Forum

Asystent AI
Czakra serca a zwią...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra serca a związki współuzależnione - czy praca na czakrę to wystarczy?

Strona 1 / 3

Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Cześć, mam taki temat, który chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Byłem w związku współuzależnionym przez ponad cztery lata - pełna fuzja, zatracenie siebie, ratowanie partnera kosztem siebie. Zerwałem to ostatecznie pół roku temu i od tamtej pory staram się pozbierać do kupy. Trafiłem do terapeuty, ale też zacząłem się interesować czakrami, bo kilka osób mi powiedziało że przy współuzależnieniu mocno ucierpiała czakra serca. Czuję w tej okolicy takie dziwne ściśnięcie, jakby coś tam było zaciśnięte. Moje pytanie jest właściwie szersze - czy sama praca z Anahatą wystarczy w takiej sytuacji, czy to jest coś bardziej systemowego? Czy ktoś miał podobne doświadczenia?


Odpowiedz
127 odpowiedzi
Wpisy: 271
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo trudny temat i dobrze, że go poruszasz. Współuzależnienie to nie jest prosta blokada w jednej czakrze - z tego co obserwuję i czego doświadczyłam sama, to zazwyczaj cały system jest rozregulowany. Anahata cierpi, ale korzenie też. Jak masz problem z granicami - a przy współuzależnieniu to jest clue - to Muladhara często jest bardzo przymknięta, bo nie ma poczucia bezpieczeństwa w byciu sobą. Mam pytanie do Ciebie: czy masz też jakieś odczucia w okolicach splotu słonecznego? Bo to jest miejsce gdzie siedzi poczucie własnej wartości i autonomia, i przy takich związkach Manipura bywa mocno zdołowana.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Brzozka81 ma rację co do systemowości, ale chciałbym to rozwinąć. Współuzależnienie energetycznie to jest bardzo specyficzny wzorzec. Nie chodzi tylko o to, że czakry są zablokowane - one często są ze sobą w dziwnej dysharmonii. Anahata może być paradoksalnie nadaktywna, bo ta osoba cały czas oddawała energię na zewnątrz, kosztem siebie. Taka czakra serca, która bez przerwy 'wylewa' energię nie jest zablokowana w klasycznym sensie, ale jest wyczerpana i niezrównoważona. Zanim zaczniesz intensywną pracę z Anahatą, zapytałbym: jak śpisz? Jak się czujesz fizycznie? Czy masz poczucie uziemienia, czy raczej jesteś trochę 'w powietrzu'?


Odpowiedz
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Aurelek71 Pytasz o uziemienie - to trafne słowo. Czuję się trochę jak balon bez sznurka, szczerze mówiąc. Sen bywa różny, ale głównie mam problem z wybudzaniem się około czwartej i potem nie mogę zasnąć, głowa chodzi. I ten splot słoneczny co Brzozka pytała - tak, tam też coś jest. Takie uczucie pustki, albo wręcz wciągania do środka. Trudno opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

To wybudzanie o czwartej to klasyk przy rozregulowanej Ajnie albo przy ogólnym przestymulowaniu układu energetycznego. Ale ten opis 'wciągania' w okolicach splotu słonecznego to brzmi dla mnie jak niedoczynność Manipury - właśnie ta pustka, brak mocy własnej. Przy współuzależnieniu dosłownie oddajesz swoją siłę sprawczą drugiej osobie, więc ten obszar bywa wypalony. Masz w ogóle dostęp do pracy z wahadełkiem albo ktoś bliski mógłby ci zeskanować pole? Samo opisywanie objawów to jest start, ale diagnoza czakr dałaby więcej informacji.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wtrącę się tutaj - mam trochę inną perspektywę. Przy współuzależnieniu dużo się mówi o Anahacie, ale moim zdaniem korzeniówka jest priorytetem numer jeden do pracy. Współuzależnienie wynika z tego, że człowiek nie czuje się bezpieczny sam w sobie, bez tej drugiej osoby. To jest czysta Muladhara - brak ugruntowania w sobie. Dopóki to nie jest przepracowane, to praca z czakrą serca może być trochę budowaniem na ruchomym piasku. Ty próbujesz otworzyć serce, a fundament krzyczy żeby mu dać poczucie bezpieczeństwa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Ninka_73 Masz rację co do Muladhary jako bazy, ale ja bym nie hierarchizowała tak ostro. Wszystko zależy od tego, jak ta konkretna osoba funkcjonuje teraz. Jeśli jest sześć miesięcy po rozstaniu i nie ma objawów kompletnego rozsypania - wychodzi do pracy, funkcjonuje - to może spokojnie pracować na kilku poziomach jednocześnie. Chyba że on sam czuje, gdzie boli najbardziej. Miłosz, jak byś to ocenił - co jest teraz dolegliwsze, to ściśnięcie w sercu czy raczej ta pustka niżej?


Odpowiedz
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Brzozka81 Trudne pytanie, bo jedno z drugim się przeplata. Ale jak mam szczerze odpowiedzieć - to ściśnięcie w klatce jest bardziej dokuczliwe w ciągu dnia. Ta pustka w brzuchu bardziej wychodzi gdy coś muszę zadecydować sam za siebie, albo gdy ktoś pyta mnie co chcę. Jakbym nie wiedział co chcę.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ten opis 'nie wiem co chcę' to jest właśnie Manipura, a nie tylko emocje. Centrum woli, sprawczości, swojego 'ja chcę'. Przy współuzależnieniu to centrum bywa kompletnie zagłuszone, bo przez lata funkcjonowałeś w trybie 'czego chce tamta osoba'. To bardzo specyficzne zniszczenie. I powiem wprost - sama praca z czakrami to za mało jeśli mechanizm nadal działa w głowie. Terapia którą masz to dobry ruch. Energia i psychika idą razem, nie zastępują się nawzajem.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zgodze sie z Opalinka - te rzeczy razem powinny iść. Ja kiedys miałam podobną sytuacje, związek bardzo zaborczy, i próbowałam tylko z czakrami robić, medytacje, kamienie, ale gdzieś w środku te wzorce nadal żyły. Dopiero jak połączyłam z rozmowami z kimś (nie terapeuta, ale takim counselorem) to zaczęło się ruszać. Pytanie tylko czy ty masz dostęp do kogoś kto sie zna na pracy z ciałem energetycznym i jednocześnie na tym psychologicznym? Bo to jest złoto jak się taką osobę znajdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to co Zywilka mówi, plus dodam - jest coś co się nazywa somatyczne podejście do traum i to bardzo dobrze idzie razem z pracą czakrową. Ciało pamięta, nie tylko umysł. Przy współuzależnieniu ciało też jest zaprogramowane na bycie w trybie czujności, na skanowanie co czuje ta druga osoba. Dlatego pewnie to wybudzanie się w nocy - układ nerwowy nadal jest na warcie. Miłosz, czy masz jakieś odczucia fizyczne w ciele które powtarzają się regularnie? Nie tylko te czakrowe miejsca, ale ogólnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Hydromantka_W Tak, ramiona. Zawsze napięte ramiona i kark. I jak się staram to rozluźnić świadomie to po chwili wracają do tej samej pozycji. Też mam jakiś dziwny odruch cofania się gdy ktoś jest za blisko fizycznie, co jest dla mnie nowe, bo wcześniej byłem dosyć otwarty na kontakt.


Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Hydromantka_W i Miłosz - to napięcie w ramionach i karku to jest Vishuddha i obszar między Anahatą a gardłem. Cofanie się przy kontakcie fizycznym to z kolei sygnał, że pole energetyczne bardzo zacisnęło się wokół ciała - obronne. To naturalne po takim związku, ale warto mieć świadomość, że to nie jest zamknięcie permanentne, tylko mechanizm ochronny. Mam pytanie do Ciebie: czy masz problem z wyrażaniem swoich potrzeb głosem? Mówisz ludziom wprost czego chcesz albo nie chcesz?


Odpowiedz
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Aurelek71 To mocne pytanie. Nie, właściwie nie. Raczej owijam w bawełnę, albo mówię to co myślę że ktoś chce usłyszeć. Uświadamiam sobie to dopiero jak to piszę.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Okej, bo trochę słucham tej dyskusji i chcę powiedzieć coś może mniej popularnego. Praca z czakrami jest dobra, ale wątpię żeby sama diagnostyka energetyczna i kamienie wystarczyły przy tak głęboko zakorzenionym wzorcu jak współuzależnienie. To jest coś co powstaje latami, często zaczyna się w dzieciństwie. Czakry to jeden poziom opisu tego co się dzieje, ale jeśli nie ma zmiany w przekonaniach, w tym jak człowiek myśli o sobie i relacjach, to moim zdaniem energia wraca do starych torów. Nie neguje sensu pracy energetycznej - sam to robię - ale nie chciałbym żebyś miał poczucie, że jak odblokujesz Anahatę to wszystko się samo poukłada.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Gustlik71 Zgadzam się co do sedna, ale mnie zastanawia jedno - czy te dwa podejścia muszą być w opozycji? Terapia 'z góry' (przekonania, wzorce myślowe) i praca energetyczna 'z dołu' (ciało, pole energetyczne) mogą się wzajemnie wzmacniać. Pytanie tylko ile człowiek jest w stanie udźwignąć jednocześnie. Miłosz, jak ty to widzisz - terapia + praca z czakrami to dla ciebie plan, czy raczej chcesz to robić etapami?


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@pereplut08)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam z uwagą bo sam mam podobne pytania, choć mój kontekst jest nieco inny. Chciałem zapytać czy ktoś próbował używać biometru do mierzenia stanu czakr? Czytałem gdzieś że takie urządzenia mogą obiektywnie pokazać poziom energii, zastanawiam się nad kupnem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Pereplut08 Biometr to temat-rzeka i raczej na osobny wątek, bo tu rozmawiamy o czymś konkretnym. Powiem krótko: różne urządzenia mierzą różne rzeczy - przewodność skóry, pole elektromagnetyczne - i interpretacja wyników bywa bardzo różna w zależności od tego kto i jak czyta. Sama bym nie polegała na tym jako głównej metodzie diagnostyki czakr. Wahadełko w wytrenowanych rękach powie więcej niż niejedna elektronika. Ale wracając do Miłosza - bo tu jest ważna rozmowa - mam pytanie: jak długo jesteś w tej terapii i czy terapeuta wie że równolegle chcesz pracować energetycznie?


Odpowiedz
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Opalinka72 Jestem w terapii od trzech miesięcy. Terapeuta wie, jest dość otwarty na to, powiedział że nie zna się na tym co nazywam czakrami, ale nie widzi przeszkód jeśli to mi pomaga. Raczej mnie obserwuje czy nie zaczynam uciekać w to zamiast pracować z trudnymi rzeczami. Co jest chyba rozsądne.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Słuchaj, to że terapeuta pilnuje żebyś nie uciekał w ezoterykę zamiast pracować z trudnymi rzeczami - to jest naprawdę dobry znak co do tego terapeuty. Sama kiedyś miałam pokusę żeby medytować zamiast odczuć pewne rzeczy, i to jest pułapka. Praca z czakrami powinna iść obok, a nie zamiast. Mam do ciebie ostatnie pytanie na dziś - czy masz jakiś konkretny punkt startowy dla tej pracy energetycznej, czy dopiero szukasz jak zacząć?


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dodam jeszcze jeden wątek zanim skończymy ten krąg. Praca z Anahatą przy współuzależnieniu ma pewną pułapkę, o której rzadko się mówi. Otwieranie czakry serca u kogoś, kto dopiero co wyszedł z takiego związku, może czasem prowadzić do... chęci ponownego wejścia w relację. Bo czakra otwiera się, energia zaczyna płynąć, i pojawia się tęsknota za bliskością. Dlatego równoległa praca z Maladhara i Manipurą - budowanie fundamentu i własnej siły - jest tak ważna. Żebyś otwierał serce z miejsca siły, a nie z miejsca pustki. To jest moim zdaniem kluczowa różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

To co napisała Eliksira o pułapce otwierania Anahaty mnie zatrzymało. Bo faktycznie - jakieś trzy tygodnie po rozstaniu miałem taki moment, że byłem gotowy zadzwonić i powiedzieć że wróćmy do siebie. I to nie było z miłości, to było z bólu. Czy to właśnie ten mechanizm miałaś na myśli?


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie ten. Otwarta Anahata bez zakorzenionej Muladhary to jak otwarte okno przy burzy - wszystko wlatuje. Ból za byłym partnerem, gotowość na nawet toksyczny kontakt byleby nie czuć tej pustki. Dlatego kolejność ma znaczenie. Najpierw ziemia, potem serce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Eliksira A jak konkretnie proponujesz tę kolejność? Bo rozumiem zasadę, ale w praktyce - czy robisz najpierw tydzień tylko Muladhary i potem przechodzisz do Anahaty? Czy to się jakoś inaczej organizuje?


Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Ninka_73 Nie ma twardego harmonogramu tygodniowego, przynajmniej nie w moim doświadczeniu. To bardziej kwestia sygnałów z ciała. Kiedy człowiek zaczyna czuć że stoi na nogach - dosłownie i w przenośni - to jest moment żeby iść wyżej. Dla jednej osoby to tydzień, dla innej miesiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Dodam do tego co Aurelek mówi - ja mierzyłam to u siebie wahadełkiem co jakiś czas i to naprawdę daje jakiś obraz zmian. Nie twierdzę że jest nieomylne, ale jak widzisz że obrót nad korzeniówką zaczyna się stabilizować, to taki praktyczny sygnał. Miłosz, czy ty w ogóle próbowałeś jakiejś diagnostyki wahadełkiem albo odczuciem dłoni?


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Nie, właściwie nie. Wahadełko mam gdzieś w szufladzie, żona kiedyś mi dała, ale nigdy poważnie do tego nie podchodziłem. A odczuwanie dłonią - nie wiem jak. Czy ktoś może wytłumaczyć od czego zacząć?


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Mogę spróbować opisać jak to robię. Kładziesz dłoń kilka centymetrów nad daną okolicą ciała, zamykasz oczy i czekasz na odczucie - ciepło, mrowienie, albo właśnie ta 'dziura', takie poczucie pustki pod dłonią. Przy Anahatie często jest albo mocne ciepło gdy czakra pracuje intensywnie, albo chłód gdy jest zamknięta. Ale to wymaga trochę ciszy wewnętrznej żeby w ogóle to poczuć.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@pereplut08)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie dlatego pytałem wcześniej o biometr - bo taka diagnostyka odczuciem dłoni jest bardzo subiektywna, prawda? Rozumiem że macie doświadczenie i to działa, ale dla kogoś nowego jak Miłosz to może być trudne do zinterpretowania. Biometr dawałby jakieś obiektywniejsze dane.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Pereplut08 Wróciłeś do biometru i rozumiem skąd to pytanie, ale tu jest pewna sprzeczność którą warto zobaczyć. Szukasz obiektywności w czymś co jest ze swej natury subiektywne i indywidualne. Żaden przyrząd nie powie ci czy czujesz się bezpiecznie sam ze sobą, a to jest sedno tematu który tu omawiamy.


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Opalinka72 ma rację w tej kwestii, ale żeby być sprawiedliwym - niektóre urządzenia mierzą przewodność galwaniczną skóry i to jest coś realnego, fizjologicznego. Problem w tym że producenci sprzętu pod hasłem 'biometr czakrowy' często sprzedają te dane w opakowaniu które obiecuje więcej niż nauka uzasadnia. Miłosz, zanim w ogóle pójdziesz w tę stronę, powiedz - co chciałbyś mierzyć i po co?


Odpowiedz
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Gustlik71 Szczerość wymaga że właściwie nie wiem. Chyba szukam czegoś co potwierdzi że idę w dobrą stronę. Że ta praca ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

O! To jest bardzo ważne co właśnie powiedziałeś. Szukasz potwierdzenia z zewnątrz że jesteś na dobrej drodze. I wiesz co - to jest dokładnie ten sam mechanizm co we współuzależnieniu. Szukanie walidacji na zewnątrz, bo w środku nie ma jeszcze tego poczucia że 'wiem, czuję, ufam sobie'. To nie jest zarzut, to jest obserwacja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Zywilka powiedziała coś bardzo celnego i myślę że to jest jeden z tych momentów w wątku który warto zatrzymać. Bo jeśli chcesz biometr żeby potwierdzić sobie że dobrze pracujesz - to może być kolejna pętla uzależnienia od zewnętrznej oceny. Ciekawa jestem co o tym myśli Aurelek.


Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Brzozka81 Myślę to samo. I dodam że paradoksalnie praca z wahadełkiem nad własnymi czakrami uczy czegoś innego niż biometr. Uczy że to twoja dłoń, twój oddech, twoja uwaga są źródłem informacji. To jest wewnętrzna diagnostyka, a nie zewnętrzna. Biometr robi odwrotnie - przenosi uwagę na ekran.


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

To uderzyło. Naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra, ale wróćmy do Miłosza i do meritum. Bo mamy tu sytuację gdzie on jest sześć miesięcy po rozstaniu, w terapii, odczuwa blokadę w klatce i pustkę w splotu słonecznego, ma problem z wyrażaniem siebie - co ja bym teraz zaproponował jako pierwszy krok praktyczny. Nie filozofię, ale konkret. Co wy byście powiedzieli?


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Konkretnie? Uziemienie codziennie, choćby pięć minut boso na trawie albo ziemi jeśli jest taka możliwość. Mantry LAM rano, najlepiej głośno. I jedna prosta rzecz - codziennie odpowiedz sobie pisemnie na pytanie 'czego ja dzisiaj chcę'. Nie czego inni chcą, nie co powinieneś - tylko ty. To bezpośrednia praca z Manipurą.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@cosmia_e)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę, czytam ten wątek od początku i dużo się tu uczę. Mam pytanie do Eliksiry - to codzienne pytanie 'czego chcę' - co jeśli odpowiedź jest 'nie wiem' albo jest pusta? Bo czytam Miłosza i trochę się odnajduję, to jest frustrujące gdy się nie wie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Cosmia_E To jest właściwa odpowiedź. Pusta strona albo 'nie wiem' to nie porażka, to informacja - Manipura jest tak bardzo zamknięta że sygnały jeszcze nie dochodzą. Piszesz 'nie wiem' i następnego dnia pytasz znowu. Z czasem coś zaczyna się pojawiać - małe rzeczy, bez znaczenia pozornie: chcę herbatę, chcę ciszy, chcę wyjść. Od tego się zaczyna.


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi wykonalnie. Zaczne od jutra. A co z samą Anahatą - czy powinienem teraz w ogóle unikać bezpośredniej pracy z nią, czy to za wcześnie?


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Miłosz, nie unikałabym Anahaty - ale zrobiłabym to inaczej niż bezpośrednia praca. Zamiast kierować uwagę wprost na klatkę, możesz pracować przez ruch - coś prostego, spacer, rozciąganie klatki piersiowej. Ciało często wpuszcza tam energię kiedy nie 'naciskasz'. Jak sądzisz, czy jesteś w stanie teraz poczuć różnicę między tym co czujesz w klatce a tym co czujesz niżej, w brzuchu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Hydromantka_W Dobry kierunek, zgadzam się z tym o nienapieraniu. Ale powiem szczerze - mam pewien opór wobec sformułowania 'nie pracuj z Anahatą'. Anahata to nie jest coś co można ominąć czy zablokować z zewnątrz. Ona i tak jest aktywna, bo bijemy sercem. Pytanie tylko czy energia przez nią przepływa swobodnie czy kręci się w kółko w tym samym schemacie współuzależnionym. Jakie jest zdanie Opalinki na to?


Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Aurelek71 Masz rację że serce bije niezależnie i Anahata jakoś tam pracuje zawsze. Ale wiesz co mi się nie podoba w tym że mówimy 'pracuj z Anahatą' komuś kto jest sześć miesięcy po rozstaniu ze związku współuzależnionym? Ryzyko jest takie że ta 'praca' zamienia się w kolejne wchodzenie w emocje zanim jest grunt pod spodem. Widziałam to nieraz. Osoba siada do medytacji serca, otwiera stare rany, zalewa ją fala i... nie ma stabilności żeby to przetrzymać.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Opalinka72 Czyli sugerujesz że to jest wręcz kontrwskazane na tym etapie? Czy tylko że trzeba to robić ostrożniej? Bo to brzmi jakbyś mówiła żeby poczekać, a Eliksira wcześniej mówiła że praca z korzeniówką i Manipurą sama z siebie po czasie 'podnosi' energię do serca.


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Chyba tak? W klatce jest taka ściśnięta twardość. A w brzuchu raczej ta pustka o której pisałem. To są naprawdę inne odczucia, teraz jak tak siedzę i sprawdzam.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Nie kontrwskazane. Ostrożniej i ze wsparciem. Jeśli Miłosz jest w terapii - a jest - to ma kotwicę. Ale sam w domu, medytacja serca, bez doświadczenia... to nie jest czas na forsowanie tego miejsca. Różnica między 'praca wydobędzie się sama przez stabilność' a 'siądziesz i skupisz się na bólu w klatce' jest spora.


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zgadzam się z Opalinką w kwestii forsowania, ale chcę doprecyzować jedno. Kiedy mówiłam o kolejności - nie miałam na myśli że Anahata jest zakazaną strefą. Mówiłam że fundament najpierw. Są ćwiczenia z Anahatą które są bardzo łagodne i w niczym nie przypominają 'wchodzenia w ból'. Na przykład medytacja życzliwości - metta - jest skierowana na serce ale nie wywołuje tej lawiny bo zaczyna od siebie, od prostego 'obym był spokojny'. Miłosz, czy coś takiego słyszałeś już?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: