Ostatnio przy pracy z wahadełkiem nad swoimi czakrami zauważyłam coś, co mnie trochę zaskoczyło. Mam dwie czakry, które obracają się bardzo intensywnie - Manipurę i Ajnę - ale między nimi wszystko wydaje się jakby uśpione. Anahata ledwo drga. Zaczęłam się zastanawiać, czy te dwie 'głośne' czakry mogą w jakiś sposób blokować tę pośrednią, bo ciągną na siebie całą energię? Czy w ogóle czakry mogą sobie wzajemnie przeszkadzać? I co właściwie oznacza 'poziom neutralny' - bo widziałam to określenie w kilku miejscach, ale każde źródło definiuje to inaczej.
Dobre pytanie, bo to jest właśnie jeden z tych tematów, gdzie teoria i praktyka dość mocno się rozchodzą. Mówiąc skrótowo - tak, czakry mogą na siebie wpływać i to w obie strony. Nadaktywna Manipura potrafi dosłownie 'wysysać' zasoby z Anahaty, bo obie pracują na podobnym poziomie ciała. Ale zanim będę cokolwiek sugerować - powiedz mi, jak wygląda ten obrót wahadełka nad Manipurą? Jaki kierunek, jaka amplituda? Bo 'bardzo intensywnie' to dość szeroki zakres.
A ja mam pytanie z innej strony - bo dopiero zaczynam pracę z czakrami i nie bardzo rozumiem, co to znaczy ten 'poziom neutralny'. Czytałam że to jest stan kiedy czakra 'po prostu działa' ani za bardzo ani za mało? Ale jak to zmierzyć wahadełkiem? Jak duży okrąg to jest właśnie neutralny a nie już za duży?
Poziom neutralny to nie jest żaden konkretny rozmiar obrotu, to bardziej jakość niż ilość. Chodzi o to, że czakra pracuje proporcjonalnie do pozostałych i nie dominuje nad układem. Wahadełko to tylko jeden ze sposobów weryfikacji i szczerze mówiąc, dość podatny na błędy interpretacyjne. U różnych praktyków 'neutralny' wygląda inaczej. Mnie bardziej interesuje to, co napisała Leokadia - ten płaski ruch nad sercem. Czy masz teraz jakieś trudności w relacjach albo poczucie emocjonalnego odcięcia?
To jest właśnie clou całej sprawy - kierunek zależności. Z mojego doświadczenia obserwacji różnych przypadków wynika, że częściej to jest tak, że jakaś czakra 'kompensuje' braki innej, a nie że ją aktywnie blokuje. Jakby układ sam próbował utrzymać jako taką równowagę, tylko robi to nieudolnie. Ale Leokadia - a Muladhara jak wygląda? Bo jeśli korzenie są niestabilne, to i Anahata często się zamyka jako ochronna reakcja.
Poczekajcie, bo chcę dopytać o tę kwestię kompensacji, bo Seraphina użyła ciekawego słowa. Czy to znaczy, że jeśli mam jedną czakrę bardzo aktywną, to powinienem ją 'wyciszać', czy raczej wzmacniać tę słabszą? Bo intuicyjnie wydaje mi się, że powinienem pracować od dołu, ale nie wiem czy to ma sens w tym kontekście.
A czy można w ogóle samodzielnie to ocenić? Znaczy, bez wizyty u bioenergoterapeuty? Bo ja próbowałam wahadełkiem i za każdym razem wychodzi mi coś innego...
Samodzielnie jak najbardziej można, wahadełko to podstawa diagnostyki i wystarczy trochę praktyki. Najważniejsze żeby przed testem zaprogramować wahadełko - poprosić je żeby pokazało ci ruch dla 'tak' i 'nie', i dopiero potem pytać o czakry. Jak to robisz bez programowania to wyniki będą losowe. Ja zawsze zaczynam od tej kalibracji i mam powtarzalne wyniki.
Ja przez długi czas robiłam to samo i wyniki były niespójne. Teraz proszę kogoś o pomoc albo robię skanowanie dłonią, bo z własną energią wahadełko faktycznie potrafi 'kłamać'. Wracając jednak do mojego pierwotnego pytania - Ewaryst, a jak to wygląda z tym przepływem między czakrami? Czy istnieje jakaś sekwencja, w jakiej energia powinna płynąć? Z dołu do góry, czy w obie strony?
Przepływ idzie w obie strony jednocześnie - energia Ziemi wchodzi przez Muladharę i wznosi się, energia Kosmosu opada przez Sahasrarę. Blokada w środku układu - na przykład w Anahacie - zatrzymuje oba te strumienie. I tu właśnie jest odpowiedź na twoje pytanie o wzajemne przeszkadzanie: czakry nie blokują siebie dosłownie, ale zastój w jednej miejscu zaburza cały przepływ powyżej i poniżej. To jak korek na autostradzie.
Ten obrazek z korkiem jest świetny. Ale mam pytanie trochę z boku - czy tarot może pomóc w takiej diagnostyce? Bo czasem przy rozkładach widzę karty, które wyraźnie sugerują że ktoś ma zablokowaną jakąś konkretną sferę życia, i zastanawiam się czy to dałoby się połączyć z pracą nad czakrami.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że to jest bardzo skomplikowane. Czy to nie jest tak, że jak jedna czakra jest zablokowana, to po prostu nad nią pracujesz i gotowe? Dlaczego trzeba brać pod uwagę cały układ?
Właśnie, i to jest chyba ważniejsze niż sama technika. Leokadia, wracając do twojego pytania o przepływ - Ewaryst napisał wcześniej o tym 'korku' w środku układu. Czy masz wrażenie, że jak pracujesz nad Manipurą, to czujesz jakiś ruch gdzie indziej? Czy to jest odizolowane?
Trudne pytanie. Jak medytuję na Manipurę, to tak jakby robiło mi się cieplej w okolicach żeber i... no właśnie, czasem czuję coś w gardle. Jakby Vishuddha się odzywała. Chociaż nad nią wahadełko mi chodziło całkiem przyzwoicie. Może to właśnie ten przepływ, o którym mówisz?
To bardzo charakterystyczne. Kiedy pracujesz nad jedną czakrą, układ szuka miejsc, gdzie energia może odpłynąć. Gardło jest naturalnym 'wyjściem' dla energii splotu słonecznego - Manipura przetwarza, Vishuddha wyraża. Jeśli coś próbowałaś kontrolować zamiast powiedzieć na głos, to właśnie tam trafia. Ale powiedz mi - to uczucie w gardle jest przyjemne czy raczej dławiące?
Hej, a ja mogę zapytać głupie pytanie? Bo rozumiem że Manipura i Vishuddha są jakoś połączone, ale przecież jest między nimi Anahata. Czyli energia musiałaby przez nią przejść, prawda? Więc skoro Leokadia ma to napięcie w gardle, to znaczy że Anahata jednak nie jest całkowicie zablokowana?
Seraphina, to jest ciekawe co mówisz o tym kierunku przepływu. A czy w runach jest coś, co opisuje tę 'jednokierunkowość'? Bo w tarocie widziałabym tutaj może Dwójkę Mieczów - taka blokada nie totalnie, ale decyzja o nieodczuwaniu.
Przepraszam, że wchodzę w połowie, ale czytam ten wątek od początku i mam pytanie. Czy ta blokada w Anahacie o której mówicie - czy ona może się wiązać z tym, że ktoś fizycznie czuje ucisk w klatce piersiowej bez medycznego powodu? Mnie to się zdarza i lekarze nic nie znajdują.
Stasia, to co opisujesz brzmi bardzo podobnie do tego, co Leokadia mówiła o kontaktach z ludźmi - że ją męczą. Może to jest wspólny temat dla tego wątku - że ta Anahata w blokadzie powoduje że człowiek się odgradza, ale nie bez powodu? Jak taki mechanizm obronny?
Tak, dokładnie tak to czuję. Nie że nie chcę ludzi, tylko że po jakimś czasie kontaktu jestem po prostu wyczerpana. Eugenka kiedyś pisałaś o tej nadaktywności jednej czakry kosztem drugiej - czy to mogłoby oznaczać że Manipura niejako 'pożycza' energię od Anahaty i dlatego ta jest osłabiona?
Hmm, 'pożycza' to słowo, którego bym unikała, bo sugeruje że to intencjonalne. Powiedziałabym raczej że kiedy jeden ośrodek jest przeciążony, sąsiadujące dostają mniej uwagi i przepływ między nimi się zmniejsza. Czy to jest przyczyna czy skutek - tego nie wiem, szczerze mówiąc nikt nie wie z całą pewnością.
Czytam i myślę, że to warto spróbować sprawdzić przez pracę z kolorami. Zielony na Anahatę, a żółty na Manipurę - ale puścić je razem w wizualizacji i zobaczyć, co się dzieje na granicy między nimi. Czy się mieszają, czy odpychają. Mi ta metoda dała kiedyś więcej informacji niż wahadełko.
Tylko że ta wizualizacja jest bardzo podatna na nasze oczekiwania. Jeśli przeczytałaś wcześniej że masz problem z Anahatą, to mózg bardzo chętnie ci pokaże że ten zielony jest blady. Nie mówię że metoda jest bez wartości, ale wyniki trzeba brać z dystansem. Leokadia, wróćmy do twojego pierwotnego pytania - co konkretnie chciałaś sprawdzić tym wahadełkiem? Jaka była twoja hipoteza na początku?
Szczerze? Nie ma metody odpornej na to w sto procentach. Nawet wahadełko odpowiada na mikrodrgania mięśni, które są sterowane przez to, czego oczekujesz. Najbliższe neutralności byłoby może skanowanie dłonią przez kogoś obcego, kto nie zna twojej historii. Ale i tam działa efekt placebo w drugą stronę - ten ktoś może 'czuć' to, o czym go uprzedzono.
Zgadzam się co do ograniczeń metod, ale wracając do pytania Leokadii - ten przepływ między czakrami, który próbujemy tu opisać, nie jest jednokierunkowy ani prosty. Mam pytanie do ciebie, Leokadia: czy to uczucie w gardle pojawia się tylko podczas medytacji, czy też w sytuacjach życiowych kiedy masz powiedzieć coś trudnego?
To co opisujesz jest klasycznym obrazem zablokowanej Vishuddhy, ale - i to jest ważne - źródło może leżeć niżej. Blokada w gardle często jest skutkiem, nie przyczyną. Jeśli Manipura jest przeciążona i 'nie puszcza', energia nie ma jak dotrzeć do Vishuddhy w odpowiedni sposób. Stasia, a u ciebie - czy masz podobne trudności z mówieniem wprost, czy to bardziej ta kwestia ucisku przy ludziach?
To mnie też ciekawi! Bo ja myślałam że blokada to blokada - albo jest albo jej nie ma. A tutaj wychodzi że można wiedzieć co powiedzieć i nie móc, albo w ogóle nie wiedzieć? To są dwa różne problemy z tą samą czakrą?
