Warto tu dodać jedno zastrzeżenie do tego eksperymentu - żeby wynik był choć trochę miarodajny, Nibir powinien zadbać o podobne warunki. Ta sama pora, podobna długość medytacji, ten sam poziom zmęczenia przed. Jeśli jeden raz siądziesz po ciężkim dniu pracy a drugi raz rano po kawie, porównanie nic nie da. Czy to jest w ogóle dla ciebie wykonalne w praktyce?
Ja mam inne pytanie - Nibir, czy w tym rogu jest jakieś okno, grzejnik, coś co generuje fizyczne odczucia? Pytam bo czasem to co czujemy jako 'energię miejsca' może mieć bardzo prozaiczne źródło. Przeciąg, ciepło od kaloryfera, nawet lekki hałas z zewnątrz który wpływa na stan relaksu. Nie mówię że tak jest, ale warto to wykluczyć.
Wracając do sedna całej dyskusji - bo mam wrażenie że nieco odpłynęliśmy. Nibir zaczął od pytania czy można za dużo medytować na trzecie oko i właściwie ta odpowiedź brzmi: tak, i masz prawdopodobnie klasyczny przykład tego jak to wygląda w praktyce. Wszystko inne - miejsce, eksperyment, wahadełko - to są rzeczy pomocnicze. Ale główna praca do zrobienia to uziemienie, niezależnie od tego co pokaże eksperyment.
Ja mam pytanie może trochę z boku, ale powiązane - jak długo zazwyczaj trwa to wyrównywanie? Bo słucham tej rozmowy i zastanawiam się czy takie rozregulowanie to jest kwestia kilku dni czy może miesięcy? Bo Nibir mówił że to narastało stopniowo, to może też stopniowo będzie się cofać?
A propos uziemienia - bo Lipowa00 i Wiciokrzew78 obie o tym mówiły - czy chodzi wyłącznie o techniki medytacyjne ukierunkowane na Muladharę, czy też te bardziej dosłowne rzeczy jak spacer boso, praca w ogrodzie? Bo ja mam wrażenie że to drugie bywa łatwiejsze do wprowadzenia w codzienność.
No ale pielenie grządek a praca energetyczna to chyba jednak dwie różne kategorie, nie? To że fizyczna aktywność pomaga na ogólny stan to jedno, ale jeśli chodzi o konkretną pracę z czakrą korzenia to jednak bym polecała bardziej ukierunkowane podejście. LAM mantra, wizualizacja czerwieni, kamienie - hematyt, obsydian. Czy Nibir w ogóle pracował kiedyś z Muladharą celowo?
Właśnie o to chodzi. Jeśli przez dłuższy czas intensywnie stymulowałeś górne czakry a dolne zostawiłeś bez uwagi, to brak równoważenia jest naturalną konsekwencją. System czakr to nie są osobne wyspy - to jest continuum. Energia która nie ma dokąd odpłynąć w dół zaczyna się kumulować w miejscu gdzie ją wpompowujesz. To nie jest metafora, to jest dość spójna logika wewnętrzna tego systemu.
Przepraszam że wchodzę bo dopiero czytam ten wątek, ale mam pytanie do Aurelek71 - czy to znaczy że w ogóle nie powinno się pracować tylko z jedną czakrą? Ja ostatnio próbowałam robić coś na czakrę serca i zastanawiam się teraz czy powinnam do tego dodawać coś na dolne.
Słuchajcie, wracam do kwestii miejsca bo mi to siedzi w głowie. Zrobiłem ten eksperyment z pokojami - siedziałem rano w salonie na zwykłej medytacji uziemiającej, spokojnie. I rzeczywiście czułem się inaczej niż kiedy siadam w tamtym rogu. Trudno mi powiedzieć czy to tylko sugestia, ale różnica była odczuwalna.
Nibir, ale w salonie masz inne meble, inne światło, inny widok? Pytam bo zastanawiam się czy przypadkiem to nie jest kwestia skojarzeń. Ten kąt masz pewnie zarezerwowany na medytację i głowa sama przestawia się w inny tryb kiedy tam siadasz.
Dobra, ale niezależnie od tego czy przyczyna jest energetyczna czy psychologiczna, praktyczny wniosek jest ten sam - Nibir ma miejsce które go nakręca bardziej niż inne miejsca. I dopóki trzecie oko jest rozregulowane, to siedzenie w tym miejscu nie jest najlepszym pomysłem. Czy to ma sens dla wszystkich?
A ja mam pytanie może głupie - czy da się 'zresetować' skojarzenie z miejscem? Znaczy czy gdyby Nibir przez jakiś czas medytował w salonie i tamten kąt leżakował, to po jakimś czasie mógłby do niego wrócić bez tego efektu wzmacniania?
Trochę się nie zgadzam z tym 'dymienie robi coś z nastawieniem i to wystarczy'. To trochę spłyca temat. Energia miejsca to nie jest tylko nastawienie, są miejsca gdzie niezależnie od nastawienia ludzie mają podobne odczucia - i to jest trudne do wyjaśnienia samą psychologią. Nie mówię że każdy kąt jest naładowany, ale Nibir opisywał konkretne, powtarzalne objawy.
Czytam ten wątek od początku i mam jedno spostrzeżenie. Nibir, odkąd zaczęliście omawiać to miejsce, twoja Ajna trochę schodzi na dalszy plan. A pytanie tytułowe było właśnie o przeciążenie trzecim okiem i o to czy możesz za dużo na nim medytować. Jak się teraz czujesz? Czy te objawy - bóle głowy, problemy ze snem - zmniejszyły się odkąd mniej medytujesz?
To jest chyba najważniejsza informacja w tym wątku! Nibir, a co konkretnie robisz zamiast medytacji? Czy to jest totalna przerwa czy coś zamieniłeś?
Nigdy przedtem celowo nie robiłem przerwy, więc nie mam punktu odniesienia. Ale spacery to też coś nowego, więc nie wiem co konkretnie działa. Może jedno, może drugie, może razem.
Właśnie dlatego mówiłam wcześniej żeby nie zmieniać za dużo naraz. Teraz nie wiesz co pomogło i jeżeli za tydzień coś znowu będzie nie tak, to nie bedziesz wiedział od czego zacząć. Ale przynajmniej jest lepiej i to ważne.
A te spacery - idziesz po trawie, po asfalcie? Pytam bo czytałam że kontakt z ziemią, tak dosłownie bosymi stopami, ma inne działanie niż zwykły spacer w butach. To się wiąże z uziemieniem Muladhary. Może tu jest clue.
Ten kontakt z ziemią ma nawet swoją nazwę w zachodnich nurtach - earthing albo grounding, i jest trochę badań na temat wpływu na układ nerwowy przez stymulację podeszwy stopy. Nie trzeba od razu mówić o czakrach żeby to miało sens. Nibir, te spacery robisz w terenie czy po mieście?
Drzewa podobno też mają swoje pole energetyczne. Czytałam że przytulanie się do drzew działa na Anahatę, ale czy na Ajnę też coś dają? Nibir, próbowałeś po prostu stać przy drzewie chwilę?
Zatrzymajmy się na chwilę bo idziemy w drzewa i ziemię, a wciąż nie wiemy jak Nibir sypia i czy to ciśnienie za czołem całkiem odpuściło czy tylko trochę. To są chyba kluczowe dane.
Sny jakby spokojniejsze, mniej takie naładowane. Nadal pamiętam je rano ale nie budzę się z tym uczuciem że przeżyłem coś intensywnego. Bardziej zwyczajne obrazy.
To jest ciekawe bo intensywne sny to był jeden z pierwszych objawów które opisałeś na początku wątku. Jeśli to odpuszcza razem z ciśnieniem za czołem i problemami ze snem, to masz dość spójny obraz. Czy mantry LAM robiłeś codziennie czy tylko te dwa razy?
To ciepło w nogach po LAM jest dobrym znakiem, to dokładnie to o co chodzi - energia schodzi niżej, do korzenia. Niezręczność za drugim razem - czy to był inny czas dnia, inne miejsce? Czasem sama pora dnia robi różnicę kiedy jesteś na początku pracy z mantrami.
...i czy to był inny czas dnia, inne miejsce? Czasem sama pora dnia robi różnicę kiedy jesteś na początku pracy z mantrami. Rano przed jedzeniem inaczej wchodzi niż wieczorem po całym dniu. Nibir, o której godzinie robiłeś te dwie sesje?
Pierwszy raz rano, przed pracą. Drugi raz wieczorem, już po kolacji. Może dlatego ta niezręczność - byłem zmęczony i po jedzeniu, co chyba nie jest najlepszym momentem.
Po jedzeniu faktycznie nie jest polecane przy pracy z dolnymi czakrami, bo energetycznie i fizycznie dużo się dzieje w obszarze brzucha. Ale to co ciekawsze - napisałeś że robiłeś LAM a nie OM, czyli skupiałeś się na korzeniu, nie na Ajnie. To trochę inna strategia niż bezpośrednia praca z przeciążoną czakrą. Skąd przyszedł ci pomysł żeby zacząć od LAM?
