Siedzę nad tym od jakiegoś czasu i chcę to jakoś poukładać, bo mi się kręci w głowie. Mam takie odczucie, że blokada Vishuddhy i ten charakterystyczny lęk przed konfrontacją to nie jest prosta zależność przyczynowo-skutkowa. Tzn. nie chodzi tylko o to, że 'masz zablokowaną gardłową, więc boisz się mówić'. Chodzi o coś głębszego - o to jak strategia unikania konfliktu staje się w pewnym momencie wbudowana w ciało energetycznie. Jakby unikanie samo w sobie drążyło kanał. Czakra gardła odpowiada za wyrażanie siebie, ok, ale też za autentyczność w relacji. Kiedy przez długi czas nie mówisz tego co myślisz w sytuacjach napięcia, to ta energia gdzieś idzie. I moje pytanie do dyskusji jest takie - gdzie idzie? Czy wraca w dół, do Manipury (której domeną jest ego i kontrola), czy jeszcze niżej? Bo u mnie wahadełko nad piątą czakrą robi bardzo mały obrót albo w ogóle staje, ale za to Manipura pokazuje nadczynność.
To ciekawe co opisujesz z tym wahadełkiem. Sam wielokrotnie widziałem ten schemat u siebie i u osób, z którymi pracowałem - Vishuddha przymknięta, Manipura na pełnych obrotach. I właśnie to 'gdzie idzie ta energia' jest kluczowe. Moim zdaniem ona nie wraca równo w dół, bo energetyczne szlaki nie działają jak rury. Ona się 'zatrzymuje' na poziomie gardła i tworzy rodzaj kompensacji w splotu słonecznego. Manipura przejmuje robotę, którą powinna wykonać piąta. Kontrola zamiast ekspresji, jeśli rozumiesz. Człowiek zaczyna manewrować relacjami, planować co powiedzieć żeby uniknąć konfliktu, zamiast po prostu mówić. To jest właśnie ta mapa energetyczna o której mówisz.
Hej, śledzę ten temat bo sama mam z tym problem od dłuższego czasu. Ale mam pytanie do tego co napisał Igorek - jak rozróżnić czy mam naprawdę nadczynną Manipurę jako kompensację, czy po prostu mam słabą piątą i tyle? Bo objawowo mogłoby to wyglądać podobnie. Ciągłe planowanie rozmów w głowie, odgrywanie scenariuszy 'a co jak powie to, to ja powiem tamto' - to brzmi jak i jedno i drugie naraz.
Zgadzam się z Igorkiem ale bym jeszcze dorzucił Anahate do tej układanki. Bo lęk przed konfrontacją bardzo często ma korzenie w czakrze serca, szczególnie jeśli wynika z lęku przed odrzuceniem, przed tym ze jak powiem co myślę to ktoś mnie nie polubi. I wtedy mamy taki trójkąt: Anahata blokuje Vishuddhę, a Manipura próbuje kontrolować sytuację żeby Anahaty chronić. Widziałem to u siebie, naprawdę.
No ale Bronek, to jest trochę na zasadzie 'wszystko jest ze wszystkim powiązane' i każdemu można wcisnąć ten sam schemat. Jak mam lęk przed konfrontacją to albo Vishuddha, albo Manipura, albo Anahata, albo wszystkie trzy razem. To już nie jest diagnostyka, to jest bingo.
Właśnie o to mi chodziło w tym temacie - o te krzyżujące się strategie, nie o jedną przyczynę. Unakitka ma rację że samo powiedzenie 'wszystko blokuje wszystko' nic nie daje, ale Bronek też ma rację że to jest system. Może warto popatrzeć na to inaczej - nie 'która czakra jest zepsuta' tylko 'gdzie ta strategia unikania weszła najgłębiej i najdawniej'. Bo to może wskazywać na różne pierwotne węzły u różnych osób.
Dla mnie ten temat jest za mało precyzyjny. 'Strategia unikania' to jest pojęcie psychologiczne, a Vishuddha to jest centrum energetyczne. Wrzucanie tych dwóch rzeczy do jednego garnka i szukanie gdzie się 'krzyżują' to trochę mieszanie konwencji. Albo pracujemy na poziomie energetycznym i wtedy mówimy o przepływie, blokadzie, diagnostyce wahadełkiem, albo analizujemy psychologiczne mechanizmy obronne - i to są różne narzędzia na różnych poziomach.
Igorek, no właśnie - 'z twojego doświadczenia'. To jest anegdota, nie dowód. Rozumiem że tak to czujesz i przeżywasz, ale nie znaczy to że mapa energetyczna 1 do 1 odpowiada mapie psychologicznej. Mogą być analogie, ale to nie to samo.
Ojej, trochę się tu zrobiło ostro 🙂 chciałam tylko zapytać do wątku głównego - czy ktoś próbował skanowania dłonią nad Vishuddhą i okolicami przy tym typie problemu? Mam na myśli czy czuć coś charakterystycznego, jakąś różnicę w porównaniu np. z Anahatą?
To o czym piszesz z tym oporem i chłodem - czy to może być też nadczynność? Bo gdzieś czytałam ze nadaktywna czakra też może dawać taki 'opór' przy skanowaniu, nie tylko niedoczynna. Trochę się gubię jak rozróżnić jedno od drugiego.
a ja mam pytanko moze glupiwe ale - czy mozna miec jednoczesnie Vishudhe zablokowana I nadaktywna Manipure i to wszystko sie objawia tym ze czlowiek mowi bardzo duzo ale o wszystkim oprocz tego co naprawde mysli? bo to by pasowalo do mojej sytuacji totalnie. dlugo gadac a nic nie powiedziec to tez blokada?
Bronek, 'blokada selektywna' to twoje własne określenie czy gdzieś jest opisane? Bo nie spotkałam się z tym terminem w żadnym źródle które znam, a brzmię jak coś co właśnie zostało wymyślone.
Wracając do pytania z początku o te energetyczne szlaki - bo chyba odbiegamy od sedna. Mnie interesuje konkretnie ten mechanizm: kiedy ktoś przez długi czas unika konfrontacji, to czy da się 'odczytać' ślad tej strategii na wahadełku albo w skanie? Tzn. czy to jest specyficzny wzorzec, czy zawsze wygląda tak samo? Pytam bo mam wrażenie że u różnych osób ta sama strategia unikania może siedzieć energetycznie w różnych miejscach.
to co Zawilec pisze brzmi logicznie. bo np. u mnie lęk przed konfrontacją wyglada tak ze uciekam dosłownie fizycznie z sytuacji, wychodzę z pokoju. i zastanawiam sie czy to nie jest bardziej Muladhara niz Vishuddha. instynkt ucieczki to chyba korzeniowa?
to co Kacperek opisuje z tym brzuchem to mi przypomina coś co czytałam o Manipurze jako 'pierwszej linii obrony' - zanim gardło zdąży cokolwiek powiedzieć, splot słoneczny już wysyła sygnał alarmowy. i to ściśnięcie w brzuchu to jest chyba właśnie ten moment gdzie system decyduje: konfrontacja czy ucieczka. czy ktoś miał podobnie?
dokładnie tak Danusia! Manipura jako bramkarz - ona decyduje czy energia w ogóle dojdzie do Vishuddhy. przy mocnej blokadzie korzeniowej masz lęk egzystencjalny, przy Manipurze masz lęk przed utratą kontroli nad sytuacją, i to jest moment w którym ucieczka wydaje się 'rozsądna'. a Vishuddha dostaje zero sygnału bo nawet nie doszło do momentu mówienia.
Bronek, ale to co opisujesz to jest po prostu układ współczulny w trybie walka-ucieczka. to ma opis fizjologiczny, nie potrzebujemy do tego czakr. nie mówię że to źle, ale warto być uczciwym co jest opisem energetycznym a co jest zwykłą biologią.
chcę wrócić do tego co pytał Kacperek o Muladharze, bo mi się wydaje że tu jest coś ważnego. to że ucieczka jest fizyczna nie musi oznaczać że to korzeniowa, ale może oznaczać że blokada Vishuddhy jest stara - jest tak głęboko zakorzeniona że ciało ma gotowy protokół zanim umysł zdąży cokolwiek przetworzyć. i wtedy ślad na wahadełku czy skanie jest po prostu rozległy, nie tylko przy piątej czakrze.
Zawilec, a jak to 'stare' zakorzenenie rozpoznać przy skanie? tzn. czy stara blokada inaczej się czuje pod dłonią niż świeża? bo nie mam zielonego pojęcia jak to rozróżnić i nigdzie nie mogłam znaleźć sensownego opisu.
hej, a wracajac do tego co Bronek pisal o tej 'selektywnej blokadzie' - Unakitka pytala czy to jego wlasny termin i nie bylo odpowiedzi. bo jezeli to jest cos wymyslonego na biezaco to troche zmienia jak rozumiec caly ten watek. ktos wie czy to jest gdzie opisane?
no dobra, przynajmniej Bronek przyznał. szanuję. to zmienia trochę moje nastawienie do tej części dyskusji - z 'wymyślone' na 'niepoświadczone ale możliwe'. to jest różnica.
przeprszam że wchodzę bo nie śledziłam od początku ale mam pytanie - czy ktoś tu próbował bidżamantry HAM specyficznie przy tym typie blokady, czyli przy lęku przed konfrontacją, nie przy ogólnej pracy z Vishuddhą? bo słyszałam że śpiewanie HAM gdy jest się spokojnym w domu to jedno, ale próba pracy z tym kiedy zbliża się faktyczna trudna rozmowa to coś innego i nie wiem czy to ma sens robić 'na żywo'
a ja mam głupie pytanie pewnie ale - czy do pracy z Vishuddhą przy tym lęku przed konfrontacją bardziej pasuje akwamaryn czy niebieski topaz? czytałam sprzeczne rzeczy i nie wiem od czego zacząć w ogóle jeśli chodzi o kamienie 🙂
Ravenna, a w jaki sposób nosisz? bo podobno przy Vishuddzie ma sens wisiorek blisko gardła a nie np. w kieszeni. i jeszcze ważne - czy kamień był czyszczony i naładowany zanim zaczęłaś? bo to podobno robi sporą różnicę. sama ostatnio zaczęłam próbować z lapis lazuli i na razie cierpliwie obserwuję, nie oczekuję cudów po tygodniu.
wracam do sedna bo rozmowa trochę odpłynęła w kamienie - co jest okej, ale chciałam zapytać konkretnie: czy ktoś z was obserwował u siebie że długotrwała strategia unikania zmieniła się w coś fizycznego? tzn. że ciało zaczęło 'pamiętać' tę strategię niezależnie od tego co głowa chciała zrobić? bo ja tak to u siebie rozumuję i zastanawiam się czy skan w takim wypadku powinien obejmować nie tylko piątą ale i całą oś od Muladhary w górę.
Zawilec, to bardzo konkretne pytanie i chyba dotykasz czegoś co rzadko się omawia wprost. u mnie było tak że po kilku latach unikania pewnych rozmów w pracy zacząłem mieć napięcia w okolicach szyi i karku które żaden masaż nie ruszał. lekarz nie znalazł nic, fizjoterapeutka mówiła że to 'napięcie mięśniowe z nieznanej przyczyny'. a potem ktoś mi powiedział żebym sprawdził Vishuddhe i wszystko nagle zaczęło mieć sens. ciało dosłownie zbudowało sobie 'zamek' w tej okolicy.
Igorek, ale jak to rozróżnić od zwykłego napięcia mięśniowego z siedzenia przy komputerze? bo ja mam sztywny kark od lat i teraz się zastanawiam czy to może być właśnie to, ale boję się przypisywać wszystkiemu znaczenie energetyczne...
