Hej, mam pytanie bo trochę się pogubiłam. Kupiłam ostatnio kilka kamieni do pracy z czakrami - ametyst, lapis lazuli i fluoryt - i zastanawiam się czy przed pierwszym użyciem trzeba je w ogóle czyścić?? Sprzedawca powiedział że nie, ale czytałam gdzieś że kamienie zbierają energie od wszystkich którzy je dotykali i powinno się je oczyścić zanim się zacznie z nimi pracować... Niewiem komu wierzyć 🙂
Kamienie zdecydowanie trzeba czyścić przed pierwszym użyciem, to podstawa. Pomyśl ile rąk je dotknęło - od wydobycia, przez transport, magazyn, sklep. Każda z tych osób zostawiła na kamieniu swój ślad energetyczny, swoje emocje, myśli. zanim zaczniesz z nim pracować, powinien być czysty jak biała kartka. szczególnie przy pracy z Ajną i wyższymi czakrami to jest naprawdę ważne, bo te ośrodki są bardzo wrażliwe na cudze energie.
No właśnie, ale to zależy też jaka metodą i skąd kamień pochodzi. Bo inaczej czyscisz kamien kupiony od zaufanej osoby na targach a inaczej taki prosto z Allegro ktory przyszedł zapakowany w babelkowa folię z Chin 😉 Masz już wybraną metodę oczyszczania? Bo przy lapis lazuli na przykład nie każda metoda wchodzi w grę.
Ooo lapis lazuli to akurat bardzo wdzięczny kamień do pracy z szóstym ośrodkiem, z Ajną. Ale Wiciokrzew ma rację, z lapis lazuli trzeba uważać przy oczyszczaniu. Woda go nie lubi, szczególnie solona - może matowieć albo wręcz pękać. przy nim polecam dym z szałwii albo zostawić na kilka godzin na skupisku kryształu górskiego. Sama tak robię od lat i kamień jest potem wyraźnie inaczej odczuwany.
A skąd wiadomo że kamień zbiera energie? to znaczy nie podważam całości, ale interesuje mnie czy ktoś to jakoś testował, porównywał? Można by przecież wziąć dwa identyczne kamienie, jeden oczyszczony, drugi nie, i sprawdzić wahadłem czy jest jakaś różnica w obrocie. Czy ktoś tak robił?
Robiłam coś podobnego! Mam dwa kawałki czarnego turmalinu i raz z ciekawości potrzymałam jeden w dłoni przez tydzień, codziennie stres i różne emoocje, a potem sprawdziłam oba wahadłem nad dłonią. Nad tym trzymanym wahadło zatoczyło zdecydowanie węższe kółka, jakby przytłumione... Po oczyszczeniu w dymie wróciło do normy. Wiem że to nie jest żaden naukowy eksperyment ale dla mnie to było przekonujące.
Kwestia oczyszczania kamieni to temat rzeka i dobrze że ktoś wreszcie pyta o konkrety zamiast ogólników. Mam kilka uwag. Po pierwsze, sól - sucha lub w wodzie - jest skuteczna ale agresywna i naprawdę nie kazdy kamień to wytrzyma. Poza lapis lazuli problemy moga mieć selenity, malachity, piryt i kilka innych. Po drugie, dym (szałwia, palo santo, kadzidlo) jest najbezpieczniejszy i sprawdza się dla praktycznie każdego minerału. Po trzecie, światło księżyca, szczególnie podczas pełni, jest delikatne i bardzo dobrze nadaje się do wstępnego oczyszczenia kamieni kupionych w sklepie. I jeszcze jedno: ametyst który wymieniłaś sam w sobie oczyszcza energetycznie otoczenie, więc z nim akurat sprawa jest ciekawa.
ja tam po prostu klade nowe kamienie na parapecie na noc i tyle, dziala. nie rozkminiałbym tego za bardzo, no bo w pewnym momencie mozna popaść w obsesje na punkcie procedur a nie o to chodzi. Chociaz z tym lapis lazuli nie wiedzialem o tej wodzie, dzięki za info.
A czy jak kamień jest na przykład od kogoś bliskiego, z drugiej ręki, to jeszcze bardziej trzeba go czyścić? Bo dostałam od siostry różaniec z różowego kwarcu i zastanawiam się czy w ogóle można go używać przy medytacji na czakrę serca czy warto go najpierw oczyścić ze względu na jej energie.
Przepraszam ale muszę powiedzieć wprost: to że kamień od bliskiej osoby jest w jakimś sensie naładowany jej energią i że to może wejść w konflikt z własną energią użytkownika, to jest jedna z tych rzeczy w litoterapii które mnie irytują jako przekombinowane. Mam różne kamienie z różnych źródeł, pracuję z nimi od lat i nigdy nie miałam problemów z kamieniem po bliskiej osobie. To nadal jest tylko minerał. Oczyszczanie przed pierwszym użyciem? Tak, ma sens. Ale ta cała hierarchia skąd pochodzi i od kogo, to IMO za daleko idące komplikowanie prostej rzeczy
OK, dobry argument. Ale ja to rozumiem inaczej: oczyszczanie to rytuał nastawienia się na pracę z kamieniem, przestrojenie swojej intencji... Historia kamienia owszem może coś wnosić, ale myślę że nasza własna energia i intencja przy pracy jest dużo silniejsza niż to co kamień mógł zebrać od przypadkowej osoby w sklepie. Dlatego jedna forma oczyszczenia wystarczy, bez przejmowania się całą genealogią minerału
Hej, przepraszam że może głupie pytanie, ale jak długo trzeba trzymać kamień w dymie? Bo czytałam różnie jedni piszą że wystarczy chwila, inni że trzeba kilka minut. I czy ma znaczenie który dym, bo mam w domu tylko zwykłe kadzidełka takie ze sklepu, nie wiem czy to wystarczy.
ojjj, trochę się gubię w tym całym temacie bo dopiero zaczynam ale mam pytanie morze bardziej podstawowe: jak w ogóle poznać że kamień jest już oczyszczony? Że to zadziałało? Czy powinnam coś poczuć w dłoni czy to bardziej intuicyjne?
aj, dobra sprawa, bo naprawdę różnie to bywa. niektórzy od razu czują że kamień stał się lżejszy w dłoni, inni mówią o zmianie temperatury, a dla jeszcze innych to po prostu wewnętrzne poczucie że jest ok. Przy Ajnie i fluoryt który wymieniła Bronisia: po oczyszczeniu fluoryt często daje wrażenie chłodniejszego dotyku i wyraźniejszego mrowienia w okolicach czoła przy trzymaniu przy czole. To taki mój osobisty wskaźnik.
No dobra ale wracając do mojego pytania bo hyba nikt nie odpowiedział do końca - jak poznać że oczyszczanie zadziałało? Cyprysik wspominała o fluoryt i o jakiejś zmianie po oczyszczeniu ale nie do końca zrozumiałam co konkretnie poczuła. Kamień staje się lżejszy to znaczy dosłownie czy to takie odczucie subiektywne?
Sodalitko, u mnie to zawsze jest takie subiektywne ale bardzo wyraźne! Jakby kamień przed oczyszczeniem był jakoś ciężki energetycznie przytłaczający, a po - po prostu spokojny... Najtrudniej to wytłumaczyć komuś kto nie czuł ale jak potrzymasz fluoryt przez chwilę w dłoni przed i po, to naprawdę jest różnica w tym jak on siedzi w dłoni. Przynajmniej u mnie tak było 🙂
No i znowu wracamy do tego samego - "subiektywne ale wyraźne". to jest dokładnie ten problem. subiektywne i wyraźne to znaczy po prostu że twój mózg decyduje że jest różnica bo chce żeby była. nie twierdzę że oczyszczanie nie ma sensu jako rytuał, ale ta akurat metoda weryfikacji jest do niczego.
Sigil, dobra ale jaką inną metode byś zaproponował? Serio pytam bo jesli pracujesz z czymś energetycznym to siłą rzeczy masz głównie narzędzia subiektywne. Wahadlo ma ten sam problem który sam wczesniej wskazałeś. Pomiar termometrem? Waga laboratoryjna? No to już naprawde z grubej rury na rozmowę o kamieniach do Ajny.
Sigil ma trochę racji co do tonu, ale sam w sobie opis tego co się czuje jest dla mnie ważniejszy niż weryfikacja zewnętrzna. jak pracuję z Ajną i mam fluoryt po oczyszczeniu, to pulsowanie w okolicy czoła jest inne niż z nowym kamieniem prosto z pudełka. może to placebo, może nie, ale efekt na medytacji jest realny.
Czy to znaczy że jak nie czuję żadnej różnicy to oczyszczanie nie zadziałało? Bo ja szczerze trzymałam swój lapis lazuli w dymie z kadzidła z dziesięć minut i potem go wąchałam, dotykałam i nie czułam żadnej spektakularnej zmiany. Zaczęłam się zastanawiać czy robię coś źle.
Bronisiu, dziesięć minut to chyba ze dwa razy za długo na jedno kadzidło, ale też nie o czas tu chodzi 🙂 Nie każdy na początku czuje tę różnicę w dłoni i to jest absolutnie normalne. część osób nigdy tego nie poczuje dotykowo i pracuje równie skutecznie z kamieniami przez samą intencję i wizualizację. nie bierz braku spektakularnego uczucia jako sygnału że coś poszło nie tak.
A można zapytać trochę z innej strony - czy jak się regularnie pracuje z jednym kamieniem przy Ajnie, to czy on się jak gdyby "dostraja" do tej pracy i wymaga rzadszego oczyszczania? Bo mam wrażenie że mój różowy kwarc przy czakrze serca jakoś inaczej się zachowuje niż na początku, ale nie wiem czy to logiczne.
Hej, właśnie czytam ten wątek od początku i mam pytanie może głupie ale nie rozumiem jednej rzeczy. 😉 Pisaliście że lapis lazuli nie lubi wody ale słyszałam że oczyszczanie pod bieżącą wodą jest najlepsze w ogóle dla kamieni. Jak więc z tym lapis? I czy fluoryt też ma jakieś przeciwskazania do wody bo chcę go kupić do pracy z trzecim okiem?
Wrzucę swoje pytanie bo nie znalazam odpwiedzi wczesniej - czy kamieni do czakry trzeciego oka nie można czyścić moonlightem (światło ksiezyca)? Bo logicznie wydaje mi sie że Ajna i księżyc to jest jakis związek ale moze sie myle. Mam ametyst i labradoryt i niewiem co z nimi robić.
Sorki że wchodzę w środek z boku ale czytam i zastanawiam sie - skąd wogole te informacje o tym ze ten kamień lubi księżyc a inny słońce? To jest gdzieś opisane w jakichś starszych tekstach czy to raczej takie współczesne ustalenia litoterapeutow? Nie podwazam, serio pytam z ciekawości bo coraz bardziej mnie to interesuje.
No właśnie to lubię w takich dyskusjach - że sie okazuje ze część tych zasad ma twarde podstawy (chemi,a fizyka) a czesc jet bardziej tradycją lub konwencją. Z lpais lazuli i woda to hyab podonbie skoro pisza że morze pekac - to pewnie kwestia struktury mineralu, nie tylko energii. :P. oby wam wyszło.
Dziękuję za tą odpowiedź Wioletka i Astrolożkaa!!! Bardzo pomogłyście. To znaczy że mój lapis na księżyc mogę wystawić bez obaw, tylko bez wody i soli, tak?! Mam jeszcze jedno pytanie - czy jak kamień leży na parapecie za szybą to też działa to wystawienie na księżyc czy musi być na zewnątrz?
