Hej, nie wiem czy to dobre miejsce, ale chyba tu pasuje. Od jakiegoś czasu budzę się w nocy z uczuciem, że coś jest nie tak, taki niekonkretny lęk, bez powodu. Nie ma żadnego złego snu przed tym, po prostu wychodzę ze snu z sercem bijącym jak szalone i przez chwilę nie wiem co jest grane. W dzień mam też jakieś takie przeczucia, że coś złego się stanie, ale nic się nie dzieje. Ktoś mówił mi, że to może być czakra trzeciego oka - ale jak to blokada może powodować akurat lęki nocne? Myślałam, że blokada to brak intuicji, nie jakieś strachy.
To bardzo typowy objaw i dobrze, że o tym piszesz, bo dużo osób tego nie kojarzy z Ajną. Ale tu nie chodzi o zwykłą blokadę - raczej o nadczynność albo rozregulowanie. Gdy trzecie oko jest nadaktywne, a energia nie ma gdzie odpłynąć, to zaczyna produkować obrazy i odczucia, których świadomość nie ogarnia. Szczególnie nocą, kiedy filtr racjonalny odpada. Mam pytanie - czy te przebudzenia zdarzają się o podobnych porach? Bo to by coś sugerowało.
Nie zgodzę sie z tym że to koniecznie nadczynność Ajny. Moim zdaniem lęki nocne to klasyczna blokada czakry podstawy, Muladhary. Jak Muladhara jest zamknięta to brak poczucia bezpieczeństwa uderza w całe pole energetyczne i wtedy właśnie te nocne lęki się biorą. Trzecie oko może być okej a człowiek i tak się budzi przestraszony.
O, to ciekawe że możecie się nie zgadzać, bo myślałam że to będzie bardziej oczywiste. Odpowiadając Salomei - tak, budzę się zazwyczaj między drugą a czwartą w nocy. Nie zawsze o tej samej godzinie, ale gdzieś w tym oknie. Czy to coś zmienia?
Ten przedział godzinowy to ciekawy trop. W tradycji chińskiej to czas wątroby i płuc w cyklu narządów, ale w kontekście czakr - wiele osób pracujących z energią mówi, że to właśnie wtedy pole eteryczne jest najbardziej aktywne, bo ciało fizyczne odpoczywa, a subtelne nie. Jeśli Ajna jest rozregulowana, może wtedy 'nadawać' za głośno. Ale chciałabym się upewnić - czy masz też w dzień jakieś problemy ze wzrokiem, bóle głowy między brwiami, albo odwrotnie - bardzo żywe sny, wizje przed zaśnięciem?
Przepraszam że wchodzę, ale jestem ciekaw - a to można jakoś samemu sprawdzić w domu, bez żadnego specjalisty? Że konkretnie która czakra jest nie tak? Bo słyszałem o tym wahadełku ale nie mam pojęcia jak to działa nad własnym ciałem.
Mnie też bardziej do tego objawu pasuje mieszanka obu - i Muladhary i Ajny. Widziałam takie przypadki gdzie jedno jest zablokowane a drugie nadaktywne i właśnie wtedy dzieje się chaos. Energia idzie do góry bo dół jest zatkany, i Ajna dostaje za dużo. To chyba ma nawet jakąś nazwę, nie pamiętam. Oksanka, a powiedz mi - czy w ostatnim czasie byłaś pod jakimś dużym stresem, może przeprowadzka, zmiana pracy, coś dużego w życiu?
Tak, mniej więcej wtedy kiedy to się zaczęło miałam dosyć trudny okres - nie chcę wchodzić w szczegóły, ale był to stres związany z rodziną. Już minął, ale przebudzenia zostały. I tak, Bogusiu - mam dość często mrowienie między brwiami, szczególnie wieczorem, i przed zaśnięciem czasem widzę jakieś geometryczne wzory z zamkniętymi oczami. Bóle głowy rzadziej, ale zdarzają się.
Te geometryczne wzory przed zaśnięciem to sygnał, że Ajna jest aktywna - może nawet mocno. Połącz to ze stresem z tamtego okresu i masz całkiem spójny obraz: stres aktywował system alarmowy, zablokował energię w dolnych czakrach, a górne przejęły kontrolę. Klasyczny przypadek, który znam z kilku rozmów i z własnego doświadczenia. U mnie było podobnie, choć bez nocnych przebudzeń - miałam za to migreny i niemal ciągłe mrowienie w okolicach czoła. Franuśku, wracając do twojego pytania - wahadełko nad własnym ciałem da się zrobić, ale potrzebujesz kogoś do pomocy albo musisz to zrobić w inny sposób. Sam nad sobą ciężko, bo napięcie mięśni zniekształca wynik.
A to nie da się jakoś inaczej sprawdzić? Bez wahadełka? Bo ja akurat żadnego nie mam i nie bardzo wiem gdzie kupić. Takie objawy jak Oksanka to raczej każdy by zauważył, ale co jeśli ktoś nie ma żadnych wyraźnych objawów a tylko chciałby wiedzieć jak u niego jest z tymi czakrami?
Można skanować dłonią, to prostsze niż wahadełko. Trzymasz rękę kilka centymetrów nad ciałem i wolno przesuwasz, szukasz ciepła, zimna, mrowienia albo takiej jakby dziury w polu. Sam to robiłem i na trzecim oku czułem wyraźne ciepło. Tyle że nie wiem co dokładnie to znaczy - czy za dużo czy za mało energii.
Ja mam pytanko trochę z innej beczki, przepraszam, ale się wkrecam. Skoro Ajna ma wpływ na to co się dzieje w nocy, to czy to znaczy że jak ją odblokujesz, albo wyrównasz, to sny stają się spokojniejsze? Bo mam wrażenie że ostatnio mam bardzo chaotyczne sny i zastanawiałam się czy to ma zwiazek. Albo może to Vishuddha? bo mi czasem brakuje słów żeby opisać co mi sie śniło.
To mnie trochę przeraża, że może być gorzej zanim będzie lepiej. Czyli jeśli zacznę coś robić z tą czakrą, to nocne lęki mogą się nasilić? Jakoś sobie z tym nie za bardzo mogę poradzić już teraz, a tu jeszcze coś gorszego. Czy jest jakiś sposób żeby to wyrównywać stopniowo, bez takiego skoku?
Ja bym w takiej sytuacji zaczęła od kamieni, bo to działa łagodnie i nie ma takiego efektu szoku. Ametyst na nocną szafkę podobno bardzo wycisza Ajnę jeśli jest nadaktywna. Albo lapis lazuli, ale to mocniejsze. Przynajmniej tak słyszałam. Sama mam ametyst i śpię lepiej odkąd go mam, choć uczciwie nie wiem czy to kamień czy placebo.
O, nie wiedziałam że lapis lazuli pobudza zamiast wyciszać. To może ja przez przypadek nakręciłam swoje trzecie oko tym kamieniem? Bo jak zaczęłam go używać to sny mi się strasznie rozhuśtały, takie filmowe wręcz. Myślałam że to dobrze.
Hej, ja wciąż czekam na odpowiedź co do tego skanowania dłonią. Jaryla07 pisał że da się tak sprawdzić czakry, ale jak długo to trwa zanim człowiek poczuje cokolwiek? Bo ja próbowałem coś takiego przed chwilą i nic absolutnie nie czułem, trzymałem rękę chyba dobre pięć minut nad głową.
A wracając do mojego przypadku - czy to znaczy że nie powinnam w ogóle zaczynać od ametystu, jeśli nie wiem na pewno czy mam nadczynność czy blokadę? Bo czytam tę rozmowę i zaczynam się gubić. Raz mówicie że Ajna jest nadaktywna, raz że może to Muladhara, a teraz jeszcze że kamień zły dobór może zaostrzyć. Jak mam w ogóle podjąć decyzję?
Szczerze powiem, że rozumiem ten chaos. Sama na początku miałam dokładnie ten problem - za dużo teorii, za mało konkretów. Ale w Twoim przypadku ametyst naprawdę wydaje się bezpiecznym punktem startowym, bo on generalnie działa łagodząco, nie dokłada energii. Nawet jeśli nie trafisz idealnie, to raczej nie zaszkodzi. Chyba że ktoś ma inne zdanie?
To rozróżnienie jest trudne, bo czakry nie istnieją w oderwaniu od życia - stres, trudne okresy, zmiany właśnie przez te czakry się manifestują. Dlatego często nie ma sensu pytać 'czy to czakra czy życie', bo to jest to samo. Ale Dzikitaurus dotknął czegoś ważnego - ta niepewność co do przyszłości to jednak bardziej Muladhara niż Ajna. Oksanka, czy te przebudzenia nocne pojawiły się dokładnie w tym trudnym okresie, czy może trochę później?
Trochę później. Jak stres minął, to ja byłam już spokojniejsza w dzień, ale przebudzenia zaczęły się właśnie wtedy, jakby z opóźnieniem. Czy to coś zmienia?
Zmienia, i to sporo. Jeśli przebudzenia zaczęły się po ustaniu stresu, to może to być właśnie taki efekt opóźnionego przetwarzania. Ciało w stresie jest mobilizowane i jakoś daje radę, a jak stress odpuszcza, to zaczyna 'nadrabiać' zaległości. Energetycznie to pasuje do Ajny która dostała dużo materiału do przeprocesowania i teraz robi to w nocy. Ale Muladhary bym z tego nie wykluczyła.
Przepraszam że się wtrącam, ale to co piszesz Salomea o tym opóźnieniu jest ciekawe. Ja miałam kiedyś podobnie po rozstaniu - przez cały czas jak się działo to spałam dobrze, a jak już było po wszystkim to nagle zaczęły sie dzić dziwne rzeczy w nocy. Myślałam że to duchy, ale może właśnie coś z czakrami?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i chcę zapytać o coś podstawowego, bo nie rozumiem. Jak Ajna 'przepracowuje materiał' w nocy, to co właściwie się wtedy dzieje? Mam na myśli - co konkretnie robi ta czakra podczas snu, że człowiek się budzi z lękiem?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, może trochę sceptyczne, ale z ciekawości. Czy naprawdę można odróżnić 'energetyczny lęk z Ajny' od zwykłego wybudzenia z fazy REM? Bo z tego co wiem, wybudzenie w środku nocy z poczuciem lęku to całkiem typowa reakcja układu nerwowego. Jak wy to odróżniacie?
I właśnie dlatego zawsze mówię, że praca z czakrami nie zastępuje lekarza. Oksanka, na wszelki wypadek - byłaś u kogoś, sprawdzałaś czy to nie jest coś z tarczycą albo cortizol? Pytam serio, nie żeby podważać całą tę rozmowę, ale takie noce mogą mieć też czysto fizyczne podłoże.
Dobra, skoro wyniki badań są czyste, to rozumiem że lekarz nie ma już co więcej zaproponować. Ale mam pytanie, bo ta kolejność zdarzeń mnie zastanawia - mówiłaś że przebudzenia zaczęły się PO ustaniu stresu. Czy to był nagły przełom, jakiś konkretny moment gdy poczułaś że 'to już minęło', czy raczej stopniowe wyciszenie? Bo zastanawiam się czy ten moment przejścia mógł sam w sobie coś uruchomić.
Raczej stopniowe, ale był taki jeden wieczór kiedy pomyślałam że już jest okej, że jakoś to ułożyłam w głowie. I właśnie chyba od tamtego czasu zaczęły się te noce. Więc może ten moment jednak był?
