To nie jest kwestia wrażliwości jako takiej. Malachit wchodzi głęboko i rozbija blokady, ale nie delikatnie. Porównałabym to do różnicy między masażem relaksacyjnym a głębokim masażem tkanek. Oba działają, ale ten drugi może cię zostawić pobolałą przez kilka dni. Przy Anahacie, jeśli nie wiesz co tam siedzi, lepiej zaczynać spokojniej.
No ale właśnie, bo u mnie było odwrotnie. Przy pierwszym kamieniu który w ogóle wzięłam do ręki, czyli labradoryt, od razu mi się kręciło w głowie lekko. Więc chyba jednak różne osoby mają różną wrażliwość, nie?
To co opisuje Monisia jest zresztą całkiem dobrze udokumentowane w piśmiennictwie litoterapeutycznym jako efekt pierwszego kontaktu, czyli rodzaj przyspieszenia czyszczenia. Pytanie czy to był labradoryt, czy fakt że po raz pierwszy w życiu skupiłaś uwagę na czymś energetycznym. Trudno to rozdzielić retrospektywnie.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, może trochę z boku. Wy wszyscy mówicie co czuliście przy kamieniach. Ja jak trzymam kamień to czuję... kamień. Twardość, temperaturę, tyle. Czy to znaczy że jestem jakoś zamknięta na to?
Mnie też długo zajęło zanim cokolwiek zaczęłam czuć przy kamieniach. Teraz przy niektórych czuję ciepło albo rodzaj mrowienia w dłoni, ale to przyszło chyba po pół roku regularnej pracy. Wiec Storczyk, to naprawde normalne na początku.
A wracając do malachitu, bo mnie ciekawi to co powiedziała Crystaline o rozbijaniu blokad. Czy to znaczy że jeśli ktoś MA głęboką blokadę w Anahacie i użyje malachitu, to efekt będzie intensywniejszy niż u kogoś kto tej blokady nie ma? Bo to by tłumaczyło dlaczego jedni reagują mocno a inni wcale.
Do tego dochodzi jeszcze sprawa tego, z czego blokada pochodzi. Blokada Anahaty po stracie kogoś bliskiego to co innego niż blokada po długoletnim wzorcu odrzucenia. Malachit nie rozróżnia, wchodzi w to co jest. Dlatego wolę żeby ktoś wiedział co tam siedzi zanim sięgnie po taki kamień.
To ciekawe co Arnold mówi o obserwacji, bo ja próbowałam kartami sprawdzić stan czakr i nie wiem czy to dobra metoda. Czy ktoś tu łączył pracę z kamieniami i tarota? Bo mi się wydaje że to mogłoby dać pełniejszy obraz.
No i tu wracamy do tego starego pytania, które za każdym razem pada w wątkach o kamieniach. Czy kamień przyciąga dlatego że go potrzebujesz, czy może po prostu twój umysł potem dopasowuje narrację do zakupu? Nie mówię że tak jest, ale warto to sobie uczciwie zadać.
Przepraszam że znowu wchodzę z boku, ale to pytanie Zenka mnie uderzyło, bo właśnie o to mi chodzi kiedy czytam te rozmowy o kamieniach. Jak w ogóle odróżnić prawdziwy efekt od efektu placebo? I czy to w praktyce ma znaczenie, skoro ktoś się dobrze czuje?
Dodam tylko że w astrologii mamy podobny problem z kamieniami przypisanymi do znaków lub planet. Część tradycji mówi jedno, część drugie, a efekty opisywane przez ludzi są na tyle różne że trudno wyciągnąć spójny wzorzec. Ale czy to znaczy że to nie działa? Też nie wiem.
Ale wy teraz mówicie rzeczy które mnie trochę zniechęcają, bo właśnie miałam kupić ten malachit z myślą że pomoże mi przy sercu. Jeśli nawet eksperci nie wiedzą czy to działa, to po co wydawać pieniądze?
Wracając do malachitu i tego co mówiła Crystaline, mam konkretne pytanie. Jeśli ktoś kupuje malachit na Anahatę, ale jednocześnie ma też mocno rozregulowaną Manipurę, to czy malachit może wejść w energię splotu słonecznego? Bo czytałam że bywa łączony z obydwoma czakrami.
A czy ktoś z was pracował z kilkoma kamieniami jednocześnie? Bo ja na poczatku kładłam je wszystkie razem podczas medytacji i potem nie wiedziałam co spowodowało co. Teraz pracuję z jednym przez jakiś czas, ale czy to jedyna metoda?
ja kiedyś robiłam to samo i też nie wiedziałam co z czego wynikało. Teraz stosuję zasadę jeden kamień przez minimum dwa tygodnie, potem robię sobie tydzień przerwy, notuję co się zmieniło i dopiero biorę następny. Nudne, ale skuteczniejsze diagnostycznie.
Hm, ale przy labradorytcie ja właśnie miałam kilka innych kamieni w pobliżu i nie powiem żebym nie czuła różnicy między nimi. Może po prostu trzeba mieć wystarczającą wrażliwość żeby to rozróżnić?
Czytam tę dyskusję od początku i mam pytanie które może być głupie, ale czy kamienie wymagają jakiegoś oczyszczania przed użyciem? Bo słyszałem różne rzeczy, od soli po księzyc, i nie wiem co z tym zrobić.
A jak długo trzymać malachit na księżycu? Bo słyszałam że niektóre kamienie można przeładować i że pełnia nie dla każdego jest dobra.
Ja czytałam że kamienie związane z wodą albo emocjami, jak kamień księżycowy czy akwamaryn, mogą być zbyt pobudzone przez pełnię i lepiej je ładować na nowiu. Ale malachit to kamień ziemski, więc chyba pełnia mu nie zaszkodzi? Choć nie jestem pewna.
To jest trochę złożone, bo różne tradycje różnie podchodzą do ładowania. Sama stosuję prostą zasadę, noc na zewnątrz albo przy oknie, niezależnie od fazy. Nie doświadczyłam nigdy przeładowania i pracuję z kamieniami od wielu lat. Ale rozumiem że ktoś może mieć inne podejście. Wracając do sedna, Bogusiu, noc lub dwie w pełnię wystarczą, nie musisz go zostawiać na tydzień.
Hej, trochę chce wrocic do tego co pytałam o prace z wieloma kamieniami jednocześnie, bo Anusia odpowiedziała o jednym kamieniu na dwa tygodnie i to ma sens. Ale mam pytanie, co jeśli chcę pracowac nad czymś konkretnym, na przykład i Anahatą i Vishudhą razem, bo mam wrażenie że obie są zblokowane? Czy wtedy jednak można dać dwa kamienie?
Hazel, to jest właśnie ten dylemat, bo z jednej strony jeden kamień daje czystszy obraz, z drugiej czakry nie są odizolowane i często blokada w jednej wpływa na drugą. Crystaline, co ty na to? Bo mi się zdarzyło pracować z dwoma i nie było katastrofy, ale nie wiem czy to był najlepszy pomysł.
Ja mam podobny dylemat, bo kiedy ciągne karty na swój stan energetyczny, to często wychodzi mi że dwie albo trzy czakry wymagają uwagi jednocześnie. I wtedy nie wiem, jeden kamień? Dwa? Żaden i tylko medytacja?
W astrologii mamy pojęcie najsłabszego ogniwa, czyli planety która jest najbardziej obciążona i od niej zaczyna się pracę. Ciekawi mnie czy w litoterapii jest analogiczny sposób myślenia, bo jeśli tak, to praca z jedną czakrą naraz ma głębsze uzasadnienie niż tylko 'żeby nie mieszać'.
Powiem jak to widzę po swojej praktyce. Jeśli dwie czakry są zablokowane i wiem że jedna jest przyczyną drugiej, bo tak często bywa na przykład Muladhara blokuje Swadhisthanę, to zaczynam od niżej leżącej. Ale jeśli nie wiem co jest przyczyną, to wolę pracować sekwencyjnie właśnie po jednym. Co do dwóch kamieni jednocześnie, Hazel, to możliwe, ale wtedy naprawdę musisz uważnie obserwować siebie, bo efekty się nakładają i trudniej to potem rozplątać.
Przepraszam że się wtrącam, bo nie jestem ekspertem od kamieni, ale to co mówi Crystaline o niżej leżących czakrach blokujących wyższe, to dla mnie nowe. Czy to znaczy że nie ma sensu pracować z Anahatą jeśli Muladhara jest mocno zablokowana? Czy raczej że to będzie mniej skuteczne?
A propos sprawdzania co działa, czy wahadełko nad kamieniem zanim się go użyje może powiedzieć coś o tym czy dany kamień jest dla mnie w tym momencie odpowiedni? Bo nie wiem czy dobrze rozumiem jak wahadełko działa z kamieniami, a nie tylko z czakrami ciała.
