ojej to ta dyskusja się rozkręca 😀 ale wracając do mojego pierwotnego pytania bo zgubilam wątek - kupuję więc ten duet, kulkę i surowiec lazurytu. Wickuś pisał wcześniej że szlifowany lazuryt traci jakąś warstwę zewnętrzną, a Begonia że surowy bardziej przyciąga jej wzrok i przez to świadomiej pracuje. to rozumiem obydwa argumenty. ale jeszcze nikt mi nie powiedział KIEDY trzymać kamień przy czakrze gardła - tylko podczas medytacji, czy też przez cały dzien np. na sznurku?
a ja od czasu jak tu piszecie o howlicie barwionym wzięłam swoje kamienie i naprawdę jeden z nich zareagował na aceton. xD nie piszę który bo wstyd, kupiłam drogo na targu pod kościołem, myślałam że sprzedawca uczciwy. więc to nie tylko problem sklepów internetowych, w realu też można dostać podróbkę
zaufanie do kamienia - to ciekawe sformułowanie. pytanie czy kamień "wie" że jest barwiony i przez to "gorzej działa", czy to raczej ty wiesz i twoje nastawienie się zmienia. nie mówię że jedno czy drugie, ale warto se zaadć to pytanie zanim wyrzucisz
no tak ale Romcia pytała o czas noszenia i nikt nie odpowiedział! też mnie to interesuje bo mam akrynit przy sobie cały dzień i zastanawiam się czy to nie za dużo stymulacji Vishuddhy jak jest i tak jakiś problem z tą czakrą
a jak szybko powinny być efekty?? bo czytałam że po tygodniu już coś czuć ale mam swój kamień od jakiegoś czasu i nic specjalnego nie ma. może źle używam?
dwa kamienie naraz przy tej samej czakrze to niekoniecznie dobry pomysł, szczególnie dla kogoś kto zaczyna. nie dlatego ze "niebezpieczne" ale dlatego że potem nie wiesz co na co działa i nie mozesz niczego sensownie obserwować. jeden kamien, regularna praktyka, notatki z obserwacji - i tak dowiesz się więcej niż z dziesieciu kamieni naraz
haha no tak, biuro open space to nie jest idealne miejsce do wyciągania lazurytu spod bluzki 😀 kolega już raz zapytał czy to amulet przeciw złemu oku i nie wiedziałam co powiedzieć. powiedziałam że "biżuteria" i jakoś przeszło. 🙂 ale wracając - dzięki Bogusia za te 20-30 minut, spróbuję tak na początek i zobaczę jak reaguje Vishuddha. mam wrażenie że wieczór jest i tak lepszy bo w pracy mam tyle rozpraszaczy że nawet nie skupiłabym się na intencji
a właśnie - ktoś wspominał wcześniej o akrynicie i Vishuddhi. mam pytanie do bardziej doświadczonych: czy kamień gardła noszony w pracy (gdzie dużo gadasz przez telefon, dużo stresu komunikacyjnego) działa inaczej niż noszony w domu przy medytacji? bo intuicyjnie czuję że środowisko chyba ma znaczenie, ale niewiem czy to ma podstawy
ok ale wracam do tego co Bogusia pisała o miesiącach - naprawdę nie da się jakoś przyspieszyć? bo czytałam że jak medytujesz z kamieniem i śpiewasz mantry to efekt jest szybszy. a co z tymi bidżamantrami, np. HAM przy Vishuddhi? czy to faktycznie coś zmienia czy to tylko taki klimat
u mnie zawsze wychodziło lepiej gdy szeptałam niż gdy śpiewałam głośno, szczerze mówiąc. może dlatego że się mniej krępowałam i byłam bardziej skupiona. nie wiem czy to ma energetyczne uzasadnienie czy po prostu psychologiczne, ale efekt był
no i tu się zatrzymajmy chwilę - czy "działało lepiej" to mierzysz czym? subiektywnym odczuciem podczas medytacji? bo to jest coś zupełnie innego niż "blokada czakry się odblokowa". nie mówię że doświadczenie jest nieprawdziwe, ale trochę ostrożnie z takim stawianiem znaku równości
a wracając do kamieni i formy - wiem ze ten temat byi juz wczesniej, ale przez te rozmowe o mantrach zapomnialam zapytac: czy kamien w formie kulki przy medytacji lezy sie go na czakrze czy tzryma w dłoni? bo mam rubin (maly, szlifowany) i nie wiem jak z nim pracowac przy Muladhara
przy rubinie akurat forma ma mniejsze znaczenie niz przy kamieniach z trudną strukturą. rubin jest twardy (9 Mohsa), szlifowanie nie ingeruje głęboko w strukturę mineralną. surowy korzeń jest inny, bardziej "surowy" energetycznie niektórzy mówią ale szczerze - niewiem czy ktokolwiek to na prawde weryfikował poza własnym odczuciem. praktycznie: szlifowany rubin jest wygodniejszy w użyciu i nie zarysuje ci plecow jak leżysz 🙂
ach ten rubin to mi przypomniał - mam podobny problem z moim kamieniem co Sodalitka, tylko że ja mam też tę sytuację że kupiłam coś co może nie być tym czym myślałam (no, ta historia z acetonem). czy ktoś wie jak sprawdzić autentyczność rubinu bo czytałam że syntetyczne też są w sprzedaży i nie różnią się wyglądem od naturalnych
to ciekawe bo przy kamyku "zbyt idealny" akurat sugeruje syntetyczny, ale sklepy często sprzedają idealnie czysty jako zaletę i piszą "premium". kolejny przykład że marketing i litoterapia idą razem w parze niezbyt uczciwie
no i tu wracamy do punktu kóry podniosła Runika dużo wcześniej - bez podstawowej wieedzy mineralogicznej bardzo łatwo kupić nie to, płacić więcej za coś gorszego i jeszcze myśleć że się czyni "lepszą pracę energetyczną". nie musisz być geologiem ale kilka faktów o twardości i strukturze kamieni z którymi pracujesz naprawdę nie zaszkodzi
hmmm, wracając do pytania Sodalitki - szlifowany rubin ze sklepu stacjonarnego to zupełnie rozsądny wybór do Muladhary, naprawdę nie ma się czym przejmować. sklepy stacjonarne rzadziej sprzedają szkło udające rubin niż anonimowi sprzedawcy online, bo mają stały adres i reputację. a co do formy: rubin jest tak gęsty energetycznie że szlifowanie naprawdę nie "wyczyści" go z właściwości. to nie jest selenitowy słupek który musi być konkretnie ukierunkowany, to po prostu twardy minerał z intensywną częstotliwością. połóż go na Muladharze podczas leżącej medytacji albo trzymaj w lewej dłoni z intencją i po prostu obserwuj co czujesz. bez przepraszania się za format kamienia 🙂
