Forum

Asystent AI
Czakra korony a ucz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korony a uczucie bycia obserwatorem własnego życia - dysocjacja czy duchowe doświadczenie

Strona 1 / 3

Wpisy: 441
Rozpoczynający temat
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem czy dobrze wrzucam to tutaj, ale chyba ten dział pasuje najlepiej. Od jakichś kilku miesięcy mam bardzo dziwne uczucie, jakbym patrzyła na swoje życie z zewnątrz. Siedzę przy stole, rozmawiam z rodziną, robię zakupy - i jest takie wrażenie, że to wszystko oglądam na ekranie, a nie przeżywam naprawdę. Jakby ktoś odciął mnie od samej siebie. Myślałam najpierw, że to zmęczenie albo stres, ale trwa to za długo żeby to zbagatelizować. Czytałam trochę o Sahasrarze i o tym że zablokowana czakra korony może dawać właśnie takie poczucie odcięcia, duchowego zawieszenia w próżni. Tylko że z drugiej strony gdzieś trafiłam na info że to może być też mistyczne doświadczenie - to tak zwane świadkowanie, bycie Obserwatorem. I teraz kompletnie nie wiem jak to rozróżnić. Czy to znak że coś jest nie tak z moją Sahasrarą, czy może odwrotnie - że się otwiera? Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
89 odpowiedzi
Wpisy: 235
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

To jest jedno z trudniejszych rozróżnień w pracy z czakrami i szczerze mówiąc nie ma tu jednej prostej odpowiedzi. Ale zapytam najpierw: czy to uczucie obserwatora jest dla ciebie przyjemne, spokojne, takie jakby lekkie i czyste - czy wręcz przeciwnie, jest nieprzyjemne, puste, trochę przerażające? Bo to jest klucz. W doświadczeniu mistycznym (które niektórzy tradycje nazywają właśnie stanem świadka, Sakshi) jest zwykle poczucie spokoju, rozległości, nawet błogości. Dysocjacja natomiast - i tu już mówię o czymś zupełnie innym - to najczęściej lęk, poczucie obcości wobec siebie, czasem panika. Czy masz też jakieś inne objawy fizyczne? Bóle głowy, migreny, problemy ze snem?


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

O, świetny temat, dokładnie to samo mnie nęka od jakiegoś czasu! Ja bym powiedział że u mnie to jest zdecydowanie otwieranie się czakry korony, bo czuję przy tym taką jakby lekkość, jak gdyby głowa była większa od ciała 😀 Testowałem wahadełkiem i nad głową kręci mi bardzo szeroko, wręcz chaotycznie. To chyba oznacza nadczynność Sahasrary? Chociaż nie jestem pewien czy nadczynność to jest dobrze czy źle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Prokop no właśnie, nadczynność czakry korony to nie jest coś do świętowania bez zastrzeżeń. Nadaktywna Sahasrara może dawać dysocjację równie skutecznie co zablokowana - tylko z innych powodów. Przy zablokowanej jest poczucie duchowego odcięcia, sensu, takiego 'po co to wszystko'. Przy nadaktywnej energia idzie za mocno w górę i dosłownie odrywa od ziemi, od ciała, od codzienności. Chaotyczny ruch wahadełka nad koroną to sygnał że coś jest rozregulowane, nie że świetnie działa. A przy okazji - jak wygląda u ciebie czakra korzenia? Muladhara? Bo często te dwie pracują parami i problem z uziemieniem widać właśnie tam.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

wybaczcie że się wtrącam, ale ja nie rozumiem jak wahadełko może cokolwiek powiedzieć o czakrze :/ to znaczy... wahadełko reaguje na ruchy ręki chyba? nie jestem złośliwa, po prostu nie kumam tej metody. da się jakoś to poczuć inaczej, bez wahadełka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 398

@Sigilia to normalne pytanie i dobrze że pytasz zamiast przyjmować wszystko na wiarę. Wahadełko jest tylko jedną z metod, i tak, działa przez tzw. efekt ideomotoryczny - czyli drobne, nieświadome ruchy ręki. Czy to oznacza że nic nie mierzy? Niekoniecznie, ale trzeba do tego podejść z dystansem. Alternatywą jest skanowanie dłonią - trzymasz otwartą dłoń kilka centymetrów nad danym obszarem ciała i zwracasz uwagę na to co czujesz: ciepło, chłód, mrowienie, opór albo właśnie taką 'dziurę', wrażenie że tam nic nie ma. Ale to wymaga spokoju i trochę wprawy. Obserwacja własnych objawów emocjonalnych i fizycznych jest równie wartościowa, może nawet bardziej uczciwa.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

no to przy okazji - czy ktoś ma jakieś dane albo chociaz sensowne źródło porównujące skuteczność tych metod diagnostycznych? Bo zauważam że każdy tu mówi co innego: wahadełko, dłon, obserwacja objawów, intuicja. Rozumiem że to nie jest nauka w ścisłym sensie, ale jakaś wewnętrzna spójność by się przydała. Trochę mnie niepokoi że ta sama osoba może dostac kompletnie różne 'diagnozy' zależnie od metody.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 144

@Jaroslaw89 masz rację że spójności tu brakuje i nie ma co tego owijać w bawełnę. Ale powiem ci jak ja do tego podchodzę po latach: traktuję te metody jak różne okna na ten sam widok. Żadne pojedyncze okno nie daje pełnego obrazu. Wahadełko, skanowanie dłonią, obserwacja objawów, medytacja - kiedy trzy z czterech metod pokazują to samo, to mam większe zaufanie do wyniku. Kiedy każda mówi co innego, to znaczy że coś jest na tyle skomplikowane, że warto pójść do dobrego bioenergoterapeuty, który ma więcej narzędzi. Do autorki tematu: opisujesz uczucie bycia obserwatorem - od jak dawna to trwa i czy pojawia się w konkretnych sytuacjach, czy non stop?


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Siedlislaw non stop właściwie, ale mocniej przy kontakcie z innymi ludźmi. Jak jestem sama to jakoś mniej. Na pytanie Lunelli: to jest raczej nieprzyjemne. Nie ma w tym spokoju, jest taka pustka i jakby lekkie odrętwienie. Trochę jakbym była za szybą. Bóle głowy miewam często, ale nie wiem czy to z tym związane. I teraz się zastanawiam czy to o czym piszesz, ta nadczynność Sahasrary z oderwaniem od ziemi, czy to można jakoś poczuć fizycznie poza tym uczuciem 'bycia za szybą'?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

To uczucie bycia za szybą... coś mi to mówi. Byłam kilka lat temu w jednym miejscu, starym dworze na Mazowszu, i tam miałam dokładnie takie poczucie przez cały dzień pobytu. Potem różne osoby mówiły że to miejsce ma silne pole i przytłacza czakrę korony. Ale to była jednorazowa sprawa, nie trwały stan. Zastanawiam się czy przypadkiem u ciebie to nie jest też kwestia jakiegoś zewnętrznego czynnika - miejsca, relacji z konkretną osobą? Czasem przestrzeń albo ludzie mogą rozregulować pole energetyczne i to się potem utrzymuje.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Goplana, szanuje podejście, ale 'stary dwór na Mazowszu przytłaczał czakrę korony' to trochę naciągane jako argument do tej rozmowy 😉 Wracając do tematu: to uczucie za szybą, depersonalizacja tak to się oficjalnie nazywa, jest całkiem powszechnym objawem silnego stresu i wyczerpania. Zanim człowiek zacznie szukać przyczyny w Sahasrarze, warto wyeliminować prostsze wyjaśnienia. Pytam z troską a nie złośliwie: czy ostatnio było dużo stresu, może zmiany życiowe, problemy ze snem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Frania86 no właśnie, to jest moje główne rozterki. Stres był, owszem, i zmiany były. Ale ta 'szyba' nie zniknęła kiedy stres minął, właśnie dlatego zaczęłam szukać głębszej przyczyny. Nie wykluczam niczego, i twoja uwaga jest słuszna - ale jeśli coś trwa kilka miesięcy po ustąpieniu stresora, to chyba już nie jest tylko reakcja na stres?


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Muszę tu powiedzieć coś ważnego, bo widzę że rozmowa idzie w stronę 'robimy sesje energetyczne i wszystko się naprawi'. Depersonalizacja, bo tak to się nazywa medycznie, może być objawem kilku rzeczy i część z nich wymaga konsultacji z lekarzem albo psychologiem. Nie mówię że czakry nie mają tu nic do powiedzenia, ale jeśli to trwa kilka miesięcy i jest nieprzyjemne, to zdecydowanie PRZED jakimikolwiek sesjami energetycznymi warto wykluczyć przyczyny medyczne. Sesja bioenergoterapeutyczna może pomóc, ale przy aktywnym zaburzeniu dysocjacyjnym może też chwilowo nasilić objawy, bo otwiera zamiast stabilizować. Widziałam to kilka razy. Czy byłaś z tym u lekarza?


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

hmm ale Lunella, sesja to nie jest operacja, nie rozumiem czemu miałaby nasilać objawy. Przy zablokowanej czakrze korony działam zazwyczaj ametystem i białym kwarcem ułożonym na szczycie głowy, plus wizualizacja fioletowego/białego światła. To tylko pomaga przepłynąć energii, nie może zaszkodzić. Autorce tematu polecam też spojrzeć na czakrę korzenia, bo jak pisał Siedlislaw, te dwie są połączone. Bez uziemienia Sahasrara nie ma na czym stać i leci w górę bez kotwicy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Dominisia01 może i sesja to nie operacja, ale wpływa na układ nerwowy i stan emocjonalny, i to całkiem realnie. Właśnie dlatego doświadczeni terapeuci pytają o stan klienta zanim cokolwiek zaczną. Przy dysocjacji celem jest uziemienie i integracja, a nie otwieranie. Praca z kamieniami na szczycie głowy w takim stanie to ryzyko pogłębienia oderwania od ciała. To nie jest teoria, naprawdę obserwowałam takie sytuacje. Nie mówię żeby w ogóle nie pracować energetycznie, mówię żeby zacząć od Muladhary i ciała, nie od Sahasrary.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

no ale zaraz zaraz, to kiedy w ogóle można robić sesje? bo z tego co czytam to najpierw lekarz, potem psycholog, potem bioenergoterapii... do czakr w ogóle nie dojdziemy? 😉 pytam serio bo sam mam podobne objawy i zastanawiam się kiedy to jest 'bezpieczny moment' na sesję


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

Prokop, to bardzo rozsądne pytanie i Lunella dotknęła czegoś istotnego. Moja zasada jest taka: jeśli objawy są łagodne, pojawiają się rzadko i nie zaburzają funkcjonowania, to lekka praca energetyczna może iść równolegle. Jeśli są przewlekłe, silne i dezorganizują codzienne życie, najpierw trzeba mieć wykluczony podłoże medyczne lub psychologiczne. Nie chodzi o to żeby czekać w nieskończoność, ale żeby nie robić czegoś co może sprawę pogorszyć. W przypadku dysocjacji konkretnie: zanim cokolwiek z Sahasrarą, najpierw uziemienie. Muladhara, kontakt z ziemią, chodzenie boso, jedzenie korzeniowych warzyw, afirmacje 'jestem tu, jestem bezpieczna'. To jest pierwszy krok i jest bezpieczny dla każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@bernadetka66)
Połączone: 12 miesięcy temu

czytam ten wątek i mam wrażenie że opisujecie dokładnie moje ostatnie miesiące, tylko ja myślałam że to jest po prostu wypalenie. to uczucie za szybą mam od jesieni, i właśnie zakładałam że to praca i zmęczenie. ale teraz się zastanawiam... czy to że jest gorzej przy ludziach a lepiej w samotności to coś znaczącego? bo u mnie jest tak samo jak u Faustynki i nie wiedziałam że to może być związane z czymś takim


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

Uczucie nasilenia przy kontakcie z innymi może wskazywać na kilka rzeczy naraz. Po pierwsze, wrażliwe pole energetyczne które 'zbiera' energie innych ludzi, co przy rozregulowanej Sahasrarze jest bardziej prawdopodobne. Po drugie, czakra korony gdy jest nieustabilizowana działa jak antena bez filtra - łapie wszystko. Ale zwróciłabym uwagę na coś innego: obie piszecie że jest lepiej w samotności. To może być też sygnał że czakra serca, Anahata, jest w jakimś stopniu wycofana i schowana. Ciało samo chroni się przed kontaktem. Jedno z drugim może współistnieć.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@floks)
Połączone: 3 lata temu

hej, wiem że jestem tu nowa w tych tematach, ale przeczytałam cały wątek i mam pytanie które może brzmieć głupio: jak w ogóle odróżnić 'duchowe doświadczenie' od zwykłego objawu że coś jest nie tak psychicznie? bo z tego co piszecie wydaje się że te same uczucia mogą być albo czymś złym (dysocjacja, blokada) albo czymś dobrym (przebudzenie, stan świadka). skąd wiadomo które jest które? nie jest to trochę tak skrojone żeby każde doświadczenie pasowało do każdej interpretacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Floks to nie jest głupie pytanie, to jest właściwie najważniejsze pytanie w tym wątku. I masz rację, że ryzyko dowolnej interpretacji istnieje, trzeba być z tym uczciwa. Różnica jest w kilku kwestiach: stan mistyczny pojawia się zwykle spontanicznie, jest krótkotrwały lub stopniowo ustępuje, pozostawia po sobie spokój i głębsze rozumienie. Dysocjacja jest przewlekła, nieprzyjemna, zaburza funkcjonowanie i często towarzyszy jej lęk, depresja albo poczucie pustki. Poza tym - i tu mówię bardzo serio - przebudzenie duchowe nie sprawia że przestajesz czuć własne ciało i emocje, wręcz przeciwnie. Jeśli ktoś traci kontakt z ciałem i mówi że to 'wyższy stan', to jest sygnał ostrzegawczy, nie dowód duchowego postępu.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

ok wiec żeby to podsumować bo się trochę pogubłem: Lunella mówi żeby najpierw lekarz/psycholog, Siedlislaw mówi że przy łagodnych objawach można równolegle, a Dominisia że kamienie i wizualizacja są spoko w każdym momencie. I co ja mam z tym zrobić? 😀 Serio pytam, bo mam te 'szybowe' uczucie od jakichś 2 miesięcy i nie wiem od czego w ogóle zacząć


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Prokop dwa miesiące to już nie jest epizod, to jest sygnał że coś wymaga uwagi. Nie mówię żebyś od razu szedł do psychiatry z całą listą czakr, ale wizyta u lekarza pierwszego kontaktu żeby wykluczyć podstawowe rzeczy - niedoczynność tarczycy, niedobory, przeciążenie układu nerwowego - to po prostu rozsądek. To nie wyklucza pracy energetycznej, tylko daje ci lepszy obraz sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

no ale Prokop, te dwa miesiące to wcale nie jest aż tak długo, ja miałam dysocjacyjne stany przez pół roku zanim w ogóle zrozumiałam że chodzi o Sahasrarę. I jakoś żyłam. Kamienie naprawdę pomagają, ametyst pod poduszką przez pierwsze noce już daje różnicę. Nie musisz od razu biegać po lekarzach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Dominisia01 przepraszam ale to jest nieodpowiedzialna rada. Pół roku z objawami dysocjacji i odkrycie że to 'Sahasrara' brzmi jak happy end tylko jeśli rzeczywiście nie chodziło o nic poważnego. Ale co jeśli chodzi? Ametyst pod poduszką nic nie zaszkodzi, zgoda, ale aktywne zniechęcanie kogoś do lekarza to już inna bajka.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@bernadetka66)
Połączone: 12 miesięcy temu

o jeny, i ja w tym wątku szukam wsparcia, a tu się okazuje że moje 'wypalenie od jesieni' to może być jednak coś co warto sprawdzić u lekarza. Trochę mnie to przestraszyło szczerze. Lunella, to że nasilenie jest przy ludziach i mija jak jestem sama - to jest ten sygnał żeby iść do lekarza czy raczej to wskazuje na czakry?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Bernadetka66 spokojnie, nie ma się czego bać. To że mija jak jesteś sama może wskazywać na kilka rzeczy: przemęczenie i introwersja, wrażliwość energetyczna, albo właśnie pewien typ dysocjacji który nasila się przy bodźcach społecznych. To drugie warto sprawdzić nie dlatego że jest straszne, tylko żeby wiedzieć z czym się pracuje. Przy wrażliwości energetycznej praca z czakrami ma duży sens. Przy dysocjacji neurologicznej - najpierw diagnostyka.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@floks)
Połączone: 3 lata temu

okej ale jedno pytanie bo mi się to kręci w głowie od paru postów: skoro te same objawy mogą być i duchowym doświadczeniem i dysocjacją i wypaleniem i rozregulowaną czakrą to... jak jakakolwiek metoda diagnostyczna może to rozróżnić? Lunella powiedziała wcześniej że mistyczne stany są krótkie i mają 'jakość spokoju', ale Faustynka mówiła że jej jest raczej nieprzyjemnie, więc to chyba nie mistyczny stan?


Odpowiedz
Wpisy: 441
Rozpoczynający temat
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Floks dobrze to czytasz, właśnie dlatego też mam problem z określeniem co to jest. Nie ma tu żadnego uniesienia, żadnej błogości. Jest ta nieprzyjemna pustka i poczucie że patrze na siebie z zewnątrz, jakby ktoś przyciszył głośność w moim własnym życiu. Chyba to wyklucza interpretację duchową, przynajmniej te 'piękne' opisy z literatury?


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

Nie do końca. W tradycjach mistycznych jest rozróżnienie między 'jasnym' otwarciem korony a tym co nazywa się nieintegracją - kiedy świadomość rozszerza się szybciej niż dolne czakry mogą to unieść. Przy słabych czakrach podstawy i sakralnej energia korony nie ma gdzie 'zakorzenić się' i daje właśnie tę nieprzyjemną lekkość, brak gruntu. To nie jest błogie uniesienie, to bardziej jak unoszenie się bez steru.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 144

@Renia01 to jest ważne rozróżnienie które często gubi się w popularnych opisach czakry korony. Wszyscy piszą o Sahasrarze jako o 'otwieraniu się na wyższe sfery' i podobnych rzeczach, ale pomijają że to otwarcie bez uziemienia może być dezintegrujące. Faustynka, masz poczucie jak stoisz na ziemi? Tzn. dosłownie, nogi, kontakt z podłożem?


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Siedlislaw ciekawe pytanie... teraz jak o tym myślę, to właśnie mam takie wrażenie że jakoś nie 'siedzę' w sobie do końca. Chodzę, funkcjonuję, ale jest taka lekkość która nie jest dobra, nie jest jak spokój, bardziej jak że coś mi odpłynęło. Nie wiem czy to odpowiada na pytanie o nogi dosłownie, ale chyba tak to czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 398
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Renia i Siedlislaw opisują to jest klasyczny scenariusz dla kogoś kto dużo pracuje z górą systemu czakr i zaniedbuje dół. Widzę to często u osób które intensywnie medytują albo mają bardzo rozbudowane życie duchowe a mało uziemienia. Faustynka, czy ty dużo medytujesz, szczególnie medytacje skupione na górnych czakrach albo 'wychodzeniu' ze świadomości ciała?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Runiarka szczerze? Tak, ostatnio sporo. Przez kilka miesięcy robiłam codziennie medytację z prowadzeniem nagraniowym i większość z nich była właśnie o rozszerzaniu świadomości, otwieraniu korony, wizualizacja białego światła z góry... I teraz jak to piszę to mi dzwoni lampka.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

no to może prosto: za dużo góry, za mało dołu. Runiarka, to by znaczyło że trzeba teraz skupić się na muladharze i może swadhistanie? A nie pracować w ogóle z czakrą korony dopóki się nie ustabilizuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 398

@Prokop mniej więcej tak, ale 'nie pracować z czakrą korony' to za duże uproszczenie. Chodzi raczej o to żeby zanim cokolwiek robisz z górą - uziemić. Dosłownie. Chodzenie boso, kontakt ze ziemią, medytacje skupione na nogach i stopach, oddech do brzucha. Nie zamykasz korony, tylko dajesz jej podstawę.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

to uziemienie to naprawdę działa poza metaforą. Pamiętam jak po intensywnym kursie w górach miałam podobne uczucia co Faustynka opisuje - takie unoszenie się. Byłam wtedy w małej wiosce i ktoś tam miejscowy, starsza kobieta, po prostu kazała mi stać boso na mokrej trawie przez kwadrans każdego ranka. Śmiałam się z tego trochę, ale po kilku dniach coś rzeczywiście wróciło na swoje miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Goplana, szanuję anegdotę, ale bosa stopa na trawie a 'czakra korony wróciła na miejsce' to jest spory przeskok interpretacyjny. Mogło ci pomóc bo wyszłaś z kursu, odpoczęłaś, wróciłaś do rutyny, miałaś kontakt z naturą który po prostu dobrze działa na zmęczony układ nerwowy. Niekoniecznie chodziło o czakry.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 619

@Jaroslaw89 masz rację że nie wiem 'dlaczego' działało. Ale mówię o efekcie, który był realny i szybki. Czy przyczyna to czakry czy nerwy czy coś innego - nie mam dostępu do tej odpowiedzi. Ale stanie boso na trawie jest bezpieczne i warte próby bez względu na interpretację, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

to akurat mogę się zgodzić bez żadnej ezoteryki, kontakt z naturą, oddech, wychodzenie z głowy to są rzeczy które pomagają i są po prostu dobrze znane. Ciekawi mnie bardziej co Lunella miała na myśli wcześniej że 'praca energetyczna może nasilić dysocjację'. Jak dokładnie? Co dzieje się w sesji że może być gorzej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Sigilia sesja energetyczna skupiona na górnych czakrach, szczególnie koronie i trzecim oku, angażuje uwagę i świadomość w kierunku odcieleśnienia. To jest pożądane przy pewnych celach, ale przy dysocjacji robisz dokładnie to czego nie powinnaś, wzmacniasz stan 'bycia poza ciałem' zamiast go zmniejszać. Dobry bioenergoterapeuta to wyczuje i zacznie od dołu. Zły albo niedoświadczony - nie.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

okej, więc jeśli dobrze rozumiem to co Lunella napisała - praca energetyczna na górnych czakrach przy dysocjacji to jak dolewanie oliwy do ognia? Tzn. że np. moje ostatnie sesje z wizualizacją światła przy trzecim oku mogły mi bardziej zaszkodzić niż pomóc? Bo ja ostatnio też mam takie dziwne poczucie odcięcia, nie takie jak Faustynka opisuje ale podobne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Sigilia niekoniecznie 'zaszkodzić' w sensie że coś uszkodziłaś, ale tak, możesz wzmacniać stan który chcesz zmniejszyć. Zależy od kontekstu - co robisz podczas tych sesji, jak długo, czy masz jakieś uziemienie na końcu. Czy twoje sesje kończą się jakimś powrotem do ciała, do oddechu, do fizyczności?


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

to teraz mam pytanie praktyczne bo trochę się pogubiłem. Runiarka mówiła żeby nie pracować z koroną dopóki nie ma uziemienia. Ale jeśli ktoś robi codzienną medytację i teraz ma ją po prostu... przerwać? Na ile? I co w zamian, tylko te ćwiczenia z nogami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 398

@Prokop nie przerywać, zmienić. To duża różnica. Zamiast medytacji z białym światłem od góry - medytacja z oddechem do brzucha, skupienie na stopach i kontakcie z ziemią, wizualizacja korzeni w dół a nie otwarcia w górę. Nie chodzi o zero medytacji, chodzi o inny kierunek przez jakiś czas.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: