Hej, mam pytanie które mnie trochę nurtuje od jakiegoś czasu. Pracuję w biurze, siedzę przy komputerze po 8 godzin dziennie i ostatnio zaczęłam bardziej świadomie pracować z czakrami - kamienie na biurku, podczas medytacji wieczorami itp. I właśnie zastanawiam sie czy do pracy z czakrami kamienie muszą być surowe, nieobrobione, czy te szlifowane też działają tak samo? Bo w sklepie kamieniarskim widziałam piękne wypolerowane kulki z ametystu i różańca i strasznie mnie ciagnelo, zeby kupić, ale koleżanka mi powiedziała ze szlifowanie "zabija energię" kamienia. Macie jakieś doświadczenia z tym?
To jest jedno z tych pytań które wraca co jakiś czas i zawsze wywołuje dyskusję 🙂 Koleżanka trochę uprościła sprawę. Szlifowanie nie "zabija" energii ale zmienia sposób jej emisji. Surowy kryształ ma specyficzną strukturę, kieruje energię bardziej punktowo, zgodnie z naturalnym układem krystaicznym. Wypolerowana kulka czy kaboszon emitują energię bardziej równomiernie, rozpraszają ją dookoła. Żadne z tego nie jest złe ani dobre, to po prostu inne zastosowanie. Do czakry konkretnej, którą chcesz celowo aktywować, surowy punkt sprawdza się lepiej. Do ogólnej atmosfery w biurze czy do noszenia przy sobie - kulka czy cabochon jest spoko.
Bogusia.2 ma rację co do zasady ale dodam jedno: forma kamienia ma znaczenie, owszem ale jeszcze bardziej liczy sie jego czystość energetyczna i intencja z jaka go uzywasz. Widzialem ludzi którzy mają full profesjonalne surowe okazy i nic z nimi nie robią, i widziałem kogoś kto nosil zwykłą wypolerowana bransoletę z turmalinu i efekty byly naprawde konkretne. Do warunków biurowych szczerze powiem - szlifowane kamienie są praktyczniejsze. Mniej sie tluka, nie mają ostrych kantów kture moga się o coś haczyć, i wyglądają "neutralnie" dla współpracowników ktorzy nie wiedza co to jest
a jak to w ogóle wygląda u was z tymi kamieniami w biurze? Tzn. pytam bo sma pracuję w open space i trochę głupio by mi było stawiać duży surowy kryształ na biurku, ludzie pytają co to jest. czy małe szlifowane kamyki nie zwracają jakoś mniejszej uwagi?
Zatrzymajmy się chwilę. To że kamień jest nieobrobiony nie znaczy automatycznie że jest bardziej "energetyczny". To jest popularny mit który krąży w środowiskach litoterapeutycznych. Kamień jest tym czym jest niezależnie od tego czy go wypolerują czy nie. Kwarc górski surowy i kwarc górski w formie kulki to nadal kwarc górski z tą samą strukturą krystaliczną. Zmienia się powierzchnia, nie wnętrze. Więc ta cała opowieść o "zabijaniu energii przez szlifowanie" to trochę przesada.
Ojej, już się zgubiłam trochę w tej dyskusji, ale to bardzo ciekawe! Chciałam zapytać - czy to znaczy że np. taki wypolerowany ametyst do Adżny będzie działał tak samo jak surowy? Bo właśnie szukam czegoś do pracy z trzecim okiem i widziałam śliczną kulkę ametystową i bardzo chciiałam ją kupić ale nie wiedziałam czy ma snes
Kulka ametystowa do Adżny jest bardzo ok, naprawdę. Kulka ma tę dodatkową zaletę że dobrze leży na czole podczas medytacji leżącej, nie odpada tak jak surowy okaz który ma nieregularny kształt. Dlatego wiele osób do pracy z czakrami podczas medytacji na plecach preferuje właśnie kulki - są wygodne w użyciu. Surowy punkt możesz trzymać w dłoni albo ustawić z daleka, skierowany wierzchołkiem w stronę ciała.
Ha, to jest świetna uwaga praktyczna! Sama się parę razy "ukłułam" suroowym kryształem podczas medytacji jak mi wypadł z ręki na twarz, haha... Kulka rzeczywiście jest wygodniejsza... Ale wracając do pytania o biuro, mam mały listwy niebieski kyanit na biurku który wygląda jak nieregularny kamyczek ze skały i nikt z kolegów w życiu by nie zgadł że to coś ezoterycznego. Kyanit pięknie wspomaga Vishuddhę co przy pracy biurowej i całodziennej komunikacji jest dla mnie bezcenne.
uff, dobra, ale pytanie do bardziej doświadczonych bo mnie to ciekawi: skoro forma ma aż tak duże znaczenie to czemu sklepy sprzedają wszystko jako "kamienie do czakr" bez żadnego rozróżnienia na surowe i obrobione? Czy to kwestia marketingu czy naprawdę wszyscy sprzedawcy nie znają różnicy? Bo widzę że nawet w ezoterycznych sklepach sprzedają i kulki i surowe i kaboszony do tych samych czakr, bez żadnego rozróżnienia.
ok ale ja mam pytanie do tej całej dyskusji, jeśli kamień szlifowany działa tak samo to czemu moje różowe kwarce kupione jako wypolerowane kulki w ogóle nie dają mi żadnego efektu przy Anahacie? serio siedzę z nimi od miesiąca i nic. a koleżanka ma surowy okaz i mówi że od razu czuje ciepło. więc może jednak jest różnica?
A mnie ciekawi jeszcze jedna rzecz, bo wróćmy do biura. Bogusia pisała że kulka emituje energię równomiernie dookoła. Czy to znaczy że kulka na biurku działa na całe otoczenie, a nie konkretnie na moją czakrę? bo jeśli tak to chyba do biura kulka jest wręcz lepsza niż surowy punkt?
ehhh, wchodzę w ten wątek bo szukam właśnie czegoś dla siebie do biura i to jest super dyskusja 🙂 Mam blokadę Manipury od jakiegoś czasu mam problemy z pewnością siebie w pracy, trawienie rozregulowane, klasyka. Czy cytryn w formie szlifowanej KULKI sprawdzi się do tej czakry przy biurku? I jeszcze - czy jeden kamień wystarczy czy warto mieć kilka?
czy cytryn w formie szlifowanej kulki sprawdzi się do Manipury w biurze? pytam bo właśnie o tym rozmawiamy i to idealnie pasuje do mojej sytuacji 🙂 chodzi mi o to żeby coś dyskretnego mieć na biurku, kulka wygląda jak ozdoba i nikt nie pyta
a jak odróżnić prawdziwy cytryn od podpalanego ametystu?? bo ja mam coś żółtego co kupiłam jako cytryn i teraz się zastanawiam czy aby na pewno
tygrysie oko do Manipury! tego się nie spodziewałam ale jak pomyślę o tym kamieniu to faktycznie, ta energia jest bardzo "słoneczna", ziemista ale i pewna siebie... Sama mam tygrysie oko i faktycznie czuję się przy nim jakoś bardziej... poważnie? nie wiem jak to inaczej opisać
ok ale wracając do pytania Romci, bo trochę nam to uciekło, chodzi o te kamienie szlifowane kontra surowe i czy forma ma znaczenie w kontekście biurowym. Bo mam wrażenie że trochę za bardzo wchodzi ta dyskusja w rozróżnianie kamieni a nie w temat
no właśnie, Sodalitka ma rację, trochę nam uciekło 🙂 chodziło mi o to że mam dylemat czy kupić surowy lazuryt do Vishuddhy bo pracuję w środowisku GDZIE muszę dużo mówić, prezentacje i tak dalej, ale surowy okaz wygląda dość... 🙂 okazale powiedzmy i zastanawiam się czy szlifowany nie będzie dyskretniejszy bez straty na działaniu
lazuryt do Vishuddhy w biurze to chyba jeden z lepszych wyborów bo po pierwsze lazuryt jest piekny i naprawdę wygląda jak ozdoba nawet w surowej formie, po drugie nawet szlifowany zachowuje ten charakterystyczny granatowy KOLOR z pirytem wiec i tak przyciąga wzrok. Nie wiem czy tutaj forma zrobi wielka różnicę.
ojej przepraszam że wchodzę, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Jeśli kamień jest na biurku a nie leży na czakrze to jak w ogóle działa? czy on musi być w KONTAKCIE z ciałem żeby cokolwiek robił?
to bardzo dobre pytanie i wiele osób się nad tym zastanawia. Kamień na biurku działa przez pole energetyczne które emituje w przestrzeni nie musi być w fizycznym kontakcie z ciałem. Natomiast jest różnica: kontakt z ciałem działa bezpośrednio i intensywniej, kamień w przestrzeni działa subtelniej ale też stale, przez cały czas pracy. Do celów biurowych ta subtelna praca przez kilka godzin dziennie i tak daje efekt.
to znaczy że ten kamień ktory mam na parapecie w domu od roku coś robi? bo kupilam go bo byl ladny i nie wiedzialam w ogoel ze to ma jakies znaczenie
oczyszczanie to podstawa i mnie też nikt nie powiedział jak kupowałam moje pierwsze kamienie, wpadłam na to sama po jakimś czasie i dopiero wtedy cokolwiek zaczęło działać. Chociaż Anusia67 pisała wcześniej że moje różowe kwarce mogą nie być "moim" kamieniem i to mnie cały czas zastanawia
dobra, mam pytanie które mnie nurtuje od początku tego wątku: skąd w ogóle wiadomo że kamień "działa"? no bo można sobie wmówić że działa, efekt placebo jest silny... Jak odróżnić że to rzeczywiście kamień a nie po prostu lepsze samopoczucie bo kupiłaś sobie ładną rzecz i jesteś z siebie zadowolona?
dobra to wracając do lazurytu i tego czy szlifowany vs surowy da różne efekty przy Vishuddsze - bo jednak to był mój główny dylemat i gdzieś nam to uciekło w tej całej dyskusji o cytryniach i podpalanych ametystach 🙂 ma ktoś konkretne doświadczenie z lazurytem w obu formach? bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią że surowy jest "żywszy", a drudzy że forma nie ma znaczenia tylko czystość intencji
to nie jest takie proste zero-jedynkowe. Surowy lazuryt ma nieregularną powierzchnię, więcej mikrospękań, więcej powierzchni stykowej z polem energetycznym - i tak, część praktyków twierdzi że to przekłada się na intensywniejsze działanie. Ale szlifowana kulka lazurytu ma coś innego - jest skondensowana, równomiernie promieniuje we wszystkich kierunkach. Do biurka, gdzie nie trzymasz kamienia bezpośrednio na gardle, kulka moim zdaniem sprawdza się lepiej właśnie dlatego że "rozchodzi się" dookoła. Surowy kawałek jest bardziej kierunkowy.
Bogusia.2 mówi sensownie o tej kulce. Sam mam surowy lazuryt i szlifowany na zmianę testowałem, i faktycznie czuje różnicę, ale nie powiedzialbym że jedna forma jest "lepsza". Po prostu inaczej... Surowy jest jakby bardziej... natarczywy? Szlifowany subtelniejszy. Na biurko w pracy to ja bym WZIAL szlifowany rzeby nie wejsc za gleboko w jakiś trans na środku otwartej przestrzeni biurowej haha
przymus mówienia przy lazurycie?? to znaczy że mówię za dużo czy co? bo ja mam problem odwrotny, właśnie chcę rzeby mi Vishuddha trochę ruszyła bo jestem straszną milczkiem i boję się zabrać głos na zebraniach, więc taki efekt byłby dla mnie super a nie problemem
