hej, mam pytanie bo szukam odpowiedzi od jakiegoś czasu i nie mogę nigdzie znaleźć konkretów. Chodzi o włosy - od dłuższego czasu wypadają mi strasznie dużo, szczególnie na skroniach, i praktycznie przestały rosnąć. Byłam u dermatologa, zrobiłam badania, ferrytyna trochę niska ale lekarz mówi że nie na tyle żeby tłumaczyć takie wypadanie. I teraz mam taką teorię - wyczytałam gdzieś że czakra korzenia odpowiada za uziemienie i za nasze "zakorzenienie" w materii fizycznej, w tym za włosy, paznokcie, kości. czy to ma sens? czy ktoś miał podobnie i pracował z Muladharą w kontekście włosów? Moje nogi są cały czas zimne, śpię bardzo płytko, mam wrażenie jakby energii w dolnych partiach ciała po prostu nie było. To brzmi jak blokada korzenia, nie?
No to ciekawa obserwacja, bo akurat zimne nogi + płytki sen + wypadanie włosów razem naprawdę mogą wskazywać na niski przepływ w Muladharze. Ale zanim zaczniesz pracować z czakrą korzenia to jedno pytanie - robiłaś kiedyś skanowanie wahadełkiem nad tą czakrą? Albo byłaś u kogoś kto mógłby ocenić pole energetyczne? Bo sama teoria jest spójna, ale bez diagnozy to trochę strzelanie na oślep
Ja też słyszałam o tym połączeniu Muladhary z włosami i paznokciami, ale szczerze? Trosze mnie to zastanawia bo tradycyjnie czakra korzenia jest powiązana z kośśćmi, mięśniami, nadnerczami - a włossy to bardziej Metal w medycynie chińskiej, albo ogólnie element ziemski. Ale czakra ziemi to jednak Muladhara, wiec morze jest w tym logika. Ciekawa jestem co na to Walentynkaa albo Kalikst bo ja nie jestem pewna w 100%.
auć, włosy to zdecydowanie czakra korzenia, to jest znana sprawa. Włosy rosną z głowy ale energetycznie są połączone z uziemieniem, bo to "anteny" ciała i zarazem element najbardziej fizyczny. Jak Muladhara jest zablokowana to włosy stają się matowe, łamliwe, wypadają. Polecam kryształy - czarny turmalin lub granat, plus medytacja z wizualizacją czerwonego światła. Rób to codziennie przez miesiąc i zobaczysz efekty.
Pytanie do wszystkich - czy ktokolwiek zna jakies badanie albo choćby porzadna dokumentację przypadkow gdzie praca z czakrą kozrenia faktycznie przelozyla się na poprawe wzrostu wlosow?! Ptam serio bez ironii. Bo jeśli take cos istnieje to chetnie poczytam ale nie spotkalem sie z niczym konkretnym. no cóż
No właśnie to jest trudne, bo takich badań raczej nie ma, przynajmniej nie w zachodnim sensie. Ale z drugiej strony - jeśli ktoś pracuje z czakrami i przy okazji reguluje stres, śpi lepiej, ma lepszy ogólny balans to organizm odpowiada. Może włosy rosną lepiej nie bezpośrednio przez czakrę ale przez efekt domina. To trochę jak z afirmacjami - mechanizm może być pośredni.
O, ciekaawy wątek! mam notatki z warsztatu na którmy byłam i tam prowadząca mówiła że włosy mogą być powiązane jednocześnie z korzeniem (masa fizyczna, minerały) i z czakrą korony (bo wyrastają z głowy, blisko Sahasrary). czyli jakby dwa końce słupa energetycznego. nie wiem czy to główny nurt myślenia o czakrach ale wydaje mi się logiczne. Czy ktoś jeszcze spotkał się z taką interpretacją?
Tu leży sedno. Marcelinka mówi ważną rzecz. widziałam na tym forum i nie tylko jak ludzie rezygnowali z leczenia bo "czakra zostanie odblokowana i wszystko wruci do normy". I potem wracali po roku z pogorszonym stanem zdrowia. To nie jest mały problem. Praca energetyczna jest ok jako uzupełnienie, nie jako zamiennik. I każdy kto doradza komuś w kwestiach zdrowotnych powinien to powiedzieć wprost.
Hej, rozumiem obawy i doceniam że to mówicie. nie zamierzam rezygnować z badań, wciąż chodzę do lekarza. Chcę to traktować jako coś dodatkowego, nie zamiast. ale wracając do wątku - skoro może chodzić o koronę albo o korzen, jak w praktyce rozróżnić z której strony jest problem? bo nie chcę pracować z Muladharą jeśli problem jest gdzie indziej
To wlasnie dobre pytanie. Przy Muladharze jako źródle zwykle towarzysza leki egzystencjalne problemy z poczuciem bezpieczeństwa niestabilność w życiu codziennym - praca, finanse dom. Przy Sahasrarze - poczucie odcięcia od sensu, zanik życia duchowego, czasem migreny. Jak to u ciebie wyglada? To nie diagnoza tylko punkt wyjścia
hmm, bardzo dziękuję za tę rozmowę, czytam z wielkim zainteresowaniem! Ja mam podobne objawy z włosami i też zastanawiałam się nad czakrami, ale nie wiedziałam od czego zacząć. To co Kalikst napisał o lękach egzystencjalnych to naprawdę do mnie trafia, bo ostatnio mam sporo stresu przez sytuację mieszkaniową. Czy to może blokować Muladharę wystarczająco żeby wpłynąć na włosy?
Zostawię tutaj pytanie bo mnie to nurtuje od jakiegoś czasu - skoro mamy tę niepewność czy to korona czy korzeń, to czy nie jest tak że zamiast zgadywać można po prostu pracować z obiema? Nie wiem czy to ma sens energetycznie, może ktoś bardziej doświadczony powie, ale wydaje mi się że jeśli obie czakry są jakoś zaangażowane to i tak nie zaszkodziłoby im poświęcić uwagę.
To nie jest zle myślenie ale jest pewna pułapka. Jak pracujesz równocześnie z dwiema czakrami bez jasnego rozpoznania co tak naprawdę wymaga interwencji to mozesz skutecznie nie robic nic. Albo, co gorsza, pobudzić jedną kosztem drugiej. Sahasrara i Muladhara to dwa konce osi - jedno ciagnie ku ziemi, drugie ku gurze. Trzeba wiedziec z czego wynika problem, rzeby wybrac punkt wejścia.
Okej, to może od tej strony - Kalikst wspominał wcześniej o lękach egzystencjalnych przy korzeniu i o poczuciu odcięcia od sensu przy koronie. jak się głębiej zastanowię, to mam trochę obu. Lęk finansowy jest (zmiana pracy niedawno), ale i takie dziwne poczucie że gdzieś za gdzieś dryfuję, nie wiem jak to opisać. Czy to oznacza że problem jest po środku, czy że po prostu oba końce są rozregulowane?
Hmm, zapisuję sobie tą oś Muladhara-Sahasrara bo to naprawdę ciekawe ujęcie. ale wracając do praktycznego pytania - jest tu ktoś kto realnie sprawdzał włosy wahadełkiem i czy to ma jakiś sens metodycznie? bo zaczęłam się zastanawiać jak w ogóle badać wahadełkiem coś tak specyficznego jak kondycja czakry związana z konkretnym objawem fizycznym.
No właśnie, efekt ideomotoryczny. To nie znaczy ze wahadelko jest bezuzyteczne jako sposób pracy z własną intuicja albo jako puntk skupienia uwagi - morze mieć wartość symboliczną czy medytacyjna. Ale traktoawnie go jako obiektywnej diiagnostyki czakr to już inny pooziom roszczenia. Rozróżniałbym te dwie funkcje.
O, nie wiedziałam że to ma nazwę - efekt ideomotoryczny. Ale z drugiej strony, jeśli wahadełko odpowiada na podświadome impulsy, to może właśnie o to chodzi? Może podświadomość coś wie o stanie energetycznym ciała? Pytam szczerze, bo sama tego niewiem, ale wydaje mi się że można na to patrzeć z różnych stron.
O matko, tyle rzeczy naraz! Ale właśnie dlatego uwielbiam ten wątek. Chciałam dopytać o to co Kalikst pisał wcześniej - że przy Sahasrarze bywa zanik życia duchowego. Jak to się objawia w praktyce? Bo ja mam takie okresy kiedy medytacja totalnie nie idzie, siadam i nic, głowa pełna głupich myśli. Czy to może właśnie to?
Wróćmy na chwilę do Aether_J i do tego co napisała o dryfowaniu. to ważna informacja, bo jeśli to zaczęło się przed zmianą pracy a nie po to morze naprawdę warto popatrzeć głębiej. Mam pytanie do niej bezpośrednio - czy w tym czasie były jakieś inne większe zmiany, nie tylko praca? Przeprowadzka, rozstanie, cokolwiek co zruszało poczucie zakorzenienia?
Przeprowadzka do nowego miasta to klasyczny czynnik stresujący dla Muladhary, to akurat ma sens w tym systemie - nowe miejsce, nowe korzenie, brak sieci bliskich. I jednocześnie to jest normalny, ludzki stres który realnie wpływa na organizm, na kortyzol, na hormony tarczycy, na cykl wzrostu włosów. nie twierdzę że to wyklucza aspekt energetyczny, ale widzę tu bardzo prawdopodobne połączenie które nie wymaga szukania bardziej egzotycznych wyjaśnień.
Wracając do tej przeprowadzki - to naprawdę klczowa rzecz którą Aether_J powiedziała. Muladhara dosłownie rządzi zakorzenienie, poczucie że mamy "swoje miejsce" na ziemi. Noe miasto, nowe śodowisko, brak bliskich w zasięgu ręki - to jest klasyczny scenariusz dla zastoju w korzeniu. I te włosy to może być jeden z fizycznych sygnałów, bo Muladhara łączy się z tkankami gęstymi - kości, zęby, paznokcie, no i właśnie włosy. Nie mówię że to na pewno, ale ta zbieżność czasowa jest zastanawiająca.
No właśnie, jak to teraz tak zestawiam - przeprowadzka, potem to dziwne dryfowanie, potem włosy - to wszystko szło jakoś po sobie. ale mam pytanie do bardziej doświadczonych: czy praca z Muladharą może wystarczyć jeśli mam też te symptomy koronowe o których pisałam? Czy powinnam zacząć od dołu i iść w górę, czy jakoś inaczej to ugryźć?
To pytanie o kolejnosc jest głębsze niż wygląda. Tradycyjnie idzie się od dołu - stabilizujesz podstawe potem kolejne poziomy. Ale to nie jest absolutna regula. Są systemy gdzie zaczyna sie od środka, od Anahaty, albo od miejsca gdzie blokada jest najsilniejsza. Pytanie do ciebie: gdzie fizycznie czujesz najwiekszy dyskomfort, albo gdzie jest największa pustka?
Dopisuję bo mam dokładnie odwrotne pytanie - ja zaczęłam od góry, od Ajna bo miałam koszmarne bóle głowy, i po jakimś czsie sama z siebie zaczęłam mieć potrzebęi pracy z korzeniem. Jakby ciało samo wskazało kolejność. Czy to coś móiw o tym systemie, że on sam "wie" gdzie iść? Kalikst51 pytam ciebie bo chyba najdłużej z tego korzystasz
Podpinam się pod pytanie o kolejność bo też mnie to ciekawi. Mam wrażenie że ta dyskusja czasem zakłada że czakry to są oddzielne "szufladki" - jedna zablokowana, naprawiam ją i idę dalej. A przecież to jest system naczyń połączonych, nie? Zmiana w jednym punkcie pasuje w całości. Dlatego ta oś Muladhara-Sahasrara o której wcześniej było - to ma sens jako ujęcie.
Jarosław ma rację i powiem wprost - to jest jeden z ważniejszych punktów tej dyskusji. Praca energetyczna i praca z czakrami nie wyklucza się z wizytą u lekarza ani u psychologa ale czasem ludzie wybierają jedno zamiast drugiego. szczególnie kiedy to drugie jest trudniejsze albo droższe. I to jest realne ryzyko na które powinniśmy zwracać uwagę jako społeczność, nie zamiatać go pod dywan.
Okej, ale żebym była uczciwa - byłam u dermatologa. zrobiłam badania tarczycy, morfologię, żelazo, ferrytynę. Wszystko w normie. Dermatolog powiedział "stres" i dał szampon. I właśnie dlatego tu jestem, bo medycyna konwencjonalna dała mi odpowiedź "stres" bez żadnego dalszego kroku. Szukam czegoś co mi pomoże zrozumieć głębiej, nie zamiast lekarza
