ej to jest nowy watek który mnie wciaga - dziedziczenie blokad. bo wlasnie czytalam o czymś czym to sie nazywa... epigenetyka? czy to ma zwiazek? tzn. ze trauma sie dziedzic przez jakies mechanizmy biologiczne, nie tylko przez naśladowanie. ktos wie wiecej?
epigenetyka traum to jest realne pole badań, nie ezoteryka. Yehuda i inni badali to na dzieciach ocalałych z Holokaustu. ale ostrożnie z przerzucaniem tego wprost na czakry - to są dwa różne języki opisu. możemy powiedzieć że obie koncepcje prubują opisać podobne zjawisko ale nie są tym samym. oby wam wyszło.
hmm.. ale czy mapa nie jest po prostu innym sposobem opisania terytorium? nie rozumiem dlaczego to miałoby dyskwalifikować jedną z nich. jak mi pomaga myśleć o tym jako blokadzie w Muhladarze, to czy to ważne że ktoś nazwie to inaczej?
tak, ważne. bo nazewnictwo wpływa na to co robisz dalej. jesli myslisz "blokada w czakrze" sięgniesz po kamien albo medytację. jeśli myslisz "wyuczona bezradność", sięgniesz po terapię. efekty moga być różne.
i tu dochodzimy do sedna pytania z tytułu wątku które trochę nam umknęło - bo jeśli blokady między czakrami się wzajemnie wspierają, to co to znaczy dla diagnostyki? tzn. czy mamy szukać tej "pierwotnej" blokady od której się zaczęło, czy pracować z tym co jest tu i teraz, niezależnie od historii?
u mnie to zawsze wyglądało tak ze wahadełko pokazuje cos innego niż "intuicyjne czucie" i dopiero zestawienie tych dwóch daje jakiś obraz. ale nigdy nie jestem pewna czy trafiłam w zrodlo czy tylko w objaw. to jest właśnie ta trudność z praca dla siebie samej - nie mam tego zewnętrznego spojrzenia.
to pytanie Dominisi o to czy wahadełko i odczuwanie dłonią mogą wskazywać na różne rzeczy jednocześnie to jest coś co mnie też od dawna zastanawia. bo jak mam rozbieżność, to czy to znaczy że jedna metoda jest "lepsza" czy po prostu mierzą co innego? jakby wahadełko może łapać co innego niż ręka
właśnie to jest sedno całego wątku chyba. jeśli blokady się wzajemnie wspierają, to różne metody diagnostyczne mogą wskazywać na różne "węzły" tego samego systemu. wahadełko może reagować na to co jest na wierzchu, ręka na to co głębiej, a intuicja na coś zupełnie innego. i wszystkie trzy mają rację jednocześnie.
no nie, właśnie tak to u mnie wygląda i to jest i ciekawe i frustrujące w tym samym czasei 🙂 bo niby mam więcej informacji, ale nie wiem jak je złożyć w całość. szczególnie jak pracuje sama ze sobą - jest taki moment ze nie wiem już co obserwuję a co projektuję
i tu jest moim zdaniem największy problem z diagnostyką u siebie. nie chodzi tylko o to że masz mniej odległości, ale o to że twój system energetyczny reaguje na twoje pytania. tzn. sama intencja zbadania czegoś zmienia stan. masz jakiś sposób na to żeby to obejść?
przepraszam że wchodzę, ale to mnie bardzo interesuje - czy ktoś próbował robić diagnostykę w kilku sesjach w różnych dniach i porównywać wyniki? tzn. żeby zminimalizować efekt "pytania które zmienia odpowiedź"? bo może gdyby wzorzec się powtarzał, to by to coś znaczyło?
ojejku, o, Lechoslawa, właśnie tak robię! prowadzę taki dzienniczek od pół roku. i wiesz co? pewne czakry są dla mnie "chronicznie" w konkretnym stanie niezależnie od dnia. Manipura prawie zawsze pokazuje mi jakiś zastój, nawet jak mi sie wydaje że jest ok. a Anahata skacze w zależności od kontaktów z ludźmi w danym tygodniu
to jest dobra obserwacja. klasyczny łańcuch to właśnie Anahata-Vishuddha - coś się zamyka w sercu i automatycznie pojawia się blokada w gardle bo nie można wyrazić tego czego się nie czuje albo czego się boimy czuć. ale u wielu osub jest też odwrotna zależność - zablokowane gardło przez lata powoduje cofanie emocji z powrotem do serca. 🙁 kierunek nie jest jeden
a czy ta zależność morze być jeszcze dłuższa? tzn. Anahata blokuje Visuhddha, a zablokowana Vishuuddha blokuje Ajna bo jak nie wyrażam tego co czuję to zaczynam też gorzej "widzieć" co się dzieje? pytam bo mam wrażenie że u mnie tak to właśnie działa
zatrzymajcie się na chwilę. budujecie coraz dłuższy łańcuch zależności i każde ogniwo brzmi logicznie, ale czy ktoś z was sprawdzał to inaczej niż przez własne odczucia? bo intuicja jest świetna, ale też bardzo podatna na to żeby potwierdzać to w co wierzymy. jak jedna osoba mówi "u mnie tak", to nie znaczy że to mechanizm
właśnie. poza tym te wzorce Anahata-Vishuddha są opisane w literaturze od dziesiątek lat, w różnych kulturach, przez różnych nauczycieli. jeśli by to był wymysł jednej osoby to ok, ale tu jest spora zbieżność. nie nazywam tego dowodem, ale coś to znaczy
wracając do pytania Dominisi o pracę u siebie bo mi to nie daje spokoju - jest jedna rzecz która mi pomaga przy tej diagnostyce "czy widzę czy projektuję". staram się pytać wahadełkiem o rzeczy które chciałabym żeby były inaczej i sprawdzam czy wynik jest zgodny z życzeniem czy nie. jeśli wahadełko konsekwentnie pokazuje mi coś co mi się nie podoba, to bardziej mu wierzę
no nie, to jest super metoda, zapisuję sobie. bo mój problem jest właśnie taki że jak mi "wychodzi" Anahata zablokowana, to nie wiem czy to jest prawda czy po prostu wiem że mam problemy z relacjami więc czakra serca musi być zablokowana, logiczne. i tutaj to kółko sie zamyka. może właśnie ta metoda Czarodki to jakaś droa żeby wyjsc z tego koła
a czy jest sens w ogóle szukać jednego źródła blokady jeśli ten cały system jest wzajemnie powiązany?? tzn. może zamiast pytać "gdzie się zaczęło" lepiej pytać "co teraz najbardziej ciągnie system w dół"? bo to jest chyba bardziej użyteczna informacja do pracy
oj Lechoslawa, to jest moim zdaniem swietne pytanie i chyba właśnie zmienia perspektywę całej diagnostyki. nie szukam historii, szukam dźwigni. xD które miejsce, jak je teraz uruszę, pociagnie resztę za sobą? to by mogło wyjaśniać czemu u różnych osób praca z różnymi czakrami daje taki sam ogolny efekt - bo trafili w tę właśnie dźwignię, niekoniecznie w "źródło"
to co pisze Modrzewka o szukaniu dzwigni a nie historii to chyba zmienia cale podejscie do diagnostyki. bo ja zawsze grzebalam w przeszlosci - kiedy sie zaczelo, skad pochodzi, co wywolalo. a to moze byc kompletnie nieuzytecne jezeli system i tak jest juz teraz powiazany w ten caly skomplikowany weze
no wlasnie! i to pasuje do tego co czuje jak pracuje sama ze soba - ze pytanie "dlaczego" mnie kreci w kolko a pytanie "co teraz" daje jakis kierunek. 🙂 jakby historia blokady i terazniejsza blokada to sa dwie rozne sprawy i nie zawsze jedno wynika z drugiego
jest tu pewne niebezpieczenstwo ktore chce zaznaczyc. praca na "co teraz" bez rozumienia przyczyny moze dawac chwilowa ulge ale problem wroci. to jak smarowanie stawu ktory ma uraz strukturalny - bol mija, ale uraz zostaje. wiec nie wyrzucalbym historii do kosza tak szybko
a mam pytanie troche z innej strony - czy w ogole czakry moga sie wzajemnie blokowac przez to ze sa ZBYT mocon polaczone? tzn. nie ze jedna blokue druga przez brak przeplywu, ale ze jedna "wciaga" energie drugiej? bo mi sie zdaje ze coraz wiecej o tym slysze ale nie wiem czy to ma sens jaako koncepcja
to co Halo opisuje to w bioenergii sie czasem nazywa kompensacja - jedna czakra bierze na siebie za duzo bo inna jest zamknieta. i wtedy ta przeciazona tez zaczyna sie rozregulowywac, tyle ze z nadczynnosci a nie niedoczynnosci. rozne objawy, podobny efekt na system. i to jest wlasnie trudne do zdiagnozowania samemu bo nadaktywna czakra nie zawsze "boli", czasem czujemy sie w niej az za dobrze
wlasnie o tym samym myslalam czytajac ten watek. xD mam w dzienniczku kilka momentow gdzie pisalam "dzis duzo energii, Manipura pracuje swietnie" a potem trzy dni pozniej "calkowita pustka, nie moge wstac". i dopiero teraz widze ze to mogl byc ten wzorzec kompensacji o ktorym pisze Eleonorka. ciekawe ze to widac dopiero jak sie ma te zapiski i mozna porownac
phi, hej, mam moze glupawe pytanie ale - jak wahadlo pokazuje nad czakra nadaktywna versus zablokowana? tzn. czy to jest inny kierunek obrotu, inna amplituda, cos innego? bo rozumiem ze nad zablokowana moze byc malo ruchu albo elipsa, ale nad nadaktywna?
