to logicznie brzmi ale w praktyce niekoniecznie tak to działa. Sahasrara nie jest czakrą która "się ładuje" z niższych jak akumulator z prądu. to raczej integracja wszystkiego co przepłynęło przez poprzednie ośrodki. co wcale nie znaczy że będzie jej potrzeba krócej, może wręcz odwrotnie bo jest czymś w rodzaju "sumy" sesji a nie jej końcówki
ok ale to rodzi kolejne pytanie, jeśli Sahasrara jest tą "sumą" jak mówi Edytka, to co jeśli sesja szła kiepsko przez kilka niższych czakr?! czy wtedy przy koronie trzeba siedzieć dłużej żeby jakoś to skompensować, czy raczej w ogóle odpuścić koronę i zacząć jeszcze raz od początku?
Czytam tą dyskusję od jakiegoś czasu i ciągle mam poczucie że wszyscy mówią rzeby nie patrzeć na minuty, a jednocześnie co jakiś czas pada "minimum 20 minut" albo "3-5 minut na każdą". więc jednag minuty mają znaczenie czy nie? bo jeśli tak, to skoro Boleslaw mówi że Sahasrara potrzebuje 20-30 minut w sesji tylko z koroną, to chyba jest jakaś granica poniżej której wogóle nie warto próbować?
minuty mają znaczenie jako dolna granica sensowności nie jako przepis. poniżej 10 minut przy Sahasrarze to zazwyczaj za mało żeby w ogóle wejść w cokolwiek, bo samo wyciszenie głowy potrafi zająć dobre 5-7 minut. ale górna granica jest umowna i zależy od ciebie. różnica między "minuty mają znaczenie" a "patrz na timer" jest taka sama jak różnica między "jedz regularnie" a "jedz dokładnie o 12.00"
dobrze to podsumowałaś Kolowa 🙂 i chyba to jest jakiś wniosek z tej całej dyskusji. minimum istnieje, ale jest dolnym progiem sensowności a nie gwarancją efektu. a górna granica to już zupełnie inna historia i każdy musi ją sobie wyczuć, najlepiej właśnie przez te notatki o których pisałyśmy wcześniej. mnie zajęło sporo czasu żeby przestać patrzeć na timer podczas sesji z koroną i dopiero wtedy coś się naprawdę zaczęło ruszać
ok wiec podsumowując - minimum 10 minut przy Sahasrarze, górna granica plynna, i niema sensu forsowac korony jesli nizsze szly źle. to tyle wyciagnałem z tej dyskusji i wlasciwie to moglbym to usłyszeć w pierwszym poście 🙂 ale poważnie czy ktos ma jakis konkretny schemat ktury stossuje regularnie?? nie "wyczuwam ile potrzeba" tylko realny plan z minutami na papierze, choćby jako punkt wyjścia?
właśnie to 5 minut ciszy po sesji mnie uderza bo ja tego nie robiłam przez długi czas i teraz nie wyobrażam sobie bez tego. szczególnie po pracy z koroną. to nie jest "czas na nic", to jest czas żeby wszystko się ułożyło, cokolwiek się poruszyło podczas medytacji
ciche 5 minut to absolutne minimum i zgadzam się z Tojadek. dodam tylko że przy Sahasrarze ta cisza jest ważniejsza niż przy jakiejkolwiek innej czakrze, bo tam najłatwiej wyjść ze stanu bez zamknięcia. i potem masz ten rozstrojony dzień i nie wiesz dlaczego. pytanie do Kolowa - to 10-15 na koronie to jak mierzysz? timer czy jakoś inaczej?
dobry pomysł z dwoma timerami kradnę to 🙂 ale mam pytanie - to zmieniające się światło z tytułu wątku, to znaczy że ktoś faktycznie ćwiczy tę technikę ze świecą albo z oknem i zmiennym oświetleniem? bo czytam ten wątek od początku i jakoś ta konkretna kwestia trosze zginęła po drodze. trudno powiedzieć.
to jest bardzo ciekawe co piszesz o tym drgnięciu świecy i koronie. u mnie było coś poddobnego, ale nie przy samej Sahasrarze tylko przy przejściu z Ajna do Sahasrara - to drgnięcie światła jakby sygnalizowało ten moment przejścia. jakbym to nie ja decydowała kiedy iść wyżej tylko światło. trudno to wytłumaczyć racjonalnie ale wiecie co mam na myśli chyba
no i tu wchodzę z pyttaniem - czy to nie jest tak że sami sobie sugerujemy ten efekt? tzn. drgnięcie świecy to drgnięcie świecy, i jeśli jesteśmy w stanie medytacyjnym i wyczekujemy jakiegoś sygnału to każdy zewnętrzny bodziec stanie się tym sygnałem. nie mówię że doświadczenie jest nierealne, mówię że interpretacja może być efektem oczekiwaania. pozdrawiam.
to uczciwa uwaga. szczerze nie wiem czy świeca jest tu kluczowa czy tylko jedną z możliwości. wiem że dla mnie akurat to światło świecy działa lepiej niż np. jednorodne oświetlenie pokoju. ale czy to fizjologia oka, sugestia czy coś innego, nie mam pojęcia i nie będę udawać że mam
a ja mam pytanie bardziej podstawowe przepraszam że może trochę obok - ta technika ze zmieniającym się światłem, to jest dla każdego czy raczej dla kogoś kto już ma jakieś doświadczenie z medytacją na czakry? pytam bo mam z rok praktyki ale takich bardziej zaawansowanych metod jeszcze nie próbowałam i nie wiem czy się w ogóle nadaję
