Siedzę nad tym pytaniem od dłuższego czasu i nie mogę dojść do żadnego sensownego wniosku sama. Chodzi mi o to, czy stres najpierw niszczy czakry, czy może to jest odwrotnie - że mamy jakiś zastój w energii i przez to przyciągamy do życia stresujące sytuacje? Bo jeśli to drugie, to praca z czakrami miałaby sens zanim w ogóle zmienię cokolwiek zewnętrznie. Ale jeśli to pierwsze, to może po prostu najpierw trzeba ogarnąć życie, a czakry same się ustabilizują? Do tego mam ten problem z wahadełkiem - sprawdzam Manipurę dwa razy z rzędu i raz dostaje ruch zgodny z ruchem wskazówek zegara, za chwilę wahadełko zatrzymuje się albo idzie w bok. Używam kwarcu górskiego. Może coś robię źle przy trzymaniu, ale trzymam zawsze tak samo. Ktoś miał coś takiego?
To pytanie o kolejność to klasyczny dylemat i powiem szczerze - obie odpowiedzi są poprawne jednocześnie, bo to działa w obie strony. Ale zanim wejdziemy głębiej w teorię, powiedz mi więcej o tym wahadełku. Jak długo pracujesz z nim z tą konkretną czakrą? I czy robisz to u siebie, czy prosisz kogoś o zbadanie ciebie?
Też właśnie zaczynam z wahadełkiem i od razu mam pytanie - czy w ogóle można badać własne czakry samemu wahadełkiem? Słyszałam, że to może dawać przekłamane wyniki bo niby własne emocje wpływają na ruch. Ale jak inaczej to sprawdzić jeśli nie ma się bioenergoterapeuty w pobliżu?
Kwarcowy to w ogóle nie jest najlepszy wybór do skanowania czakr, według mnie. Do Manipury lepiej sprawdza się coś cieplejszego energetycznie, jak cytryn albo tygrysie oko. Kwarcowy jest neutralny i przez to często daje takie niejednoznaczne sygnały - bo tak jakby nie ma z czym współpracować. Znam to z własnego doświadczenia.
Wracając do głównego pytania, które mnie bardziej interesuje niż wahadełko - ta kwestia kolejności stres-czakry to chyba nie jest pytanie, które ma jedną odpowiedź. To raczej pętla sprzężenia zwrotnego. Zastój w Manipurze na przykład obniża poczucie kontroli i sprawczości, a człowiek bez poczucia sprawczości wpada w więcej stresujących sytuacji, które dalej blokują Manipurę. Jak chcesz to rozdzielić?
logiczne pytanie. Moja intuicja mówi, że prościej zacząć od strony ciała i środowiska - czyli redukować stres zewnętrznie, bo to jest bardziej uchwytne. Praca energetyczna może iść równolegle, ale opieranie się tylko na czakrach kiedy życie jest w chaosie to trochę jak malowanie ściany podczas gdy dach przecieka.
Z tym przeciekającym dachem to może i celne porównanie, ale jest jeden problem z tą logiką - są sytuacje, kiedy człowiek nie może po prostu 'ogarnąć zewnętrznie', bo blokada energetyczna sprawia, że nawet nie widzi wyjścia. Znam osoby, które dopiero po pracy z Anahata zaczęły w ogóle móc prosić o pomoc w trudnej sytuacji. Samo 'pracuj nad życiem' czasem jest niemożliwe bez wcześniejszej pracy energetycznej.
Ale czy to nie jest taki argument, którym można uzasadnić wszystko? Że czakry blokują, więc nie możesz działać, więc musisz najpierw czakry? Trochę jak mówienie, że nie możesz zacząć ćwiczyć bo jesteś w złej formie.
Ja podchodziłam do tego właśnie przez afirmacje i ciekawe jest to, że afirmacje na pewność siebie zaczęły działać dopiero gdy zaczęłam równocześnie robić cokolwiek z Manipurą. Sama afirmacja 'jestem silna i spokojna' wypowiadana przy zablokowanym splocie słonecznym brzmiała dla mnie samej fałszywie i ciało to czuło. Nie wiem czy to dowód na coś, ale jest w tym dla mnie jakaś logika.
A jak w ogóle rozróżnić, że Manipura jest zablokowana od tego, że jest nadaktywna? Bo u mnie objawy takie jak problemy z trawieniem i ciągłe napięcie w żołądku mogą być i jednym i drugim chyba, prawda? Nie rozumiem jak to odczytać.
A czy to możliwe, że czakra jest jednocześnie zablokowana w jednym miejscu i nadaktywna w innym? Bo czytałam gdzieś, że zablokowana Muladhara może powodować nadczynność Manipury, jakby energia się kumulowała tam gdzie nie może przejść. Nie wiem czy to ma sens energetycznie.
To wsystko brdzo ciekawe ale ja mam pytanko praktyczne - skoro wahadełko daje sorzeczne sygnały to może trzeba je najpier naładować albo wyczyścić? Bo ja swoje zawsze kładę na ametyst na noc i potem działa lepiej. Może problem nie jest w czakrach ani w skupieniu tylko w wahadle?
Wróćmy na chwilę do głównego pytania, bo trochę odpłynęłyśmy. Mnie bardziej interesuje to co mówiła Glozka56 o wzorcach. Bo jeśli stres jest skutkiem blokady, to skąd się wzięła ta pierwotna blokada? Musiał ją kiedyś wywołać jakiś stres albo uraz, nie? To i tak wraca do pytania co było pierwsze.
Bo jeśli stres jest skutkiem blokady, to skąd się wzięła ta pierwotna blokada? Musiał ją kiedyś wywołać jakiś stres albo uraz, nie? To i tak kończy się pytaniem o jajko i kurę. Ale może to nie jest pytanie, na które trzeba znaleźć odpowiedź, żeby zacząć pracować?
A jak objawów jest kilka naraz i wszystkie są równie uciążliwe? Bo u mnie napięcie w żołądku i problem z wyrażaniem się w pracy i jeszcze ten lęk w klatce piersiowej wieczorami. To trzy różne czakry jednocześnie, nie?
to zależy jak na to patrzysz. Możliwe, że to trzy osobne kwestie, ale możliwe też, że rdzeń jest gdzieś w jednym miejscu, a reszta to konsekwencje. Lęk wieczorami plus napięcie w żołądku plus problem z wyrażaniem się - to może być jeden wzorzec, który przejawia się w kilku czakrach równocześnie. Pytanie - co pojawia się najpierw wieczorami, ten lęk w klatce czy coś wcześniej?
no właśnie - to dużo mówi. Jeśli sekwencja zaczyna się od myśli, potem Manipura, potem Anahata, to punkt wejścia jest raczej w splocie słonecznym. Gardło pewnie też jest w to wciągnięte, bo nie wyrażasz tego w pracy, więc energia nie ma ujścia i idzie w dół.
U mnie było podobnie z tą sekwencją i dopiero jak zaczęłam ją śledzić, zobaczyłam, że to nie jest chaos - to jest powtarzający się schemat. Ale zajęło mi trochę czasu, żeby w ogóle się zatrzymać i obserwować zamiast tylko odczuwać.
A wracając do tego co pisał Igorek93 o Manipurze - czyli jeśli energia idzie z Manipury do Anahanty, to jak to fizycznie odczuć? Czy to jest ten ucisk w klatce, o którym pisze Bluszczyk, czy coś innego?
Czytam to i zastanawiam się - czy to możliwe, że samo nazywanie tych odczuć, przypisywanie ich do konkretnych czakr, zmienia coś w tym, jak je przeżywamy? Jakby samo świadomość 'to jest Manipura' miała jakieś działanie?
Ta dyskusja o tym, czy to 'naprawdę' energia, trochę odciąga od pytania, z którym przyszła Bluszczyk. Czy wahadełko daje sprzeczne wyniki bo jest problem z operatorem, czy z samym stanem czakry - to jest osobna kwestia od filozofii.
Ja mam pytanko bo trochę zgubiłam wątek - Bluszczyk, próbowałaś już od tego czasu testować wahadło znowu? Zmieniło się coś czy dalej te sprzecze wyniki?
obrót w lewo to dla ciebie oznacza blokadę czy nadczynność? Pytam, bo różne szkoły stosują różne konwencje i warto wiedzieć, z której korzystasz.
jest kilka podejść - niektórzy stosują akurat odwrotnie, inni w ogóle patrzą na amplitudę, a nie kierunek, jeszcze inni na kształt owalu. Problem w tym, że jeśli mieszasz konwencje z różnych źródeł, wyniki stają się nieczytelne. Powiedz mi - ta książka była jedynym źródłem, z którego pracowałaś, czy łączyłaś kilka?
No właśnie chyba łączyłam, bo poza książką oglądałam jeszcze jakieś filmiki na YouTubie i tam było inaczej tłumaczone. Może to jest właśnie ten problem ze sprzecznymi wynikami, o którym pisałam na początku?
To brzmi jak bardzo prawdopodobne wyjaśnienie. Wahadełko działa przez ideomotorykę - drobne, nieświadome ruchy rąk. Jeśli masz w głowie dwie sprzeczne konwencje, twoje podświadome oczekiwania mogą się kłócić i właśnie to wychodzi w ruchach wahadła. To nie jest 'problem z tobą' w sensie pejoratywnym - to po prostu brak jednego, spójnego systemu.
A czy to nie oznacza, że wahadło jest po prostu bardziej uczciwe niż myślimy - nie kłamie, tylko pokazuje dokładnie tyle, ile wiemy sami o sobie? W sensie, jeśli mamy chaos w głowie, wychodzi chaos na wahadle?
