Hej, założyłam ten temat bo mam wrażenie że coś się ze mną dzieje od jakichś może trzech tygodni i nie umiem tego opisać inaczej niż jako... strach przed tym że w ogóle istnieje coś takiego jak śmierć. Nie mówię że jestem chora ani nic, po prostu budzę się w nocy i mam takie poczucie ogromu wszechświata i tego że ja jestem w tym wszystkim takim pyłkiem, i że kiedyś mnie po prostu nie będzie. Brzmi może dziwnie ale to fizycznie boli, coś w głowie, okolice ciemienia. Czytałam że to może być czakra korony - Sahasrara? Czy ktoś miał coś takiego?
Matko kochana, tak, miałam dokładnie to samo z pół roku temu! To uczucie ogromu, jakbyś stała na krawędzi czegoś bardzo dużego i nie możesz się cofnąć. U mnie bioenergoterapeutka powiedziała że to Sahasrara która się nagle 'otworzyła za szybko' i system energetyczny nie nadąża. Ból w ciemieniu to bardzo charakterystyczna sprawa dla tej czakry. Dałaś radę spać w ogóle?
Zanim przejdziemy do diagnozowania czakry - chcę zapytać, czy to jest nowy stan, czy może te myśli o śmiertelności były u ciebie wcześniej i teraz tylko się nasiliły? Bo to dość ważne rozróżnienie. Sahasrara faktycznie odpowiada za poczucie sensu, łączność z czymś większym, transcendencję, ale jej rozregulowanie może się objawiać na dwa sposoby: albo jako odcięcie (czujesz się jak w bańce, nic nie ma znaczenia) albo właśnie jako to co tu opisujesz - nagłe 'wpadnięcie' w egzystencjalny lęk, poczucie nieskończoności bez zakotwiczenia. To drugie bywa paradoksalnie znakiem że czakra jest przeciążona, nadaktywna, nie zablokowana.
Ból ciemieniowy w nocy i nagłe otwarcie się na tematy egzystencjalne bez żadnego bodźca zewnętrznego - to wymaga spokojnego podejścia. Masz ostatnio jakieś duże zmiany w życiu? Nowe miejsce pracy, przeprowadzka, choroba kogoś bliskiego? Pytam bo Sahasrara bardzo reaguje na takie zdarzenia przełomowe, nawet jeśli na poziomie świadomym je 'ogarniasz'.
oj ja sie tak balam ze zadam głupie pytanie ale wlasnie o to chciałam pytac! Ewunia, ja miałam podobne uczucia i mi powiedziano ze to zwiazane tez z czakra trzeciego oka (Ajna) bo ona i korona sa ze soba powiazane i jak jedna sie 'budzi' to druga tez zaczyna pracowac inaczej. Czy masz tez jakies dziwne sny albo obrazy jak zamykasz oczy? Bo u mnie tak bylo i to mi pomoglo rozroznic ktora czakra jest bardziej zaangażowana 🙂
Moim zdaniem to niekoniecznie czakra korony. Strach przed śmiercią to klasyczna blokada Muladhary, czakry korzenia. To ona odpowiada za poczucie bezpieczeństwa i instynkt przetrwania. Jeśli korzeniowa jest zablokowana to właśnie masz takie lęki egzystencjalne, brak zakotwiczenia w tu i teraz. Ból głowy to może być napięcie od stresu po prostu. Nie biegajmy od razu do Sahasrary.
Tomir, OK, to akurat sensowna uwaga, ale czemu od razu zakładasz blokadę Muladhary bez żadnych objawów fizycznych z jej zakresu? Ewunia, masz jakies problemy z nogami, dolnym kręgosłupem, poczuciem bezpieczeństwa finansowego, takimi 'ziemskimi' sprawami? Bo jak nie, to korzeniowa raczej odpada jako główna sprawczyni.
Nie, z tymi rzeczami wszystko OK. Praca stabilna, mieszkanie, relacje - bez rewolucji. Drozdzia pytałaś o zmiany - hmm, właściwie nic konkretnego, chyba ze jesienią zaczęłam więcej medytować? Może to to? Kasieńka - sny mam, ale nie jakieś szczególne, raczej chaotyczne, burzliwe, trudno mi powiedzieć czy to Ajna czy nie.
Zaraz, zaraz. Medytacja bez przygotowania i zakorzenienia i nagle 'otwieranie' czakr - to brzmi znajomo i niekoniecznie dobrze. Jaką medytację robisz i skąd masz techniki? Bo jeśli ktoś ci dał prowadzone medytacje skupione na górnych czakrach bez pracy z dołem, to możesz mieć klasyczną nierównowagę. System energetyczny to nie jest coś gdzie możesz sobie wybrać jeden koniec i pociągnąć.
'Przebudzenie' - no to mamy odpowiedź na pytanie skąd to się wzięło prawdopodobnie. Nie mówię że to złe, ale takie rzeczy potrafią namieszać jeśli nie masz solidnej podstawy. Sprawdziłaś kto prowadzi te medytacje, jakie ma przygotowanie?
Ewunia, bardzo dziękuję ze napisałaś o tym bo ja sama nie wiedziałam jak to nazwać a miałam podobne stany! Mam pytanie do bardziej doswiadczonych - czy to uczucie ogromu i małości to nie może być też pozytywny znak, jakieś 'poszerzenie świadomości'? Bo ja to przezyłam jakis czas temu i z jednej strony bylo straszne, z drugiej po kilku tygodniach czułam się jakby coś sie ułożyło. Może to jest naturalny etap?
Rena, może być, ale to zależy od kontekstu. Poszerzenie świadomości które jest zdrowe zazwyczaj nie boli i nie pozbawia snu. Jeśli masz 3 tygodnie bólu głowy w ciemieniu i budzenia się w nocy - to nie jest harmonijna integracja, to jest przeciążenie systemu. Różnica jest prosta: zachwyt i spokój vs lęk i dyskomfort fizyczny. To drugie wymaga działania a nie tylko czekania że 'się ułoży'.
Słuchajcie, mam trochę inne pytanie do tej dyskusji - czy jest jakiś sposób żeby samemu sprawdzić czy to faktycznie Sahasrara? Czytałam że wahadełkiem można ale nad głową trudno trzymać i badać samemu. Jak wy to robicie?
Sorki że się wtrącam ale to mnie bardzo ciekawi - czy te metody diagnostyczne są jakoś bardziej wiarygodne jedna od drugiej? Bo raz czytam o wahadełku, raz o dłoni, raz o objawach fizycznych i nie wiem co jest bardziej 'pewne' jeśli w ogóle można tak mówić.
Korundka, konkretne pytanie. Żadna z nich nie jest 'pewna' w sensie naukowym i nie ma co udawać że jest. Natomiast z praktyki: najlepiej gdy kilka metod pokazuje to samo. Jeśli objawy fizyczne pasują do jednej czakry, wahadełko też to potwierdza i intuicyjne skanowanie daje podobny sygnał - to jest mocniejsza wskazówka niż jeden test. Sama Ewunia ma symptomy które wyraźnie wskazują na rejon korony - ból ciemienia, lęk egzystencjalny, bezsenność - to jest dość spójny obraz.
Słuchajcie, dziękuję za tę dyskusję bo naprawdę mi pomaga to poukładać. Chcę dopytać o jedno - Oskar i Drozdzia mówicie że to może być przeciążenie, a nie tylko blokada. Czy przeciążenie Sahasrary wygląda inaczej niż blokada? Bo ja myślałam że czakra albo jest zablokowana albo otwarta, a tu wychodzi że można mieć problem też przy 'otwartej'?
To bardzo dobre pytanie i dobrze ze pytasz, bo to ważna różnica. Blokada to zastój - energia nie płynie, masz uczucie odcięcia od czegokolwiek 'wyższego', brak sensu, jakby sufit nad głową. Natomiast przeciążenie albo nadczynność Sahasrary to coś innego - energia płynie, ale za dużo i za szybko, system nie nadąża. Stąd właśnie ból ciemieniowy, dezorientacja, poczucie że jesteś mała wobec ogromu rzeczywistości. To jakby otworzyć kran na maksa bez rury która by to udźwignęła.
No ale skad wiadomo ze to nadczynnosc a nie po prostu lęk w sensie psychologicznym? Pytam serio, nie złosliwie. Bo opisane objawy rownie dobrze pasuja do zwyklego epizodu depresyjnego albo kryzysu egzystencjalnego i nie widzę jak odróznić jedno od drugiego bez wizyty u lekarza.
o, to dobrze ze bylysas u lekarza! ja sie tez o to chcialam zapytac ale nie wiedzialam jak. a to co Drozdzia pisze o nadczynnosci - ja cos podobnego czytalam! ze jak Sahasrara sie otwiera zbyt szybko to moze byc wlasnie takie poczucie 'za dużo naraz'. jak to sie wtedy leczy? znaczy jak sie uspokaja te czakre?
Kasieńka, tu właśnie jest sedno. Przy nadczynności górnych czakr standardowym zaleceniem jest praca z dolnymi, przede wszystkim z Muladhara. Nie po to żeby 'zamknąć' koronę, ale żeby dać jej kotwicę. Wyobraź sobie latawiec bez sznurka, leci gdzie chce i nie wiadomo dokąd. Sznurek nie przeszkadza mu latać, on go właśnie trzyma żeby latanie miało sens.
ten obrazek z latawcem jest naprawdę piękny, Oskar. Ja sobie od razu to wyobraziłam. czy to znaczy ze Ewunia powinna teraz skupić się głównie na Muladharze a nie na koronie?
Ja miałam podobny okres i naprawdę potwierdzam że uziemienie pomaga. Dla mnie przełomem był turmalin czarny, nosiłam go przy sobie dosłownie przez kilka tygodni i te uczucia ogromu trochę zelżały. Nie zniknęły całkiem, ale stały się mniej przerażające, bardziej... do zniesienia? Ciężko opisać.
A ja mam pytanie bo troszkę zgubiłam się w tej dyskusji - mówicie o uziemieniu jako remedium, ale przecież uziemienie to typowa praca z czakrą korzenia, tak? Czy ktoś kto ma problem z Sahasrarą powinien w ogóle ignorować pracę bezpośrednio z koroną, czy jednak robić jedno i drugie?
Oba podejścia mają zwolenników i nie ma jednej odpowiedzi. Przy przeciążeniu górnych czakr ja osobiście polecam najpierw stabilizację przez dół, bez dokładania bodźców do i tak przestymulowanej Sahasrary. To nie jest na zawsze, to jest strategia na teraz. Jak człowiek ma gorączkę to najpierw ją zbijasz, potem rozmawiasz o chorobie. Analogia niedoskonała ale oddaje sens.
czytam tę dyskusję od początku i mam takie naiwne pytanie - czy to normalne że czakra korony 'otwiera się sama' od medytacji które nie były nawet na nią nakierowane? Bo Ewunia mówiła że robiła ogólne relaksacyjne a nie specjalnie na Sahasrarę. Czy takie rzeczy naprawde się zdarzają?
hej ale tu wychodzi że właściwie cokolwiek złego sie dzieje to można to tłumaczyć czakrami, a jak cokolwiek dobrego się dzieje to też czakrami. Nie mówię złośliwie ale widzę że każdy objaw da się jakoś dopasować do jakiejś czakry i to trochę podejrzane. jak można sfalsyfikować taką diagnozę?
Tomir, w zasadzie zgadzam się z tym zarzutem choć wiem że nie jest tu mile widziany. Te systemy są na tyle elastyczne że naprawdę każdy objaw można wcisnąć gdzieś. Nie mówię że praca z czakrami nie działa na zasadzie placebo albo autoperswazji, bo może działać i to nie jest mała rzecz. Ale diagnostyka jest bardzo subiektywna i to trzeba sobie powiedzieć wprost.
