Forum

Asystent AI
Kolory czakr - czy ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kolory czakr - czy rzeczywiście trzeba się otaczać odpowiednim kolorem?

Strona 1 / 3

Wpisy: 328
Rozpoczynający temat
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Zastanawiam się nad tym pytaniem już od jakiegoś czasu i w końcu się zdecyduję zapytać. Chodzi mi o te kolory czakr - wszędzie czytam, że żeby odblokować daną czakrę, trzeba się otaczać jej kolorem. Czyli na przykład przy problemach z Anahata nosić zielone ubrania, mieć zielone przedmioty w otoczeniu itd. Ale czy to naprawdę działa, czy to tylko taki skrót myślowy? Bo mam wrażenie, że zbyt dosłowne traktowanie tego może być trochę... uproszczeniem? A z drugiej strony może faktycznie kolory mają jakiś wpływ na energię czakry? Ktoś sprawdzał to na sobie?


Odpowiedz
101 odpowiedzi
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest temat, który wielu początkujących traktuje zbyt zero-jedynkowo. Kolory to jedno z narzędzi, ale nie jedyne i nie zawsze konieczne w tej formie, którą opisujesz. Pytanie jest bardziej złożone - bo kolory działają na kilku poziomach jednocześnie. Jeden to czysto fizyczny wpływ na układ nerwowy i nastrój, a drugi to symboliczna intencja, którą wkładasz w daną barwę. Przy Anahata zielony nie musi oznaczać zielonej bluzki - może to być wizualizacja zielonego światła podczas medytacji, kontakt z naturą, nawet zielone rośliny w domu. Czy próbowałaś w ogóle testować wahadełkiem stan tej czakry, zanim sięgnęłaś po kolorowanie otoczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Eleonorka56 wahadełkiem jeszcze nie testuję, bo dopiero się uczę, ale obserwuję objawy. I właśnie to mnie zastanawia - skoro wizualizacja może zastąpić noszenie koloru, to może cały ten aspekt otoczenia jest zbędny? Po co kupować zielone poduszki, skoro wystarczy medytacja?


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 3 tygodnie temu

Nie no, kolory w otoczeniu działają zupełnie inaczej niż wizualizacja. Wizualizacja to praca wewnętrzna, a kolor w przestrzeni to ciągłe zewnętrzne wsparcie dla danej czakry. Masz tę zieloną poduszkę i nawet kiedy nie medytujesz, pole energetyczne w pokoju pracuje na rzecz Anahata. To tak jak z talizmanikami - sam rytuał wykonania to jedno, ale potem talizman cały czas działa. Przynajmniej według różnych tradycji, które znam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Tomir zatrzymaj się chwilę - porównanie do talizmania jest trochę na wyrost. Kolor w otoczeniu ma wpływ psychologiczny i może wspierać intencję, ale nie działa automatycznie jak naładowany przedmiot. Żeby kolor w przestrzeni naprawdę wspierał pracę z czakrą, potrzebujesz świadomości tej intencji. Sama zielona poduszka bez żadnej pracy wewnętrznej to tylko dekoracja. Mam wrażenie, że upraszczasz mechanizm.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 694

@Szeptucha no ale skąd masz pewność, że bez świadomej intencji kolor nie działa? Chromopatia jako dziedzina mówi co innego. Kolory oddziałują na podświadomość i energię niezależnie od tego, czy się człowiek na tym skupia. Ktoś żyjący w pomarańczowym pokoju ma inaczej pracującą Swadhisthanę niż ktoś w szarej przestrzeni, nawet jeśli żaden z nich nie wie co to czakra.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie oboje macie rację, tylko mówicie o różnych aspektach. Kolor w otoczeniu rzeczywiście działa subtelnie bez świadomej intencji - to jest poziom czystej energetyki koloru. Ale jeśli chcemy świadomie pracować z blokadą konkretnej czakry, sam kolor to za mało. Widziałam ludzi, którzy mieli kompletnie zieloną sypialnię i zablokowaną Anahata jak mur. Bo problem leżał głębiej i kolor go nie dotykał. Wiedunka, wracając do twojego pytania - czy rzeczywiście masz przesłanki ku temu, że masz problem z konkretną czakrą? Bo jeśli tak, to dobór metody powinien wynikać z diagnozy, nie z estetyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Simma mam takie objawy jak ogólny lęk, poczucie braku zakorzenienia i ostatnio problemy ze snem. Zaczęłam czytać o czakrach i nie wiem czy to Muladhara, bo jest ten lęk i brak stabilizacji, czy może Ajna bo bezsenność. I nie wiem od czego zacząć z tymi kolorami - czy mam iść w czerwień czy w fiolet?


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Powiem ci, że przy takim zestawie objawów ja bym najpierw w ogóle nie brała się za kolory, tylko sprawdziła co jest pierwotną blokadą. Lęk i brak zakorzenienia to klasyczna Muladhara, ale bezsenność może być wtórna - tzn. kiedy korzeniówka jest zablokowana, to cała reszta systemu się rozregulowuje i Ajna też może wariować. U mnie kiedyś wyglądało to podobnie i okazało się, że praca wyłącznie z czakrą podstawy stopniowo uspokajała też problemy ze snem. Czy masz jakiś sposób na zdiagnozowanie, która czakra jest źródłem?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@wizjonerka85)
Połączone: 1 rok temu

Hej, wchodze troche z boku do tematu - a jak to jest z diagnozowaniem przez kolorek? Czytałam gdzieś że można zroboić test z kolorami tj. patrzysz na próbki i sprawdzasz który kolor najbardziej przyciaga lub odpycha, i to niby mówi który obszar wymaga pracy. Czy ktos ma doswiadczenie z takim testem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Wizjonerka85 tak, test kolorem to jedna z metod i faktycznie może być pomocna, ale wymaga nieco intuicji w interpretacji. Kolor który cię odpycha może oznaczać blokadę w danej czakrze - bo podświadomie unikasz tej energii. Ale może też oznaczać przeciążenie - czyli nadaktywność, nie niedoczynność. Dlatego sam test kolorem to za mało, żeby mieć pełen obraz. Najlepiej łączyć go z obserwacją objawów fizycznych i emocjonalnych, tak jak Helenka pisała o Muladharze przy lęku.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@ksawera)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przepraszam, że pytam może o oczywistości, ale nie do końca rozumiem tę różnicę między nadaktywną a zablokowaną czakrą, jeśli chodzi o kolory. Czy w obu przypadkach stosuje się ten sam kolor czakry? Czy może przy nadczynności raczej się go unika?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Ksawera to bardzo dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo różne szkoły podchodzą do tego inaczej. Jedna szkoła mówi, że zawsze stosujesz kolor danej czakry bo to 'mowa' którą ona rozumie, niezależnie od rodzaju rozregulowania. Inna szkoła twierdzi, że przy nadaktywności lepiej sięgnąć po kolor komplementarny, który tonizuje zamiast podbijać. Osobiście uważam, że ważniejsza jest intencja z jaką pracujesz z kolorem - inaczej wizualizujesz intensywne czerwone światło żeby obudzić uśpioną Muladharę, a inaczej spokojne, łagodne i przyziemiające.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Akurat przy nadaktywności Manipury sama wiem z doświadczenia, że niebieski daje ulgę - i to zarówno w wizualizacji jak i w otoczeniu. Byłam przez długi czas bardzo dominująca, wszystko musiałam kontrolować, trawienie wariowało. Miałam kolegę bioenergoterapeutę który mi powiedział żeby wprowadzić spokojne niebieskie i zielone do przestrzeni. Działa. Nie twierdzę, że to jedyna metoda, ale kolor uzupełniający na pewno ma sens przy nadczynności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 694

@Roksanka_69 ciekawe, bo ja zawsze słyszałem że do Manipury w każdej konfiguracji używasz żółtego. Niebieski kojarzy mi się raczej z Vishuddha albo Aidżna. Nie obawiałaś się, że te kolory mogą mieszać sygnały różnym czakrom jednocześnie?


Odpowiedz
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Tomir no właśnie o to chodzi, że to był kolor tonizujący, nie aktywujący. Nikt rozsądny nie powie, że przy nadczynności masz wlewać więcej żółtego. Chodzi o równoważenie, a nie nakręcanie. Może zanim zaczniesz kwestionować, spróbuj poczytać o chromoterapii trochę szerzej?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Tutaj obie strony mają swój punkt, ale wracajmy do sedna. Wiedunka pytała o to czy w ogóle trzeba się otaczać kolorami. I właśnie taka dyskusja jak ta pokazuje, że kolory to cała dziedzina sama w sobie, ze sprzecznymi szkołami. Zanim ktokolwiek zacznie dekorować mieszkanie pod czakry, powinien po pierwsze zdiagnozować co konkretnie jest problemem, a po drugie zdecydować z jakiej tradycji korzysta - bo mieszanie różnych systemów kolorystycznych może dać chaos zamiast równowagi. To moje zdanie po latach pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@gabrysia_86)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja właśnie o to chciałam zapytać bo też mnie to nurtuje - czy można mieszać metody z różnych tradycji? Na przykład brać kolory z systemu indyjskiego ale kamienie dobierać według kogoś innego? Czy to może zaszkodzić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Gabrysia_86 zaszkodzić raczej nie, ale możesz dostać po prostu mniej wyraźne efekty, bo systemy nie zawsze się uzupełniają spójnie. Na przykład w tradycji tybetańskiej kolorystyka czakr jest inna niż w tej popularnej na Zachodzie. I jeśli bierzesz kamienie dobrane pod jeden system, a kolory pod drugi, to trochę jakbyś pisała jeden dokument w dwóch różnych językach - może sens da się wyłapać, ale szum informacyjny jest większy.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten wątek i mam pytanie, bo trochę mnie zastanowiło co Szeptucha napisała o diagnozie. Rozumiem że diagnoza jest kluczowa, ale dla kogoś kto dopiero zaczyna i nie umie jeszcze skanować dłonią ani nie ma wahadełka - czy obserwacja objawów fizycznych jest wystarczającą podstawą do tego żeby zacząć pracować z konkretnymi kolorami? Czy to nie jest trochę strzelanie na oślep?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Mistyk nie do końca strzelanie na oślep - obserwacja objawów to naprawdę solidna baza, pod warunkiem że jesteś uczciwy wobec siebie i patrzysz na szerszy wzorzec a nie jeden objaw. Problem pojawia się kiedy ktoś ma ból głowy i od razu deklaruje że ma problem z Aidżną, pomijając że może jest odwodniony albo niewyspany. Ale jeśli przez dłuższy czas widzisz spójny zestaw sygnałów - emocjonalnych, fizycznych, sytuacyjnych - to jest to wystarczający punkt startowy. Kolory w tym kontekście są mało inwazyjne, więc ryzyko jest niewielkie.


Odpowiedz
Wpisy: 328
Rozpoczynający temat
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

No dobrze, to skoro mój zestaw objawów wskazuje bardziej na Muladharę, to zaczynam od czerwonego i różnych form uziemienia? Helenka, mówiłaś że przy problemach z korzeniówką wróciłaś do równowagi, to jak długo to zajęło i czy kolory były częścią tego procesu czy bardziej medytacje i kontakt z ziemią?


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wiedunka, na twoje pytanie o czas - u mnie zajęło to dobrych kilka miesięcy, ale uczciwie powiem, że nie skupiałam się tylko na kolorach. Czerwony był obecny, tak, ale bardziej jako element uziemienia - nosiłam czerwony turmalin, chodziłam boso po trawie, jadłam więcej korzeniowych warzyw. Kolory były jednym z elementów, nie całością. Ale mam do ciebie pytanie zanim pójdziesz dalej - ten lęk, który opisujesz, to jest lęk z powodu konkretnych rzeczy czy taki ogólny, bez źródła?


Odpowiedz
Wpisy: 328
Rozpoczynający temat
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardziej ogólny, bez konkretnego powodu. Wstaję rano i już jest jakaś taka niepewność, jakby coś miało się wydarzyć złego, a nic konkretnego nie zagraża. Finanse stabilne, praca jest, związek okej. Właśnie dlatego myślę że to energetyczne, a nie życiowe.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Ten opis lęku bez uchwytnej przyczyny to naprawdę klasyczny wzorzec Muladhary - i dobrze, że to rozróżniasz. Tylko chcę się upewnić: mówisz, że finanse i praca są okej, ale czy czujesz się bezpiecznie w głębszym sensie? Tzn. czy masz poczucie, że masz gdzie wracać, że masz grunt pod nogami w sensie przynależności, nie tylko materialnym?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Simma hmm, to ciekawe pytanie. Chyba... nie do końca. Zmieniłam ostatnio miasto i właściwie dopiero zaczynam tu budować coś swojego. Może to dlatego? Ale to jest sytuacja życiowa, nie energetyczna?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Simma właśnie to chciałam podchwycić, bo Wiedunka zadała teraz kluczowe pytanie. Sytuacja życiowa i stan energetyczny wzajemnie na siebie wpływają - jedno napędza drugie. Jeśli przenosisz się do nowego miejsca, Muladhara reaguje na to fizycznie, bo dosłownie tracisz zakorzenienie w terenie. I tutaj kolory mogą mieć sens nie jako dekoracja, ale jako sygnał dla pola energetycznego. Ale mam pytanie - Wiedunka, czy to nowe miasto to twój własny wybór, czy coś cię tam przygnało z konieczności?


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 3 tygodnie temu

Zaraz, zaraz - czy to nie jest trochę nadmierne szukanie energetycznych przyczyn czegoś, co ma oczywiste wyjaśnienie życiowe? Nowe miasto, brak zakorzenienia, naturalny lęk adaptacyjny. To jest zwykła psychologia, nie blokada czakry. Nie mówię, że praca z czakrami jest zła, ale może tu nie ma żadnej blokady, tylko normalny stres relokacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Tomir no ale jedno nie wyklucza drugiego, prawda? Stres relokacji może być właśnie tym, co blokuje Muladharę energetycznie. Psychologia i energetyka to nie są dwa oddzielne światy. Ja miałam podobnie po przeprowadzce i naprawdę dopiero praca z korzeniówką mi pomogła, nie samo przyzwyczajenie się do nowego miejsca.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 694

@Roksanka_69 okej, może masz rację że jedno napędza drugie. Ale to wtedy nasuwa pytanie praktyczne - czy Wiedunka powinna najpierw zadbać o poziom życiowy, zakorzenienie przez relacje, rutynę, znajomych, a potem zobaczyć czy czakra sama się wyrównuje? Czy działać równolegle?


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest akurat dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. U mnie najlepiej działało równolegle, bo czekaanie aż życie samo się ułoży może trwać latami. Praca z czakrą dawała mi energię do budowania tych zewnętrznych podstaw. Ale wracając do kolorów - Wiedunka, czy mieszkasz teraz w wynajmowanym miejscu, bo to ma znaczenie dla tego co możesz z otoczeniem w ogóle zrobić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Helenka tak, wynajmuję kawalerkę, ściany są białe i jakoś nie chcę malować cudzych ścian. Właśnie dlatego ten temat koloru w otoczeniu mnie interesuje - czy jest jakiś sposób żeby to działało bez zmieniania wnętrza na stałe?


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Na to mogę odpowiedzieć z własnego doświadczenia - przy wynajmie sprawdzają się narzuty, poduszki, zasłony, dywan. Ja miałem przez długi czas okres kiedy pracowałem ze swoją Muladharą i kupiłem po prostu bordową narzutę na łóżko i czerwony dywanik. Bez malowania, bez ingerencji w ściany. Czy to działało samo z siebie czy przez skupienie intencji - nie wiem, ale coś się zmieniało.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@ksawera)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę, ale właśnie o to chciałam zapytać - czy kolor na dywanie czy narzucie ma taką samą moc co kolor na ścianie? Bo logicznie myśląc ściana to większa powierzchnia, więc więcej koloru, więc może silniejszy efekt?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Ksawera niekoniecznie chodzi o powierzchnię. Chodzi bardziej o to, z czym wchodzisz w kontakt. Dywan pod stopami przy pracy z Muladharą może być wręcz lepszy niż ściana, bo energetycznie korzeniówka jest związana z ziemią, z podstawą, z tym co pod tobą. Stąd właśnie czerwony dywanik pod nogami może być całkiem sensownym wyborem.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

To mnie zastanawia - czyli liczy się też kontekst fizyczny tego koloru, nie tylko sam fakt że jest w przestrzeni? Tzn. czerwone buty mają inne działanie niż czerwony obraz na ścianie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Mirka03 tak, to jest naprawdę ważna obserwacja. W bioenergoterapii często się o tym mówi - kolor który jest blisko ciała, dotyka skóry albo jest tuż pod stopami, działa inaczej niż ten który jest tylko wizualnie obecny. Czerwona bielizna, czerwone skarpetki, czerwony dywanik - to wszystko ma znaczenie przy Muladharze. Natomiast kolor w polu widzenia działa bardziej na poziomie mentalnym, przez układ nerwowy i mózg.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@wizjonerka85)
Połączone: 1 rok temu

A co z biżuterią i kamieniami? Bo czytałam że czerwony jaspis albo granat to kamienie Muladhary, i nosząc je przy sobie masz zarówno kolor jak i energię kamienia jednocześnie. Czy to się dubluje i jest silnijesze, czy to nie ma tak prostej logiki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Wizjonerka85 to nie dubluje się w sensie podwajania mocy, ale faktycznie masz wielopoziomowe działanie jednocześnie - kolor, wibracja kamienia, kontakt z ciałem. Ja nosiłam czerwony turmalin i czułam że to działa inaczej niż samo czerwone ubranie. Ale żeby nie wchodzić za bardzo w litoterapię - Wiedunka, jak ty w ogóle czujesz się z kamieniami? Masz jakieś doświadczenie czy to dla ciebie zupełna nowość?


Odpowiedz
Wpisy: 328
Rozpoczynający temat
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam kilka kamieni kupionych kiedyś bardziej dla urody niż intencji, jest między nimi jakiś czerwony, muszę sprawdzić co to. Ale właśnie zastanawiam się czy bez diagnozy nie robię za dużo rzeczy na raz - czerwony kolor, kamień, uziemienie. Czy nie lepiej zacząć od jednej metody i sprawdzić czy działa, zanim dorzucę kolejną?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest bardzo rozsądne podejście i rzadko słyszę je od osób, które dopiero zaczynają. Zazwyczaj jest odwrotnie - wszystko naraz i potem nie wiadomo co zadziałało, a co nie. Jedno pytanie mam jednak - co dla ciebie byłoby mierzalnym sygnałem że coś działa? Bo bez tego kryterium nawet testowanie jednej metody nic ci nie powie.


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@jasnoslyszka_o)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja właśnie przez to utknęłam kiedyś na długo - robiłam różne rzeczy, czułam się trochę lepiej, ale nie wiedziałam czy to ta konkretna praktyka, czy po prostu czas. W końcu zrobiłam sobie coś w rodzaju dziennika - zapisywałam jak się czuję rano przez tydzień przed zmianą i tydzień po, i dopiero wtedy zobaczyłam różnicę. Może coś takiego by pomogło?


Odpowiedz
Wpisy: 328
Rozpoczynający temat
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, to jak mam to ograniczyć do jednej rzeczy - kamień, kolor czy uziemienie - to od czego byście zaczęli na moim miejscu? Bo rozumiem logikę dziennika, ale żeby go zacząć, muszę mieć jakiś punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Gdybym miała wskazać jedno - zaczęłabym od koloru w bezpośrednim kontakcie z ciałem. Nie kamień, nie ściana, nie dywan. Coś na sobie. Skarpetki, bielizna, cokolwiek czerwonego co nosisz codziennie. Łatwo to wprowadzić, łatwo wycofać, i masz stały kontakt przez cały dzień, nie tylko podczas medytacji. A potem zapisujesz jak się czujesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Simma czekaj, a czy to nie jest trochę sugestia sama w sobie? Tzn. wiesz że masz czerwone skarpetki i zaczynasz bardziej zwracać uwagę na to jak się czujesz, i może dlatego czujesz się lepiej, a nie dlatego że kolor cokolwiek zrobił. Jak to odróżnić?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Mirka03 nie da się tego całkowicie odróżnić i byłabym nieuczciwa twierdząc inaczej. Ale czy efekt placebo przekreśla działanie? Jeśli ktoś czuje się lepiej, to czuje się lepiej. Pytanie Wiedunki jest bardzo praktyczne - co zrobić żeby poczuć różnicę. Nie przeprowadzamy badania klinicznego.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 3 tygodnie temu

No właśnie dlatego ten cały temat kolorów jest taki ślizki. Nie wiem, powiem szczerze - placebo jest realnym mechanizmem i nie mówię tego złośliwie. Ale jeśli Wiedunka chce sprawdzić CZY kolory działają, to efekt sugestii zaburza każdy eksperyment. Jak w ogóle można to testować?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: