Nie wiem czy dobrze wrzucam to tutaj, ale chyba ten dział pasuje najlepiej. Od jakichś kilku miesięcy mam bardzo dziwne uczucie, jakbym patrzyła na swoje życie z zewnątrz. Siedzę przy stole, rozmawiam z rodziną, robię zakupy - i jest takie wrażenie, że to wszystko oglądam na ekranie, a nie przeżywam naprawdę. Jakby ktoś odciął mnie od samej siebie. Myślałam najpierw, że to zmęczenie albo stres, ale trwa to za długo żeby to zbagatelizować. Czytałam trochę o Sahasrarze i o tym że zablokowana czakra korony może dawać właśnie takie poczucie odcięcia, duchowego zawieszenia w próżni. Tylko że z drugiej strony gdzieś trafiłam na info że to może być też mistyczne doświadczenie - to tak zwane świadkowanie, bycie Obserwatorem. I teraz kompletnie nie wiem jak to rozróżnić. Czy to znak że coś jest nie tak z moją Sahasrarą, czy może odwrotnie - że się otwiera? Czy ktoś miał podobnie?
To jest jedno z trudniejszych rozróżnień w pracy z czakrami i szczerze mówiąc nie ma tu jednej prostej odpowiedzi. Ale zapytam najpierw: czy to uczucie obserwatora jest dla ciebie przyjemne, spokojne, takie jakby lekkie i czyste - czy wręcz przeciwnie, jest nieprzyjemne, puste, trochę przerażające? Bo to jest klucz. W doświadczeniu mistycznym (które niektórzy tradycje nazywają właśnie stanem świadka, Sakshi) jest zwykle poczucie spokoju, rozległości, nawet błogości. Dysocjacja natomiast - i tu już mówię o czymś zupełnie innym - to najczęściej lęk, poczucie obcości wobec siebie, czasem panika. Czy masz też jakieś inne objawy fizyczne? Bóle głowy, migreny, problemy ze snem?
O, świetny temat, dokładnie to samo mnie nęka od jakiegoś czasu! Ja bym powiedział że u mnie to jest zdecydowanie otwieranie się czakry korony, bo czuję przy tym taką jakby lekkość, jak gdyby głowa była większa od ciała 😀 Testowałem wahadełkiem i nad głową kręci mi bardzo szeroko, wręcz chaotycznie. To chyba oznacza nadczynność Sahasrary? Chociaż nie jestem pewien czy nadczynność to jest dobrze czy źle.
wybaczcie że się wtrącam, ale ja nie rozumiem jak wahadełko może cokolwiek powiedzieć o czakrze :/ to znaczy... wahadełko reaguje na ruchy ręki chyba? nie jestem złośliwa, po prostu nie kumam tej metody. da się jakoś to poczuć inaczej, bez wahadełka?
no to przy okazji - czy ktoś ma jakieś dane albo chociaz sensowne źródło porównujące skuteczność tych metod diagnostycznych? Bo zauważam że każdy tu mówi co innego: wahadełko, dłon, obserwacja objawów, intuicja. Rozumiem że to nie jest nauka w ścisłym sensie, ale jakaś wewnętrzna spójność by się przydała. Trochę mnie niepokoi że ta sama osoba może dostac kompletnie różne 'diagnozy' zależnie od metody.
To uczucie bycia za szybą... coś mi to mówi. Byłam kilka lat temu w jednym miejscu, starym dworze na Mazowszu, i tam miałam dokładnie takie poczucie przez cały dzień pobytu. Potem różne osoby mówiły że to miejsce ma silne pole i przytłacza czakrę korony. Ale to była jednorazowa sprawa, nie trwały stan. Zastanawiam się czy przypadkiem u ciebie to nie jest też kwestia jakiegoś zewnętrznego czynnika - miejsca, relacji z konkretną osobą? Czasem przestrzeń albo ludzie mogą rozregulować pole energetyczne i to się potem utrzymuje.
Goplana, szanuje podejście, ale 'stary dwór na Mazowszu przytłaczał czakrę korony' to trochę naciągane jako argument do tej rozmowy 😉 Wracając do tematu: to uczucie za szybą, depersonalizacja tak to się oficjalnie nazywa, jest całkiem powszechnym objawem silnego stresu i wyczerpania. Zanim człowiek zacznie szukać przyczyny w Sahasrarze, warto wyeliminować prostsze wyjaśnienia. Pytam z troską a nie złośliwie: czy ostatnio było dużo stresu, może zmiany życiowe, problemy ze snem?
Muszę tu powiedzieć coś ważnego, bo widzę że rozmowa idzie w stronę 'robimy sesje energetyczne i wszystko się naprawi'. Depersonalizacja, bo tak to się nazywa medycznie, może być objawem kilku rzeczy i część z nich wymaga konsultacji z lekarzem albo psychologiem. Nie mówię że czakry nie mają tu nic do powiedzenia, ale jeśli to trwa kilka miesięcy i jest nieprzyjemne, to zdecydowanie PRZED jakimikolwiek sesjami energetycznymi warto wykluczyć przyczyny medyczne. Sesja bioenergoterapeutyczna może pomóc, ale przy aktywnym zaburzeniu dysocjacyjnym może też chwilowo nasilić objawy, bo otwiera zamiast stabilizować. Widziałam to kilka razy. Czy byłaś z tym u lekarza?
hmm ale Lunella, sesja to nie jest operacja, nie rozumiem czemu miałaby nasilać objawy. Przy zablokowanej czakrze korony działam zazwyczaj ametystem i białym kwarcem ułożonym na szczycie głowy, plus wizualizacja fioletowego/białego światła. To tylko pomaga przepłynąć energii, nie może zaszkodzić. Autorce tematu polecam też spojrzeć na czakrę korzenia, bo jak pisał Siedlislaw, te dwie są połączone. Bez uziemienia Sahasrara nie ma na czym stać i leci w górę bez kotwicy.
no ale zaraz zaraz, to kiedy w ogóle można robić sesje? bo z tego co czytam to najpierw lekarz, potem psycholog, potem bioenergoterapii... do czakr w ogóle nie dojdziemy? 😉 pytam serio bo sam mam podobne objawy i zastanawiam się kiedy to jest 'bezpieczny moment' na sesję
Prokop, to bardzo rozsądne pytanie i Lunella dotknęła czegoś istotnego. Moja zasada jest taka: jeśli objawy są łagodne, pojawiają się rzadko i nie zaburzają funkcjonowania, to lekka praca energetyczna może iść równolegle. Jeśli są przewlekłe, silne i dezorganizują codzienne życie, najpierw trzeba mieć wykluczony podłoże medyczne lub psychologiczne. Nie chodzi o to żeby czekać w nieskończoność, ale żeby nie robić czegoś co może sprawę pogorszyć. W przypadku dysocjacji konkretnie: zanim cokolwiek z Sahasrarą, najpierw uziemienie. Muladhara, kontakt z ziemią, chodzenie boso, jedzenie korzeniowych warzyw, afirmacje 'jestem tu, jestem bezpieczna'. To jest pierwszy krok i jest bezpieczny dla każdego.
czytam ten wątek i mam wrażenie że opisujecie dokładnie moje ostatnie miesiące, tylko ja myślałam że to jest po prostu wypalenie. to uczucie za szybą mam od jesieni, i właśnie zakładałam że to praca i zmęczenie. ale teraz się zastanawiam... czy to że jest gorzej przy ludziach a lepiej w samotności to coś znaczącego? bo u mnie jest tak samo jak u Faustynki i nie wiedziałam że to może być związane z czymś takim
Uczucie nasilenia przy kontakcie z innymi może wskazywać na kilka rzeczy naraz. Po pierwsze, wrażliwe pole energetyczne które 'zbiera' energie innych ludzi, co przy rozregulowanej Sahasrarze jest bardziej prawdopodobne. Po drugie, czakra korony gdy jest nieustabilizowana działa jak antena bez filtra - łapie wszystko. Ale zwróciłabym uwagę na coś innego: obie piszecie że jest lepiej w samotności. To może być też sygnał że czakra serca, Anahata, jest w jakimś stopniu wycofana i schowana. Ciało samo chroni się przed kontaktem. Jedno z drugim może współistnieć.
hej, wiem że jestem tu nowa w tych tematach, ale przeczytałam cały wątek i mam pytanie które może brzmieć głupio: jak w ogóle odróżnić 'duchowe doświadczenie' od zwykłego objawu że coś jest nie tak psychicznie? bo z tego co piszecie wydaje się że te same uczucia mogą być albo czymś złym (dysocjacja, blokada) albo czymś dobrym (przebudzenie, stan świadka). skąd wiadomo które jest które? nie jest to trochę tak skrojone żeby każde doświadczenie pasowało do każdej interpretacji?
ok wiec żeby to podsumować bo się trochę pogubłem: Lunella mówi żeby najpierw lekarz/psycholog, Siedlislaw mówi że przy łagodnych objawach można równolegle, a Dominisia że kamienie i wizualizacja są spoko w każdym momencie. I co ja mam z tym zrobić? 😀 Serio pytam, bo mam te 'szybowe' uczucie od jakichś 2 miesięcy i nie wiem od czego w ogóle zacząć
no ale Prokop, te dwa miesiące to wcale nie jest aż tak długo, ja miałam dysocjacyjne stany przez pół roku zanim w ogóle zrozumiałam że chodzi o Sahasrarę. I jakoś żyłam. Kamienie naprawdę pomagają, ametyst pod poduszką przez pierwsze noce już daje różnicę. Nie musisz od razu biegać po lekarzach.
o jeny, i ja w tym wątku szukam wsparcia, a tu się okazuje że moje 'wypalenie od jesieni' to może być jednak coś co warto sprawdzić u lekarza. Trochę mnie to przestraszyło szczerze. Lunella, to że nasilenie jest przy ludziach i mija jak jestem sama - to jest ten sygnał żeby iść do lekarza czy raczej to wskazuje na czakry?
okej ale jedno pytanie bo mi się to kręci w głowie od paru postów: skoro te same objawy mogą być i duchowym doświadczeniem i dysocjacją i wypaleniem i rozregulowaną czakrą to... jak jakakolwiek metoda diagnostyczna może to rozróżnić? Lunella powiedziała wcześniej że mistyczne stany są krótkie i mają 'jakość spokoju', ale Faustynka mówiła że jej jest raczej nieprzyjemnie, więc to chyba nie mistyczny stan?
Floks dobrze to czytasz, właśnie dlatego też mam problem z określeniem co to jest. Nie ma tu żadnego uniesienia, żadnej błogości. Jest ta nieprzyjemna pustka i poczucie że patrze na siebie z zewnątrz, jakby ktoś przyciszył głośność w moim własnym życiu. Chyba to wyklucza interpretację duchową, przynajmniej te 'piękne' opisy z literatury?
Nie do końca. W tradycjach mistycznych jest rozróżnienie między 'jasnym' otwarciem korony a tym co nazywa się nieintegracją - kiedy świadomość rozszerza się szybciej niż dolne czakry mogą to unieść. Przy słabych czakrach podstawy i sakralnej energia korony nie ma gdzie 'zakorzenić się' i daje właśnie tę nieprzyjemną lekkość, brak gruntu. To nie jest błogie uniesienie, to bardziej jak unoszenie się bez steru.
To co Renia i Siedlislaw opisują to jest klasyczny scenariusz dla kogoś kto dużo pracuje z górą systemu czakr i zaniedbuje dół. Widzę to często u osób które intensywnie medytują albo mają bardzo rozbudowane życie duchowe a mało uziemienia. Faustynka, czy ty dużo medytujesz, szczególnie medytacje skupione na górnych czakrach albo 'wychodzeniu' ze świadomości ciała?
no to może prosto: za dużo góry, za mało dołu. Runiarka, to by znaczyło że trzeba teraz skupić się na muladharze i może swadhistanie? A nie pracować w ogóle z czakrą korony dopóki się nie ustabilizuje?
to uziemienie to naprawdę działa poza metaforą. Pamiętam jak po intensywnym kursie w górach miałam podobne uczucia co Faustynka opisuje - takie unoszenie się. Byłam wtedy w małej wiosce i ktoś tam miejscowy, starsza kobieta, po prostu kazała mi stać boso na mokrej trawie przez kwadrans każdego ranka. Śmiałam się z tego trochę, ale po kilku dniach coś rzeczywiście wróciło na swoje miejsce.
Goplana, szanuję anegdotę, ale bosa stopa na trawie a 'czakra korony wróciła na miejsce' to jest spory przeskok interpretacyjny. Mogło ci pomóc bo wyszłaś z kursu, odpoczęłaś, wróciłaś do rutyny, miałaś kontakt z naturą który po prostu dobrze działa na zmęczony układ nerwowy. Niekoniecznie chodziło o czakry.
to akurat mogę się zgodzić bez żadnej ezoteryki, kontakt z naturą, oddech, wychodzenie z głowy to są rzeczy które pomagają i są po prostu dobrze znane. Ciekawi mnie bardziej co Lunella miała na myśli wcześniej że 'praca energetyczna może nasilić dysocjację'. Jak dokładnie? Co dzieje się w sesji że może być gorzej?
okej, więc jeśli dobrze rozumiem to co Lunella napisała - praca energetyczna na górnych czakrach przy dysocjacji to jak dolewanie oliwy do ognia? Tzn. że np. moje ostatnie sesje z wizualizacją światła przy trzecim oku mogły mi bardziej zaszkodzić niż pomóc? Bo ja ostatnio też mam takie dziwne poczucie odcięcia, nie takie jak Faustynka opisuje ale podobne.
to teraz mam pytanie praktyczne bo trochę się pogubiłem. Runiarka mówiła żeby nie pracować z koroną dopóki nie ma uziemienia. Ale jeśli ktoś robi codzienną medytację i teraz ma ją po prostu... przerwać? Na ile? I co w zamian, tylko te ćwiczenia z nogami?
