czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie że mój problem jest podobny do Otylijki, tylko trochę odwrotny. u mnie sen jest ciężki, długi, ale rano czuję się jakbym w ogóle nie spała. jakby coś 'pracowało' w nocy bez mojej zgody. czy to też może być Ajna? czy raczej coś innego?
bóle z tyłu głowy to ciekawy szczegół Konstancja. przy Ajnie to zazwyczaj okolice czoła i skroni. z tyłu to może sugerować napięcie w okolicach karku, czasem powiązane z Vishuddhą albo z napięciem w ciele a nie z samym polem. nie diagnozuję oczywiście, ale to nie jest klasyczny obraz nadaktywnej Ajny. mogłabyś założyć osobny wątek z pełnym opisem? tu trochę odchodzimy od tematu Otylijki
ej ale wracając do tego co Otylijka napisała na końcu - 'lepiej mi szło jak robiłam coś ciałem niż wyobraźnią' - to mnie zastanawia bo ja mam totalnie odwrotnie. u mnie wizualizacje działają świetnie ale jakieś ćwiczenia fizyczne albo kąpiele jakoś nie robią na mnie wrażenia. czy to znaczy że u każdego inaczej? i skąd wiedzieć co jest 'swoje'?
to jest dobre pytanie Inkantkaa i nie ma jednej odpowiedzi. typ pracy który 'trafia' to często kwestia tego jak ktoś w ogóle przetwarza doświadczenia - jedni są bardziej kinestetyczni, inni wizualni. przy nadaktywnej Ajnie wizualizacje mogą paradoksalnie pogłębiać problem bo dokładasz aktywności do już przepełnionego obszaru. to nie znaczy że są złe, ale że trzeba uważać na dawkowanie
a ja powiem że u mnie był dokładnie taki etap jak u Otylijki - ametyst przy głowie, aktywowanie Ajny, i potem zastanawiałam się czemu jest gorzej a nie lepiej. trwało to chyba ze dwa miesiące zanim ktoś mi powiedział żebym to odpuściła. szkoda że nie było wtedy takiego wątku bo bym sobie oszczędziła czasu. no ale przynajmniej teraz wiem
o właśnie to jest coś - 'przypadkowy eksperyment'. ja też chyba bym tak to robiła, odstawiać po jednej rzeczy i sprawdzać. ale skąd wiadomo ile czasu dać na każdą zmianę? jeden tydzień to dużo czy mało? bo jak odstawię kamień na trzy dni i nic się nie zmieni to nie wiem czy to nie działa czy za krótko sprawdzałam
Kachna mówi: tydzień to absolutne minimum przy kamieniachr i praktykach. ciało i pole potrzebują czasu żeby się 'przekalibrować' po zmianie. trzy dni to za mało, możesz trafić na naturalną dobrą lub złą noc i wyciągnąć błędne wnioski. i jeden warunek - w tym tygodniu nie wprowadzasz nic nowego, bo potem nie wiesz co na co zadziałało. jedna zmienna na raz, serio
ale co jeśli ktoś nie może sobie pozwolić na tydzień kiepskiego snu żeby testować? pytam bo mam pracę i jak nie śpię to jestem bezużyteczna. czy jest jakiś sposób żeby szybciej sprawdzić co działa?
a wracam jeszcze do czegoś co mnie zastanowiło w całym tym wątku - dużo się mówi o tym co robić wieczorem, ale nikt chyba nie wspomniał o tym co się dzieje w ciągu dnia. jeśli Ajna jest naprawdę przepuszczalna i przez cały dzień nasiąka energiami innych ludzi, to wieczorna kąpiel to trochę jak mycie rąk po całym dniu bez rękawiczek. czy nie lepiej pracować nad tym żeby w ciągu dnia mniej przejmować?
no to teraz mam pytanie do Dadzboga - jak się chronić w ciągu dnia? bo wiem że to brzmi naiwnie ale serio nie wiem. praca przy ludziach, kontakty, i jak mam wizualizować jakiś 'pancerz energetyczny' przy kasie w Biedronce to trochę abstrakcja
szczerość: te 'pancerze' i 'tarcze' z większości poradników to dla wielu ludzi nie działa bo jest za bardzo abstrakcyjne i za mało zakorzenione w ciele. co faktycznie pomaga przy przepuszczalności w ciągu dnia to regularne wracanie do ciała - dosłownie: poczuć stopy na podłodze, kilka głębokich oddechów do brzucha, świadomość ciężaru ciała. to nie jest mistyczne ale robi robotę. mózg przestaje się 'rozlewać' na zewnątrz
o tym 'rozlewaniu' to super to ujął Wedrowiec, tak to czuję! jak jestem zmęczona albo przytłoczona to mam dosłownie takie uczucie że granice mnie się rozmywają. i wtedy te noce są gorsze. więc to ma sens że połączenie z ciałem w dzień przekłada się na sen w nocy
dużo tu się działo kiedy mnie nie było. po kilku dniach od ostatniego posta mogę powiedzieć że kąpiel z solą wieczorem zrobiła różnicę, pierwsza noc była naprawdę spokojniejsza. nie wiem jeszcze czy to stały efekt czy przypadek, ale to jest coś. i to co Wedrowiec napisał o 'rozlewaniu się' - tak, dokładnie tak to czuję w kontakcie z pewnymi ludźmi. jakbym po nich była mniej sobą. to chyba jest właśnie ta przepuszczalność o której piszecie od początku wątku
dużo tu się działo kiedy mnie nie było. po kilku dniach od ostatniego posta mogę powiedzieć że kąpiel z solą wieczorem zrobiła różnicę, pierwsza noc była naprawdę spokojniejsza. nie wiem jeszcze czy to stały efekt czy przypadek, ale to jest coś. i to co Wedrowiec pisał o wracaniu do ciała w ciągu dnia - próbowałam, stopy na podłodze, oddech, kilka razy dziennie. może to zbieg okoliczności ale czuję się mniej 'rozlana'. zobaczymy co będzie dalej
cieszę się że coś drgnęło. ale zanotuj sobie dokładnie co robiłaś tej nocy - godzina kąpieli, temperatura wody, ile soli, co robiłaś przed tym. bo jak za tydzień nie będzie efektu to nie będziesz wiedziała co porównywać. mówię z własnego doświadczenia z notowaniem, bez tego człowiek po miesiącu nie pamięta czy to była sól morska czy kamienna i o której kładł się spać
Kachna mówi: temperatura ma znaczenie i to duże. gorąca kąpiel tuż przed snem to dla niektórych ciał sygnał pobudzenia a nie wyciszenia, nawet jeśli subiektywnie czujemy się zrelaksowane. przy nadaktywnej Ajnie szczególnie - pole jest już 'rozkręcone' i gorąca woda może to pogłębiać zamiast przytłumiać. letnia albo chłodna, przynajmniej na koniec, żeby zamknąć. to nie jest dogmat ale warto sprawdzić na sobie
ale zaraz, bo ja się gubię trochę. mamy kąpiel solną żeby oczyścić pole, mamy zimną wodę żeby uziemić, mamy sól przy łóżku, mamy kamień przy stopach a nie przy głowie. to wszystko naraz czy to są alternatywy? bo jak mam to wszystko robić jednocześnie to brzmi jak półgodzinny rytuał przed snem a nie zwykłe układanie się do snu
ja tam zawsze robiłam wszystko na raz i działało, ale przyznam że nie wiem które konkretnie robiło robotę. może Wedrowiec ma rację że lepiej testować po jednej rzeczy. choć mi się wydaje że skumulowany efekt jest silniejszy niż każda metoda osobno, no bo więcej energii idzie w jednym kierunku. ale to moje odczucie, nie mam jak tego udowodnić
wracam do czegoś co Otylijka napisała - 'czuję się mniej rozlana'. to jest bardzo precyzyjne określenie i mnie to zastanawia, bo to jest dokładnie to poczucie braku granic pola o którym Wedrowiec pisał wcześniej. ciekawi mnie czy to 'rozlanie' jest stałe czy bardziej nasilone po kontakcie z konkretnymi ludźmi albo miejscami. bo jeśli są wyzwalacze to można z tym pracować inaczej niż kiedy to jest ciągły stan
ja mam podobnie z miejscami i ludźmi ale nie byłam pewna czy to Ajna czy coś innego. skąd wiadomo że to Ajna jest tym miejscem gdzie 'wchodzi' ta energia a nie na przykład Anahata? bo relacje i ludzie to też serce, nie?
to rozróżnienie Anahaty między empatią a mediumicznością jest naprawdę użyteczne i chyba mało omawiane. ja przez długi czas myślałam że mam problem z czakrą serca bo czuję cudze emocje, a okazało się że bardziej chodzi o przepuszczalność Ajny właśnie. diagnoza u bioenergoterapeuta to wyjaśniła w pół godziny, szkoda że nie poszłam wcześniej
ile taka sesja u bioenergoterapeuta kosztuje? pytam bo mam wrażenie że połowa problemów o których tu piszemy można by szybciej rozwiązać z kimś na żywo a nie metodą prób i błędów na forum. nie umniejszam forum, ale jednak
