Wtrącę się bo mam podobne pytanie. Skoro Simma mówi że wahadełko mierzy pole a nie nastrój, to jak w ogóle odróżnić zakłócenie od mojej własnej ręki? Ja próbowałam kilka razy i za każdym razem mam wrażenie że sama kręcę tym wahadłem bez świadomości. Jak to sprawdzić?
Przy takim poziomie napięcia jak opisuje Damianek, ja bym w ogóle odłożyła wahadełko na bok i zaczęła od uziemienia. Serio. Kiedy byłam w podobnym stanie, wahadełko mi dobrze działało dopiero po kilku tygodniach regularnego chodzenia boso i ćwiczeń z oddechem. Jakby pole najpierw musi się trochę ustabilizować.
To co mówi Teodozja jest bardzo bliskie mojemu doświadczeniu. Czy to znaczy że wahadełko w ogóle nie ma sensu przy diagnostyce snu, skoro do jego używania potrzeba stabilności, a ta stabilność jest celem który chcemy osiągnąć? To trochę błędne koło.
Tylko że obserwacja objawów jest bardzo subiektywna i łatwo się okłamać. Wahadełko przynajmniej daje jakiś zewnętrzny punkt odniesienia. Poza tym numerologia daty urodzenia może wskazać predyspozycje do blokad konkretnych czakr, czego samo obserwowanie nie powie.
Gubiłam się trochę w tej rozmowie o wahadełku i chciałam wrócić do tego co mówiła Teodozja o śnie na powierzchni wody. Bo to jest dokładnie to co czuję. Śpię tyle godzin co trzeba, a rano jestem jakby bardziej zmęczona niż wieczorem. Czy to jest ten znak że Muladhara nie daje ciału tej stabilności do głębokiego odpoczynku?
Budzenie z tęsknotą bez pamiętania snu to coś co też miałam i u mnie to było właśnie Anahata. Nie blokada całkowita, raczej taki застой, przepływ zacięty w miejscu. Pracowałam z kolorem zielonym, wizualizacją i wyszło po kilku tygodniach. Choć przyznam że piasowałam na sobie metodą prób i błędów, nie jestem pewna czy to była jedyna przyczyna.
Słuchajcie, tyle się tutaj dzieje w tej rozmowie że chcę się upewnić czy dobrze rozumiem. Mamy więc wahadełko które wymaga stabilności żeby działać, Muladharę która musi być stabilna żeby sen był głęboki, i Anahata która może dawać te emocjonalne przebudzenia. Czy to znaczy że przy problemach ze snem prawie zawsze jest zaangażowana więcej niż jedna czakra?
Słuchajcie, tyle się tutaj dzieje w tej rozmowie że chcę się upewnić czy dobrze rozumiem. Mamy więc wahadełko które wymaga stabilności żeby działać, Muladharę która musi być stabilna żeby sen był głęboki, i Anahata która może dawać te emocjonalne przebudzenia. Ale skoro wszystko zaczyna się od podstawy, to czy w ogóle ma sens sprawdzanie wyższych czakr zanim Muladhara jest w porządku? I jeszcze to pytanie o poznawanie wahadełka, bo słyszałam tę frazę kilka razy i nadal nie wiem co to znaczy w praktyce.
Dobre pytanie o kolejność. Nie powiedziałabym że wyższe czakry są nieistotne dopóki podstawa nie działa, bo blokady często są powiązane i wpływają na siebie nawzajem. Ale przy problemach ze snem i przy niestabilnym polu Muladhara jest dobrym punktem startu, bo bez niej reszta pracy jest mniej skuteczna. Co do poznawania wahadełka, możesz rozwinąć w jakim kontekście to usłyszałaś? Bo to pojęcie może oznaczać różne rzeczy w zależności od szkoły.
Chyba gdzieś czytałam że trzeba przez jakiś czas po prostu z nim siedzieć, nie stawiać pytań, tylko trzymać i obserwować. Ale nie rozumiałam czy to chodzi o coś mechanicznego, żeby przyzwyczaić rękę, czy o coś bardziej energetycznego.
To oba te aspekty naraz, jedno od drugiego nie oddzielisz. Ręka uczy się nie reagować odruchowo na własne oczekiwania, a jednocześnie ty uczysz się odróżniać subtelny impuls od swojego własnego ruchu. To trochę jak kalibracja instrumentu, ale instrumentem jesteś też ty sama, nie tylko wahadełko. Ja przez pierwsze tygodnie w ogóle nie pytałem o czakry, tylko zadawałem pytania na które znałem odpowiedź i obserwowałem co wahadełko robi.
Właśnie, bo mnie też ciekawi co Damianek do tej pory robił. Bo jeśli nic konkretnego z uziemieniem, to naprawdę bym zaczęła od najprostszych rzeczy. U mnie to był dosłownie spacer boso po trawie i świadome oddychanie przed snem przez kilka minut. Śmieszne jak to brzmi ale po tygodniu różnica była zauważalna.
Ale wróćmy do tego co Aniela pytała, bo wątek Anahata się urwał. Czy to że się budzi się z tęsknotą bez pamiętania treści snu to jest zawsze sygnał z czakry serca, czy może to być coś innego? Bo Saturnella mówiła że u niej tak było i to była Anahata, ale zastanawiam się czy nie można tego przypisać też Ajnie, skoro to trzecie oko przetwarza obrazy w snach?
A jak w takim razie odróżnić sygnał z Anahaty od zwykłej fizjologii snu? Bo nie znam się na tym wystarczająco żeby to rozgraniczyć, a nie chcę diagnozować u siebie blokady serca jeśli to jest coś zupełnie innego.
Ciekawe bo u mnie było coś podobnego i bioenergoterapeuta mówiła że to klasyczna Anahata w trybie obronnym, czyli taka która się jakby zamknęła żeby się chronić, a nie blokada z zewnątrz. Czy to jest inna kategoria? Ona to nazywała inaczej niż blokada.
Ale to co opisuje Felicytka z bioenergoterapeuta jest o tyle ciekawe, że potwierdza że zewnętrzna diagnostyka czasem widzi więcej niż własna obserwacja. I tu wracam do tego co mówiłam wcześniej, że sam ogląd objawów to za mało. Chociaż wiem że Gituska się z tym nie zgadzała.
Czekajcie, bo to co mówi Felicytka nagle mi coś przypomina. Ja też chyba mam to rozdzielenie, bo u mnie ciężkość w klatce to jedna rzecz, a ten płytki sen to jakby oddzielna sprawa. Nie myślałam żeby to traktować osobno. Czy to normalne że kilka czakr naraz może powodować problemy ze snem, każda jakby z innego powodu?
Odpowiadając na pytanie Anieli, tak, to jest zupełnie normalne. Rzadko kiedy jedna czakra działa w izolacji. Często jest tak że jedna blokada pociąga za sobą kompensację w sąsiedniej. Anahata i Ajna są szczególnie powiązane w kontekście snu, bo serce trzyma emocje dnia, a trzecie oko przetwarza je w nocy. Jak jedno jest przeciążone, drugie też nie może normalnie pracować.
A jak to odczucie braku gruntu odróżnić od zwykłego lęku? Bo ja mam lęki i nigdy nie wiedziałam czy to jest kwestia Muladhary czy po prostu nerwicy czy czegoś. Nie chcę wszystkiego wrzucać do jednego worka.
Napięcie w nogach to jeden z sygnałów który ja zawsze łączę z korzeniową. I to że wieczorami się nasila, to też ma sens, bo Muladhara przez cały dzień gromadzi to co niesprocesowane i przed snem to sie uwalnia albo właśnie blokuje odpoczynek. Mnie pomagało chodzenie boso po podłodze przed snem, dosłownie kilka minut, i mantara LAM, choc wiem że nie każdemu to odpowiada.
Odpowiem Niezapominajce zanim wątek ucieknie w technikalia, bo to ważne. Obie formy działają, ale efekt jest trochę różny. Głosowo wibracja idzie przez ciało i to dla Muladhary bywa bardziej bezpośrednie, bo ta czakra lubi fizyczny kontakt z rzeczywistością. Cicho lub w myślach to bardziej praca przez świadomość. Większość ludzi zaczyna głośno i z czasem przenosi do środka. Wróćmy też do wątku Damianki z tym brakiem gruntu, bo to jest istotne dla całej tej rozmowy o śnie.
Tak, właśnie chciałem zapytać bo Simma to dobrze podsumowała. Jeśli Muladhara jest tym punktem wyjścia, to czy praca z nią powinna poprzedzać jakąkolwiek diagnostykę wyższych czakr? Bo czytałem że bez podstawy wyższe nie mają się na czym oprzeć i że diagnostyka może być wtedy zaburzona. Czy to prawda?
To teraz trochę się gubię. Mamy możliwą blokadę korzenia u Damianki, możliwą Anahata u mnie, Ajnę u Felicytki. Czy to nie jest za dużo zmiennych żeby wyciągnąć cokolwiek ogólnego o tym jak czakry wpływają na sen? Albo może właśnie o to chodzi, że nie ma jednej odpowiedzi?
Właśnie o to chodzi, Anielu. To że mamy tu kilka różnych źródeł u różnych osób to nie jest problem, to jest odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Sen zaburza się z różnych kierunków i nie ma jednej czakry odpowiedzialnej za wszystko. Muladhara, Anahata, Ajna, każda może być tym wąskim gardłem.
To kołowe myślenie przed snem to jest akurat bardzo charakterystyczny objaw Ajny w przeciążeniu. Kiedy miałam swoje najgorsze okresy ze snem, to właśnie ta niezdolność do zatrzymania myśli była dominująca, nie żaden fizyczny objaw. Muladhara była przy tym stabilna, a sen i tak fatalny.
A ja mam pytanie trochę z boku, bo czytam ten wątek od dawna. Mówiło się tutaj o wahadełku jako metodzie diagnostycznej. Czy ktoś mógłby wyjaśnić jak to konkretnie działa przy czakrach? Bo słyszałam że wahadło trzeba najpierw 'poznać' i nie wiem co to znaczy w praktyce.
Przepraszam że wchodzę, ale mam wątpliwość do całej tej diagnostyki wahadłem. Czy przypadkiem nie jest tak że wahadło zawsze potwierdza to w co wierzymy? Bo skoro trzymamy je my i nasze mięśnie nieświadomie nim poruszają, to czy to nie jest po prostu efekt ideomotoryczny?
