Hej, chciałem zapytać o coś konkretnego bo trochę przeszukałem forum i nie znalazłem dokładnie tego co szukam. Chodzi o pranajamę pod kątem czakry gardła - czy są jakieś techniki oddechowe które szczególnie wspierają Vishuddhe? Pytam bo od jakiegoś czasu mam wyraźny zastój w tej czakrze, mówię o tym że mam problem z wyrażaniem siebie, dosłownie zamykam się w połowie zdania albo nie mogę powiedzieć tego co naprawdę myślę. Teraz ćwiczę ogólną pranajamę (głównie nadi shodhana) i jakoś nie czuje żeby to szło w stronę gardła specjalnie. Czy jest jakiś oddech który bardziej ukierunkowuje przepływ na Vishuddhe? Albo może ktoś miał podobny problem i coś na to znalazł?
O, dobry temat! Mnie też to kiedyś nurtowało. Słyszałam że ujjayi pranajama jest chyba najbardziej powiązana z gardłem, bo już samo jej wykonanie angażuje właśnie tę okolicę - ten charakterystyczny dźwięk przy zwężeniu gardła przy wydechu. Jak to robię to rzeczywiście czuję jakieś delikatne wibracje w tej okolicy szyi. Nie wiem czy to 'odblokowanie' jako takie ale na pewno coś tam idzie. Próbowałaś/eś ujjayi?
Dobry wątek. Dorzucę swoje trzy grosze - rzeczywiście pranajama i Vishuddha to temat który nie jest może tak oczywisty jak np. uziemienie dla Muladhary. Ujjayi jak już wspomniano jest klasycznym wyborem i jest uzasadnienie anatomiczne - wibracje w krtani, ciepło przepływającego powietrza. Ale zanim zaczniemy rozmawiać o konkretnych technikach, zapytam - jaki masz ogólny obraz tej czakry? Mówisz o blokadzie w sensie zamykania się przy mówieniu, ale czy to jest raczej strach przed oceną, czy bardziej że po prostu nie wiesz co chcesz powiedzieć, czy może coś jeszcze innego? To trochę zmienia to co może pomóc.
Ciekawe bo ja miałem identyczny problem - to coś między myślą a słowem. Kiedyś bioenergoterapeutka powiedziała mi że w takich przypadkach blokada jest często nie tyle w samej Vishuddzie co na granicy Ajna-Vishuddha, jakby przepływ zatrzymuje sie wyżej i nie schodzi do gardła. Nie wiem na ile to słuszna interpretacja ale jakoś do mnie trafiło. Próbowałeś kiedyś łączyć pracę z obydwoma czakrami naraz?
mam pytanie bo mnie to interesuje z innej strony - skad w ogole wiadomo ze konkretna pranajama 'trafia' w konkretna czakre? znaczy, rozumiem ze np ujjayi angażuje gardło anatomicznie, ale to że wibracje sa w szyi to jeszcze nie znaczy że czakra jest 'aktywowana'. skąd pewność że to nie jest po prostu efekt fizyczny bez związku z przepływem energii?
A ja mam inne pytanie do autora tematu - czy próbowałeś w ogóle samej obserwacji oddechu bez żadnej techniki? Mówię o prostym siedzeniu i śledzeniu jak powietrze przepływa przez gardło. Pytam bo u mnie zanim zaczełam robić cokolwiek technicznego, ta sama obserwacja przez kilka minut już dawała jakieś rozluźnienie w okolicach szyi. Może to brzmi za prosto ale nie zawsze trzeba od razu skomplikowanej pranajamy.
Czytam tę dyskusję i mam wrażenie że poruszamy dwie różne rzeczy - pranajama jako praca z energią czakry, i pranajama jako sposób do rozluźnienia napięcia fizycznego w rejonie gardła. Oba podejścia mogą prowadzić do podobnych efektów tylko drogą inną. Nie wiem czy to ma sens co pisze ale chyba ważne żeby wiedzieć po co sie siada do tego oddechu, z jaką intencją.
szczerze mowiac, bhramari to super technika ale nie powiedziałabym że jest 'dla Vishuddhy' sensu stricto. tradycyjnie bhramari jest raczej związane z uspokojeniem umysłu i Ajną niż stricte z gardłem. żeby nie wprowadzać tu dezinformacji - przy blokadzie gardła klasycznym wyborem jest właśnie ujjayi i simhasana pranajama, czyli ten lwi oddech z wysuniętym językiem i głośnym wydechem. to ostatnie moim zdaniem jest niedoceniane w takich rozmowach.
Do pytania Dominika - to jest uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Tradycja jogiczna mówi że każda pranajama ma określone działanie na prany i czakry, ale to jest wiedza przekazywana przez tysiące lat praktyki i obserwacji. Nikt nie zrobi na tym badania klinicznego w sensie zachodnim. Ale rzecz w tym że jeśli ktoś praktykuje ujjayi przez kilka tygodni i zauważa zmianę w tym jak się wyraża - czy naprawdę ważne jest mechanizm? Zgadzam się z Tereską że obserwacja efektów to uczciwe kryterium.
Simhasana pranajama - tak, Zephyra ma rację że jest niedoceniana. Sama używam jej kiedy mam poczucie że coś mnie dusi w gardle, metaforycznie albo dosłownie. Jeden cykl robię z intencją na Vishuddhę i to działa szybko, czuć różnicę po 4-5 powtórzeniach. Ale ważna uwaga - symhasanę robi się razem z mulabandha i jalandharą bandą, bez tego to tylko ćwiczenie mięśni twarzy a nie pranajama.
O simhasanie nie myślałem w ogóle, kojarzyłem ją bardziej z jogą fizyczną. Otylka83 a jak długo robisz tę sesję z simhasaną? I ta intencja na Vishuddhę - to znaczy że wizualizujesz coś przy tym, czy to bardziej mentalne nastawienie przed rozpoczęciem?
bardziej nastawienie przed. Nie robię rozbudowanych wizualizacji przy oddechowych pracach, bo to rozprasza. Przed sesją kilka sekund z myślą 'chcę pracować z Vishuddhą' i tyle. Ale każdy ma inaczej - jeśli wizualizacja ci pomaga skupić uwagę to czemu nie. Co do długości - nie przesadzaj na początku, 5-10 powtórzeń simhasany w secie, max dwa sety. gardło i krtań to czuła okolica.
wybaczcie że wchodzę z boku ale właśnie czytam cały wątek i mam pytanie podstawowe - te wszystkie techniki, ujjayi, simhasana, bhramari - to robi sie każdego dnia? czy raczej jak czujesz że potrzebujesz? bo mam wrażenie że jak sie wszystko naraz zacznie robić to można się pogubić.
oooo super temat!! ja w ogóle nie wiedziałam że oddech może tak konkretnie wpływać na poszczególne czakry, myślałam że pranajama to jest ogólne ćwiczenie oddechowe dla zdrowia. to jest mega ciekawe!! a czy to działa też jak sie ma problem nie z mówieniem ale z tym że sie mówi za dużo, tez chaotycznie? to też jest Vishuddha?
oooo ale właśnie to pytanie o słuchanie a nie mówienie jest super!! bo ja tez mam cos takiego ze slucham ale jakby nie slyszę, odpływam myslami i potem nie wiem co ktos do mnie mówił. to tez moze byc Vishuddha czy juz inna czakra??
No słuchanie to trochę inna sprawa. Wizualizowałabym tu raczej problemy z Ajną - odbiór, przetwarzanie. Vishuddha to bardziej strona ekspresji. Choć tak naprawdę obie czakry są blisko i przy zastoju w jednej często ta druga tez kuleje, więc trudno to ostro rozdzielić.
wracając do pranajamy - próbowałem dzisiaj rano ujjayi z tą intencją o której pisała Otylka i mam wrażenie że coś się dzieje w okolicy mostka, nie gardła. to normalne czy może źle oddycham?
Mostek to okolica Anahaty. Przy pracy z Vishuddhą przez oddech zdarza się że najpierw 'odzywa się' niższa czakra bo tam też jest napięcie. Układ chakr to naczynia połączone - rzadko kiedy pracujesz tylko z jednym centrum i tylko ono reaguje. Nie martwiłbym się tym od razu, obserwuj kilka sesji.
Ja miałam podobnie - zaczęłam robić ćwiczenia na Vishuddhę i pierwsze co poczułam to ściskanie w klatce, jakby Anahata protestowała albo budziła się. Potem po kilku sesjach napięcie w klatce zniknęło i właśnie w gardle zaczęłam czuć to ciepło charakterystyczne. Jakby czakry musiały 'uzgodnić' coś między sobą zanim praca poszła wyżej.
Pranajama w zakresie który tu omawiamy - ujjayi, bhramari, simhasana - jest bezpieczna dla zdrowej osoby bez prowadzenia. Różnie zaczyna się odczuwać przy pierwszych sesjach i to normalne. Gdyby pojawiły się zawroty głowy albo silny dyskomfort fizyczny, to sygnał żeby zwolnić albo skrócić czas. Ale ściskanie w klatce czy ciepło w gardle to reakcje energetyczne, nie medyczne.
a ile czasu potrzeba żeby te techniki w ogóle zaczęły działać? bo czytam tutaj że ktoś po kilku sesjach, ktoś po tygodniach. nie ma jakiejs bardziej konkretnej odpowiedzi?
Nie ma. I to jest uczciwa odpowiedź, nawet jeśli niezbyt satysfakcjonująca. Zależy od głębokości blokady, regularności praktyki, stanu ogólnego. Ktoś kto ma lekki zastój zobaczy efekt szybko. Ktoś kto nosi blokadę Vishuddhy od lat bo nigdy nie mógł powiedzieć co myśli - to jest inna historia.
no tak, logiczne. po prostu wolałem usłyszeć że po 2 tygodniach cos poczuję 🙂 ok, zaczynam od ujjayi i zobaczymy
Mam pytanie do tych co ćwiczą ujjayi - robicie to na czczo czy niekoniecznie? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią że musi być na czczo, inni że pora nie ma znaczenia. Sama wolę rano ale nie zawsze mi to wychodzi.
Rano na czczo jest tradycyjnie zalecane i ja tak robię, ale szczerze mówiąc nie czuję żeby o godzinie 19 po lekkim obiedzie działało gorzej. Ważniejsze żeby w ogóle to robić niż żeby robić o idealnej porze. Przynajmniej z mojego doświadczenia.
to przy okazji - ma ktos jakies doswiadczenie z łączeniem pranajamy z bidżamantrą HAM dla Vishuddhy? Słyszałem że można to robić razem, tzn. mantrować na wydechu, ale nie wiem czy to nie jest zbyt dużo na raz na początku.
Ha, akurat HAM przy ujjayi to jest naturalne połączenie bo ujjayi i tak angażuje krtań i pracujesz z tym samym obszarem. Mantra na wydechu wchodzi w to bez żadnego wysiłku. Nie rozumiem po co to rozdzielać.
