Właśnie zastanawiam się czy moje przeprowadzki mogły tak dosłownie rozbić mi Muladharę. Czy jest ktoś kto przechodził coś podobnego i wie jak długo trwa żeby po zmianie miejsca zamieszkania znowu poczuć się zakorzenionym?
Syriusza, to co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Kilka przeprowadzek w krótkim czasie to dla Muladhary naprawdę poważne obciążenie - ta czakra potrzebuje poczucia ciągłości, zakorzenienia w przestrzeni. Myślę że kluczowe jest żebyś zaczęła szukać w nowym miejscu czegoś swojego - jakiegoś drzewa, fragmentu parku, miejsca przy wodzie. Nie musisz od razu czuć więzi, sama intencja szukania już jest pracą z tą energią.
Czytam to i myślę że ja przez całe życie mieszkałem w jednym mieście i jakoś nie łączyłem tego z czymkolwiek duchowym. A teraz czytam ten wątek i zaczynam się zastanawiać czy fakt że chodzę od lat na ten sam skwer z psem to nie jest właśnie takie naturalne uziemienie o którym piszecie. Czy taki nieplanowany, codzienny rytm też coś daje?
Betalia, a jak się odróżnia tą utrwaloną blokadę od zwykłego chwilowego rozchwiania? Bo czasem mam wrażenie że coś mi nie gra od dawna a czasem myslę że może to tylko gorszy okres. Jak to rozpoznać?
Ja mam takie głupie pytanie do całej tej rozmowy o świadkach - czy świadek musi być wzięty z miejsca na zewnątrz, z natury? Bo teraz wyszło że górski kamień Bogumiły może działać, ale co jeśli ktoś nigdy nie był w górach ani nad morzem i nie ma takich przedmiotów?
Wiesia, to wcale nie głupie pytanie. Świadek niekoniecznie musi być kamieniem ani czymś z natury. Może być garść ziemi z ogrodu, kawałek kory drzewa z parku, nawet zasuszona trawa ze skweru gdzie regularnie chodzisz. Liczy się więź z miejscem, nie to czy miejsce jest spektakularne. Sąsiedni park może być równie dobrym źródłem świadka jak górski szczyt.
O, to mnie uspokaja trochę bo przez chwilę pomyślałam że mój górski kamień jest jakoś wyjątkowy i nie chciałam żeby ktoś poczuł że bez takiego to nic. Mam też w ogrodzie kilka kamyków z klombu, nigdy bym nie pomyślała że mogą coś znaczyć.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie praktyczne - jak się fizycznie używa takiego świadka przy pracy na mapie? Bo kojarzę że mówiono o wahadełku i mapie, ale nie do końca rozumiem jak świadek wchodzi w ten układ.
Wracając do mojego pytania o przeprowadzki - rozumiem że powinnam szukać swojego miejsca w nowym otoczeniu. Ale czy jest jakaś minimalna częstotliwość takich odwiedzin żeby to zaczęło działać? Raz w tygodniu to za mało, za dużo? Czy to nie ma znaczenia?
A ja mam pytanie bo trochę mi umkneło w tym wątku - mówiłyście wcześniej o świadkach i mapach, i że kamień z ogrodu może służyć jako świadek. Ale czy świadek to tylko fizyczny przedmiot? Czy może być na przykład zdjęcie miejsca?
Radgost, ten problem jest starszy niż Google. W tradycji simpatycznej koncepcja pars pro toto - część zamiast całości - zawsze zakładała kontakt inicjujący. Obiekt który nigdy nie zetknął się z tym co reprezentuje, jest tylko podobizną, nie świadkiem w sensie technicznym. Dlatego prawnicy używają podpisu, a nie wydruku czyjegoś imienia.
O, to jest dokładnie moje pytanie też, bo mój kamień górski dostałam właśnie od siostry. Ona była w tych górach, ja nie. I zastanawiam się czy on łączy mnie z tym miejscem, czy tylko z siostrą.
Słuchajcie, a wracając do tego co pytałam o częstotliwość - Dziewanna powiedziała że rytm ważniejszy od częstotliwości. Ale co jeśli to nowe miejsce jest dalej i nie mogę chodzić regularnie? Czy można budować więź inaczej, na przykład właśnie przez ten świadek w domu?
Franciszka, ale czy ta kupna ziemia ze sklepu ogrodniczego nie jest jakoś... przetworzona? Znaczy, nawożona, mieszana, może sterylizowana. Czy to nie zabija tej energii o której mówimy?
Franciszka, myślę że ziemia ogrodnicza jest mniej idealna, ale nie bezużyteczna. Ziemia to ciągle ziemia - żywy materiał. Natomiast jeśli ktoś może, warto zebrać garść z miejsca gdzie rośnie coś zdrowego, z trawy w parku, z pod drzewa. To że miejsce nie ma dla ciebie historii jeszcze nie znaczy że nie ma energii. Drzewo które tam rośnie ma.
Mam pytanie które mnie nurtuje od kilku postów - czy przy tej pracy na mapie ze świadkiem w ogóle jest potrzebne wahadełko? Czy można to robić samą intencją i obserwacją własnych odczuć?
Spontaniczny wybór wcale nie jest gorszy - często jest lepszy niż długie analizowanie. Ale wracając do pytania Olka o mapę: kiedy po raz pierwszy próbowałeś z tym kamieniem pracować, co robiłeś? Bo 'nie czuję nic' może oznaczać bardzo różne rzeczy.
Mam wrażenie że Olek trochę utknął na etapie 'czy robię to dobrze' i przez to w ogóle nie wychodzi poza myślenie o metodzie. Znam to z własnego doświadczenia. Czy próbowałeś po prostu usiąść z tym kamieniem bez żadnej techniki, bez wahadełka, bez mapy?
To mi dużo wyjaśnia, bo ja też długo myślałam że wahadełko TO JEST praca z czakrami, a nie że to tylko jeden z sposobó diagnozowania. Betalia, to znaczy że można przez cały czas pracować z uziemieniem i w ogole nie używać wahadełka?
Ale wahadełko nad mapą ze świadkiem to jednak trochę inna kategoria niż samo badanie czakry, prawda? Tu chodzi o połączenie z miejscem, o to czy kamień w ogóle 'działa' jako świadek. Czy ktoś tu faktycznie robił taki test - kamień na mapie, wahadełko, i co z tego wyszło?
Próba ślepa to akurat sensowna procedura, ale zakłada że masz kogoś do współpracy. Wróćmy jednak do pytania Franciszki, bo jest konkretne - czy ktoś miał sytuację gdzie praca ze świadkiem kamiennym dała odczuwalną różnicę w uziemieniu Muladhary, nie w diagnostyce, ale w samym poczuciu zakorzenienia?
Ja mogę powiedzieć o swoim przypadku, bo to akurat do tematu. Wzięłam kamień z miejsca gdzie chodzę na spacery i trzymałam go podczas medytacji w domu. Było coś innego niż z kamieniem kupionym w sklepie z mineralami. Trudno to opisać - jakby ten z parku dawał mi poczucie że jestem w miejscu, a nie tylko że trzymam kamień.
Ale Syriusza powiedziała ciekawą rzecz - 'jakby dawał poczucie że jestem w miejscu'. Czy to właśnie jest to uziemienie o którym mówi się w kontekście Muladhary? Że chodzi o poczucie zakorzenioności w konkretnym miejscu na ziemi, nie abstrakcyjne bycie tu i teraz?
