To rozróżnienie Eugenki jest naprawdę pomocne. Ale mam pytanie do całej grupy - bo wróćmy do głównego tematu wątku. Jeśli Manipura jest 'korkiem' jak mówił Ewaryst, to czy praca bezpośrednio nad Viszuddhą w ogóle ma sens, skoro przyczyna jest gdzie indziej? Czy to tylko leczenie objawu?
U mnie było tak że pracowałam latami nad garłem i nic. Dopiero jak bioenergoterapeuta powiedział mi żebym odpuściła na chwilę Vishuddę i skupiła się na Manipurze, poczułam różnicę. Więc z własnego doświadczenia powiem - tak, można leczyć objaw i to nie szkodzi, ale bez przyczyny efekty są krótkotrwałe.
To mnie uderza - ta kwestia że objaw może być wskazówką a nie tylko problemem do usunięcia. W tarocie bym to pewnie przeczytała jako sygnał, że coś się próbuje pokazać, nie zablokować. Ale wracając do systemu czakr - czy jest jakaś ogólna zasada od czego zaczynać, jak już wiemy że jest 'korek'? Od dołu ku górze, czy od miejsca problemu ku dołowi?
Ta kwestia kierunku pracy to jest coś, co zależy bardzo od osoby i jej aktualnego stanu. Nie ma jednego przepisu. Widziałam ludzi dla których praca od korony działała świetnie i takich dla których kończyła się rozregulowaniem przez kilka tygodni. Nie polecałabym wybierać kierunku bez sesji z kimś doświadczonym, jeśli się nie zna swojego systemu.
Czytam ten wątek już od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, przepraszam jeśli głupie - czy ten 'korek' w środku układu zawsze musi być Manipurą? Bo mam wrażenie że wszyscy tu dochodzą do tej jednej czakry, ale może to jest u każdego inne miejsce?
Właśnie, to mnie też uderzyło. I zastanawiam się teraz czy moje wahadełko nad Anahata - to płaskie wahadło, nie obrót - może oznaczać że ona nie jest korkiem, ale raczej miejscem, które przez ten korek cierpi. Czy da się to rozróżnić w diagnostyce?
Ej, i ja chcę wiedzieć to samo co Leokadia! Bo skoro wahadełko może chodzić inaczej nad czakrą która jest chora i nad czakrą która jest po prostu słaba, to jak mam to odróżnić? Czy jest jakaś zasada dla tych ruchów?
To mnie zastanawia - czyli to płaskie wahadło nad moją Anahatą może być albo głęboka blokada, albo napięcie z zewnątrz? Jak mam to rozróżnić praktycznie, bez wizyty u terapeuty?
Jeden sposób to sprawdzić wahadełko kilka razy w różnych warunkach - rano po przebudzeniu, po spacerze na świeżym powietrzu, po stresującej sytuacji. Czakra pod zewnętrznym wpływem będzie dawać różne odczyty. Czakra strukturalnie zablokowana - ten sam wynik niezależnie od okoliczności. To oczywiście nadal nie jest pewnik, ale daje jakiś obraz.
Zmienność odczytów to samo w sobie jest informacją - sugeruje raczej rozregulowanie niż blokadę. Zablokowana czakra jest paradoksalnie bardziej przewidywalna w diagnostyce. To co Bernadka opisuje brzmi jak chaos energetyczny, co jest innym problemem.
U mnie było dokładnie to co Bernadka mówi - ta zmienność. I długo myślałam, że jestem za słaba żeby dobrze testować wahadełkiem. Dopiero później zrozumiałam, że to chaotyczne pole było faktyczną informacją. Tylko że nie umiałam jej wtedy odczytać.
Właściwie to mnie interesuje właśnie ta różnica - bo moje płaskie wahadło jest stałe. Nie zmienia się za bardzo w zależności od okoliczności. Więc chyba nie jest to chaos zewnętrzny. I właśnie dlatego pytałam czy to może być ten 'cierpiący' a nie 'sprawca'.
To jest ważna obserwacja i skłaniam się ku temu, że masz rację. Stały, płaski wynik nad Anahatą przy jednoczesnym 'korku' niżej to klasyczny obraz czakry, która dostaje za mało energii, a nie blokuje ją sama z siebie. Ale - i to jest istotne - to nie znaczy, że Anahata nie wymaga pracy. Wymaga, tyle że inaczej niż źródło problemu.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czyli można mieć jednocześnie prawdziwe źródło i prawdziwy problem w Anahacie, i jednym nie wyklucza drugiego? Bo to mi się gmatwa.
To dlatego ciągle się słyszy że praca z czakrami nie ma końca? Odblokujesz jedno, a drugie już zdążyło rozwinąć własny problem?
A wracając do tego co Ewaryst mówił wcześniej o przepływie między czakrami - czy ten przepływ idzie tylko w górę, od Muladhary do Sahasrary? Bo mi się wydawało że jest dwukierunkowy, ale nigdzie nie mogłem tego potwierdzić.
Właśnie, ja zawsze mówiłam że praca tylko od dołu to błąd. Koronę należy otwierać jako pierwszą, żeby energia miała dokąd płynąć. Inaczej to jak odkorkowanie butelki od środka - nie ma sensu.
To jest właśnie to o czym mówiłam - jeśli kanał nie jest drożny, energia z Sahasrary nie spłynie spokojnie, tylko będzie się gromadzić na pierwszej napotkane blokadzie. To nie jest naturalne przepełnienie, to tworzenie kolejnego zastoju w innym miejscu.
Czyli to nie jest kwestia 'od góry czy od dołu' tylko kwestia tego, czy umiesz kontrolować co robisz? Bo to brzmi jakby obie metody były dobre dla kogoś kto wie co robi, a dla początkującego nie ma dobrej opcji?
A wracając do tego przepływu dwukierunkowego, o którym Ewaryst wspomniał - jak to się ma do tej sytuacji Leokadii z Anahatą? Jeśli przepływ idzie też z góry w dół, to czy blokada w Manipurze nie powinna wpłynąć też na Anahaty płynność z tej górnej strony?
Odizolowana - to dobre słowo. Właściwie tak to czuję, ale nie umiałam tego nazwać. Jakby serce gdzieś było, ale nie było podłączone do reszty. Czy to znaczy że sama praca z Anahatą nic nie da, dopóki nie odblokuję Manipury?
Niekoniecznie nic, ale będzie miała ograniczony efekt. Możesz poczuć chwilową poprawę po pracy z Anahatą - bo czakra odpowie na uwagę - ale jeśli blokada niżej zostanie, to po jakimś czasie wróci do tego samego stanu. System się wyrównuje.
A czy jest jakaś metoda diagnostyczna, która pokazuje ten kierunek zależności? Bo wahadełko pokaże stan czakry, ale nie powie mi, co jest przyczyną a co skutkiem w tym układzie. Czy bioenergoterapeuci to rozróżniają?
Byłam niedawno u bioenergoterapeutki i powiedziała mi coś o 'poziomie neutralnym' czakry. Nigdy wcześniej tego nie słyszałam. Rozumiem nadaktywną i przymkniętą, ale co to znaczy neutralna? To coś dobrego?
To jest właśnie to pytanie które mnie trapi! Bo moje płaskie wahadło też mogłoby być 'neutralne' w tym sensie. I nie wiem, czy to spokój czy bezczynność. Jak te dwa stany odróżnić?
Przez obserwację objawów. Prawdziwa równowaga w Anahacie to zazwyczaj poczucie spokoju w relacjach, zdolność do dawania i przyjmowania bez wyczerpania. Jeśli zamiast tego masz emocjonalne odrętwienie, trudność z bliskością albo właśnie to poczucie odizolowania które opisałaś - to raczej nie jest zdrowa neutralność.
A ile czasu zazwyczaj zajmuje odblokowanie czegoś takiego? Bo mam wrażenie że tu wszyscy mówią o procesach tygodniowych albo miesięcznych i trochę mi opada motywacja.
