Dobra, ale tu wychodzi ciekawy problem. Bo z jednej strony mówimy o tym jak czyścić kamienie żeby nie zniszczyć, a z drugiej - czy te metody oczyszczania dają ten sam efekt energetyczny? Mis dźwiękowych używałam i coś czuję po nich, ale nie wiem czy to sugestia czy faktyczna zmiana. Ktoś robił porównanie i ma jakiś punkt odniesienia?
No i tu jest pies pogrzebany. Szczerze - nie jestem pewien czy odróżniłem. Starałem się robić pomiar przed wiedzą że ten kamień był czyszczony, tzn. prosiłem żonę żeby mi dawała kamienie bez mówienia który jest po czyszczeniu a który nie. Wyniki były lepsze niż losowe, ale nie mam żadnej pewności. To było ćwiczenie dla siebie, nie eksperyment naukowy.
Trochę się zgubiłam w tej dyskusji - wróćmy może do podstaw? Bo Forsycja pytała na początku czy kamień trzeba nosić czy wystarczy mieć w domu, i trochę od tego odpłynęłyśmy. Mam pytanie które jest może naiwne: czy kamień w domu w ogóle coś robi jeśli się go nie programuje i nie skupia na nim uwagi? Czy samo jego bycie w przestrzeni wystarcza?
Powiem tyle: w pracy z runami mam bardzo podobny dylemat i myślę że dotyczy to wszystkich przedmiotów energetycznych. Sam przedmiot to potencjał. Twoja uwaga i regularna praca to jest to co ten potencjał uruchamia. Kamień w domu bez żadnej pracy jest jak książka której nie otworzyłaś - jest, ma w sobie treść, ale dopóki jej nie czytasz to do ciebie nie trafia.
Ale czy to nie jest tak że kamienie w domu wpływają na energię miejsca, nie bezpośrednio na osobę? Bo słyszałam że na przykład ametyst w sypialni działa ochronnie niezależnie od tego czy się go używa świadomie, bo po prostu zmienia wibracje pomieszczenia. To byłoby coś innego niż praca z czakrą ale też miałoby sens.
Czy mogę zapytać czegoś może bardzo podstawowego? Jak w ogóle wiadomo że kamień 'pracuje' z czakrą? To znaczy - skąd pochodzi ta wiedza, że ametyst to Ajna, różowy kwarc to serce itd.? Pytam bo chciałabym to zrozumieć, a nie tylko zapamiętać listę.
To mnie zastanawia w kontekście tego całego wątku. Mówimy o noszeniu kamieni, trzymaniu w domu, oczyszczaniu, programowaniu - ale może kluczowe jest po prostu to że się człowiek zatrzymuje i w ogóle myśli o swojej czakrze? Że intencja i uwaga robią robotę a kamień jest tylko punktem skupienia? Nie deprecjonuję minerałów, ale zastanawiam się czy sama praca z Muladharą bez kamienia nie byłaby równie skuteczna gdybym się na niej skupiała.
Przepraszam że wchodzę, ale jeszcze wróćmy na chwilę do kwestii oczyszczania bo mam konkretne pytanie - ile czasu powinien leżeć kamień na świetle księżyca żeby był właściwie oczyszczony? Jedna noc? Więcej? I czy to musi być pełnia czy każda faza działa?
A wracając trochę do oryginalnego pytania o noszenie kontra trzymanie w domu - czy to nie jest tak, że dla kamieni ochronnych jak turmalin trzymanie przy wejściu do domu ma sens, a do pracy z czakrą potrzebne jest noszenie przy ciele? Słyszałam takie rozróżnienie ale nie wiem czy to jest jakaś ogólna zasada czy po prostu jedna z wielu teorii.
To mi daje do myślenia bo kiedy zaczęłam ten wątek, miałam w głowie proste pytanie - nosić czy trzymać. I teraz wychodzi że odpowiedź zależy od: jakiego kamienia, do jakiej czakry, w jakim celu, jak często czyścisz i pewnie jeszcze kilku innych rzeczy. To jest trochę przytłaczające dla kogoś kto zaczyna. Czy jest jakiś sensowny punkt startowy dla osoby która nie wie nic?
Też się trochę gubię w tym wszystkim, ale to co Salomea mówi - obserwacja własnych odczuć - to mi jakoś bardziej przemawia niż uczenie się całego systemu. Tylko mam pytanie: skąd wiesz że to kamień działa a nie po prostu twój nastrój tamtego dnia? Jak to odróżnić?
Słucham tej wymiany i mam pytanie które mnie nurtuje od dłuższego czasu w kontekście kamieni i czakr - czy ktoś z was miał doświadczenie z tym że kamień który teoretycznie pasuje do konkretnej czakry dawał u was objawy zupełnie innej? Mam na myśli np. że wzięłaś ametyst na Ajnę, a poczułaś coś wyraźnie w okolicy splotu słonecznego.
No właśnie, i to wraca do tego co pisał ktoś wcześniej o bezwładzie wahadła. Czytałam trochę o tym i rozumiem że chodzi o metodę pracy z wahadłem gdzie nie liczy się tylko kierunek obrotu ale też jak długo trwa zanim wahadło zacznie reagować - czy ten czas oczekiwania coś mówi o sile blokady? Czy ktoś to stosował do kamieni, żeby sprawdzić czy kamień w ogóle 'pracuje'?
O bezwładzie wahadła to bym poprosiła Zenka żeby się wypowiedział bo on testował wahadłem kamienie przed i po oczyszczaniu. Ale intuicyjnie rozumiem tę logikę - dłuższy bezwład mógłby wskazywać na słabszy przepływ, szybsza reakcja wahadła na silniejszy. Nigdy tego nie mierzyłam systematycznie, tylko obserwowałam.
Ja muszę zapytać - czy ten bezwład można jakoś wytrenować żeby lepiej go rozróżniać? Znaczy czy im więcej ćwiczysz z wahadłem, tym łatwiej wyczuć tę różnicę w czasie reakcji? Bo brzmi jakby to wymagało dużo praktyki zanim w ogóle coś z tego odczytasz.
To ciekawe co Edzio.ka mówi o wagach wahadła, bo ja mam dwa - jedno kryształowe i jedno metalowe - i naprawdę różnie mi się zachowują. Myślałam że to kwestia samego materiału i jego energii, a tu wychodzi że po prostu fizyka. Ale skoro tak, to jak odróżnić bezwład mechaniczny od tego energetycznego?
Słuchajcie, trochę tu zejdę na ziemię - czy ktoś ma poczucie że dyskutujemy teraz bardziej o fizyce wahadła niż o kamieniach? Nie mówię że to złe, bo jest ciekawe, ale zaczęło się od pytania Forsycji o to czy minerały nosić czy trzymać w domu. Jakoś mi się wydaje że wątek trochę odpłynął.
Wracając do kamieni - mam konkretne pytanie. Czy wahadełkiem można testować też sam kamień zanim się go kupi albo zanim się zdecyduje jak go używać? Słyszałam że można trzymać kamień w dłoni i sprawdzać wahadłem reakcję, ale nie wiem czy to ma jakiś sens w kontekście tej dyskusji o bezwładzie.
A ja mam głupie pytanie może ale - czy jak kamień ma silny bezwłąd wahadła to znaczy że jest zły czy dobry dla mnie? Bo trochę mi się pomieszało, raz słyszę że długi bezwład to blokada, a raz że to kamień ciężki który długo 'wciąga' i to pozytywne.
To wychodzi że zanim w ogóle zdecydujemy nosić czy trzymać w domu, to najpierw trzeba sprawdzić czy kamień jest w ogóle gotowy do użycia. Czy to rozumiem dobrze? Bo to jakby dodatkowy krok przed tym głównym pytaniem.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno pytanie które mnie chodzi po głowie - wszystko co tu piszecie o bezwładzie wahadła i diagnostyce ma sens jeśli wahadło działa. Ale co jeśli ktoś w ogóle nie ma kontaktu z wahadłem i mu nie idzie? Czy kamienie i tak można dobierać bez tego, po prostu intuicyjnie?
...wszystko co tu piszecie o bezwładzie wahadła i diagnostyce ma sens jeśli wahadło działa. Ale co jeśli ktoś w ogóle nie ma kontaktu z wahadłem i mu nie idzie? Czy kamienie wtedy po prostu nie działają, czy może po prostu pracuje się z nimi inaczej - bez diagnostyki, bardziej intuicyjnie?
A co z tym że kamień może się podobać wizualnie, bo jego kolor odpowiada czakrze której potrzebujesz? Czytałam gdzieś że to nie przypadek, że oko nas ciągnie tam gdzie potrzeba energii. Czy to ma jakieś oparcie w litoterapii czy to raczej ładna teoria?
Jest w tym coś, ale trzeba ostrożnie. Kolory czakr to jeden z systemów diagnostycznych i faktycznie ludzie często instynktownie ciągną do barwy której im brakuje - zielony przy Anahacie, pomarańczowy przy Swadhisthanie itd. Ale to nie reguła niezawodna. Można też przyciągać do koloru który po prostu lubimy estetycznie, i to nie ma nic wspólnego z energetyką. Dlatego sama obserwacja koloru to za mało - warto sprawdzić co się dzieje po kontakcie z kamieniem.
Ja mam podobne doświadczenie co Kolowa! Kiedyś w galerii byłam zupełnie bez głowy na temat czakr i jakoś ciągnęło mnie do lapisów i turkusów, a potem okazało się że Vishuddha była u mnie mocno zablokowana. Może to naprawdę działa, nawet nieświadomie? Ciekawe czy to jest coś udokumentowanego gdzieś.
Brzmi pięknie, ale chcę zapytać - czy ktoś z was ma też doświadczenie odwrotne? Że ciągnęło do kamienia, wzięłaś, nosiłaś, i nic albo wręcz gorzej? Bo jeśli mamy tu tylko potwierdzenia to może trochę sobie selekcjonujemy wspomnienia.
To co pisze Onyksa jest spójne z tym co mam zanotowane z różnych warsztatów - kamień wzmacnia energię czakry, a nie automatycznie ją równoważy. Więc do niedoczynnej czakry kamień może pomóc, do nadaktywnej może nasilić. To zmienia dość fundamentalnie podejście do pytania Forsycji o nosić czy trzymać w domu - bo może dla nadaktywnej czakry kamień lepiej zostawić dalej?
