Hej, mam pytanie bo trochę błądzę w tym temacie. Jestem empatką i od jakiegoś czasu czuję się dosłownie przytłoczona energiami innych ludzi. Po wyjściu do sklepu, na spotkaniu z rodziną - muszę potem godzinami 'dochodzić do siebie'. Ktoś mi powiedział, że to klasyczny objaw zablokowanej Muladhary, bo nie jestem uziemiona i dlatego wchłaniam wszystko jak gąbka. Czy to ma sens? Jak w ogóle to rozróżnić - czy to blokada czakry korzenia, czy może coś zupełnie innego?
To ciekawy trop, ale zanim cokolwiek powiem - jak to u ciebie wygląda fizycznie? Mam na myśli: czy masz jakieś dolegliwości z dolnymi partiami ciała, problemy z nogami, kolanami, dolnym kręgosłupem? Albo coś z finansami, poczuciem bezpieczeństwa w codziennym życiu? Pytam, bo sam objaw 'gąbki empatycznej' może wskazywać na kilka czakr jednocześnie i nie chciałbym od razu przyklejać łatki 'blokada korzenia', jeśli obraz jest szerszy.
Powiem wprost - jeśli jesteś empatką i wchłaniasz energie, to moim zdaniem Muladhara jest wręcz kluczem do wszystkiego. Brak uziemienia to jak antena bez uziemienia elektrycznego - łapie wszystkie zakłócenia. Przy niedoczynnej czakrze korzenia nie masz tej 'podłogi', na której możesz stać. Korzeniówka powinna być twoim pierwszym krokiem diagnostycznym.
A próbowałaś kiedyś sprawdzić wahadełkiem? Nie żeby to była wyrocznią, ale kierunek obrotu nad czakrami potrafi dać jakiś punkt wyjścia do myślenia. Przy zablokowanej korzeniówce często wahadełko albo się kręci bardzo mało, albo idzie w bok zamiast w okrąg. Sama kiedyś tak zrobiłam pierwsze 'rozeznanie' i potem poszłam do bioenergoterapeut żeby zweryfikować - pokrywało się zaskakująco.
Słuchajcie, a czy ktoś tu pracuje z uziemieniem metodami 'na zewnątrz', nie przez medytację? Bo ja jakiś czas temu zacząłem chodzić boso po trawie, taki klasyczny earthing, i różnica była odczuwalna. Pytam bo Fiolek69 opisuje coś, co znam ze swojego doświadczenia - ta 'gąbka' przestała mi tak mocno dawać po kilku tygodniach regularnego kontaktu z ziemią dosłownie.
Na chłodniejsze miesiące polecam po prostu kontakt z ziemią w ogóle - nawet siedzenie przy drzewie, opieranie się o nie plecami. Dąb jest klasycznym drzewem uziemiającym w wielu tradycjach. Albo kamienie - hematyt na czakrze korzenia podczas medytacji robi swoje. Choć Wajdelota pewnie zaraz powie, że to zbyt uproszczone 🙂
Ja bym tutaj dodała, że przy empatach sprawa jest inna niż u 'zwykłych' ludzi. Empatki mają z natury Anahata i Ajna mocniej rozbudowane, to jest po prostu ich dar, i nie ma sensu tego blokować przez nadmierne uziemianie. Trzeba nauczyć się żyć z otwartymi czakrami, a nie je zamykać. Dlatego uziemianie owszem, ale bez przesady, bo możesz stłumić swój dar.
Dodam tylko, że patrząc na to z perspektywy trochę szerszej - bardzo wiele empatów, których znam lub z którymi rozmawiałem, ma ten sam schemat: wyraźna dysharmonia między górnymi czakrami a dolnymi. Górne działają mocno, dolne są przymknięte. I wcale nie jest to jakiś wyjątkowy 'dar' wymagający specjalnego traktowania - to po prostu rozregulowanie, które można adresować.
A mozna zapytac - jak sie w ogole wie ze jest sie empatka? Bo czytam to i mysle ze moze ja tez cos takiego mam, po wyjsciu z duzych skupisk ludzi jestem wykonczony ale myslelem ze to zwykłe introwertyzm.
Wracając do pytania Wajdeloty - kiedy to się zaczęło. Hmm. Myślę że zawsze byłam wrażliwa, ale mocniej poczułam to po pewnym trudnym czasie rodzinnym, kilka lat temu. Dużo napięcia, dużo 'trzymania' innych. Może wtedy coś się otworzyło albo rozregulowało, nie wiem. I właśnie - to co mówi Ulcia90 o tej podstawie ma dla mnie sens. Czuję jakbym dosłownie nie miała podłoża pod nogami w takich sytuacjach.
To, co opisujesz - trudny czas, dużo trzymania innych, brak miejsca na własne potrzeby - to klasyczny kontekst dla zaciskania korzeniówki. Ciało i energetyka reagują na poczucie braku bezpieczeństwa. Jeśli przez długi czas funkcjonowałaś w trybie 'muszę być oparciem', to czakra korzenia mogła wejść w rodzaj zastoju. Mam pytanie techniczne: czy próbowałaś kiedyś mantrowania? LAM to bidżamantra Muladhary i nawet krótka, regularna praktyka potrafi coś ruszyć.
LAM działa, potwierdzam z własnego doświadczenia. Ale Fiolek69, żeby nie zacząć od razu rzucać się na wszystko - może najpierw po prostu przez kilka dni spróbuj jednej rzeczy? Na przykład tego earthingu co Boruta mówił, albo samego siedzenia na ziemi, plecami do drzewa, bez telefonu, 15-20 minut. I obserwuj, jak się czujesz po tym. Zanim zaczniesz mantrować, układać kamienie i wizualizować, bo potem nie wiesz co zadziałało 🙂
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, bo sama mam podobny problem co Fiolek69, tylko u mnie to trochę inaczej wygląda. Nie tyle wchłaniam emocje, co czuję fizyczne objawy u innych - boli mnie głowa gdy komuś obok boli głowa, takie rzeczy. To też korzeniówka, czy to już bardziej Ajna albo właśnie serce? Bo czytam różne opisy i nie umiem dopasować do siebie.
A wracajac do uziemienia - Fiolek69 pytala o zamienniki na zime i Nikodem mowil o debach. Ale serio, gdzie w miescie znalezc odpowiednie drzewo? I czy musi byc akurat dab, czy jakies inne drzewa tez dzialaja?
Ciekawa dyskusja o drzewach, ale mam pytanie do Fiolek69 - próbowałaś już którejś z tych metod od kiedy zaczęłaś ten wątek? Bo mija jakiś czas i ciekawa jestem czy cokolwiek zauważyłaś, nawet małą zmianę.
To jest ważne i warto to powiedzieć wprost - tak, przy pracy z zablokowaną czakrą korzenia mogą przejściowo nasilić się lęki albo poczucie niestabilności. To nie znaczy że coś robisz źle. Zablokowana energia to często coś, co ciało trzymało żeby nie musieć tego czuć. Gdy zaczyna się ruszać, jest to odczuwalne. Kluczowe pytanie jest takie: czy masz w swoim życiu teraz dość zasobów żeby przez to przejść? Kogoś bliskiego, jakąś rutynę, coś stabilizującego?
Hej, ale nie chcę żebyście teraz Fiolek69 za bardzo straszyły. Nie każda praca z czakrami musi wywoływać kryzysy. Często jest po prostu spokojnie i stopniowo. Nie każda blokada jest głęboko zakorzeniona w traumie.
Mogę zapytać coś do Wajdeloty i w sumie do wszystkich - czy ta empatia somatyczna którą opisywałam, czyli te fizyczne odzwierciedlanie, jest w ogóle związana z czakrami? Bo czytam wątek i zastanawiam się czy mój problem nie jest zupełnie inny niż Fiolek69, i czy nie powinam zacząć osobnego wątku żeby nie kradnąć tematu.
Czytam to od jakiegos czasu i mam pytnaie troche z boku - mowiliscie ze LAM pomaga na korzeniowke. Ale jak sie robi te mantry? Po prostu na glos powtarzac, czy trzeba jakis specjalny sposob? Bo probowalam cos z internetu i nie bylam pewna czy dobrze robie.
To co opisuje Ines71 z tym ciepłem i uczuciem ciężkości - to jest dobry opis. Ciepło przy korzeniówce to naprawdę częsty sygnał przy pierwszych próbach. I ten żołądek - śmiałabym się ale serio, ciało czasem miesza sygnały i trudno z początku odróżnić co jest energetyczne a co trawienne. Z czasem to się rozróżnia. Fiolek69, ty teraz gdy siedzisz przy drzewie - czujesz podobne rzeczy w dole ciała, czy bardziej w stopach?
Ja to czuję głównie w stopach właśnie, rzadziej wyżej. Chociaż raz po dłuższym siedzeniu poczułam coś jakby ciepło przy kręgosłupie od dołu, ale to trwało chwilę. Nie wiem czy dobrze interpretuję te odczucia, szczerze mówiąc ciągle mam wątpliwość czy to nie jest 'tylko' efekt siedzenia na zimnej ziemi i fizyczne rozgrzewanie.
To bardzo uczciwe pytanie i dobrze że je zadajesz. Bo faktycznie, samo siedzenie na ziemi działa fizycznie na krążenie i temperaturę. Ale jest jedna różnica którą warto sprawdzić - czy te odczucia w stopach ustępują zaraz jak wstajesz, czy zostają z tobą przez jakiś czas po? Bo czysto fizyczne odrętwienie znika natychmiast, a to co opisujesz jako 'przepływające ciepło' - jeśli zostaje albo wolno opada - to inny mechanizm.
Jeśli zostaje to już coś mówi. Ale Fiolek69, mam do ciebie inne pytanie, bo ciągle wracamy do tych fizycznych odczuć, a przecież ten wątek zaczęłaś od empatii i nadwrażliwości. Czy od kiedy robisz te ćwiczenia przy drzewie, zmieniło się coś w tym jak chłoniesz emocje innych? Czy ta granica jest trochę wyraźniejsza?
Ale właśnie - czy to nie może być po prostu efekt tego, że zaczęłaś się bardziej obserwować? Czasem samo skierowanie uwagi na siebie robi robotę, bez żadnych drzew. Nie mówię że drzewa nie działają, ale trudno oddzielić te dwie rzeczy.
Hej a wracajac do tematu uziemienia w miescie - Fiolek69 i inni, ktos wspominal wczesniej coze zimą trudniej bo ziemia zamarznięta. Ale co z kontaktem przez buty? Tzn rozumie ze bose stopy to ideał ale czy np cienkie skarpety zmieniają aż tak dużo? Bo w Polsce zima to raczej nie chodze boso po sniegu 🙂
Ja na zimę używam turmalinu czarnego. Noszę go przy sobie i trochę mi to zastępuje kontakt z ziemią gdy nie mogę wyjść. Podobno ma właściwości uziemiające. Nie wiem czy robię to 'prawidłowo' ale czuję się jakoś spokojniej.
Ja bym tu dodał że turmalin czarny działa głównie jako 'ekran' przed cudzą energią, co dla empatki jest kluczowe. Muladhara oczywiście też, ale samo uziemienie nie wystarczy jeśli nie ma bariery ochronnej. Dlatego warto łączyć - czakra korzenia daje zakorzenienie, a kamień chroni przed wnikaniem.
