No ale Bogusia - skoro każdy ma swój własny kod, to jak te diagnozy mają być miarodajne? Jeśli u mnie ruch w prawo to otwarta, a u innej osoby ruch w prawo to zablokowana, to co my właściwie diagnozujemy? Brzmi jak gdybyśmy sami tworzyli znaczenia.
Okej ale wróćmy do Oksanki - ona nie ma teraz czasu na filozofię o radiestezji, ma lęki nocne. Co jej konkretnie pomogło tym którzy przez to przeszli? Jakieś ćwiczenie które można zrobić dosłownie przed snem, pięć minut?
Dziękuję Jaryla że wracasz do tematu 🙂 Właśnie, chciałabym coś praktycznego. Bogusia.2 - wspominałaś o tej wizualizacji łączącej Ajnę z Muladharą. Czy to znaczy że wyobrażam sobie jednocześnie oba obszary ciała? Jak to fizycznie robić, od czego zacząć?
Zaczyna się od Muladhary - wyobraź sobie ciepło, ciężar, kolor czerwony u podstawy kręgosłupa. Siedź lub leż, poczuj kontakt ciała z podłożem. Dopiero kiedy poczujesz że dół jest zakorzeniony - czy jako ciepło, czy jako spokój - delikatnie przenieś uwagę ku górze, ku czołu. Ale nie próbuj nic pobudzać, tylko obserwuj. Jeśli pojawi się jakakolwiek intensywność w głowie, wracaj uwagą do dołu ciała.
A czy przy takich nocnych problemach nie pomogłoby też coś fizycznego przy łóżku? Czytałam że ametyst przy łóżku działa na trzecie oko, ale teraz nie wiem czy to dobry pomysł przy nadaktywnej Ajnie. Czy to nie podbije jeszcze bardziej?
Zgadzam się z Salomeą co do kamieni, ale mam pytanie do Oksanki - jak wygląda twój wieczorny rytuał w ogóle? Bo często samo środowisko przed snem może wzmagać te stany. Czy oglądasz coś intensywnego, scrollujesz telefon do późna, masz głośno? To też wpływa na przeciążenie tego obszaru.
A ja mam pytanie może głupie - skoro telefon przed snem stymuluje to trzecie oko, to czy ludzie którzy w ogóle nie wierzą w czakry i siedzą przy telefonie też mają przez to problemy z tym obszarem energetycznym, czy to działa tylko na tych co są 'otwarci' na to?
Myślę że obaj macie rację po trochu i to jest właśnie ten problem z szukaniem jednej czakry jako winowajcy. Oksanka - czy jak się budzisz w nocy, to czujesz głównie strach, czy raczej takie natłok myśli, obrazów, jakby głowa nie mogła się zatrzymać? Bo to dość istotna różnica przy diagnozie.
Bardziej natłok myśli i obrazów. Ten strach pojawia się jakby wtórnie - jakbym się budziła już w środku jakiegoś chaotycznego procesu i dopiero wtedy zaczynała się bać. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale rzadko pamiętam co dokładnie widziałam, tylko zostaje to uczucie.
To co opisujesz - budzenie się już w środku procesu, bez wyraźnego początku - to dla mnie brzmi jak coś między Ajną a kwestią granic w ogóle. Czy masz tak w życiu, że ciężko ci się 'wyłączyć' z myślenia, nie tylko wieczorem? Bo to by sugerowało raczej chroniczny stan niż epizodyczny.
Hej, a wracając do mojego pytania bo nie dostałem do końca odpowiedzi - czy jak Bogusia mówi że to działa na wszystkich, to znaczy że każdy człowiek ma czakry niezależnie od tego czy w nie wierzy? Serio pytam, bo to zmienia całą perspektywę. Jak to działa u kogoś kto w to nie wierzy?
Jest możliwe, ale wymaga treningu żeby stało się odruchem. Na początku możesz spróbować czegoś bardzo fizycznego - połóż rękę na brzuchu i licz wydechy od dziesięciu do jednego. To kieruje uwagę w dół, do ciała, co jest właśnie tym czego potrzebuje przeciążona Ajna. U mnie to działało lepiej niż sama obserwacja oddechu, bo ciało daje jakiś kotwiczny punkt.
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie do Salomei - czy to ćwiczenie z liczeniem wydechów w dół można też robić profilaktycznie, zanim się zaśnie, nie tylko po przebudzeniu? Zastanawiam się czy to nie byłoby lepsze jako prewencja.
No dobra, ale żadne liczenie wydechów nie rozwiąże problemu jeśli przyczyna jest głębiej. Oksanka, a czy miałaś kiedyś jakieś duże zmiany w życiu w ostatnim czasie - przeprowadzka, rozstanie, utrata pracy? Bo te nocne stany często mają swój korzeń w konkretnym wydarzeniu i bez dotarcia do tego będziemy tylko zarządzać objawami.
No i to mogło być zarówno Ajna jak i Muladhara. Ziemia pod nogami - to korzeniowa. Oksanka, czy te lęki nocne zaczęły się mniej więcej w tamtym czasie?
To zmienia trochę obraz. Jeśli mamy potencjalną blokadę Muladhary jako pierwotną przyczynę i przeciążoną Ajnę jako efekt, to ta wizualizacja od podstawy do góry o której Bogusia pisała wcześniej jest chyba najbardziej uzasadniona ze wszystkiego co tu padło. Tylko Oksanka, nie rób tego od razu sama w nocy po przebudzeniu - może lepiej na początku jako ćwiczenie w ciągu dnia, w spokoju?
Dobra, to spróbuję tych sesji w dzień najpierw. Ale mam pytanie do Bogusi - jak mam 'poczuć jak te dwie czakry brzmią'? Bo to dla mnie zbyt abstrakcyjne. Czy chodzi o to żeby po prostu siedzieć i obserwować co się pojawia, czy jest jakaś konkretna technika?
To dobre pytanie i cieszę się że pytasz, bo to jest właśnie miejsce gdzie wiele osób się gubi. Nie chodzi o wymuszanie odczuć. Usiądź wygodnie, połóż ręce na kolanach, i po prostu skieruj uwagę kolejno w dół ciała - okolica podstawy kręgosłupa, potem górna część głowy. Obserwuj czy gdzieś jest napięcie, ciepło, pustka, ciężar. Cokolwiek się pojawi, to jest informacja. Nie musisz od razu rozumieć co to znaczy.
No ale zaraz, jak ktoś nigdy tego nie robił, to skąd ma wiedzieć co jest brakiem odczucia a co jest po prostu nieumiejętnością skupienia uwagi? To dwie różne rzeczy. Oksanka dopiero zaczyna z tym, może po prostu nie czuć bo nie ma wprawy, nie dlatego że czakra jest zamknięta.
A nie prościej użyć wahadełka do wstępnego testu zamiast siedzieć i próbować coś poczuć? Oksanka, masz wahadełko? Bo to dałoby szybszy obraz sytuacji niż tygodnie medytacji żeby w ogóle wyrobić sobie punkt odniesienia.
Da się samemu, ale jest trudniej bo łatwo o autosugestię. Kładziesz się na plecach, trzymasz wahadełko nad kolejną czakrą i obserwujesz ruch - obrót, kierunek, amplitudę. Problem jest taki że jak sama to robisz, twoje oczekiwania mogą wpływać na wynik. Czy ktoś z was robił samodiagnostykę wahadełkiem i ufa tym wynikom?
Może zamiast wahadełka Oksanka mogłaby spróbować skanowania dłonią? Podobno łatwiej bo odczucia są bardziej namacalne niż interpretacja ruchu wahadełka. Chociaż mnie nigdy nie wychodziło jakoś szczególnie dobrze.
Hej, wróciłem do wątku i przeczytałem te ostatnie posty. Mam takie nieortodoksyjne pytanie - czy wahadełko służy tylko do diagnozowania czakr, czy można je też używać do innych celów? Mój znajomy mówił że jego dziadek używał wahadełka do szukania wody pod ziemią. To ta sama zasada?
To co mówisz o falowaniu jest ważne - to sugeruje że nie ma tutaj bardzo głębokiej, wieloletniej blokady tylko coś bardziej reaktywnego. Trochę inne podejście wtedy. Bogusia, jak myślisz - jeśli Muladhara jest zaburzona reaktywnie a nie strukturalnie, to czy praca zaczyna się tak samo?
Latem tak, trochę. Ale nie świadomie jako ćwiczenie, po prostu chodzenie po ogrodzie. Czy to może mieć znaczenie że wtedy latem te noce były rzeczywiście trochę lepsze? Może to zbieg okoliczności, może lato w ogóle jest spokojniejsze, nie wiem jak to oddzielić.
To co piszesz o ogrodzie latem jest naprawdę ważne i nie nazwałabym tego zbiegiem okoliczności. Chodzenie boso po trawie to klasyczne uziemienie, choć robiłaś to zupełnie nieświadomie. Bogusia, czy myślisz że właśnie dlatego te noce były lepsze - bo Muladhara dostawała regularny 'zastrzyk' bez żadnej intencji z jej strony?
Raczej codzienne, rano z kawą. Ale to trwało może ze dwie godziny dziennie w sumie, nie więcej. Nie spodziewałam się że to może być w ogóle powiązane. A teraz mam takie pytanie - czy zimą da się to jakoś zastąpić? Bo raczej nie będę chodzić boso po śniegu.
