No właśnie, dobrze że to powiedzieliście, bo ja siedzę głównie na dywanie i zaczynałem się zastanawiać czy to błąd. Wygląda na to że ważniejsze jest żeby w ogóle siedzieć i ćwiczyć regularnie niż szukać idealnej powierzchni. Dobra - podsumowując dla siebie: oddech brzuszny, rano, na podłodze lub dywanie, bez wizualizacji na start, kilka tygodni. Dobrze rozumiem?
...właśnie że uwaga idzie do głowy i blokujesz przepływ zamiast go otwierać. Dokończę myśl: na początku sam oddech, sama fizyczność, samo poczucie brzucha który się unosi. Intencja przyjdzie naturalnie po kilku sesjach, kiedy ciało zna już rytm.
Okej, rozumiem i bardzo dziękuję - to mi dużo wyjaśnia. Dywan, brak wizualizacji na początku, skupiam się na odczuciu brzucha. A ile w ogóle minut dziennie ma sens na start? Czy pięć minut to śmieszna ilość czy wystarczy żeby poczuć różnicę?
Pięć minut to nie jest śmieszna ilość. Pięć minut codziennie bije dwadzieścia minut raz w tygodniu. Przy zakorzenianiu regularność jest ważniejsza niż długość sesji.
Ale co jeśli nie wiemy która czakra jest zablokowana? Bo ja naprawdę nie mam pojęcia czy mój problem to korzeń czy może Manipura, bo mam objawy z obu stron.
Mam pytanie może trochę z boku ale chyba powiązane - bo wracając do mojego podstawowego problemu z Muladharą. Jeśli robię oddech brzuszny i zaczynam czuć ciepło w okolicach kości krzyżowej, to to dobry znak? Czy za wcześnie wyciągać wnioski?
Ciepło w tej okolicy przy pracy z korzeniem to jeden z częstszych sygnałów że coś się rusza. Nie przesądzałbym od razu że blokada odpływa, ale to zdecydowanie nie jest przypadkowe odczucie. Ile czasu minęło od kiedy zacząłeś ćwiczyć?
Nie ma sensu za bardzo analizować każdego pojedynczego odczucia na tym etapie. Ciało zaczyna reagować na pracę z oddechem i te sygnały mogą być nieregularne. Ważniejsze jest to co czujesz po sesji i w ciągu dnia, nie podczas.
A wracając do tematu - bo trochę odpłynęliśmy - czy jest jakaś pranajama którą polecacie konkretnie dla Vishuddhy? Bo gardło to moja bolączka i widzę że dużo mówiliśmy o dolnych czakrach, a o gardle jakoś mało.
No właśnie, ujjayi to chyba najpopularniejsza technika dla Vishuddhy, ale mam wrażenie że ludzie często robią ją zbyt agresywnie. Ten szum w gardle ma być delikatny, nie jakbyś chrząkał. Adeptka, mówiłaś że czułaś 'ścisk który odpuszczał' - ile mniej więcej potrzebowałaś czasu zanim to zauważyłaś?
Dzięki wam za te odpowiedzi, naprawdę. Wracam do swojego ciepła w kości krzyżowej bo Arnold powiedział żebym obserwował co czuję w ciągu dnia - i faktycznie zauważam że ostatnio łatwiej mi wstać rano i nie leżę godzinę z telefonem. To może być związane? Czy to zbyt daleko idące wnioski?
Wcale nie za daleko. To jest dokładnie ten typ zmiany który wskazuje na odblokowanie Muladhary. Czakra korzenia to między innymi energia do działania, gotowość do wchodzenia w dzień. Ciekaw jestem czy zmieniło się też coś w kwestii lęku albo poczucia stabilności.
Ja też mam to z rana - leżę i nie chce mi się wstawać, i zawsze zastanawiałam się czy to lenistwo czy właśnie ta blokada korzenia. Jak to w ogóle odróżnić? Bo Arnold mówi że to wskaźnik Muladhary ale przecież może to być sto innych rzeczy.
Przy takich nakładających się objawach często jest tak że blokada zaczyna się w jednym miejscu i z czasem wpływa na sąsiednie czakry. Korzeń i splot słoneczny to nie są od siebie odizolowane systemy. Bogusia, czy te problemy z trawieniem są nowe czy trwają od dawna?
A właśnie - czy jest jakaś pranajama dla splotu słonecznego? Bo temat jest o pranajamie dla każdej czakry i chyba nie omówiliśmy Manipury porządnie. Kapalabhati podobno jest dla niej, ale nie wiem jak ją wykonywać żeby to miało sens.
A skąd wiadomo że splot jest nadaktywny a nie przymknięty? Bo przy prokrastynacji jaką opisuje Bogusia to brzmi raczej jak niedoczynność, ale agresja i nadmierna kontrola to nadczynność. Które objawy przeważają?
To co opisujesz to może być właśnie rozregulowanie a nie konkretnie nadczynność albo niedoczynność. Czakra która przeskakuje między stanami to inna sytuacja niż taka która jest stabilnie zablokowana. I szczerze - w takiej sytuacji nie zaczęłabym od intensywnej pranajamy tylko od czegoś bardziej wyrównującego.
Hej, a ja robiłem właśnie nadi shodhana zanim zacząłem oddech brzuszny i zastanawiam się teraz czy nie powinienem wrócić do tego jako podstawy. Bo chyba trochę za szybko przeszedłem do pracy z konkretną czakrą. Czy to ma sens żeby mieszać te techniki czy lepiej jednak trzymać się jednej naraz?
Mieszanie na tym etapie to niekoniecznie zły pomysł jeśli robisz to świadomie - nadi shodhana na początku sesji jako rozgrzewka, potem praca ukierunkowana. Ale jeśli robisz to przypadkowo bo nie wiesz co wybrać, to może faktycznie lepiej na chwilę zostać przy jednej i zobaczyć co daje.
No dobra, ale ja ciągle nie wiem co robić z tą nadi shodhana kontra praca z konkretną czakrą. Cecylka powiedziała żeby zacząć od wyrównywania, Arnold mówi że można mieszać - więc jak to wygląda w praktyce? Robię nadi shodhana, potem kapalabhati, potem co? Siadam i medytuję? Ile czasu na każdy element?
Przy rozregulowaniu bez nauczyciela to naprawdę zostałabym przy nadi shodhana i nic więcej. Nie dlatego że kapalabhati jest niebezpieczna, ale dlatego że bez korekty od kogoś z zewnątrz ciężko wiedzieć czy w ogóle robisz to technicznie poprawnie. I tu wracam do tematu wątku - czy ktoś próbował kiedyś pranajamy pod okiem kogoś i samodzielnie? Różnica w efektach?
Ja próbowałam i różnica jest spora, ale głównie w kwestii techniki oddechu, nie w samym poczuciu energetycznym. Przy pracy z czakrami to bardziej liczyło się dla mnie nastawienie i skupienie niż perfekcja wykonania. Ale to moje odczucia, nie wiem czy to reguła.
To bardzo ciekawe co mówisz Pytia, bo ja właśnie zastanawiam się czy ta technika jest ważniejsza niż intencja. Bo jak ćwiczę oddech brzuszny przy korzeniu to raz czuję to ciepło w kości krzyżowej a raz nic. I nie wiem czy to kwestia techniki czy że mój umysł jest gdzieś indziej.
Wincenty, to nie jest albo-albo. Technika sprawia że ciało jest w odpowiedniej pozycji żeby przepływ mógł się wydarzyć, intencja kieruje tym przepływem. Ale powiedz mi - kiedy czujesz to ciepło, to co robiłeś wcześniej tego dnia? Pytam bo często stan czakr rano po wstaniu różni się od wieczornego.
A może niekoniecznie przenosić, tylko zmienić technikę zależnie od pory? Rano coś bardziej pobudzającego żeby w ogóle wejść w odczuwanie, wieczorem spokojniejsze skupienie. Chociaż nie wiem czy to ma sens przy pracy z Muladharą konkretnie.
Trzecie oko to zdecydowanie wieczór albo noc, to chyba wszyscy wiedzą. Przy Ajna ten spokój jest niezbędny. A korona? Ktoś ma zdanie kiedy?
Wracając do pranajamy dla poszczególnych czakr - czy ktoś próbował bhramari, tego oddychania z humczeniem? Bo to miało być dla Vishuddhy i Ajna jednocześnie. Próbowałam kilka razy i faktycznie coś przy gardle czułam, takie wibracje, ale nie wiem czy to efekt energetyczny czy czysto fizyczny od dźwięku.
