no dobra ale jak już te kilka sygnałów mam to co konkretnie robię? medytuję na Ajnę czy odwrotnie, mam ją wyciszać? bo z tego wątku wynika że aktywowanie może zaszkodzić jak jest nadaktywna. trochę to skomplikowane
hej ale to mi sie nie zgadza z czymś - Selena91 mowilas ze uziemienie uspokaja Ajne, ale Wedrowiec wczesniej pisal ze ochrona jest osobna od uziemienia. to sa dwie rozne rzeczy? bo ja sie troche pogubilam
czytam to i zaczynam rozumieć dlaczego same medytacje z Ajną mi nie pomagały. robiłam dokładnie odwrotnie - skupiałam się na niej, aktywowałam, amethyst przy głowie przy zasypianiu. to mogło nasilać problem a nie go łagodzić?
to bardzo prawdopodobne, szczerze mówiąc. Ametyst przy głowie przy zasypianiu to klasyczny błąd który widzę regularnie, bo ludzie czytają że 'ametyst wspiera Ajnę' i rozumieją to jako 'zawsze i wszędzie'. Przy czakrze już nadaktywnej to jak podlewanie rośliny która już stoi w wodzie. Przez kilka tygodni spróbuj ametyst przy łóżku zastąpić czymś uziemiającym - obsydian albo właśnie turmalin czarny - ale dalej od głowy, okolice nóg.
ojej, ja też miałam ametyst przy głowie... bo gdzieś wyczytałam że pomaga na bezsenność. to jest zła rada ogólna czy tylko w przypadku tej nadaktywności? bo nie wiem czy u mnie jest to samo co u Otylijki
no ale skąd mam wiedzieć czy moja jest nadaktywna czy przymknięta? bo jak to sprawdzić bez bioenergoterapeuty, bo nie mam teraz możliwości pójść do kogoś. wahadełko nad głową? bo wcześniej ktoś mówił że to nie jest proste dla początkujących
Ostrożnie z samodzielną diagnozą na podstawie listy objawów, naprawdę. Ból głowy i przebodźcowanie to może być napięcie mięśni, monitor, cokolwiek. Nie mówię że nie masz nic z Ajną, mówię że jeden zestaw objawów pasuje do dziesięciu różnych wyjaśnień. Obserwuj siebie dłużej, w różnych okolicznościach.
a ja chciałam zapytać o to przenoszenie stanów bo ten wątek mi się kręci w głowie. jak Otylijka opisuje że po kontakcie z trudnymi ludźmi ma potem gorszy sen, to czy to jest automatyczne przy nadaktywnej Ajnie? znaczy czy każdy kontakt zostawia ślad czy tylko z konkretnymi osobami?
Trafne pytanie i warto to rozróżnić. Z mojego doświadczenia to nie jest każdy kontakt z równą intensywnością. Osoby które same mają bardzo rozpędzone pole, silne emocje, duże pobudzenie energetyczne zostawiają wyraźniejszy ślad. Ktoś spokojny, zrównoważony, prawie nic. Do tego dochodzi kwestia czasu trwania i bliskości kontaktu. Krótka rozmowa przez telefon z kimś spokojnym to nie to samo co godzina w jednym pokoju z kimś w silnym kryzysie.
Właśnie. I warto dodać że przy nadaktywnej Ajnie ten próg czułości jest po prostu niższy. Ktoś z normalnie funkcjonującym polem może przejść przez to samo towarzystwo i nic szczególnego nie poczuć. Więc to nie jest tak że te osoby są jakoś 'niebezpieczne' same w sobie, to kwestia własnej przepuszczalności.
to jest dokładnie to słowo - przepuszczalność. tak to właśnie czuję. jakby filtr był za cienki. nie wiem jak to budować z powrotem ale już przynajmniej rozumiem co się dzieje i czemu te medytacje z Ajną nie pomagały. zaczną od Muladhary i od kamienia przy nogach, zobaczymy.
to co napisała Otylijka o tym 'za cienkim filtrze' - to jest tak trafne określenie że aż mi się coś w głowie kliknęło. ja też tak to czuję tylko nie umiałam tego nazwać. jakby wszyscy wchodzili za łatwo, bez zaproszenia prawie. i potem wieczorem mam w głowie całe towarzystwo które ze mną było, ich nastroje, ich problemy. czy to znaczy że ja też mam tę przepuszczalność z Ajną?
nie koniecznie tylko Ajna, bo to przenoszenie stanów może iść przez kilka czakr naraz. Anahata jest tu równie mocno zaangażowana - czakra serca przy empatii podbramkowej bardzo. ale jeśli do tego masz te obrazy nocne i problem z wyjściem z trybu odbioru, to tak, Ajna współpracuje w tym. rzadko bywa tak że jedna czakra 'solo'
ok ale ja dalej nie rozumiem jednej rzeczy - jeśli ta przepuszczalność działa przez Ajnę I przez serce, to od której strony w ogóle zaczynam pracę? bo jedni mówią Muladhara i uziemienie, drudzy mówią ochrona jako osobna warstwa, Selena mówi że serce też. czy jest jakaś kolejność czy to wszystko naraz??
kolejność jest i to ma znaczenie, Berberys. podstawa jest fundamentem i od niej się zaczyna, bez dyskusji - jeśli Muladhara jest niestabilna, reszta pracy z polem jest jak budowanie na piasku. Ale 'uziemienie' i 'ochrona' to nie są dwie oddzielne praktyki które robisz kolejno jeden po drugim - one się wzajemnie wspierają. uziemienie daje tobie zasoby wewnętrzne, ochrona reguluje granicę z zewnętrzem. oba jednocześnie, ale zaczęłbym od pracy z korzeniem, tak żeby była baza
dobra ale żeby nie gadać tylko teoretycznie - ktoś może powiedzieć co konkretnie ma robić osoba z tym problemem co Otylijka? bo zaglądam tu od początku i wiem już co NIE działa (ametyst przy głowie, aktywowanie Ajny), ale nie widzę prostej odpowiedzi co zamiast tego. uziemienie ok ale jak? medytacja na Muladharę? chodzenie boso? co konkretnie
Kachna mówi: nie ma jednej odpowiedzi dla każdego i dlatego nikt nie dał ci listy kroków, Runolog. ale jeśli pytasz o konkret, to przy nadaktywnej Ajnie i problemach ze snem typowy zestaw to: wieczorem coś uziemiającego fizycznie (nie medytacja siedząca, raczej spacer, kontakt z ziemią, kamień przy stopach jak obsydian albo hematyt), przed snem intencja zamknięcia pola, rano ewentualna praca z tym co przyszło w nocy. to nie magiczna lista ale od tego można zacząć
o, obsydian przy stopach! to gdzieś czytałam ale nie byłam pewna czy to nie mit. hematyt też jest na uziemienie? bo mam w domu coś co wygląda jak hematyt tylko nie jestem w stu procentach pewna czy to prawdziwy. jak rozpoznać czy kamień w ogóle działa tak jak powinien? czy to jest na wyczucie czy jest jakiś sposób
wracając do tego co pisała Otylijka na końcu - 'zacznę od Muladhary i kamienia przy nogach'. ciekawi mnie czy jest jakiś odstęp czasu który warto zachować między porzuceniem starej praktyki (ametyst przy głowie) a wprowadzeniem nowej. czy od razu można zacząć inaczej czy dać sobie kilka dni żeby pole się samo trochę ustabilizowało?
to sensowne pytanie. osobiście powiedziałabym że nie ma potrzeby czekać, zmiana kamienia nie jest jakimś energetycznym szokiem dla układu. co innego gdybyś przerywała intensywną pracę ceremonialną, tam bym dała kilka dni przerwy. tu po prostu odkładasz ametyst i nie używasz go przy zasypianiu. bez specjalnych rytuałów pożegnalnych ani niczego
hmm ale czy nie warto by było żeby ten ametyst oczyścić i odstawić z intencją? bo jak się go tak po prostu odłoży bez oczyszczenia to ten kamień może nieść dalej tę energię co nasiąkał przy głowie. przynajmniej ja tak robiłam zawsze przy zmianie praktyki i czułam że to pomaga
ok czytam i mam szczere pytanie bo jestem tu nowa w tym temacie - jak ta 'przepuszczalność' z Ajną ma się do zwykłej empatii? bo ja też po kontakcie z trudnymi ludźmi mam potem tego echo w głowie wieczorami i zawsze myślałam że po prostu jestem empatyczna i tyle. skąd wiadomo że to czakra a nie po prostu cechy osobowości?
na uziemienie medytacja z korzeniami działa, ale u osób z tym poziomem przepuszczalności o której piszecie sama wizualizacja może być za subtelna. za dużo w głowie, za aktywna Ajna, wizualizacja tylko dorzuca kolejny poziom mentalny. dlatego Kachna słusznie wskazała na fizyczny kontakt - spacer boso, trzymanie kamienia w dłoniach, kąpiel z solą - coś co angażuje ciało, nie tylko wyobraźnię
o tej kąpieli z solą to już słyszałam! moja koleżanka robi to regularnie i mówi że po takim wieczorze śpi zupełnie inaczej. ale czy to nie jest przypadkowo oczyszczenie pola ogólne, a nie stricte uziemienie? bo trochę mi się te rzeczy mieszają - uziemienie, oczyszczenie, ochrona. to są osobne etapy czy jedna czynność może robić kilka rzeczy naraz?
jedno może robić kilka rzeczy, Dzidka. sól w kąpieli - robi trochę z każdego: oczyszcza, uziemia (woda, minerały), trochę pomaga zamknąć pole jeśli masz intencję. granice tych kategorii są umowne, w praktyce się nakładają. nie komplikuj tego bardziej niż trzeba
hej, sorki że wchodzę z opóźnieniem, ale chciałam powiedzieć że te ostatnie posty o kąpieli z solą i fizycznym kontakcie to mi trafiają bardziej niż sam opis medytacji. zawsze lepiej mi szło jak robiłam coś ciałem niż wyobraźnią. spróbuję tej kąpieli wieczorowej przez jakiś czas i zobaczę co z tym snem. dam znać jak coś się zmieni. i dzięki za całą tę rozmowę, naprawdę - nie spodziewałam się że wątek pójdzie tak daleko
okej ale mam pytanie bo troche sie zgubilem w tym wątku - Otylijka mówi ze kąpiel z solą jej bardziej trafia niż medytacja. to znaczy że sama kąpiel wystarczy? czy to tylko dodatek do czegoś innego? bo jak mam wybierać to wole cos co faktycznie daje efekt a nie kombinować z pięcioma rzeczami naraz
