No ale naprawdę, piszę to bez złośliwości - Vesper, Lelja, to co opisujecie jest bardzo ludzkie i rozumiem że szukacie jakiegoś systemu żeby to poukładać. Ale czy nie jest tak że każdy z nas ma te momenty gdzie skacze z jednej osoby na drugą? I potem ktoś mówi 'nadaktywna sakralna' i to staje się gotowa odpowiedź na całe życie uczuciowe? Trochę mnie to niepokoi.
Hej, tu jestem i też się nad tym zastanawiam co Bursztynka napisała. Uczciwie. Ale wiesz co - mnie to nazewnictwo czakrowe jakoś pomaga ogarnąć co się dzieje w środku, nawet jeśli to tylko metafora. Jak mówię 'mam zablokowaną Muladharę' to mi coś kliknie bardziej niż 'mam problemy z poczuciem bezpieczeństwa'. Może to dziwne ale tak jest.
Lelja, to nie jest dziwne, to jest właśnie rola symbolu i języka. I tak naprawdę Bursztynka ma rację że można to poobjaśniać różnymi systemami, ale ja bym powiedziała że dla niektórych ludzi praca z ciałem i energią po prostu działa inaczej niż gadanie o tym w gabinecie. Nie lepsza ani gorsza, inna.
Tak, dokładnie. Ja chodziłam do psychologa przez pół roku i mówił że to 'anxious attachment', okej, ale co z tym zrobić? A bioenergoterapeutka jedną sesją zrobiła więcej dla mojego odczucia niż kilka miesięcy rozmów. Nie mówię że psycholog był zły, po prostu inaczej.
Hmm, ale Vesper - czy jest możliwe że to kwestia placebo albo po prostu czasu? Bo te kilka miesięcy u psychologa mogło pracować 'w tle' i efekt wyszedł przy okazji sesji u bioenergoterapeutki? Pytam serio, nie złośliwie, bo mnie ta kwestia zawsze zastanawia gdy ludzie porównują te dwie ścieżki.
Wracając do sedna bo wątek trochę poszedł w stronę psychologia vs czakry - Lelja, skoro już wiesz że to Swadhisthana i że Muladhara może być niedożywiona, to co konkretnie zamierzasz z tym zrobić? Bo mam wrażenie że diagnozujemy tu od dobrych kilku stron a praktyczna część chyba zaginęła gdzieś po drodze 🙂
Haha no masz rację Liliana, trochę odpłynęłam. Szczerze to jeszcze nic nie zrobiłam bo nie wiedziałam od czego zacząć. Malachitka wspomniała o siedzeniu boso i uziemieniu, ale czy to wystarczy na samą nadaktywną sakralną? Czy do tego potrzeba czegoś co specjalnie do niej trafia?
Lelja, uziemienie to baza, nie całość. Jeśli Swadhisthana kręci się za szybko to potrzeba też czegoś co ją wycisza bezpośrednio. Mantry pomogą - VAM, niezbyt głośno, spokojnie, raczej wyciszająco niż energetyzująco. I kamień - karneol albo księżycowy. Karneol dla równowagi, księżycowy jeśli emocje są bardzo chaotyczne. Ale pisz co czujesz po tygodniu uziemiania, bo bez tego nie wiem czy idziemy w dobrą stronę.
O, karneol! Mam karneol od dawna i nosiłam go przy sobie przez chwilę ale nie wiedziałam po co dokładnie. To znaczy że mógł na mnie działać? Mam podobne objawy do Lelji z tą tendencją do obsesji na punkcie osób. Teraz znów go wyjmę chyba.
Hiacynt, zacznij od jednej rzeczy i obserwuj. U mnie zawsze działało tak że brałam kamień, kładłam na odpowiednim miejscu podczas medytacji i po prostu oddychałam. Bez skomplikowanych wizualizacji na początku. Potem jak juz czujesz co czujesz to dodajesz kolejne warstwy. Nie rób wszystkiego na raz bo potem nie wiesz co zadziałało.
a mantrę VAM to jak długo? Czy jest jakas reguła ile razy albo ile minut? Czytałam że 108 razy ale to chyba dużo na start
Chcę dodać coś do tego co Eleonorkaa pisała wcześniej o wzorcu przyciągania do niedostępnych - mam notatki z kilku sesji gdzie pojawiał się dokładnie ten schemat i zawsze towarzyszyło temu coś ciekawego. Osoby z nadaktywną Swadhisthaną często opisują że samo pożądanie jest przyjemniejsze niż spełnienie. Lelja, czy to jakoś do ciebie trafia?
Lelja, nie brzmi strasznie, brzmi bardzo znajomo 🙂 ja mam to samo i nigdy nie potrafiłam tego tak nazwać. I co, to też jest kwestia tej sakralnej?
Zaneczka, to jest kwestia tego że Swadhisthana jest czakrą pragnienia i tworzenia, a nie posiadania. Jej naturalny żywioł to woda - płynna, zmienna, szuka nowego. Jak jest nadaktywna to ta zmienność dominuje. Dostępność = stagnacja wody. Niedostępność = ruch. To ma swoją energetyczną logikę. Ale oczywiście jest też psychologiczna strona tego samego zjawiska - nie wykluczają się.
No ale czekaj Kunisia, to znaczy że ten wzorzec jest wpisany w samą czakrę? Że jak jest nadaktywna to ZAWSZE będzie to przyciąganie do niedostępnych? Czy można to jakoś przeprogramować nie zmieniając całej struktury energetycznej?
Nie 'zawsze', to byłoby zbyt kategoryczne. Ale jest tendencja. Swadhisthana szuka ruchu, stymulacji, nowości - to jej natura jako żywiołu wody. Jak jest nadaktywna to ta potrzeba stymulacji dominuje nad wszystkim innym. Można to wyrównać, ale nie da się 'przeprogramować' samej czakry, bo ona robi to co ma robić. Chodzi o to żeby przywrócić balans między nią a pozostałymi centrami.
Ja bym tu jednak uważała z tym tłumaczeniem wszystkiego Swadhisthaną. Bo obsesyjne myśli o kimś to może być też Ajna - trzecie oko które nie ma gdzie spuścić energii i skupia się na jednym obrazie zamiast szeroko widzieć. Miałam to u siebie i bioenergoterapeutka powiedziała że to właśnie Ajna, nie sakralna.
Kurcze, no trochę Thalia ma rację. Ale jednocześnie to co Kunisia napisała o wodzie i stagnacji to tak bardzo do mnie trafia że nie mogę tego zignorować. Może to naprawdę kilka czakr naraz? Znaczy - czy to możliwe że Ajna i Swadhisthana razem robią taki miszmasz?
Możliwe i zdarza się często. Rzadko jest tak że jedna czakra robi imprezę solo. Pola energetyczne przenikają się, jedna nadczynna zaburza sąsiadki albo te dalej w systemie. Lelja, opisałaś na początku wątku obsesyjne myśli - ale czy to są myśli czy obrazy? To ważne rozróżnienie.
Bo obrazy bardziej sugerują Ajnę, a narracje i scenariusze - Swadhisthaną i Manipurę. Ta kontrola, planowanie, 'jak to rozegram' - to może być też pleks słoneczny który chce panować nad sytuacją. Lelja, a jak się czujesz gdy ten ktoś nie odpowiada na wiadomość albo jest niedostępny? Co dzieje się w okolicach brzucha?
O. No właśnie ścisk. Taki ścisk w żołądku i niepokój. I złość chyba też. Więc Manipura też?
czytam tę rozmowę i zaczynam się zastanawiać czy u mnie nie jest podobnie bo też mam te scenariusze w głowie i ten ścisk przy braku odpowiedzi. jak poznać która czakra jest głównym problemem a która reaguje wtórnie?
Słuszne pytanie Sliwowa. W skrócie - ta która daje objawy jako pierwsza, zanim zacznie się spirala, to zazwyczaj źródło. Jeśli najpierw pojawia się pragnienie i podniecenie a dopiero potem kontrola i planowanie, to Swadhisthana ciągnie Manipurę za sobą. Jeśli odwrotnie - najpierw lęk i potrzeba kontroli a potem szukanie kogoś do sprojektowania tego, to Manipura jest kierownikiem.
to brzmi bardzo logicznie ale skąd mam wiedzieć co było pierwsze jeśli wszystko dzieje się prawie jednocześnie? da się to w ogóle rozróżnić bez terapeuty?
Można spróbować obserwacji przez kilka dni. Zapisuj kiedy pojawia się myśl o tej osobie i co było tuż przed - sygnał z ciała, emocja, sytuacja zewnętrzna. Wzorzec się pokaże. Prowadzę tak notatki od jakiegoś czasu i to naprawdę pomaga zobaczyć co jest wyzwalaczem.
Ale Kunisia - jak masz obsesję na punkcie kogoś to czy dasz radę wtedy normalnie obserwować siebie? Bo jak wchodzę w tę spiralę to jakoś nie mam dystansu żeby notować, po prostu siedzę i myślę o tej osobie 🙂
ojej ale mi to otworzylao oczy bo ja tez mam dokladnie tak ze najpierw jest jak ten 'pull' w brzuchu a dopiero pozniej zaczynam analizowac i planowac. wiec to mozeby ta Swadhi...Swadhisthana jest u mnie glowna? mam pytanie bo mam tez problem z nerkami od jakiegos czasu i czytalam ze to tez sakralna
