Zastanawiam się nad czymś, co mnie ostatnio chodzi po głowie - czy blokada w jednej czakrze może niejako "wspierać" blokadę w innej? Znaczy, mam na mysli sytuację w drugą stronę niż zwykle o tym mówimy. Zazwyczaj słyszę że jak jedna jest zablokowana to energia nie płynie wyżej i tamte też cierpią. Ale czy to moze działać celowo, tzn. czy ciało/system energetyczny czasem celowo "przyhamowuje" przepływ miedzy czakrami żeby się chronić? U mnie od jakiegoś czasu mam wrażenie ze Anahata i Vishuddha pracuja jakby razem - kiedy coś się dzieje w czakrze serca, od razu czuję ścisk w gardle. I zastanawiam się czy to jest blokada jednej wspierająca blokadę drugiej, czy to po protsu naturalne połączenie miedzy nimi.
O, właśnie o to samo pytalam się w zeszłym roku! To co opisujesz z Anahatą i Vishuddha jest dla mnie super ciekawe, bo dokładnie to samo obserwowałam u siebie. Ścisk w gardle przy emocjach sercowych to chyba jedna z najczestszych par jakie widzę u siebie. Ale czy to blokada wspierajaca blokadę, hmm... ja bym to bardziej nazwala komunikacją między czakrami? Jakby jedna wysyłała sygnał do drugiej. Mam wrażenie że one nie tyle się blokują nawzajem ile raczej reagują na siebie. Ale moge się mylić, nie jestem ekspertem od tej pary 🙂
ta teoria o wzajemnym wspieraniu blokad to cos co mnie bardzo interesuje bo sama zauwazylam pewna prawidlowsc - jak mam zastoj w Manipurze (tej od splotu slonecznego, pewnosci siebie itp) to automatycznie zacina mi sie tez Muladhara. Jakby brak pewnosci siebie demolowal mi tez poczucie bezpieczenstwa. I w drugą stronę tez - jak czuje sie niepewnie finansowo to od razu tracę naped do dzialania. Nie wiem czy to "wspieranie blokad" czy po prostu domino, ale cos w tym jest.
Zatrzymajcie się chwilę. To że czakry na siebie wpływają to fakt, ale ta narracja o "celowym" przyhamowaniu i "ochronie" - skąd to się bieże? Ciało energetyczne nie podejmuje decyzji jak człowiek. Mówienie o tym że system energetyczny "wie" i "chroni" to już daleko idąca interpretacja. Blokada to zastój, nie strategia. Takie myślenie może prowadzić do tego że będziecie racjonalizować problemy zamiast z nimi pracować. Nie piszę że obserwacje są złe, ale opisy mechanizmu - to już inna sprawa
przepraszam że się wtrącam, bo jestem w temacie czakr dość świeżo - ale to co opisuje Dominisia z tym ściskiem w gardle, ja to czuję cały czas i zawsze myślałam że to nerwy albo stres. Nigdy nie łączyłam tego z Anahatą. Jak to w ogóle odróżnić? Tzn. skąd wiedzieć że to nie jest po prostu zwykły objaw napięcia tylko coś z czakrami?
hej, też mam to z gardłem! zawsze jak jestem w jakiejś trudnej sytuacji z bliską osobą to dosłownie czuję jak mi coś ściska pod szczęką. czytałam że to klasyczny objaw Vishuddhy ale nie rozumiałam dlaczego przy relacjach a nie przy samym mówieniu. teraz to mi trochę rozjaśniło. a to co Dominisia napisała o "zamykaniu się zanim zacznę mówić" - to jest super trafne, ja tak samo!
Czytam tą dyskusję i zastanawiam się - czy ktoś tu ma jakieś konkretne źródło tej teorii o "parach czakr" kture wzajemnie na siebie wpływają? bo spotkałam się z różnymi systemami i jedne mówią o parach (1-7, 2-6, 3-5, 4 jako centrum), inne w ogóle nie wyróżniają par tylko mówią o ciągłym przepływie w pionie. skąd wiecie ktury model jest trafniejszy? Serio pytam, nie złośliwie.
System par który opisujesz to jest ta klasyczna koncepcja symetrii - Muladhara z Sahasrarą, Swadhisthana z Adzną, Manipura z Vishuddhą i Anahata w centrum jako łącznik. Czytałam o tym sporo i moim zdaniem to jest całkowicie logiczne i spójne z tym jak te czakry na siebie wpływają. Kiedy odblokowujesz jedną z pary, druga reaguje automatycznie. Sama to przetestowałam wielokrotnie na sobie i to działa. To nie jest żadna nowa koncepcja, to jest bardzo stara tradycja.
ten model par to chyba pochodzi z tantrycznych KONCEPCJI o Idzie i Pingali i o tym jak energie sie spotykaja w poszczegolnych czakrach - ale szczerze to nie chce udawac ze znam zrodla na pamiiec. Moze Tamarka wie wiecej o tym skad to pochodzi?
wróćmy morze do pierwotnego pytania bo mnie to też bardzo interesuje od strony praktycznej. Dominisia pytała czy blokada może "wspierać" inną blokadę w sensie ochronnym. Ja mam taki przypadek u siebie że odkąd zaczęłam pracować z Anahatą i coś tam ruszyłam nagle pojawiły mi się silne objawy z Muladharą - lęki, niepewność, jakby ziemia uciekała spod nóg. Czy to może być właśnie ten mechanizm?? Że jak odblokowujesz jedno to inne zaczyna reagować?
Widzę że wątek poszedł w ciekawe miejsce. Żeby odpowiedzieć na kilka rzeczy naraz - to co Konstancja i Modrzewka opisują to może być zarówno zdrowa reakcja systemu jak i sygnał do zwolnienia. kluczowa różnica w mojej ocenie to czas trwania i intensywność. krótki,intensywny epizod destabilizacji ktury mija po kilku dniach - to zwykle normalne. Długotrwały stan lęku i poczucia zagrożenia który narasta - to może wskazywać że tempo pracy jest za duże. A do pierwotnego pytania z tematu: tak,czakry mogą wzajemnie "podtrzymywać" swoje stany i to obserwuję regularnie ale nie powiedziałabym że to "wspieranie blokad", raczej synchronizacja stanów energetycznych.
mam tu trosze inne podejście bo nie pracuję na co dzień z cakrami ale czytam tę dyskusję z zainteresowaniem. to co mnie zastanawia to skad w ogóle wiecie że to co odczuwacie ma cokolwiek wspólnego z czakrami a nie poprostu z anatomią napięcia w ciele?? ścisk w gardle przy emocjach to fizjolgoia - nerw błędny, uklad nerwowy. lęki przy pracy z emocjami to też psychologia. nie sugeruję że czakry nie istnieją, tylko pytam na jakiej podstawie to przypisujecie czakrom a nie ciału.
to co Dominisia napisala o nerve błędnym i Vishuddzie to mi bardzo zostało w glowie. bo to trochę zmienia perspektywę - może nie musimy wybierać między "to czakra" a "to anatomia". może to są te same wzorce zapisane w dwoch jezykach. i jeśli tak, to praca z jednym powinna wpływać na drugie, nie? hyba właśnie o to chodzi w tym nawzajemnym blokowaniu - jeden poziom napedza drugi
słuchajcie, to jest pożyteczna rozmowa ale trochę odpłynęłyśmy od tytułu. mnie ciekawi konkretna kwestia z pytania Dominisii - czy blokada w jednej czakrze może "podtrzymywać" blokadę w innej aktywnie, nie tylko pasywnie przez sam brak przepływu. bo to są dwie różne rzeczy i warto je rozróżnić
mam pytanie do całej dyskusji o tym czy system ma inteligencje czy nie - czy to w ogole zmienia to jak pracujemy z czakrami? bo praktycznie, czy mowie sobie "moj system mnie chroni" czy "to mechanizm napiecia" to i tak robie to samo, nie? wchodze w medytacje, skanuje, oddycham, pracuje z danym miejscem. nie rozumiem po co to rozroznienie filozoficznie jeśli praktyka jest identyczna
to co Eleonorka pisze o interpretacji oporu to jest właśnie mój problem. niewiem kiedy odpuścić a kiedy przepychać dalej. jak te lęki z Muladhary się pojawiły po pracy z Anahatą, to byłam przekonana że powinnam dalej iść do przodu bo "to pewnie coś do przepracowania". ale może powinnam była zwolnić?! jak to się w ogóle rozpoznaje
uff, oj ja robiłam dokładnie to samo! skupiałam się na jednej czakrze bo tam "coś czułam" i potem byłam dziwnie roztrzęsiona przez kilka dni. nikt mi nie powiedział żeby zawsze zaczynać od dołu. teraz rozumiem dlaczego. czy to jest jakaś zasada, żeby zawsze najpierw uziemienie?
a to ciekawe ze Tamarka WSPOMINA somatykę, bo ja wlasnie ostatnio trafilam na pojecie "windows of tolerance" i mam wrazenie ze to sie bardzo dobrze klei z tym co tu mowimy o zbyt szybkim otwieraniu czakr. za duzo za szybko = wypadamy z okna tolerancji. czy ktos jeszcze to laczy?
ok "window of tolerance" to jest już coś konkretnego i sprawdzalnego, nie tylko metafora. to mi bardziej pasuje jako wyjasnienie niż "energia nie miala się gdzie oprzeć". efekt ten sam, ale opis daje sie zweryfikować
przepraszam że tu wchodzę znowu ale mam pytanie może naiwne - czy jeśli ktoś w ogóle nie robi żadnej pracy energetycznej, to te blokady między czakrami i tak gdzieś tam są i na siebie wpływają? tzn. czy to że nic nie robimy znaczy że system jest w jakimś stanie statycznym czy on i tak sobie żyje swoim życiem niezależnie od nas
no właśnie mnie to zawsze ciekawiło - czy te blokady kture "są" bez pracy to gorsze niż te które wyjdą podczas sesji? bo jakby nie dotykać, to może się nic złego nie dzieje?
uff, wlasnie - to jest coś co mnie od poczatku tego wątku nurtuje. mówimy dużo o pracy aktwynej, o sesjach, o otwieraniu. ale co z ludźmi którzy w ogóle o tym nie myślą? czy ich system jest jakimś "stanem domyślnym" czy też te wzajemne blokowania i wspierania się czakr dzieją się tam tak samo, tylko nikt tego nie obserwuje?
to nie jest pytanie o ezoterykę, to jest pytanie o to czy obserwacja zmienia stan. i tu nie ma prostej odpowiedzi. można powiedzieć że tak - sama intencja i uwaga zmieniają coś w ciele. ale też można powiedzieć że system działa niezależnie od tego czy nam się podoba. oba stwierdzenia mogą być jednocześnie prawdziwe
a to znowu filozofia. praktycznie pytam - jeśli ktoś latami chodzi z blokadą w Manipurze i nie wie o czakrach w ogóle, to co? zyje gorzej? ma problemy z trawieniem i tyle? czy to sie jakoś różni od kogos kto tę blokadę "widzi" i z nią pracuje?
tu jest ważna różnica między objawem a źródłem. ktoś bez wiedzy o czakrach może trafić do psychologa, zmienić dietę, zacząć biegać i de facto odblokować Manipurę nie wiedząc że to "Manipura". efekt ten sam. ścieżka inna. nie uważam rzeby praca z czakrami była jedyną możliwą drogą.
wracając do pytania Halo96 bo mi się wydaje że zostało trochę zawieszone - ja się zastanawiam czy to nie jest tak że blokady "bez pracy" mogą być stabilniejsze w złym sensie? tzn. ciało się do nich przyzwyczaja, buduje wokół nich strategię, i potem trudniej je ruszyć bo są już jakby wbudowane w sposób działania?
o matko Dreamweaver to brzmi jak dokładnie mój przypadek. miałam poczucie że pewne wzorce są "po prostu mną", częścią osobowości. a potem wychodzi że to jest po prostu blokada ktura siedzi od lat i ciało się po prostu do niej dostosowało. to trochę niepokojące.
