Przepraszam że się wtrącam, ale to wszystko z tym dokumentowaniem i fazami księżyca brzmi jak bardzo dużo zachodu. Jeśli wystarczy wyjść do ogrodu i postać boso to po co to komplikować? Nie krytykuję, po prostu zastanawiam się czy to nie jest tak, że im więcej rytuałów tym bardziej wierzymy że coś działa.
Wracając do drzew, bo Syriusza o tym pytała i trochę zeszłyśmy z tematu - jest jeszcze jedna kwestia której nie poruszyłyśmy. Drzewo jako punkt fizyczny może też pełnić rolę świadka przy pracy na mapie, jeśli masz próbkę - np. kawałek kory, liść. To połączy ci energię miejsca z pracą diagnostyczną.
Poczekajcie, bo się gubie. Czyli jeśli dobrze rozumiem - jak chcę pracować z uziemieniem Muladhary w domu i mam np. kamień z ogrodu, to ten kamień jest pomocnikiem w medytacji. Ale jak chcę pracować na mapie z tym miejscem żeby coś zbadać, to ten sam kamień może być świadkiem? To jest ta sama funkcja czy inna?
Właśnie o to mi chodziło gdy mówiłam o tych dwóch zastosowaniach wcześniej. Bogumiła, dobra obserwacja że to ten sam przedmiot - to jest właśnie ta pułapka w terminologii. Słowo 'świadek' robi różne rzeczy zależnie od kontekstu.
Wchodzę do dyskusji, bo ta kwestia świadka mnie ciekawi od strony praktycznej. W pracy rytualnej mam podobnie - obiekt może być jednocześnie kotwicą intencji, nośnikiem energii miejsca i punktem skupienia. Podział na 'pomocnik' i 'świadek' jest trochę sztuczny, bo w praktyce granice się przenikają. Czy ktoś z was próbował używać ziemi z konkretnego miejsca przy medytacji Muladhary, a nie kamienia?
Ciekawe co mówi Klaudia o tej 'rozlaności' ziemi - miałem podobne odczucie kiedy używałem piasku z plaży przy pracy z uziemieniem. Drobne cząstki to jakby mniej skupiona energia, kamień ma wyraźniejszą 'formę' w sensie energetycznym. Choć to tylko moje odczucie, nie wiem czy inni mają podobnie.
a czy ktoś próbował z trawą? taką suszoną? bo nie zawsze mam kamień pod ręką a trawy to u mnie w okolicy sporo 🙂
o trawa to ciekawy pomysł, sama nie próbowałam ale chciałabym wiedzieć czy Dziewanna coś o tym wie, bo ona chyba zna się na ziołach i takich rzeczach
Okej, więc jeśli dobrze rozumiem Dziewannę - świeża trawa z korzeniami jest lepsza jako świadek niż suszona, bo ma jeszcze w sobie tę żywą informację miejsca. Ale jak długo taka świeża darń utrzymuje tę 'żywość'? Bo nie wyobrażam sobie trzymania kawałka trawnika na stole przez tydzień...
To mnie zastanawia - czy 'żywość' nośnika naprawdę ma aż takie znaczenie przy pracy na mapie? Kamień jest przecież martwą materią w sensie biologicznym i jakoś działa. Może to kwestia nie tyle żywotności biologicznej co czegoś innego - stabilności struktury, trwałości zapisu?
Wracając do sedna tej rozmowy o uziemieniu - czy wy w ogóle odczuwacie różnicę między pracą z kamieniem a bezpośrednim kontaktem z ziemią? Bo słuchając tej dyskusji mam wrażenie, że kamień jako pośrednik to jednak nie to samo co boso na trawie, nawet jeśli działa jako świadek.
A to nie jest właśnie tak, że najlepszy kontakt z ziemią to po prostu... ziemia? Cała ta dyskusja o kamieniach, korze, darni i świadkach trochę mnie gubi. Jeśli chodzi o uziemienie Muladhary, to dlaczego nie wyjść po prostu na dwór i stanąć boso? Bez żadnych pośredników.
Franuś, masz rację że bezpośredni kontakt jest bazą i nikt tego nie kwestionuje. Problem pojawia się kiedy mieszkasz np. w bloku w centrum miasta, masz zimę, albo pracujesz nad czymś konkretnym w domu i potrzebujesz skupienia. Wtedy właśnie pośredniki mają sens. To nie jest komplikowanie - to jest adaptacja metody do warunków.
dokładnie to Gituska mówi, ja np. mieszkam na trzecim piętrze i nie mam ogrodu, więc kamień z lasu to dla mnie jedyne co mam na co dzień. Ale właśnie się zastanawiam - czy ten kamień 'pamięta' las przez cały czas czy trzeba go jakoś odświeżać?
a jak wyczyścić taki kamień jeśli chcesz go używać jako świadek po tym jak był pośrednikiem w medytacji? czy to w ogóle trzeba robić czy nieważne?
Ja to rozumiem trochę inaczej - nie oczyszczam kamienia między medytacją a użyciem jako świadka, bo myślę że te informacje nie blokują się nawzajem. Kamień może być jednocześnie nośnikiem miejsca i obiektem który używam do skupienia. Chociaż przyznam że nigdy nie testowałam tego wahadełkiem przed i po żeby sprawdzić czy oczyszczanie robi różnicę.
Właśnie to mnie zastanawia w tej całej dyskusji - jak można w ogóle sprawdzić czy oczyszczanie działa czy nie? To brzmi jak coś bardzo trudnego do zweryfikowania nawet subiektywnie.
Radgost, to samo pytanie zadałam sobie rok temu i jedyna odpowiedź jaką mam to: przez obserwację efektów pracy, a nie samego kamienia. Jeśli po oczyszczeniu medytacje są 'czystsze', łatwiej mi się skupić, wahadełko chodzi wyraźniej - zakładam że oczyszczanie coś dało. To nie jest kontrolowany eksperyment, ale w pracy energetycznej rzadko możemy mieć coś lepszego.
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i bardzo wam dziękuję za te wyjaśnienia! Mam pytanie do Gituski i Dziewanny - powiedziałyście o kamieniu, korze i ziemi jako świadkach, ale czy zwykły liść zebrany pod drzewem w lesie też może pełnić taką rolę choćby chwilowo? Rozumiem że wysycha, ale czy do jednorazowej sesji wystarczy?
Słuchajcie, a ktoś z was próbował pracować z uziemieniem Muladhary na mapie konkretnego miejsca w przyrodzie - nie tylko z obiektem w ręku, ale właśnie z mapą i świadkiem? Bo zaczęłam się zastanawiać czy to ma sens przy tej czakrze - może chodzi bardziej o znalezienie miejsca które szczególnie dobrze uziemia, a nie o diagnostykę blokad?
Gnostyk, ale to jest właśnie to czego mi brakowało w tej dyskusji - żeby ktoś powiedział wprost że można szukać miejsc sprzyjających Muladharze, a nie tylko pracować z obiektem w ręku. Jak taki radiesteta w ogóle wie że 'trafi' na energię korzeniową, a nie na coś innego? Czy to się da wyczuć wahadełkiem bez wcześniejszego nastawienia?
Nastawienie to podstawa w radiestezji na mapie - formułujesz pytanie przed rozpoczęciem skanowania. 'Pokaż mi miejsca gdzie energia korzeniowa jest najsilniejsza' i dopiero wtedy zaczynasz. Wahadełko odpowiada na zadane pytanie, samo z siebie niczego nie wskaże. Stąd właśnie świadek jest przydatny - trzymasz kamień z miejsca które znasz i pytasz 'więcej takich'.
A nie może być tak że miejsce ma jednocześnie silną energię korzeniową i np. trzeciego oka? Pytam bo znam jeden zakątek w lesie gdzie czuję się i bardzo uziemiona i jednocześnie bardzo otwarta mentalnie. Czy czakry mogą się wzajemnie wzmacniać w terenie?
Dobra, przyznam szczerze że się trochę pogubiłem. Szukamy miejsc w lesie wahadełkiem na mapie, żeby uziemić Muladharę, a doszliśmy do dębów spinających wszystkie czakry. Czy to nadal jest ten sam temat co na początku? 🙂
Franuś, masz rację że trochę odpłynęliśmy. Wracając do sedna - temat jest o kontakcie z naturą i uziemieniu czakry korzenia, i świadek pojawił się jako sposób żeby ten kontakt przenieść do pracy w domu. Drzewo i mapa to nadal ten wątek, tylko od strony 'gdzie szukać dobrego uziemienia w terenie zanim w ogóle weźmiemy kawałek kory do domu'.
No to mam pytanie które mnie trapi od kilku postów - czy to wszystko nie jest za bardzo skomplikowane? Mam na myśli: szukanie miejsca na mapie, świadek, nastawienie, oś pionowa... A jeśli ktoś po prostu czuje że potrzebuje uziemienia i nie wie nic o radiestezji?
Radgost, dobry punkt. Radiestezja to jedno z narzędzi, ale absolutnie nie jedyne i nie obowiązkowe. Kontakt z naturą dla Muladhary może być bardzo prosty - wyjść, stanąć boso, posiedzieć przy drzewie. Cała reszta tej dyskusji to dla tych którzy chcą pogłębić albo nie mają dostępu do natury na co dzień. Nie trzeba zaczynać od mapy.
