no dobra, może masz rację że dla kompletnych nowicjuszy lepiej osobno. ale jak ktoś ma już trochę praktyki za sobą to naprawdę nie widzę powodu żeby tego nie łączyć
Chcę wrócić do pytania Sigilmistrza o mostek bo to jest bardzo ciekawa obserwacja. Kiedy zaczynam nową praktykę ukierunkowaną na konkretną czakrę, to ciało często 'melduje' stamtąd gdzie napięcie jest najbardziej stare, nie z czakry na którą pracuję. Mostek i Anahata to u wielu osób skarbnica starych emocji, rzeczy które nigdy nie zostały powiedziane a co za tym idzie - nierozładowane napięcie. Vishuddha żeby ruszyć potrzebuje żeby Anahata choć trochę puściła, bo co mamy wyrazić jeśli serce jest zaciśnięte? To może tłumaczyć dlaczego pierwsze reakcje idą w tamtą stronę.
ok, to bardzo ciekawe co mówi Cyprysowa o tym że ciało raportuje ze starych napięć. bo faktycznie jak myślę o tym mostku to tam mam jakiś stały punkt od dawna, nie tylko przy oddychaniu. może to jest klucz do tego co czuję przy ujjayi
ale zaraz zaraz, czy to znaczy że jeżeli przy ćwiczeniu na Vishuddhę czuję coś w klatce a nie w gardle to znaczy że w ogóle nie pracuję z gardłem?? bo jeśli tak to chyba robiłam to na darmo przez ostatnie dni omg
no dokładnie to samo mi mówiła moja nauczycielka jogi - że Vishuddha i Anahata to są jak drzwi do tego samego przedpokoju w pewnym sensie. gardło trzyma słowa których nie powiedzieliśmy, serce trzyma uczucia których nie wyraziliśmy. jedno bez drugiego rzadko się odpala osobno
Tereska, ale to nie jest albo-albo. Można się zgodzić że to osobne centra I że między nimi jest powiązanie. jedno nie wyklucza drugiego. sam fakt że pranajama angażuje fizycznie obszar od przepony po gardło sprawia że po drodze aktywujesz kilka czakr niezależnie od intencji
Tereska porusza ważną rzecz, bo to jest realne ryzyko przy pracy z czakrami - że wchodzisz po nitce do kłębka i się gubisz. Ale myślę że w przypadku pranajamy to jest akurat bezpieczne bo techniki są konkretne i zakorzenione. Ujjayi to ujjayi, bhramari to bhramari. Masz punkt wyjścia zawsze.
śledzę ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie które może być głupie - czy pranajama to jedyna forma oddechu która działa na czakry, czy każdy świadomy oddech może mieć ten efekt? pytam bo ćwiczę oddychanie przeponą od kilku miesięcy w ramach zwykłej relaksacji i zastanawiam się czy to nie robi czegoś z Manipurą przypadkowo
ja bym tu jeszcze dodała że intencja robi dużą różnicę. możesz robić dokładnie ten sam schemat oddechowy z intencją na Vishuddhę albo bez żadnej intencji i efekt będzie inny. przynajmniej z mojego doświadczenia. sama technika to połowa roboty
to trochę kółko się zamyka z tą weryfikacją - bo jak ktos ma zablokowaną Vishuddhę to może nie czuć różnicy właśnie dlatego że ma blokadę. i jak ma zdrową Vishuddhę to nie potrzebuje nad nią pracować. skąd wiemy że robimy coś sensownego a nie tylko ciepło w gardle z powodu przyspieszenia oddechu
Dominik84 to jest uczciwe pytanie i nie ma na nie dobrej odpowiedzi dla kogoś z zewnątrz. ale powiem tak - jak ćwiczę ujjayi regularnie i obserwuję zmiany w tym jak mi idzie komunikacja, jak reaguję w trudnych rozmowach, czy łatwiej mi powiedzieć coś co normalnie przemilczam - to dla mnie jest ten empiryczny test. czakry to nie laboratorium
ok ale jak długo trzeba obserwować te zmiany w komunikacji żeby móc powiedzieć że to działa? bo ja ćwiczę już tydzień i nadal przy ważnej rozmowie mam ściśnięte gardło fizycznie, dosłownie
Albitka, u mnie pierwszy sygnał był taki że zaczęłam śpiewać pod prysznicem. dosłownie. wcześniej nigdy tego nie robiłem, trochę się wstydziłem swojego głosu. po jakichś 3 tygodniach ujjayi po prostu zacząłem i nie wiem nawet kiedy to się stało. małe rzeczy mogą być sygnałem
Sigilmistrz, śpiewanie pod prysznicem - to jest piękny przykład właśnie. coś tak małego i nieświadomego. muszę się pilnować żeby nie szukać wielkich przełomów i przegapić małe sygnały
ok ale śpiewanie pod prysznicem to raczej kwestia nastroju nie? nie rozumiem jak to miałoby być objaw odblokowanej czakry gardła, przepraszam za głupie pytanie
właśnie, i do tego śpiewanie samo w sobie jest jedną z metod pracy z czakrą gardła, więc to sie napędza wzajemnie. jak zaczniesz śpiewać to Vishuddha się otwiera, jak Vishuddha się otwiera to chcesz śpiewać. to taki pozytywny krąg
Tereska, ale w przypadku Sigilmistrza to chyba nie był świadomy wybór, tylko coś wyszło samo. a spontaniczna ekspresja jest chyba różna od wyuczonego śpiewania pod przymusem, nie? jak coś wychodzi bez myślenia to czakra mówi 'hej, jest luźniej'
właśnie to mnie w tej rozmowie uderza - ten wątek spontaniczności. bo jeśli się nad tym zastanowię, to u mnie podobnie było z czymś zupełnie innym, z pisaniem. przez długi czas pisałam tylko jak musiałam, żadnych pamiętników, żadnych wiadomości do bliskich dłuższych niż trzy zdania. i po pracy z Vishuddhą (wtedy robiłam dużo bhramari, codziennie przez kilka tygodni) nagle zaczęłam pisać długie wiadomości do siostry, sama z siebie. nie pomyślałam żeby to robić, po prostu wychodziło
o! tego nie wiedziałam że bhramari jest aż tak proste! myślałam że pranajama to jakieś skomplikowane techniki których nie da się nauczyć bez nauczyciela. to znaczy że mogę zacząć jutro?
mam pytanie do ogolnej dyskusji - mowicie o obserwacji zmian w komunikacji jako dowodzie ze cos dziala. ale ile z tych zmian to po prostu placebo albo efekt tego ze ktos w ogole skupia uwage na swoim zachowaniu? jak zaczynam obserwowac jak rozmawiam to naturalnie zaczynam rozmawiać lepiej, bez żadnych pranajam
no i tu jest pies pogrzebany. bo pranajama ma udokumentowane fizjologiczne efekty niezależnie od przekonań - reguluje układ nerwowy, wpływa na ton nerwu błędnego, zmienia wzorce oddechowe które są powiązane z napięciem mięśni gardła. więc nawet jeśli ktoś nie wierzy w czakry, techniki działają na poziomie ciała. czakra to może być tylko model opisowy
Zephyra68 dotyka tu czegoś ważnego i rzadko mówionego w tych kołach. nerw błędny przechodzi przez gardło i jest ściśle powiązany z poczuciem bezpieczeństwa i gotowością do komunikacji. jego aktywacja przez odpowiednie oddychanie realnie zmienia jak wchodzimy w relacje i rozmowy. czy nazywamy to Vishuddhą czy tonem wagalnym, efekt ten sam. dla mnie to zresztą nie jest sprzeczność tylko dwa języki opisu
Czeslaw, a czy to znaczy że ktoś kto nie wierzy w czakry może robić te same ćwiczenia i mieć podobne efekty? pytam bo mam koleżankę która jest bardzo sceptyczna ale skarży się na problemy z wyrażaniem siebie i zastanawiam się czy mogłabym jej polecić ujjayi bez całego kontekstu ezoterycznego
ok, to wrócę do swojego problemu bo trochę tu filozofujemy. mam pytanie praktyczne - bhramari, ujjayi, to ile powtórzeń dziennie ma sens przy zablokowanej Vishuddhi? czy 5 minut wystarczy czy trzeba więcej?
śledzę ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z boku - czy przy pracy z Vishuddhą przez pranajamę może się pojawić coś nieprzyjemnego? pytam bo słyszałam że otwieranie czakr czasem wywołuje silne emocje i się trochę boję zaczynać
przy otwieraniu Vishuddhy wychodzą też niechciane słowa - znaczy zaczniesz mówić rzeczy których normalnie byś nie powiedziała. u mnie to było jednoznaczne. po tygodniu pracy z gardłem powiedziałam szefowej wprost że nie zgadzam się z jej decyzją, a nigdy wcześniej czegoś takiego nie zrobiłam. i nie wmówicie mi że to zbieg okoliczności
Tereska, ale to jest właśnie to pytanie o weryfikację które Rena zadawała wcześniej. no i tu nie da się udowodnić w jedną ani drugą stronę. Wiciokrzew wie co czuła w tym procesie i to jest jej informacja, nie twoja do obalenia
