skupić na otwieraniu serca, kiedy z tyłu głowy jest lęk 'a może to coś poważnego'. Ten lęk sam w sobie może pogłębiać blokadę.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@tamarka_79)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przeczytałam cały wątek i mam pytanie, bo sama mam podobne odczucia, choć u mnie bardziej środek klatki piersiowej: czy ktoś z was miał doświadczenie z bioenergoterapeutą, który konkretnie pracuje z Anahatą? Czy to jest skuteczne przy takich chronicznych zastojach? Pytam, bo zastanawiam się, czy warto szukać kogoś takiego, czy lepiej zacząć samodzielnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Tamarka_79 miałam. I powiem ci szczerze: przy głębszych, długotrwałych blokadach serca dobry bioenergoterapeutą może zdziałać więcej w jednej sesji niż miesiące samodzielnych medytacji. Ale kluczowe jest słowo 'dobry'. Jak trafiasz na kogoś, kto tylko macha rękami i bierze pieniądze, to możesz wyjść bez żadnej zmiany. Jak rozpoznać dobrego? Trudne pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja po swojej przygodzie z czakrą serca powiem tyle: zanim poszłam do bioenergoterapeuty, przez długi czas próbowałam sama. Medytacje, kamienie, YAM mantra. Trochę pomagało, ale ból serca wracał za każdym razem, kiedy pojawiały się rodzinne napięcia. Dopiero sesja z terapeutką pokazała mi, że blokada była głębsza i starsza, niż myślałam. Jakby korzeniami sięgała gdzieś do dzieciństwa. Nie mówię, że każdy musi od razu szukać specjalisty, ale warto przynajmniej raz zweryfikować u kogoś z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 180
Rozpoczynający temat
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dziękuję wam wszystkim bardzo serdecznie za te odpowiedzi, naprawdę! Chyba umówię się jeszcze do lekarza, może do internisty, żeby sprawdzić refluks i ogólnie. I równolegle spróbuję tej kalibracji wahadełka. Tylko mam jeszcze jedno pytanie do Jolusi albo kogokolwiek, kto wie: czy ta czułość na drgania, o której mówiłaś, to coś, co można wyćwiczyć, czy to raczej talent, z którym się rodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Rozumiem, że pytanie o czułość wahadełka to osobny wątek, ale może krótko, bo Wincentyna bezpośrednio o to zapytała. Czułość na drgania można ćwiczyć i to całkiem prosto. Zacznij od absolutnej ciszy i spokoju, bez głodnego żołądka, bez kawy, bez stresu. Trzymaj wahadełko nieruchomo nad swoją własną dłonią i po prostu czekaj. Nie pytaj, nic nie sugeruj. Obserwuj, co robi. Wiele osób odkrywa, że już sama bliskość ciała wywołuje ruch. To pierwsze ćwiczenie uczy odróżniania własnego mikrodrgania od 'odpowiedzi'. Ale mam do ciebie pytanie, zanim powiem więcej: ile czasu zazwyczaj trzymasz wahadełko, zanim uznajesz, że nic nie odpowiada?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Jolusia96 ojej, przyznam szczerze, że chyba z trzydzieści sekund, może minuta. I jak nie widziałam ruchu, to odkładałam. Myślałam, że mam po prostu 'za grubą' rękę na takie rzeczy albo że wahadełko mi nie pasuje energetycznie. Ale to, co mówisz o ciszy i spokoju, brzmi sensownie. Ja zazwyczaj próbuję wieczorami, kiedy jestem już zmęczona i właśnie ten ból mi się nasila. Może to nie najlepszy moment?


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Minuta to zdecydowanie za mało, ja w ogóle na początku siedziałam nad wahadełkiem po dziesięć, piętnaście minut bez żadnego ruchu i myślałam, że jestem beznadziejna. A potem nagle coś drgnęło i się zaczęło. Ale tu mam inne pytanie do wszystkich: czy te ćwiczenia z czułością wahadełka mają w ogóle sens, jeśli chodzi o diagnozę czakr? Bo jak jestem niecierpliwa i zestresowana, to chyba mogę podświadomie wpływać na ruch?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Egzorcystkaa właśnie to jest kluczowy problem z wahadełkiem i myślę, że mało kto to otwarcie przyznaje. Efekt ideomotoryczny jest realny i może mimowolnie wpływać na ruch. Dlatego ja osobiście bardziej ufam diagnozowaniu dłonią przy czakrach, bo tam przynajmniej wiem, że moje ręce nie kłamią tak łatwo. Ale Jolusia, mam pytanie, czy ty w swojej praktyce też to widzisz, że wahadełko jest bardziej zawodne niż skanowanie dłonią?


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czekajcie, bo właśnie o tym chciałam zapytać od początku. Efekt ideomotoryczny to dosłownie udokumentowane zjawisko psychologiczne, gdzie drobne, mimowolne ruchy mięśni poruszają obiektem bez świadomego zamiaru. Czy nie jest tak, że wahadełko po prostu to właśnie robi, czyli odpowiada na nasze oczekiwania? Pytam bez złośliwości, naprawdę, bo interesuje mnie, jak wy to rozróżniacie w praktyce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 728

@Kornelia nie będę udawać, że to nie jest problem, bo jest. I każda rzetelna osoba pracująca z wahadełkiem powinna to wiedzieć. Właśnie dlatego kalibracja jest tak ważna, bo uczysz się rozpoznawać, kiedy ruch jest 'twój' a kiedy jest coś innego. Ale czy to eliminuje efekt ideomotoryczny całkowicie? Szczerze, nie wiem. Natomiast z praktycznego punktu widzenia: wahadełko przy diagnostyce czakr to jeden z kilku sygnałów, nigdy jedyny. Co myślisz, że pozostaje, jeśli odrzucisz wahadełko i dłoń, a objawy fizyczne i emocjonalne są wyraźne?


Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Jolusia96 no to jest akurat dobre pytanie zwrotne i nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Pewnie zostaje obserwacja objawów i być może praca z terapeutą. Ale właśnie, skoro mowa o objawach, to wróciłabym do Wincentyny i jej bólu. Bo ten ból wraca regularnie i on jest fizyczny, bez względu na to, co go powoduje. Jolusia, czy ty przy takim opisie, czyli ból falujący, nasilony przy emocjach, wieczorami, od razu odsyłasz do lekarza?


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To, co Kornelia opisuje, to jest moim zdaniem sedno całego wątku i miło, że wróciłyśmy. Ból, który wraca regularnie i ma wyraźne wyzwalacze emocjonalne, może mieć wiele przyczyn jednocześnie. Kardiologicznie, neurologicznie, refluksowo i energetycznie. To nie jest kwestia albo-albo. Ale przy regularnym bólu w klatce piersiowej, szczególnie jeśli nie był dokładnie zbadany niedawno, wizyta u lekarza jest absolutnie pierwsza. Wincentyna, czy byłaś u lekarza w ciągu ostatnich kilku miesięcy z tym konkretnym bólem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Eleonorka56 byłam jakiś czas temu, EKG robili i serce wyszło okej. Ale to było zanim zauważyłam ten wyraźny wzorzec z emocjami. Teraz bardziej to rozumiem i chcę iść ponownie, żeby powiedzieć dokładnie kiedy i jak. I właśnie wasza rozmowa o tym efekcie... nie pamiętam jak to się nazywało, tym od wahadełka, sprawiła, że pomyślałam: może nie powinnam tak bardzo wierzyć w ten wynik z wahadełkiem skoro i tak nie wiedziałam, co robię. Nadal chcę się nauczyć, ale może po lekarzu będę spokojniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@tamarka_79)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wincentyna, dobrze, że masz takie podejście. Ja trochę inaczej weszłam w tę pracę, bo u mnie ból był najpierw zbadany medycznie i dopiero po wykluczeniu wszystkiego zaczęłam szukać innych przyczyn. I wtedy bioenergoterapia mi dała odpowiedź na to, czego medycyna nie tłumaczyła. Ale mam pytanie do Eleonorki56: czy u bioenergoterapetuty, do którego chodziłaś, diagnostyka zaczynała się od rozmowy o historii medycznej, czy od razu od skanowania pola?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Tamarka_79 u dobrego terapeuty zawsze zaczyna się od rozmowy. I to długiej. Pierwszy raz siedziałyśmy chyba godzinę, zanim w ogóle dotknęłyśmy pracy z polem. Ona pytała o historię chorób, o relacje, o sny, o to, co jem. Dopiero potem skanowanie. I to mi dało poczucie, że jestem traktowana całościowo, nie jak 'zatkana rura energetyczna'. Ale Wandka, ty też chodziłaś do kogoś konkretnego, prawda? Mnie ciekawi, czy masz podobne doświadczenia co do podejścia terapeuty.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Eleonorka56 tak, mój terapeuta też zawsze zaczynał od rozmowy, ale przyznam, że na początku trochę mnie to irytowało, bo chciałam działania, nie gadania. Teraz rozumiem, że ta rozmowa była częścią terapii. Powiedział mi kiedyś, że Anahata nigdy nie blokuje się sama z siebie, zawsze jest jakaś historia za tym. I te rodzinne napięcia, które opisywała Wincentyna, to brzmi bardzo znajomo. U mnie to też była mama, nawiasem mówiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wandka, to co piszesz o mamie jest ciekawe, bo słyszę to bardzo często przy czakrze serca. Relacja z matką, pierwsze bezwarunkowe miłości lub ich brak, to jakby fundament Anahaty. Wincentyna wspominała wcześniej o kłótni z mamą jako wyzwalaczu bólu. Zastanawiam się, czy to jest u ciebie coś głębszego, stare napięcie, czy raczej bieżący konflikt? Nie musisz odpowiadać, jeśli to zbyt osobiste.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Dominisia to pytanie mnie zaskoczyło, ale pozytywnie. Raczej stare, długoletnie. Nie mamy złej relacji, ale jest dużo rzeczy, które nigdy nie zostały powiedziane. I właśnie przy kłótniach to wychodzi. Chyba rozumiem, co masz na myśli. Ale czy to znaczy, że praca z czakrą serca to tak naprawdę praca z relacjami? Bo to brzmi jak coś, co powinno się robić z psychologiem, nie tylko z medytacją.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wincentyna, to jest bardzo dojrzałe spostrzeżenie i tak, właśnie o to chodzi. Praca z Anahatą prawie zawsze dotyka relacji, i to jest coś, czego same medytacje czy mantry nie zastąpią, jeśli te relacje wciąż są aktywnym źródłem napięcia. Medytacja może pomagać w bieżącej regulacji, ale nie uzdrowi niezamkniętych spraw. Dlatego część osób równolegle idzie do psychologa albo terapeuty i do bioenergoterapeuty. Czy masz dostęp do psychologa lub choćby rozmawiałaś o tym z kimś bliskim?


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

No ale zaraz, bo to zaczyna brzmieć jak 'idź do psychologa i zapomnij o czakrach'. Ja rozumiem, że relacje są ważne, ale czy naprawdę uważacie, że bez terapii rozmownej w ogóle nie da się odblokować Anahaty? Bo znam osoby, które tylko medytacją i mantrami dochodziły do naprawdę głębokich rzeczy i rozwiązywały stare konflikty emocjonalne. Dlaczego od razu zakładamy, że sama praca energetyczna nie wystarczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 728

@Egzorcystkaa nie twierdzę, że nie da się, bo da się. Znam takie przypadki. Ale mówię o tym, co jest statystycznie częstsze w mojej obserwacji. Długoletnie, głęboko zakorzenione napięcia rodzinne rzadko rozpuszczają się samą medytacją. Nie mówię 'zamiast', mówię 'warto mieć kilka narzędzi'. A poza tym, przy opisie Wincentyny, tej fizycznej i emocjonalnej manifestacji jednocześnie, wydaje mi się, że praca wyłącznie energetyczna mogłaby być niewystarczająca. Co ty sądzisz, miałaś kiedyś do czynienia z taką sytuacją, gdzie medytacja nie dawała rady?


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę z boku, bo śledziłam dyskusję od jakiegoś czasu. Mam jedno spostrzeżenie, które może być przydatne. Przy przewlekłej blokadzie serca, jeśli jest naprawdę długotrwała, sam kontakt energetyczny z czakrą podczas medytacji może początkowo nasilać objawy, bo budzisz to, co było uśpione. Wincentyna, jeśli zaczniesz medytować skupiając się na okolicy serca i poczujesz silniejszy ból lub falę emocji, to niekoniecznie znaczy, że robisz coś źle. Pytanie tylko, czy masz kogoś do wsparcia w tamtym momencie, bo to może być intensywne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Modrzewka to mnie trochę przestraszyło, ale rozumiem. Nie, nie mam teraz nikogo, kto by to rozumiał w moim otoczeniu. Dlatego właściwie tutaj piszę. Ale to co powiedziałaś, że może się nasilić, to znaczy, że powinnam zaczynać bardzo ostrożnie? Czy jest jakaś metoda, która jest łagodniejsza od bezpośredniej medytacji na serce?


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Modrzewka poruszyła coś ważnego. Ja bym w takiej sytuacji zaczęła nie od samego serca, ale od uziemienia. Dosłownie, od czakry korzenia. Kiedy Muladhara jest stabilna, praca z Anahatą jest mniej destabilizująca. Chodzenie boso po trawie, proste ćwiczenia oddechowe na ziemi, to może brzmieć banalnie, ale naprawdę daje bazę. Wincentyna, czy czujesz się w ogóle 'uziemiona' w codziennym życiu, mam na myśli poczucie bezpieczeństwa, stabilności?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 105

@Dominisia dobra, uziemienie najpierw, to rozumiem. Ale mam pytanie, bo trochę się zgubiłam w tej kolejności. Czy to znaczy, że jeśli ktoś ma wyraźne problemy z Anahatą, to w ogóle nie powinien na niej skupiać medytacji, dopóki nie ustabilizuje korzenia? Bo to by zmieniało całe podejście, które do tej pory miałam.


Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 728

@Egzorcystkaa to nie jest zasada bezwzględna, ale jest w tym logika. Czakry nie działają w izolacji. Jeśli fundamenty są niestabilne, praca wyżej może być mało skuteczna albo wręcz przeciążająca. Przy Anahata to szczególnie widać, bo serce zbiera napięcia z całej struktury. Nie mówię, żeby ignorować serce, ale równoległe uziemianie bardzo pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 180
Rozpoczynający temat
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę w wasze rozważania, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Czyli mogę jednocześnie robić ćwiczenia uziemiające i jakieś delikatne rzeczy z sercem, tak? Nie muszę czekać, aż jedno będzie skończone? I drugie pytanie, bo zaczynam poszukiwania terapeuty bioenergoterapeutycznego, o którym pisałyście. Po czym poznać dobrego, bo internet pełen jest różnych ogłoszeń.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wincentyna pyta o coś bardzo praktycznego i ważnego. Dobry terapeuta nigdy nie obiecuje konkretnych efektów po jednej sesji. Nie mówi też, że wie lepiej niż lekarz. Jak ktoś przy pierwszym kontakcie sugeruje, że zrezygnujesz z medycyny albo że to co ma jest jedyną słuszną metodą, to czerwona flaga. Pytaj też zawsze, skąd pochodzi i gdzie się uczył.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tamarka_79)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Eleonorka56 potwierdzam, mój terapeuta już na początku powiedział wprost, że nie jest lekarzem i że jeśli cokolwiek medycznie niepokojącego wyjdzie w rozmowie, to powie mi żebym szła do specjalisty. To było dla mnie sygnałem, że to uczciwa osoba. A Wincentyna, pamiętasz czy przy tym pierwszym EKG mówili ci cokolwiek o odcinku ST albo rytmie serca, czy po prostu powiedzieli 'okej' i na tym koniec?


Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Tamarka_79 powiedzieli że wszystko w normie, ale nie tłumaczyli szczegółów. Właściwie to było szybkie badanie, siedziałam może pięć minut. Teraz jak o tym myślę, to może powinnam była dopytać. Czy to znaczy, że to za mało było?


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

szczerze mówiąc, EKG spoczynkowe to dobry start, ale nie pokazuje wszystkiego. Przy bólach w klatce, które mają wyraźne wyzwalacze emocjonalne i stresowe, lekarze czasem zlecają też próbę wysiłkową albo holter, który rejestruje przez całą dobę. Nie mówię, że coś jest nie tak, bo skąd wiem. Ale warto o to zapytać przy następnej wizycie, której, o ile dobrze rozumiem, planujesz w końcu się podjąć?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja przy swojej historii miałam podobnie, krótkie EKG, wszystko okej i idź do domu. Dopiero po kilku miesiącach, gdy bóle nie ustępowały, sama poprosiłam o holter. I wtedy wyszły drobne arytmie, które w żaden sposób nie były groźne, ale przynajmniej wiedziałam z czym mam do czynienia. To mi pozwoliło spokojniej pracować energetycznie, bo nie miałam z tyłu głowy tego pytania 'a może to serce'.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

To, co Wandka opisuje, jest bardzo ważne. Lęk o własne zdrowie sam w sobie może podtrzymywać napięcie w obszarze serca i klatki. Błędne koło. Jasność medyczna, nawet jeśli nie daje pełnych odpowiedzi, często zmniejsza ten nakładający się stres. Wincentyna, jak już pójdziesz do lekarza, to zapisz sobie wcześniej dokładnie wszystkie okoliczności bólu. Kiedy, jak długo, co poprzedzało. Lekarze potrzebują takich danych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Modrzewka to dobre przypomnienie. I mogę dodać, że taki zapis ma też wartość przy pracy energetycznej. Jeśli Wincentyna potem trafi do bioenergoterapeuty, te same notatki będą dla niego informacją. Widzę wzorzec, który się powtarza i to już coś mówi o tym, gdzie tkwi blokada i w jakiej warstwie. Wincentyna, czy ten ból ma jakiś charakterystyczny kształt? To znaczy, czy to bardziej ucisk, pieczenie, ciągnięcie, czy coś innego?


Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Dominisia ciągnięcie zdecydowanie, stąd ten tytuł wątku. Jakby ktoś chwytał od środka i lekko pociągał w dół. Trwa kilka minut, potem odpuszcza. Nie boli tak jak przy zawale się opisuje, bardziej jest nieprzyjemne i niepokojące. I teraz jak to piszę, to realnie planuję iść do lekarza i powiedzieć właśnie to, słowo w słowo.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

To opisanie lekarskie jest naprawdę dobrym pomysłem. I dobrze, że idziesz. Ale wracając do wątku o czuciu wahadłem, bo pamiętam, że gdzieś w tej dyskusji pojawiło się pytanie o trenowanie czułości na drgania. Chciałam coś dodać, bo to ciekawe i nikt tego dobrze nie rozwinął. Czy ktoś próbował ćwiczenia z nieruchomym wahadłem, gdzie po prostu obserwujesz je przez kilka minut bez żadnego zamiaru i sprawdzasz, kiedy zaczyna reagować na samo zbliżanie dłoni?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 105

@Jolusia96 nie słyszałam o tym konkretnym ćwiczeniu. Jak to wygląda w praktyce? Trzymasz nad czakrą i nic nie robisz, czy dosłownie patrzysz na wahadło w spokojnym miejscu?


Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 728

@Egzorcystkaa nie nad czakrą, to na innym etapie. Chodzi o samo kalibrowanie czułości dłoni. Trzymasz wahadło nieruchomo, druga dłoń powoli zbliżasz z boku, bez dotykania, i obserwujesz czy i kiedy wahadło zaczyna reagować. To ćwiczenie uczy skupienia i wyczulenia na subtelne zmiany. Potem można przejść do skanowania pola własnego ciała. Ale najpierw długo nic, po prostu bycie z tym.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: