Chciałam zapytać o coś, co mnie trapi już od jakiegoś czasu i nie wiem, czy jestem jedyną osobą, która łączy te dwie rzeczy. Mam problemy z płodnością - lekarze mówią, że wszystko jest w porządku, badania wychodzą dobrze, a mimo to od ponad roku nic. Zaczęłam się zastanawiać, czy to może mieć związek z czakrą sakralną. Swadhisthana odpowiada przecież za płodność, seksualność, twórczość... Mam wrażenie, że coś tam jest zablokowane, bo od jakiegoś czasu nie czuję w tym obszarze żadnego przepływu. Jak w ogóle rozpoznać, czy to blokada tej czakry, czy może czegoś innego? I drugie pytanie - czy ktoś słyszał o przypadkach, gdzie praca z czakrą sakralną naprawdę coś zmieniła przy takich problemach? Nie mówię, że rezygnuję z medycyny, chodzę na wizyty, ale chcę działać na kilku poziomach jednocześnie.
To bardzo częste pytanie i rozumiem, skąd się bierze. Swadhisthana rzeczywiście jest czakrą, która w tradycji energetycznej wiąże się z wodą, emocjami, płynnością - i tak, z płodnością w szerokim sensie. Ale zanim cokolwiek powiem o metodach, chciałabym zapytać: co konkretnie czujesz w tym obszarze? Masz jakieś fizyczne odczucia, napięcie, zimno, jakąś pustkę może? I czy coś się zmieniło emocjonalnie w ostatnim czasie - blokada Swadhisthany często idzie w parze z trudnościami w wyrażaniu emocji albo poczuciem winy związanym z seksualnością.
Moim zdaniem najszybciej to sprawdzić wahadełkiem. Nad czakrą sakralną powinno obracać się zgodnie z ruchem wskazówek zegara i w miarę dużą amplitudą - jeśli wahadło ledwo drga albo chodzi elipsą, to masz odpowiedź. Ja bym zaczął od diagnozy, a potem dopiero rozmawiał o przyczynach. Kamień do Swadhisthany to karneol albo pomarańczowy kalcyt - można go kłaść na brzuchu podczas medytacji.
Napięcie w biodrach to bardzo charakterystyczny sygnał. W pracy z energią często obserwuję, że właśnie miednica i biodra 'przechowują' stare emocje - szczególnie żal i właśnie to, o czym piszesz, czyli odroczone rozczarowanie. Swadhisthana lubi wodę i ruch, a chroniczne napięcie mięśniowe w tym obszarze to często znak, że coś zostało zamrożone. Mam pytanie do Ciebie - czy kiedyś próbowałaś jakiejkolwiek pracy z ciałem? Nie medytacji, ale czegoś fizycznego - taniec, joga bioder, cokolwiek ukierunkowanego na ten obszar?
Muszę powiedzieć, że podchodzę do tematu sceptycznie, bo sama zmagałam się z podobną sytuacją i dużo szukałam... Ale to z napięciem w biodrach to ciekawe, bo faktycznie yin joga robiła mi niesamowitą różnicę psychicznie. Nie wiem, czy to czakry, czy po prostu rozluźnienie mięśni i nerwów, ale efekt był. Ciekawa jestem, czy ktoś tu ma jakieś konkretne doświadczenia łączące pracę z Swadhisthaną i zmiany w obszarze płodności, bo słyszałam różne opinie - jedni mówią, że energia to energia, inni, że to czysto psychosomatyczne.
Wahadełkiem próbowałam, ale nie za bardzo wiem, czy robię to dobrze. Nad biodrem (zakładam, że tam mniej więcej jest Swadhisthana?) wahadło chodziło mi w bardzo małym kółku, prawie stało w miejscu. Nad sercem chodziło zdecydowanie szerzej. Czy to znaczy, że sakralna jest przymknięta? I jak wy kalibrujecie wahadło - pytacie je o 'tak' i 'nie' najpierw?
Dokładnie tak, najpierw kalibracja. Zadajesz pytanie, na które znasz odpowiedź twierdzącą, i obserwujesz ruch - u większości ludzi 'tak' to obrót zgodny z ruchem wskazówek zegara, ale nie zawsze, wahadło jest indywidualne. Małe, prawie nieruchome kółko nad Swadhisthaną to klasyczny objaw przymkniętej czakry. Powiem ci szczerze, że to brzmi jak zastój, nie nadczynność.
Zgadzam się co do metody kalibracji, ale chcę dodać zastrzeżenie - wahadło potrafi pokazywać różne rzeczy w zależności od stanu osoby, która trzyma. Jeśli jesteś zestresowana albo bardzo skupiona na wyniku, możesz nieświadomie wpływać na ruch. Nie mówię, że wynik jest nieważny, ale sugerowałabym powtórzyć pomiar kilka razy w różnych momentach dnia. A co do samej Swadhisthany - powiedz mi, czy poza biodrami i emocjami masz jeszcze coś z układu moczowego, hormonalnego? To też jej obszar.
Czytam ten wątek z uwagą. Chcę zauważyć jedną rzecz, bo mam wrażenie, że rozmowa idzie trochę zbyt prosto w kierunku 'masz zablokowaną sakralną, weź karneol'. Problemy z płodnością przy prawidłowych wynikach badań to bardzo złożona sprawa i często korona tego problemu leży zupełnie gdzie indziej energetycznie. Masz zablokowaną sakralną? Może. Ale czy sprawdzałaś, jak wygląda Muladhara? Lęk o bezpieczeństwo, poczucie braku gruntu - to też wpływa na Swadhisthaną, bo czakry nie działają w izolacji.
Hej, wchodzę do dyskusji bo moja partnerka ma podobną sytuację. Jedno mnie zastanawia - czy to ma w ogóle sens pracować z czakrami, skoro medycyna mówi, że wszystko jest ok? Bo z jednej strony lekarze mówią 'nie wiemy', z drugiej ezoteryka mówi 'blokada'. Gdzie tu jest prawda? Nie chcę żeby partnerka traciła czas na coś, co nie działa.
Zgadzam się z Leontyna, choć mówię to jako osoba sceptyczna. Sama miałam etap, gdzie skupiłam się tylko na medycynie i byłam tak napięta emocjonalnie, że chyba sama sobie nie pomagałam. Praca z relaksacją, nawet jeśli ktoś nazwie to 'pracą z czakrami', może po prostu obniżyć kortyzol. Efekt fizjologiczny, tylko inaczej opisywany.
No właśnie, Drozdzia to dobrze ujęła. Mam wrażenie, że połowa tych 'odblokowań' to po prostu efekt relaksacji i zmiany nastawienia. Nie mówię złośliwie, mówię poważnie. Czy ktoś tu miał realne, namacalne doświadczenie z pracą z Swadhisthaną, po którym coś się naprawdę zmieniło? Interesuje mnie konkret, nie teoria.
Wchodzę bo mam pytanie trochę z boku - ktoś wspomniał o wahadełku i mam właśnie pytanie które trochę odchodzi od tematu, ale się wiąże. Czy wahadło, którego używacie do diagnostyki czakr, wymaga czyszczenia? Bo używam swojego od dłuższego czasu i zastanawiam się, czy nie wchłonęło już za dużo różnych energii przy skanowaniu innych osób.
Wracając do głównego wątku, bo zaczęło schodzić w bok - chcę powiedzieć, że to, co napisała Felicja o Muldharze, naprawdę mnie zastanowiło. Czy jest jakaś kolejność w pracy z czakrami? Czyli czy warto najpierw zadbać o podstawę, a potem wchodzić w sakralną? Bo intuicyjnie wydaje mi się, że tak, ale nie wiem, czy to ma sens w praktyce.
Wracając do pytania o kolejność - czy ktoś może mi to rozwinąć? Bo Felicja wspomniała o Muldharze jako podstawie, Nikodem mówił o sakralnej, a ja teraz nie wiem, czy próbować pracować z obiema jednocześnie, czy to nie ma sensu.
To dobre pytanie i cieszę się, że do tego wracasz. Generalnie w wielu podejściach mówi się, że praca idzie od dołu - najpierw uziemienie, poczucie bezpieczeństwa, stabilność. Jeśli Muladhara jest rozkręcona lękiem, to energia w Swadhisthanie też będzie miała problem z płynięciem. Ale nie jest to twarda reguła, to bardziej... wskazówka. Co czujesz, kiedy skupiasz uwagę na okolicach kości ogonowej versus bioder?
Zgodzę się z Felicją co do zasady, ale powiem z własnego doświadczenia - u mnie praca równoległa sprawdziła się lepiej niż sekwencyjna. Robiłem medytacje, które prowadziły energię od korzenia w górę, nie skupiając się na jednej czakrze. Mantra LAM na Muladharę, potem VAM na sakralną, kilka oddechów przy każdej. Efekt był inny niż kiedy siedziałem tylko nad jedną.
Właśnie - ja tej wprawy nie mam i to mnie trochę frustruje. Niby siedzę, skupiam się, ale nie wiem czy to, co czuję, to faktycznie energia czy po prostu własne myśli. Jak w ogóle nauczyć się odróżniać te odczucia od wyobraźni?
To pytanie zadaje sobie prawie każda osoba, która zaczyna tę pracę. I nie ma na nie prostej odpowiedzi, bo linia między odczuciem a projekcją umysłu jest naprawdę cienka. Z mojej praktyki wynika, że najbardziej wiarygodne są te sygnały z ciała, które pojawiają się zanim zdążysz pomyśleć - nagłe ciepło, mimowolny oddech, napięcie w konkretnym miejscu. Co u ciebie dzieje się fizycznie podczas takich prób skupienia?
Ja mam podobnie jak Romcia - bardzo trudno mi odróżnić 'czuję' od 'myślę, że powinam czuć'. Leontyna, czy to w ogóle da się przepracować samodzielnie, czy to jest coś, gdzie koniecznie potrzeba kogoś z zewnątrz do weryfikacji?
Nawiążę do tego z innej strony - sama prowadzę dziennik snów i zaczęłam go połączyć z notatkami po medytacjach. Śniły mi się obrazy z wodą w momencie, gdy świadomie pracowałam z Swadhisthaną. Nie wiem, czy to zbieżność, ale powtarzało się kilkukrotnie. Romcia, czy masz jakieś sny powiązane tematycznie z tym, przez co przechodzisz?
Hej, wchodzę znów - słuchajcie, rozumiem, że te odczucia są dla was realne. Ale mam takie podstawowe pytanie do Leontyny albo Klimci: czy jest jakakolwiek metoda diagnostyki czakr, która daje powtarzalne wyniki, czyli że dwie osoby zbadają tę samą czakrę i wyjdzie im to samo? Bo ze wszystkiego co czytam wynika, że każda metoda jest bardzo subiektywna.
Obie rzeczy naraz, szczerze. Ale jeśli mam wybrać, to bardziej 'coś jest ze mną nie tak'. Jakby ta sytuacja była dowodem na jakiś mój defekt. To brzmi okropnie, jak to piszę wprost.
A woda? Czytałam, że niektóre kamienie można trzymać pod bieżącą wodą i to też czyści. Czy karneol jest wodoodporny? Pytam bo mam kilka kamieni i trochę się gubię w tych regułach, co można moczyć, a czego nie.
Dobra, to zapamiętam ten seleniet - nie moczyć. Ale wracam do pytania, które chyba gdzieś utknęło: Romcia, wspomniałaś o snach z dziećmi i że po przebudzeniu jest przykro. Czy ten ból po takim śnie bardziej siedzi w klatce piersiowej, czy raczej gdzieś niżej, w brzuchu? Pytam, bo zastanawiam się, czy to bardziej Swadhisthana czy już Anahata reaguje.
To co opisujesz - napięcie w podbrzuszu po takim śnie - jest dla mnie sygnałem, że Swadhisthana próbuje coś przepracować w nocy, kiedy kontrola umysłu jest mniejsza. Nie mówię, że tak jest na pewno, bo nie znam reszty twojego obrazu. Ale mam do ciebie pytanie: czy te sny pojawiają się częściej po tym, jak świadomie pracujesz z tą czakrą, czy raczej bez związku z jakąkolwiek pracą energetyczną?
To bardzo trafna intuicja. Uwaga jest formą energii i faktycznie - sam akt skupienia się na czakrze, nawet bez formalnej medytacji, może zacząć poruszać to, co stało. Dlatego zresztą niektórzy terapeuci odradzają głęboką pracę z Swadhisthaną osobom, które są właśnie w intensywnym procesie emocjonalnym, bez odpowiedniego wsparcia. Romcia, mam pytanie z zupełnie innej strony: czy leczysz się jednocześnie konwencjonalnie? Pytam, bo rozumienie tej sytuacji tylko przez pryzmat czakr, z pominięciem tego, co dzieje się w ciele fizycznym, byłoby niepełne.
