Cześć, piszę bo od jakiegoś czasu mam problem z wyrażaniem siebie i gdzieś wyczytałam, że to może być kwestia czakry gardła. Konkretnie chodzi o to, że kiedy chcę coś powiedzieć w ważnej sytuacji, np. na spotkaniu z szefem albo w rozmowie z mamą, to dosłownie zaciska mi się gardło. Nie fizycznie, bo u lekarza byłam i wszystko ok, ale tak jakby słowa nie mogły wyjść. Ostatnio też mam wrażenie, że mój głos brzmi inaczej, ciszej, jakby nie mój. Czy to brzmi jak blokada Vishuddhy? Co w ogóle można z tym zrobić?
To co opisujesz brzmi rzeczywiście jak klasyczne objawy zablokowanej czakry gardła. To zaciskanie, ten problem z mówieniem przy autorytetach, zmiana barwy głosu, to się często pojawia razem. Ale zanim cokolwiek zasugeruję, powiedz mi jedno: czy masz też problem z pisaniem, wyrażaniem się w ogóle, czy tylko w mowie? Bo to może trochę zmienić obraz.
Też od razu pomyślałem o Vishuddhi jak to przeczytałem. Ale powiem szczerze, że u mnie był podobny objaw i okazało się, że to nie tylko gardło. Miałem zablokowaną też Manipurę, czakrę splotu słonecznego, bo jak nie masz pewności siebie, to i garło sie blokuje poniekąd. Czy masz może też problemy z trawieniem albo takie poczucie, że nie masz prawa głosu, że twoje zdanie sie nie liczy?
To co mówi Bogumil74 jest ważne, bo te czakry rzadko blokują się w izolacji. Ale zanim zaczniemy mówić o Manipurze, chciałam zapytać o jedną rzecz. Czy robiłaś kiedyś jakikolwiek skan czakr, choćby wahadełkiem nad sobą albo u kogoś? Bo objawy które opisujesz pasują do blokady Vishuddhy, ale to może być też nadczynność, nie niedoczynność, i wtedy praca wygląda zupełnie inaczej.
Przepraszam, że wchodzę, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Napisałaś, że gadasz normalnie z koleżankami, ale nie możesz przy szefie. Czy to nie jest po prostu... stres? Jak odróżnić blokadę energetyczną od zwykłej nieśmiałości? Sama mam coś podobnego i nie wiem co o tym myśleć.
Dokładnie to samo powiem. Stres jest fizycznym objawem blokady, a nie alternatywą. Ale żeby wiedzieć z czym mamy do czynienia, to trzeba jakoś to zbadać. Brygidka71 słusznie pytała o wahadełko. Czy ktoś tu skanował sobie czakry w domu? Bo ja robiłem i to całkiem skuteczna diagnostyka, chociaż wymaga praktyki.
Ja jeszcze nie rozumiem jednej rzeczy. To wahadełko, jak ono ma niby wykryć zablokowaną czakrę? Co ono dokładnie robi nad danym miejscem ciała? Przepraszam jeśli to podstawowe pytanie ale nigdy nie słyszałem o tym w tym kontekście.
Nigdy nie próbowałam z wahadełkiem. Czy można to robić samej sobie czy trzeba kogoś do pomocy? I jakie wahadełko, bo w ogóle nie wiem od czego zacząć.
Można samej, ale jest jeden problem. Kiedy robisz to sobie, trudno zachować neutralność, bo podświadomie oczekujesz jakiegoś wyniku i możesz wpływać na ruch. Ja wolę skanowanie dłonią, powiem szczerze. Trzymasz otwartą dłoń kilka centymetrów nad ciałem i przesuwasz powoli wzdłuż środkowej linii. Nad zablokowaną czakrą czuć różnicę, u mnie zawsze było takie zimno albo jakby opór, trudno to opisać słowami.
Słuchajcie, ja mam pytanie może głupie, ale naprawdę chcę zrozumieć. Czakra to jest co dokładnie? Jakiś punkt na ciele, energia, czy co? Bo słyszałam to słowo sto razy ale nikt mi nie wytłumaczył po ludzku.
Może nie odpływajmy za bardzo od tematu, bo mamy tu kogoś z konkretnym problemem 🙂 Wracając do Stasi, chciałam zapytać o jedną rzecz, bo to ważne dla diagnozy. Piszesz, że głos brzmi ciszej, jakby nie twój. Czy to jest stałe, czy tylko w sytuacjach stresowych? I czy zdarza ci się, że masz coś do powiedzenia, wiesz dokładnie co, ale po prostu nie mówisz i potem żałujesz?
Ok ale ile czasu zajmuje odblokowanie tej czakry bo ja mam podobny problem i chcę wiedzieć czy to kwestia tygodnia czy miesięcy, bo nie mam cierpliwości do czegoś co działa za wolno
Wracam do Stasi, bo to napięcie w gardle wieczorem bez powodu to jest ważny sygnał. Mam jedno pytanie, może trochę z innej strony. Czy jest coś, czego od dawna nie mówisz na głos, jakaś prawda o sobie, jakaś potrzeba, którą tłumisz? Pytam bo blokada Vishuddhy to często nie jest coś co spada z nieba, tylko długo tłumione wyrażanie siebie.
To co napisała Iwetka_68 mnie bardzo uderzyło. Czy jest coś, czego od dawna nie mówię na głos... Tak, jest. Kilka rzeczy. Ale nie wiem czy to forum jest miejscem żeby to wypisywać. Powiem tylko, że jest jedna sytuacja w pracy, która ciągnie się od miesięcy i za każdym razem kiedy mam powiedzieć co myślę, coś mnie zatrzymuje. Może właśnie to.
Nie musisz tutaj opisywać szczegółów, to jest twoja prywatna sprawa. Ale to co napisałaś jest ważne, bo widzisz już połączenie. Blokada w gardle i blokada w życiu często idą w parze. Mam do ciebie jedno pytanie, jeśli mogę: czy kiedy wyobrażasz sobie, że mówisz to co chcesz powiedzieć tej osobie w pracy, czujesz cokolwiek fizycznie w gardle albo klatce piersiowej?
To jest właśnie jeden z najlepszych wskaźników. Ciało reaguje na myśl, bo ta energia jest już zapisana w polu czakry. To nie jest dziwne, to jest bardzo wymowne. Mam teraz dużo jaśniejszy obraz twojej sytuacji. Mówisz o Vishuddzie, ale to ściśnięcie w klatce sugeruje że Anahata też gdzieś tu jest zaangażowana. Czy masz też coś z relacjami, poczuciem bycia rozumianą przez innych?
Przepraszam że znowu pytam, bo próbuję to zrozumieć. Mówicie o Anahacie i Vishuddzie jako o czymś oddzielnym, ale skoro obydwie są zablokowane, to od czego się wtedy zaczyna pracę? Bo jak mam dwa problemy, to nie wiem w co celować.
Obie macie rację i obie się trochę mijają. To zależy od tego, co jest przyczyną a co skutkiem. Jeśli blokada gardła jest skutkiem ogólnej niestabilności, to tak, trzeba iść od podstaw. Jeśli jest konkretna, zakorzeniona historia emocjonalna przy tej czakrze, to można pracować celowo. Stasiu, a skąd to napięcie w pracy pochodzi, jak długo to trwa?
Długo. Może dwa lata, może więcej. Właściwie od kiedy przyszedł nowy kierownik. Ale nie chcę za bardzo wchodzić w szczegóły.
Słuchajcie, to brzmi jakby to napięcie w pracy było bardziej do terapeuty niż do odblokowania czakry. Nie mówię złośliwie, ale dwa lata z jedną osobą w pracy to jest konkretna sytuacja. Czy praca z czakrami w ogóle pomoże jeśli sytuacja trwa nadal?
O, to jest bardzo odważne że to tutaj mówisz. Naprawdę. Ja sam zacząłem rozumieć pewne rzeczy dopiero jak zaczęłem o nich mówić na głos, choćby w internecie. I chyba właśnie o to chodzi z tą czakrą gardła, nie? Że mówienie samo w sobie jest już pracą z Vishuddhą?
Też słyszałem o pisaniu jako metodzie, ale nie rozumiałem czemu akurat to ma działać na czakrę gardła skoro się nie mówi. Iwetka_68, czy możesz wytłumaczyć czemu pisanie liczy się tak samo jak mówienie w kontekście tej czakry?
A co z samym śpiewaniem, bo słyszałem że śpiewanie jest dobre na tę czakrę. Czy to musi być jakieś specjalne śpiewanie, mantry czy coś, czy zwykłe nucenie pod nosem też coś robi?
Z pisaniem to nigdy nie próbowałam regularnie. Raz na jakiś czas coś skrobię jak jest zły dzień, ale potem nie wracam do tego. A śpiewanie, to muszę powiedzieć, że w domu nie śpiewam w ogóle, nawet kiedy jestem sama. Dopiero teraz myślę, że to może być wymowne.
To z tym śpiewaniem to mnie zaskoczyło, bo nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Jak jestem sama w domu, to jest totalnie cicho. Nie włączam muzyki, nie nucę, nic. Zawsze myślałam że po prostu lubię ciszę, ale może to jest coś więcej.
To co piszesz o tej ciszy jest bardzo wymowne. Pytanie do ciebie, Stasiu, i proszę żebyś się chwilę zastanowiła przed odpowiedzią: czy lubisz ciszę, czy unikasz własnego głosu? To są dwa bardzo różne stany, choć wyglądają tak samo z zewnątrz.
Słuchajcie, trochę się tu gubię. Zaczęliśmy od czakry gardła i metod odblokowania, a teraz jesteśmy przy psychologii. Czy to nie jest trochę inne forum? Naprawdę mam pytanie, nie złośliwie, bo chcę zrozumieć gdzie kończy się praca z czakrą a zaczyna psychoterapia.
