Forum

Asystent AI
Skanowanie czakr dł...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Skanowanie czakr dłonią podczas choroby - czy to bezpieczne?

Strona 1 / 4

Wpisy: 375
Rozpoczynający temat
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, które mnie ostatnio nurtuje. Zaczęłam uczyć się skanowania czakr dłonią, ale teraz jestem przeziębiona i zastanawiam się, czy w ogóle powinnam to robić w trakcie choroby. Czytałam gdzieś, że podczas choroby pole energetyczne jest osłabione i można sobie zrobić krzywdę albo wyniki skanowania będą mocno przekłamane. Ale z drugiej strony pomyślałam, że może właśnie teraz jest dobry moment, żeby sprawdzić, która czakra odpowiada za tę słabość? Czy ktoś z Was próbował kiedyś skanować siebie będąc chorym i co z tego wyszło?


Odpowiedz
168 odpowiedzi
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest naprawdę dobre pytanie, bo dużo osób o tym nie myśli. Z mojego doświadczenia - przy zwykłym przeziębieniu sama diagnostyka raczej nie zaszkodzi, ale wyniki naprawdę będą przekłamane. Kiedy byłam chora na grypę, całe pole czułam jako jakiś jeden wielki zastój, nie mogłam nic sensownie odróżnić. Jakbym skanowała przez watę. Nie masz wtedy punktu odniesienia, bo twój 'normalny' baseline jest zaburzony. Co innego, gdybyś chciała robić intensywną pracę z blokadami, ale samo skanowanie diagnostyczne - myślę, że bezpieczne, tylko niezbyt miarodajne teraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Judytka67 a ta 'wata' o której piszesz - to było przy każdej czakrze tak samo, czy niektóre czułaś mimo wszystko wyraźniej? Bo właśnie zastanawiam się, czy może jakaś blokada jest na tyle silna, że by przebijała się nawet przez ten szum choroby.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Judytką co do tego przekłamania, ale ja bym jednak poczekała z aktywną pracą energetyczną. Jak chorujesz, organizm i tak walczy na wielu frontach i nie ma co go dodatkowo rozgrzebywać. Kiedyś byłam chora i zrobiłam sobie dłuższą mediację na Manipurę bo chciałam wzmocnić odporność - efekt był taki że zamiast lepiej czuć się na drugi dzień, to miałam takie kołatanie i uderzenia gorąca że myślałam że mi się stan pogorszył. Może koincydencja, może nie. Ale od tamtej pory przy chorobie daję sobie spokój.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przy mnie wtedy chyba Anahata była jakoś odczuwalnie inna niż reszta, ale szczerze nie wiem czy to blokada przebijała się przez szum, czy po prostu wtedy dużo płakałam bo byłam chora i sama w domu, i to po prostu emocje tak działały na pole sercowe. Nie chcę ci tu dawać fałszywych nadziei, że jak coś mocno wyczujesz w chorobie to będzie miarodajne. Ale wiesz, możesz spróbować tylko dla obserwacji, z założeniem że to nie jest diagnoza, tylko notatka do weryfikacji póżniej.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, mam pytanie z boku bo jestem tu nowy w temacie czakr. A skąd w ogóle wiecie, że 'skanujecie' czakry a nie po prostu wyczuwacie temperaturę skóry albo własne bicie serca pod dłonią? Serio pytam, nie złośliwie. Bo to przeziębieniowe doświadczenie Perydotki z kołataniem i gorącem - to mogło być po prostu stan zapalny i gorączka, nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Wiktor72 No i słusznie pytasz, nie obrażam się. Ja tam nie twierdzę że mam pewność absolutną. Ale kołatanie miałam konkretnie po tej medytacji, a nie przed. I to nie była gorączka, sprawdzałam temperaturę. Mogę się mylić co do przyczyny, ale obserwacja była realna. Co do samego skanowania dłonią - mrowienie które czuję nad różnymi miejscami u różnych ludzi jest inne, nie jest to jednorodne ciepło. Chociaż rozumiem sceptycyzm, bo sama na początku miałam podobne pytania.


Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Wiktor72 poruszył ważny punkt i myślę, że warto go nie odpychać. W pracy z czakrami skanowanie dłonią jest metodą, która wymaga kalibracji własnej wrażliwości - i właśnie dlatego choroba ją zaburza. To trochę jak próba mierzenia czegoś termometrem, który sam jest rozgrzany. Ale to nie dyskwalifikuje metody generalnie, tylko wskazuje na ograniczenia kontekstowe. Micela, masz jakieś wcześniejsze wyniki skanowania siebie sprzed choroby, do których możesz się odnieść?


Odpowiedz
Wpisy: 375
Rozpoczynający temat
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Niestety nie prowadziłam żadnych notatek wcześniej, to taki mój błąd. Dopiero zaczynam i nie miałam jeszcze nawyku zapisywania. Ale to co mówi Celestyna o tym termometrze rozgrzanym ma sens, przemawiało do mnie. Czyli rozumiem, że konsensus jest taki: nie zaszkodzi, ale nie diagnozuj na tej podstawie niczego poważnego?


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja bym tu powiedziała coś innego niż reszta. Choroba to często moment kiedy blokady wychodzą na wierzch właśnie dlatego, że ciało jest osłabione i mechanizmy obronne słabną - w tym te energetyczne. Więc paradoksalnie możesz wtedy zobaczyć więcej niż normalnie. Oczywiście nie polecam intensywnej pracy, ale samo skanowanie? Ja robiłam i wyniki były naprawdę wyraźniejsze niż zazwyczaj.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Monisia_M Hm, to ciekawe co mówisz, ale mnie ta teoria nie do końca przekonuje. Jak chorujemy to pole jest zaburzone i zastój widoczny wszędzie - to nie jest to samo co zobaczyć blokadę. Mam na myśli to, że jeśli wszystko wygląda jak blokada, to tracisz możliwość rozróżnienia gdzie faktycznie jest problem. Masz jakieś konkretne porównanie - tzn. wykryłaś coś podczas choroby i potem po wyzdrowieniu to potwierdziłaś?


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Judytka67 No właśnie próbuję sobie przypomnieć dokładnie... Przy anginie czułam mocny zastój w Vishuddha, co jest chyba oczywiste przy chorobie gardła, ale też przy Ajna wyraźna blokada i po wyzdrowieniu rzeczywiście to zostało, sprawdzałam. Chociaż masz rację, że nie wiem czy to choroba mi to pokazała czy by było widać normalnie też. Nie mam punktu kontrolnego.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

A ja mam pyanie bo nie bardzo rozumiem - jak się 'kalibruje' tą wrażliwść dłoni? Celestyna wspomniał o kalibracji, ale jak to wygląda w praktie? Czy to coś czego można się nauczyć czy trzeba mieć naturalne predyspozyje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Gracja90 Kalibracja to po prostu regularna praktyka na zdrowym sobie albo na kimś zaufanym i obserwowanie co czujesz. Zaczynasz rozpoznawać własne sygnały - co dla ciebie osobiście znaczy mrowienie, co opór, co 'dziura'. To różni się między ludźmi. Nie ma jednej skali. Dlatego właśnie choroba miesza, bo twój punkt odniesienia nagle się przesuwa i nie wiesz już co jest twoim bazowym odczuciem, a co sygnał z pola.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję za tę dyskusję, bo sam miałem dokładnie to samo pytanie! Byłem chory ostatnio i właśnie próbowałem skanować, ale nic konkretnego nie czułem, teraz rozumiem dlaczego. Judytka, ta wata to świetne określenie, u mnie dokładnie tak było. Mam jeszcze pytanie - czy w takim razie jest jakiś minimalny czas po chorobie, który powinniśmy odczekać zanim wrócimy do diagnostyki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Damianek.x Trudno powiedzieć konkretną liczbę dni, bo to zależy od choroby i od człowieka. Przy zwykłym przeziębieniu ja czekałam aż poczuję że mam energię na normalne funkcjonowanie, nie tylko że już nie mam objawów. To różnica. Przy grypie dałam sobie chyba dwa tygodnie po ustąpieniu gorączki. Mój bioenergoteraputa mówił, że pole potrzebuje chwili żeby się 'pozbierać' nawet jak ciało już zdrowe.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@saturnella)
Połączone: 8 miesięcy temu

A ja mam pytanie może trochę z innej strony - bo czytałam że na stan czakr wpływa też geomancja, czyli np. żyły wodne pod domem. Czy jak ktoś śpi na żyle wodnej to też może mieć zaburzenia w odczytach? Trochę na zasadzie podobnej do choroby - że środowisko zaburza pole? Pytam bo sama zastanawiam się nad tym u siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Saturnella O, to ciekawy kierunek. Słyszałem o różdżkarstwie i szukaniu żył wodnych, ale nie wiedziałem że to ma się łączyć z czakrami. Czy to jest jakiś ustalony związek w tej tradycji, czy raczej twoje własne skojarzenie?


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

To co Saturnella mówi o żyłach wodnych jest faktycznie rozważane w geobiologii i część bioenergoterapeutów bierze to pod uwagę. Ale to trochę osobny temat od skanowania podczas choroby. Żeby nie odpływać za daleko - z praktycznego punktu widzenia zarówno choroba jak i niekorzystne promeniowanie geopatyczne mogą zaburzać pole i dawać fałszywe odczyty. Micela, wracając do twojego pytania - doszłaś już do jakiegoś wniosku czy czekasz na więcej opinii?


Odpowiedz
Wpisy: 375
Rozpoczynający temat
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Chyba jednak poczekam aż wyzdrowieję, to wydaje się rozsądne. Ale Saturnella mnie zaciekawiła tą żyłą wodną, bo mój partner mówił ostatnio że podobno też przez nasz dom coś takiego przebiega. Czy to jest w ogóle coś co można sprawdzić samemu, bez specjalisty?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@saturnella)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 48

@Micela to nie jest chyba takie proste do sprawdzenia samemu - przynajmniej tak mi się wydaje. Chociaż słyszałam że różdżkarze potrafią to zrobić bez żadnego sprzętu, tylko z taką gałązką albo wahadełkiem. Ale właśnie czy wahadełko do czakr nadaje się też do szukania żył? Bo to jakby inne zastosowanie tego samego narzędzia, czy nie?


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Saturnella Wahadełko to wahadełko, ale intencja i pytanie kieruje jego ruchem - przynajmniej tak to rozumiem. Używałam wahadełka do czakr i do szukania zaburzeń w pokoju po tym jak miałam kiepskie sny przez kilka tygodni. Wyszło mi coś w kącie przy łóżku, przeprosiłam łóżko i problem się skończył, ale czy to żyła wodna była, nie wiem. Nie mam jak zweryfikować. Czy ktoś faktycznie sprawdzał żyłę wodną i potem to potwierdził jakimś niezależnym sposobem?


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Judytka67 No właśnie, to jest to samo pytanie co miałem o skanowanie czakr - skąd wiesz że to żyła a nie coś innego? Albo nic? Przeprowadzka to poważna decyzja jak ktoś dosłownie miałby to brać pod uwagę.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wracając trochę do meritum - bo mnie ciekawi jedno. Micela pytała czy skanowanie podczas choroby jest bezpieczne, i ustaliliśmy że raczej nie zalecane bo zaburzone odczyty. Ale czy samo skanowanie bez ingerowania, bez odblokowywania czegokolwiek, może jakoś zaszkodzić? Ja zawsze myślałam że odczyt to tylko obserwacja, nie interwencja. Czy ktoś ma inne zdanie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Perydotka Dobre rozróżnienie. Samo pasywne skanowanie raczej nie zaszkodzi, ale problem jest inny - że możesz wyciągnąć błędne wnioski i potem działać na ich podstawie. Czyli nie skanowanie jest ryzykowne, tylko decyzje po błędnym skanowaniu. Chociaż... Monisia wcześniej mówiła że choroba może ujawniać głębsze blokady. Gdyby tak było, to może warto obserwować, ale bez wyciągania wniosków do czasu wyzdrowienia?


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Celestyna_91 No tak, właśnie o to mi chodziło. Obserwujesz, notujesz, ale nie działasz. Dla mnie blokady przy anginie w Vishuddha były realne bo zostały po wyzdrowieniu - więc choroba ujawniła, a nie stworzyła. Chociaż Judytka ma rację że trzeba umieć odróżnić co z czego wynika.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że wracam do pytania Saturnelli, ale naprawdę mnie zastanowiło. Czy żyła wodna pod sypialnią może blokować czakry permanentnie? Bo jak tak, to może niektóre problemy z energią nie wynikają z naszych blokad psycho-emocjonalnych tylko po prostu ze środowiska? I czy wtedy te same metody działają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Gracja90 To jest właściwe pytanie i nie znam odpowiedzi na pewno. W teorii geobiologicznej tak, promieniowanie żył wodnych ma osłabiać pole bioenergetyczne. Ale czy to blokuje konkretne czakry czy po prostu obniża ogólny poziom energii - tego nie wiem. Spotkałam bioenergoterapeutę który twierdził że widzi różnicę w polu u osób które śpią na zaburzeniach geopatycznych. Nie sprawdzałam tego sama.


Odpowiedz
Wpisy: 375
Rozpoczynający temat
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Gracja mnie bardzo zastanawia, bo jeśli żyła wodna faktycznie wpływa na pole to może moje problemy z czakrami częściowo stąd właśnie? Chociaż z drugiej strony jak sprawdzić co jest przyczyną a co skutkiem. Partner mówił o tej żyle jakiś czas temu, ale nie wiedział jak to zweryfikować. Czy jest jakiś sposób inny niż zaproszenie różdżkarza?


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję za to rozróżnienie Celestyna między skanowaniem a działaniem, to mi dużo wyjaśniło! Ale mam pytanie do Monisi - te blokady przy anginie w Vishuddha, to czułaś je wahadełkiem, dłonią czy jakoś inaczej? Bo zastanawiam się właśnie która metoda byłaby mniej podatna na zniekształcenia przy chorobie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Damianek.x Dłonią głównie, bo wahadełka nie używam zbyt regularnie. Przy gardle czułam wyraźny opór, trochę jakby wata gęstsza niż normalnie - ale przy Vishuddha i anginie to mogło być po prostu fizyczne ciepło z zapalenia. Przy Ajna już nie było żadnego fizycznego wytłumaczenia, a też czułam coś nieprzyjemnego.


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Monisia_M I właśnie tu wracam do mojego pytania sprzed kilku postów - ciepło z zapalenia, bicie serca, temperatura skóry - jak to odróżniasz od energii? Serio nie chcę podważać, tylko nie rozumiem mechanizmu.


Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Wiktor72 Szczera odpowiedź: do końca się nie odróżnia, zwłaszcza na początku praktyki. Dlatego właśnie mówię o kalibracji - chodzi o to żeby poznać swoje własne 'szumy tła' i nauczyć się co jest czym dla siebie konkretnie. Przy chorobie ten szum wzrasta i sygnał gubi się. To nie znaczy że sygnału nie ma, tylko że trudniej go wyłowić.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

A propos żył wodnych - znam osobę która zaprosiła różdżkarza i po jego wizycie przestawiła łóżko. Podobno sny się poprawiły i ogólne samopoczucie. Ale czy to żyła, efekt placebo od samego działania, czy po prostu łóżko stało w lepszym miejscu przy oknie - nie da się tego rozdzielić. To ten sam problem co z czakrami przy chorobie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@saturnella)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 48

@Perydotka Właśnie o tym myślałam! To znaczy te wszystkie problemy z rozdzieleniem przyczyn od skutków to chyba wspólny temat dla całej tej rozmowy. I teraz zastanawiam się czy w ezoteryce w ogóle da się to rozdzielić, czy może to nie jest właściwe podejście do tego tematu?


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Saturnella Myślę że w praktyce codziennej nie potrzebujesz naukowej pewności - potrzebujesz wiedzieć co ci działa. Ale dla kogoś kto zaczyna, jak Micela, ważne żeby nie budować całego systemu na jednym odczycie zrobionym podczas choroby i wyciągać z tego daleko idących wniosków. Najpierw zdrowie, potem diagnostyka.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam jeszcze jedno pytanie do bardziej doświadczonych - czy jeśli ktoś cały czas mieszka na żyle wodnej, to jego 'normalne' skanowanie jest już zaburzone, czyli nigdy nie wie że to zaburzone? Trochę jak ten termometr który sam jest gorący.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Gracja90 to jest bardzo niepokojące pytanie bo właśnie tak może być w moim przypadku! Jeśli ta żyła jest pod sypialnią i tam śpię od jakiegoś czasu, to może mój punkt odniesienia jest już przekrzywiony. Czy w ogóle da się to jakoś skalibrować w takiej sytuacji bez wyjazdu gdzieś na kilka dni?


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Chyba trochę odpływamy od tematu skanowania podczas choroby, chociaż te żyły wodne to też ciekawe. Ale chciałem się zapytać - czy ktoś próbował skanować siebie po chorobie i porównywał z tym co czuł podczas? Byłoby fajnie zobaczyć czy różnica jest rzeczywiście tak wyraźna jak sugerujecie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Damianek.x Ja tak robiłam i różnica jest znaczna. Podczas choroby wszystko jest jakieś płaskie albo dziwnie wyrównane, a po - wracają indywidualne sygnały z różnych punktów. To mnie osobiście przekonuje że coś naprawdę sensonwnego odczytuję, a nie losowe wrażenia. Chociaż Wiktor pewnie zapyta jak to wiem i on ma rację że do końca pewna nie jestem.


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Judytka67 Okej, to mnie trochę przekonuje. Że podczas choroby płasko, a po chorobie wracają różnice między punktami. Ale jak to interpretujesz - że choroba wyrównuje wszystko do zera, czy że blokuje twój odbiór, czy że faktycznie energetycznie się wyrównuje? Bo to trzy różne rzeczy.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Wiktor72 Myślę że to kombinacja wszystkiego co wymieniłeś, ale głównie chodzi o to że twój własny odbiór jest zakłócony - bo jesteś w zmienionym stanie fizycznym. Pole energetyczne pewnie też jest faktycznie inne, ale to możesz ocenić dopiero po fakcie, porównując. Na bieżąco naprawdę trudno stwierdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do pytania Gracji o ten termometr który sam jest gorący - to jest naprawdę trafna analogia i właśnie dlatego polecam żeby pierwszą sesję kalibracyjną robić u kogoś z zewnątrz. Bioenergoterapeutka może skanować ciebie w neutralnym miejscu, bez żyły, bez twojego pola które jest już 'przestawione'. Wtedy masz punkt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 375
Rozpoczynający temat
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Celestyna ma sens, ale mam pytanie praktyczne - jak znaleźć bioenergoterapeutę który naprawdę coś umie, a nie kogoś kto po prostu weźmie pieniądze? Bo trochę się boję tej weryfikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale czy bioenergotreapeuta też nie może być 'przestawiony' jeśli sam mieszka na żyle albo ma własne zaburzenia? Przepraszam za głupie pytanie, ale skoro my sami możemy mieć przekrzywiony punkt odniesienia to ktoś inny też chyba może?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Gracja90 Nie głupie, w ogóle! Dlatego dobry terapeuta powinien regularnie dbać o własne pole. Ale w praktyce - jak ktoś pracuje z energią zawodowo to po prostu ma wyćwiczoną calibracje na dużej próbce ludzkich. Czyli nie musi wiedzieć co jest 'normalne' abstrakcyjnie - wie co jest charakterystyczne dla konkretnych wzorców.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobry terapeuta skanuje wiele osób i może porównywać. Ty skanujesz tylko siebie, czyli nie masz żadnej próbki porównawczej. To jest fundamentalna różnica którą ciągle pomijamy w tej rozmowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Monisia_M To jest świetna uwaga, dziękuję! Ale czy to oznacza że samoskanowanie ma w ogóle sens dla osoby początkującej, czy lepiej zacząć od pracy z kimś innym i dopiero potem próbować samemu?


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@saturnella)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mnie zastanawia jedno - cała ta rozmowa o żyle wodnej zaczęła się od pytania czy skanowanie podczas choroby jest bezpieczne. I teraz mamy sytuację gdzie Micela ma dwa czynniki naraz, żylę i chorobę, i nie wiadomo co na co wpływa. Czy to w ogóle jest rozplątywalne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Saturnella Szczerze? W takiej sytuacji bym po prostu poczekała. Wyzdrowiała, przespała kilka nocy poza sypialnią z żyłą, i dopiero wtedy sprawdziła. Nie wszystko trzeba rozplątywać od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 375
Rozpoczynający temat
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Prześpię się u mamy kilka nocy, to już postanowione 🙂 Ale wracając do skanowania podczas choroby - Judytka mówiła że po chorobie odczyty wracają do indywidualnych. Ile czeka się zwykle po wyzdrowieniu zanim skanować? Dzień, tydzień?


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Ja zwykle czekałam aż poczuję się w pełni sobą, nie jakieś kalendarzowe X dni. Przy lżejszym przeziębieniu to kilka dni, przy grypie dwa tygodnie potrafiło minąć zanim odczyty mi się ustabilizowały. Ciało wie lepiej niż kalendarz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Perydotka Ale jak to możesz czuć kiedy pole wróciło do normy jeśli twoja norma może być przekrzywiona przez żylę wodną? Serio pytam, bo ta rozmowa mnie trochę kręci w kółko i zastanawiam się czy jest jakaś kotwica w całym tym rozumowaniu.


Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Wiktor72 Kotwica to dobre słowo. W praktyce kotwicą jest twoje samopoczucie fizyczne i emocjonalne w dłuższym czasie, nie jednorazowy odczyt. Jeśli od miesięcy czujesz się fatalnie - to niezależnie od przyczyny warto coś zmienić. A diagnoza energetyczna jest pomocnicza, nie główna.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@turmalinka_f)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy od dawna i mam jedno pytanie do Celestyny - czy mówisz że skanowanie czakr dłonią jest w ogóle mniej ważne niż obserwacja siebie w codziennym życiu? Bo mam wrażenie że coraz bardziej tak to brzmi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Turmalinka_F Właśnie tak, w moim podejściu tak. Skanowanie to tylko jeden punkt wejścia, i to dość zawodny kiedy jest się chorym, zestresowanym albo śpi się nad żyłą. Codzienne obserwacje - jak sypiasz, jak reagujesz, gdzie masz napięcia - to fundament. Skanowanie może te obserwacje uzupełniać, nie zastępować.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: