Hej, mam takie pytanie bo szukałam i nie znalazłam konkretnej odpowiedzi nigdzie. Moja siostra ma bardzo silną fobię igieł, to znaczy nie tylko igieł lekarskich ale w ogóle wszystkiego co kłuje, ostrych rzeczy trzymanych przez kogoś blisko niej itp. Chciałabym jej zrobić skanowanie czakr bo widzę że ma sporo blokad (głównie Vishuddha bo ma problemy z wyrażaniem siebie i non stop boli ją gardło bez powodu lekarskiego), ale ona panikuje nawet jak ktoś stoi za blisko z długopisem w dłoni. Czy w ogóle można zdiagnozować czakry bez bliskiego kontaktu fizycznego? wahadełko można trzymać dalej, ale co z odczuwaniem dłonią, tu chyba musi być jakiś kontakt?
To ciekawe zagadnienie i wcale nie takie rzadkie - fobia sensoryczna mocno komplikuje pracę energetyczną, ale absolutnie nie wyklucza diagnostyki. Pole energetyczne człowieka nie kończy się na skórze, sięga dalej, a doświadczony praktyk może skanować z odległości nawet kilkudziesięciu centymetrów. Przy wahadełku odległość w zasadzie nie ma znaczenia, bo wahadełko reaguje na intencję i rezonans energetyczny, nie na dotyk. Przy skanowaniu dłonią - tak, bliżej jest łatwiej, ale pole aury jest wyczuwalne z dystansu. Pytanie bardziej do ciebie - czy siostra reaguje nerwowo na sam ruch dłoni w jej kierunku, czy tylko na ostre przedmioty?
Mogę się tu odezwać bo sama ćwiczę skanowanie od jakiegoś czasu i parę razy robiłam to zdalnie - przez telefon, albo pracując z fotografią osoby. I powiem szczerze, że wyniki były podobne do tych na żywo, przynajmniej w moim odczuciu. Więc jeśli pytasz o odległość fizyczną w tym samym pomieszczeniu, to tym bardziej powinno być okej. Chociaż nie wiem czy jestem wystarczająco wprawna żeby to potwierdzić z pełnym przekonaniem, dlatego wolę powiedzieć że tak mi wychodziło, a wy oceńcie 🙂
Zdalnie przez fotografię to już inna para kaloszy i zanim ktoś zacznie tu entuzjastycznie kiwać głową, powiem wprost - to wymaga naprawdę solidnego wyrobienia intuicyjnego, bo ryzyko projekcji własnych wyobrażeń jest wtedy bardzo wysokie. Nie mówię że niemożliwe, ale nie polecałabym tego jako metody dla kogoś kto dopiero skanuje. Natomiast jeśli chodzi o pytanie z pierwszego posta - tak, odległość metra, półtora, to absolutnie wystarczy do skanowania polem dłoni. Sama pracuję czasem z klientkami które mają różne obawy i nigdy nie było potrzeby żeby ręka była bliżej niż 30-40 cm od ciała.
a właśnie jestem ciekawa - przy tym skanowaniu z dystansu, to co czujesz? Bo jak ćwiczę to bliżej od razu czuję ciepło albo mrowienie przy zablokowanej czakrze, ale zastanawiam się czy z większej odległości to się jakoś zmienia, jest słabsze, czy po prostu inne?
Hm. Czytam, czytam. Przy fotografii to już naprawdę wchodzimy w obszar gdzie weryfikacja jest właściwie zerowa. Przy bezpośrednim skanowaniu przynajmniej jest jakaś spójność między tym co czujesz a tym co osoba opisuje. Przy foto skąd wiesz że nie konfabulujesz? Pytam poważnie, nie złośliwie.
dobra ale troche odbiegamy od tematu bo moja siostra jest tu w tym samym mieście i mogę ją mieć fizycznie przede mną, tylko chodzi o ten dystans fizyczny żeby jej nie przestraszyć. Więc to co mówi Jasminowa brzmi bardzo zachęcająco - pół metra to w zasadzie normalny dystans rozmowy i ona nie powinna panikować. Tylko pytanie jak wtedy trzymam wahadełko - nad jej ciałem czy nad sobą? bo kiedyś czytałam że można tez skanować na sobie jakby przez proxy?
oj tak, jest coś takiego jak diagnostyka przez surogate albo po prostu na mapie ciala narysowanej na kartce. Slyszalam ze niektory bioenergoterapeuti tak robia jak pacjent jest np. nieprzytomny albo bardzo maly dziecko. Mozna narysowac zarys ciala i wahadełko trzymac nad poszczegolnymi punktami na rysunku, intencja robi reszte. Nie wiem jak to dziala dokladnie ale podobno skuteczne:)
Metoda surogatywna istnieje i niektórzy praktycy jej używają, ale uczciwie powiem - to jest naprawdę zaawansowana technika i ryzyko błędu jest tu spore nawet dla doświadczonych. Dla kogoś kto dopiero zaczyna skanowanie, zdecydowanie odradzam. Zostań przy bezpośrednim kontakcie z polem siostry, tylko z dystansu. Pół metra, spokojny ruch, miękkość w dłoni, żadnych gwałtownych gestów - i powiedz jej wcześniej co robisz, żeby nie czuła się zaskoczona ruchem twoich rąk.
Chcę tylko dorzucić że fobia igieł często ma swoje energetyczne korzenie w Manipurze albo nawet w Muladharze - lęk, poczucie zagrożenia cielesnego, brak bezpieczeństwa. Więc samo badanie może być ciekawe o tyle, że wynik pewnie pokaże coś powiązanego z tym mechanizmem obronnym. Nie zdziwiłabym się gdyby okazało się że blokada w Vishuddha którą opisujesz jest wtórna wobec czegoś głębiej. Ale to oczywiście do zbadania, nie przesądzam.
to co napisała Krokusik mnie zastanawia - czyli jeśli osoba ma fobię to sama fobia może być objawem blokady, a nie tylko utrudnieniem w diagnostyce? to trochę zmienia optykę całej rozmowy. bo to znaczy że skanowanie u kogoś z fobią jest de facto bardziej potrzebne, nie mniej?
okej ale z drugiej strony - jeśli osoba jest w stanie silnego lęku podczas skanowania, to czy pole energetyczne nie jest wtedy zaburzone właśnie tym lękiem na bieżąco? Czy można odróżnić 'strukturalną' blokadę od chwilowego zaburzenia wywołanego stresem sytuacyjnym? Pytam bo wydaje mi się że to dość ważna kwestia diagnostyczna.
dobra pytanie bo caly czas czytam i mysle - to w sumie czy przy tej fobii igiel nie byloby lepiej najpierw pojsc po prostu do jakiegos bioenergoterapeuty ktory ma doswiadczenie z trudnymi klientami? bo amatorskie skanowanie siostry przez siostre to jednak nie to samo co ktos kto zna sie na tym zawodowo. bez obrazy dla autorki tematu, naprawde 🙂
słuchajcie a co z testowaniem kolorami zamiast fizycznego skanowania? to jest zupełnie bezkontaktowe - dajesz kartki z kolorami odpowiadającymi czakrom i obserwujesz reakcję osoby, do których ją ciągnie, które ją odpychają, jak na nie reaguje. może niekoniecznie tak precyzyjne jak wahadełko czy skanowanie dłonią, ale przy osobie która jest bardzo wrażliwa na przestrzeń fizyczną mogłoby być pierwszym krokiem zanim w ogóle zaczniesz pracę energetyczną? przynajmniej daje jakiś obraz
test kolorami jest niedoceniany moim zdaniem. Mam to odnotowane w notatkach z kilku sesji - reakcja na kolor bywa bardzo trafna i spójna z tym co potem wychodzi wahadełkiem. Jeden raz miałam że osoba absolutnie nie mogła patrzeć na żółty - i Manipura faktycznie była kompletnie zamknięta. Przypadek? może. Ale kilka takich przypadków zaczyna wyglądać jak coś więcej.
a właśnie mnie ciekawi czy ten test kolorami można zrobić na spokojnie, bo jak widzę żółty to mam takie dziwne... nie wiem czy to coś znaczy? bo ogólnie lubię żółty ale przy pewnych sytuacjach mam jakiś opór. i teraz zastanawiam się czy to może być właśnie ten sygnał o którym piszecie 🙂
dokładnie. ja zawsze przy tym teście proszę osobę żeby trzymała kartkę przed sobą przez chwilę i obserwuję oddech, ramiona, mimikę. nie mówię nic, po prostu patrzę. ciało reaguje szybciej niż głowa i to jest właśnie ta informacja. miałam przypadek gdzie pani z pozoru spokojnie patrzyła na niebieski, a miała lekko wciągnięte ramiona i spłycony oddech. Vishuddha była zablokowana, potem wyszło to w rozmowie
no dobra ale skąd wiadomo że to interpretacja obiektywna a nie że po prostu czytasz mowę ciała i dopasowujesz do teorii? bo ramiona każdy czasem wciąga, niekoniecznie przez czakry...
hej wracajac do mojej siostry - próbowałam właśnie zobaczyc jakie kolory lubii, pytałam tak z boku, niby o dekoracje do pokoju, i ona sama powiedziala ze drażni ją pomarańczowy. w ogóle mówi że jest paskudny i że nie może na niego patrzeć. to wskazuje na Swadhisthane tak? bo przeczytałam że sakralna to pomarańcz
to jest ciekawy sygnał. odraza do koloru sakralnego czakry przy osobie z fobią i prawdopodobnie silnym lękiem w ciele - to się może układać w spójny obraz z tą Muladharą, o której pisałam wcześniej. ale nie wyciągałabym jeszcze wniosków, jeden kolor to za mało. zapytaj jeszcze o czerwony
Macierzanka ma rację i dobrze że to mówi. ten test kolorami to jeden z elementów, nie wyrocznia. jeśli ktoś nie lubi pomarańczowego bo go przytłacza kolorycznie, to może po prostu mieć inny gust, a nie blokadę sakralną. test działa wtedy kiedy składasz go razem z innymi obserwacjami, objawami fizycznymi, zachowaniem. sam w sobie to poszlaka, nie diagnoza
mam pytanie do wątku o tym polu energetycznym podczas stresu, bo to mi nie daje spokoju od kiedy Mantra01 o tym wspomniała. jeśli robimy skanowanie u osoby z fobią, a ona siedzi i boi się że zaraz coś się stanie, to czy my skanujemy wtedy jej 'bazowe' pole czy pole w stanie alarmu? i czy te dwa stany w ogóle da się rozróżnić?
to co napisała Mantra01 bardzo mi pasuje, bo myślę że właśnie to pole 'nawykowe' jest tym co warto zobaczyć. jak ktoś zawsze jest spięty to ta spina jest wpisana w jego energetykę, nie jest szumem tylko częścią obrazu. ale jak rozróżnić moment kiedy osoba jest wystarczająco spokojna do skanowania a kiedy jeszcze za bardzo pobudzona?
obserwujesz oddech. jeśli jest wyrównany, nawet lekko, już można zacząć. nie musisz czekać na głęboki relaks. przy fobii i tak nie osiągniesz pełnego rozluźnienia przed pierwszym skanowaniem, to nierealne. wystarczy że osoba nie jest w szczycie napięcia. kilka wspólnych spokojnych wdechów naprawdę wystarczy na start
a czy można w ogóle skanować kogoś kto nie wie że jest skanowany? tzn. siostra Kielichowej wie o tej sesji, tak? tylko chodzi o dystans fizyczny. ale zastanawiam się co gdyby ktoś nie wiedział...
ooo i tu się zaczyna grząski grunt. skanowanie bez wiedzy osoby to etycznie problematyczny temat, niezależnie od tego czy ktoś w to wierzy czy nie. jeśli uznajemy że ta diagnostyka ma jakikolwiek wpływ, to zapis że 'pracujemy' energetycznie z kimś bez jego wiedzy to jednak wtargnięcie w jego przestrzeń. wolę to powiedzieć wprost
przepraszam że wchodzę ale mam takie laickie pytanie - czy fobia igieł ma jakiś związek z konkretną czakrą bardziej niż inne fobie? bo mi się wydaje że każda fobia to lęk i każda powinna wpadać do tej samej szuflady, a tu wszyscy mówią o Manipurze i Muladharze konkretnie. skąd ta specyficzność?
