Hej, mam pytanie które mnie od dawna nurtuje przy medytacjach z kolorowymi światłami. Chodzi mi o Sahasrarę, czakrę korony. Kiedy pracuję z niższymi czakrami to jakoś intuicyjnie czuję kiedy "wystarczy" - jest takie poczucie wypełnienia ciepło, czasem mrowienie. Ale przy koronie to zupełnie inna bajka. Siedzę i siedzę i nie wiem czy w ogóle coś się dzieje. Macie jakieś wskazówki ile czasu powinno się jej poświęcać przy jednej sesji z wędrującym światłem? I czy ktoś w ogóle czuje przy niej coś konkretnego, bo ja mam wrażenie ze tam jest jakas pustka?
Dobre pytanie, bo to jest jedna z tych rzeczy gdzie krąży mnóstwo sprzecznych informacji... Przede wszystkim - Sahasrara to nie działa tak samo jak na przykład Manipura czy Muladhara. Z tymi niższymi czakrami masz szybki odzew bo są gęstsze energetycznie i powiązane z ciałem fizycznym. Korona to inny poziom drgań i to uczucie "pustki" które opisujesz to może być właśnie dobry znak, nie brak efektu. Pytanie do Ciebie - co konkretnie czujesz w głowie podczas tej medytacji? Czy to jest pustka nieprzyjemna, czy taka... otwarta?
O,właśnie szukałem takiego tematu... Ja mam podobny problem i to od miesięcy... siedzę na koronie po 20 minut, po 30 raz nawet z czterdzieści prubowałem i za każdym razem nie wiem czy to cokolwiek daje. przy czakrze serca to od razu wiem - ściska, potem mięknie, fajnie. Ale korona... hmm. Zacząłem się zastanawiać czy wogóle powinienem tyle czasu jej poświęcać skoro niema sygnału zwrotnego. może lepiej dłużej siedzieć na niższych i ona sama się otworzy?
To "rozszerzanie głowy" to bardzo typowy objaw przy pracy z Sahasrarą. Dobrze że to napisałaś, bo to zmienia obraz. 🙂 Nie masz pustki, tylko po prostu Sahasrara daje inny rodzaj sygnału niż niższe czakry. Tam nie ma ciepła ani mrowienia w takim klasycznym sensie - jest właśnie to poczucie rozszerzania, lekkości, czasem lekkie zawroty jeśli ktoś za szybko próbuje otworzyć za bardzo.
Wrócę do pytania o czas bo ono mnie też dotyczy. Czytałam różne rzeczy i jedne źródła mówią 7 minut na każdą czakrę dla zachowania proporcji, inne że Sahasrara potrzebuje więcej bo jest "wrotami" do wyższych wymiarów, a jeszcze inne że w ogóle nie mierzymy zegarkiem tylko odczuciem. Komu wierzyć? Boleslaw, Edytka, macie jakieś doświadczenie z tym co faktycznie działa?i
Ogólnie spoko podejście ale jednak pytanie Tojadek_O było konkretne - "o ile czasu" - i rozumiem frustrację kiedy słyszysz "słuchaj siebie". bo jak ktoś dopiero się uczy tej pracy, to "słuchaj siebie" nic nie znaczy praktycznie. Czy można powiedzieć coś bardziej konkretnego? Jkieś widełki chociaż?
Hm, 8-12 minut na Sahasrarę przy całej sekwencji to... mało nie? Mam wrażenie że skoro to "najwyższa" czakra to powinna dostać więcej uwagi. Albo odwrotnie - może faktycznie ona potrzebuje mniej bo działa inaczej? Nie jestem specjalistką od czakr, ale coś mi tu nie gra intuicyjnie. Ktoś wie dlaczego akurat tyle?
O, to fajne spojrzenie Kolowa. Czyli to "rozszerzanie" które czuję może być właśnie tym momentem aktywacji a nie sygnałem że nic się nie dzieje? Teraz zaczynam inaczej to widzieć. Ale mam jeszcze jedno pytanie - czy zmienne oświetlenie w pokoju (mam na myśli to naturalne, jak słońce wchodzi i wychodzi przez okno) może przeszkadzać przy tej medytacji?
A ja powiem szczerze ze mi nie wychodzi zaden czas bo po 10 minutach mam dosc i myśli mi uciekają. Wychodzi ze Sahasrara się u mnie w ogóle nie aktywuje bo za krotko siedzę? Pytam bo czytałem ze jak jej nie rozwiniesz to masz uczucie braku sensu życia i jakby duchowego odciecia. I o matko, to brzmi jak mój opis przez OSTATNI rok 😀 Ale może to coś innego.
Przy okazij wrócę do pytania Tojadek_O o zmieniające się światło słońca. Ja medytuję przy okine i bardzo mi to nie przeszkadza przy niższych czakrach, ale przy Ajna i Sahasrarze faktycznie wolę zaciemnienie albo przynajmniej równomierne światło. To chyba subiektywne, ale skoro pytasz - u mnie zmieniające się światło rozbija koncentrację właśnie przy wyższych czakrach, bo one chyba bardziej wymagają głębokiego skupienia. 😉
Mogę zapytać - czy ktoś z was testował tę medytację wahadełkiem po sesji? Tzn. sprawdzał czy Sahasrara faktycznie coś się zmieniła? ciekawi mnie czy jest jakaś korelacja między tym ile czasu się przy niej spędzi a tym co potem pokazuje wahadło.
Akurat przy tej metodzie z wahadełkiem bym była ostrożna jkao sposób pomiaru efektu medytacji. Jeśli jesteś w stanie zmienionej świadomości po sesji, to wahadełko może reagować na Twój własny stan psychiczny, a nie na "obiektywny" stan czakry. Nie mówię że wahadeło jest bez sensu w ogóle, ale jako bezpośredni pomiar zaraz po medytacji to raczej kiepski pomysł. Trzeba by poczekać aż się z powrotem uziemisz
I macie rację obie. Wahadełko to sposub diagnostyczne a nie pomiarowe w sensie "ile czasu poświęciłaś". To trosze jakby mierzyć termometrem czy zjadłaś obiad. Wracając do sednae wątku - myslę że pytanie o czs jest o tyle dobre o ile pomaga nam wogóle zacząć i utrzymać dyscyplinę praktyki. Ale potem czas trzeba odpuścić. Sahasrara nauzy sama kiedy wystarczy.
Ok to ja sobie odpiszę sama na swoje pytanie z wahadełkiem bo sprawdziłam 🙂 zrobiłam test przed medytacją i po, odczekałam ze 20 minut po sesji. przed - Sahasrara kręciła się dość słabo, małe okrążenia. po - wyraźnie szersze okrążenia i szybsze. więc coś się jednak zmienia. nie wiem czy to mierzy to co chcę mierzyć, ale różnica była widoczna
Dobra ale ja mam inne pytanie bo troche gubie sie w tym wszystkim - skoro Sahasrara "sama sie aktywuje" kiedy reszta jest ok, to po co w ogole sie pry niej zatrzymywac w medytacji? Moglbyme poprostu robic dobrze dlne czakry i odpuscic te korone?
Właśnie wróciłam do tematu ze światłem bo mi to siedzi w głowie. Zrobiłam dzisiaj sesję przy mocno zmiennym świetle, słońce zachodziło i co chwilę było inaczej, i rzeczywiście przy Sahasrarze czułam że to mi przeszkadza bardziej niż przy niższych. Jakby to rozpraszanie wzroku (nawet przez zamknięte oczy) wytrącało mnie z tego "rozszerzania". Więc chyba Mystria miała rację, że przy koronie lepiej mieć stabilne warunki
Cieszę się że sprawdziłaś. Dla mine to był zawsze taki drobiazg który dużo zmienia. Przy Muladharze czy Swadhisthanie zmienne światło prawie nie robi różnicy bo te czakry są jakby bardziej przyziemne, gęstszee. Ale im wyżej, tym wrażliwość na otoczenie rośnie. Przynajmniej u mnie tak to działa
Też to obserwuję. Ciekawe czy to dlatego że Sahasrara jest "delikatniejsza" czy może poprostu dlatego że jesteśmy wtedy głębiej w medytacji i każde zakłócenie bardziej wybija. Trudno oddzielić te dwie rzeczy. Może oboje naraz
Ok ale to znowu zmierzamy do odpowiedzi "to zależy" i "jakość ważniejsza niż czas". rozumiem, że tak jest, ale dla kogoś kto dopiero buduje praktykę i nie czuje jeszcze sygnałów czakr, to dalej nie pomaga planować sesji. Czy można podać chociaż jakieś ramy? Nawet orientacyjne, z gwiazdką że to tylko punkt starotwy?
Dobrze, dam konkretniejszą odpowiedź na to pytanie Numerolożki, bo kilka razy wracacie do tego samego... Jeśli ktoś jest na początku i potrzebuje jakiegoś szkieletu, to powiem tak: na całą sekwencję 7 czakr wystarczy 40-50 minut dla zaczynającego... Sahasrara dostaje na końcu tyle ile zostaje - zwykle 5-8 minut. I to jest zupełnie wystarczające na start. Nie trzeba godziny przy koronie żeby coś poczuć
a ja chciałem wrócić do tego co Kolowa pisała wcześniej o kolejności. że Sahasrara reaguje wyraźniej jak wszystkie niższe są "dogrzane". No i to ma sens totalnie bo u mnie kiedy zaczynam medytację tylko od korony bez przechodzenia przez resztę to nic zupełnie pustka. Ale jak zrobię całą drogę od dołu to przy koronie czuję te rozszerzenie o którym pisała Tojadek. więc hyba kolejność to klucz a nie czas
phi, hmm, ale zaraz - jeśli Sahasrara się "sama aktywuje" kiedy reszta jest ok, i jednocześnie sekwencja od dołu do gury jest kluczem, to te 5-8 minut na końcu to bardziej "przebywanie" w tym stanie niż aktywne praca przy tej czakrze? Czy dobrze to rozumiem? Bo to zmienia sens pytania o czas - nie CHODZI o to ile czasu potrzeba Sahasrarze do aktywacji, tylko ile chcemy zostać w tym co już się uruchomiło
Obserwuję tę rozmowę od poczatku i mam pytanie może głupie ale nie rozumiem - czy to znaczy ze jak mam blokadę np. w Manipurze, to nawet jak długo siedzę przy Sahasrarze to i tak nie poczuję nic sensownego? Pytam bo ostatnio robię medytacje tylko z koroną i właśnie mam to uczucie pustki o którym pisał Magus50
Też jestem na początku z tą pracą i mnie też to interesuje. Nie za długo siedze przy każdej, może po 3-4 minuty, i przez to całość mi zajmuje jakieś 25 minut. Ale nie wiem czy to wystarczy bo sygnałów prawie nie czuję. Myślałam że to kwestia czasu tzn. stażu w medytacji ale może problem jest w za krótkim czasie przy każdej?
Teofilko, 3-4 minuty na każdą to faktycznie mało jak nie czujesz sygnałów. Sygnały potrzebują czasu żeby w ogóle zacząć być odczuwalne. Spróbuj podwoić do 6-8 minut na czakrę i rób to przez kilka tygodni konsekwentnie. Efekty w tej pracy rzadko przychodzą od razu - to się kumuluje
Ok dobra, Edytka wytlumaczyla te ramy czasowe, ale mam dalej jedno pytanie ktore mnie gryzie - te 6-8 minut na kazda czakrę to przy świetle dziennym, szztucznym czy wogóle nie ma znaczenia? Bo temat jest o zmieniającym sie świetle i trosze zgubilismy ten wątek
No właśnie, wracajac do tego światła. Ja dzisiaj próbowałam co innego - zamiast siedzieć przy oknie zrobiłam sesję przy świecy i naprawdę Sahasrara zareagowała zupełnie inaczej. Takie spokojniejsze, bardziej stabilne. Jakby to ciepłe żółte swiatło zamiast mieniącego się słońca po prostu nie rozpraszało. Ciekawe czy ktoś ma podobne odczucia ze świecą przy koronie?
