Nie ma tu chyba żadnej reguły, szczerze. Jedni szybciej zaczynają rozróżniać, inni miesiącami są w tej samej niepewności. Bardziej zależy od tego jak dobrze znasz własne ciało wyjściowo niż od tego ile medujesz.
To co mówi Lubon jest ważne. Niektóre osoby mają bardzo słaby kontakt z własnym ciałem zanim w ogóle zaczną pracę energetyczną, i wtedy ta faza jest dłuższa. Nie dlatego że mają zablokowaną Adżnę bardziej, tylko dlatego że nie mają punktu porównania. Wrzosowa, robiłaś kiedyś coś w stylu body scan albo jogi z uważnością, niekoniecznie ezoterycznej?
Właśnie dlatego lepiej zacząć od czegoś bardziej konkretnego, jak kamień na czole podczas medytacji. Lapis lazuli albo ametyst. Masz fizyczny punkt skupienia i nie musisz sobie wyobrażać. To działa szybciej niż samo siedzenie i czekanie.
Przepraszam że wchodzę z innym tematem na chwilę, ale w weekend przestawiłem łóżko na obszar który zaznaczył radiesteta. Dwie noce za mną. Nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, ale spałem inaczej. Trudno mi opisać, po prostu inaczej.
Igorek, a 'inaczej' to znaczy lepiej, gorzej, czy po prostu inaczej? Bo to akurat ważne żeby wiedzieć w którą stronę.
Ale właśnie takie drobne różnice to jest chyba ten sygnał o którym mówił Bolesław, że efekty pojawiają się poza medytacją. Igorek, czy robiłeś też medytację na Adżnę, czy tylko zmieniłeś miejsce spania?
Dobrze że tak robisz, to przynajmniej będziesz wiedział co od czego pochodzi. Tylko nie czekaj za długo z tą medytacją, bo jak samo miejsce daje już efekt, to razem z medytacją może to pójść szybciej.
To co opisujesz z tym obudzeniem i szybszym zasypianiem, i z powrotem snów, to są akurat klasyczne pierwsze oznaki że Adżna zaczyna mieć trochę więcej przestrzeni. Nie diagnoza, ale kierunek. Trzymaj się tej obserwacji i zapisuj, nawet zdanie dziennie rano, bo potem trudno porównywać bez notatek.
Słuchajcie, bo mam pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu w tym wątku. Mówicie o Adżnie i snach, o miejscu spania i zakłóceniach. Ale czy ktoś sprawdzał jak stan pozostałych czakr wpływa na to jak Adżna pracuje? Bo mi się wydaje że to nie może być w izolacji, nie?
Słuchajcie, bo mam pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu w tym wątku. Mówicie o Adżnie i snach, o miejscu spania i zakłóceniach. Ale czy ktoś sprawdzał jak stan pozostałych czakr wpływa na to jak Adżna pracuje? Bo mi się wydaje że to nie może być w izolacji.
To jest naprawdę trafna obserwacja. Lęk egzystencjalny, problemy ze snem, poczucie braku zakorzenienia - to są sygnały które patrzą na nas z poziomu korzenia, nie trzeciego oka. Adżna może być wtórnie rozregulowana przez to że cały system jest niestabilny od dołu. Igorek, jak masz z poczuciem bezpieczeństwa w ogóle, poza sypialnią?
Właśnie, i to jest to co miałam na myśli wcześniej kiedy mówiłam o kontakcie z ciałem. Jeśli Muladhara jest w zastoju, to sygnały z Adżny są jak gdyby szum przez zły odbiór. Możesz mieć otwarte trzecie oko i nic z tego nie wyciągnąć, bo nie ma stabilnej podstawy żeby to przetworzyć. Tarninka bardzo dobrze to wyłapała.
No ale poczekajcie, bo trochę mi się kręci w głowie. Mówicie że najpierw trzeba zadbać o korzeniową, zanim zaczniemy pracę z Adżną. Ale Igorek już zauważył pierwsze efekty na poziomie snu i snów, czyli coś z tą Adżną już się dzieje samo. To jak to jest, że można mieć postęp z Adżną przy zablokowanej Muladharze?
A jak w ogóle sprawdzić samemu stan Muladhary? Bo wahadełko nad czakrą serca czy gardła to sobie wyobrażam, ale korzeniowa jest gdzieś przy kości ogonowej i nie bardzo wiem jak to technicznie zrobić.
No i dlatego właśnie diagnozy przez internet są problematyczne. Ale jeśli masz jednocześnie: przewlekłe poczucie braku stabilności, problemy z nogami, dolnym kręgosłupem, trudność z kończeniem spraw, i lęk który nie ma konkretnej przyczyny, to wtedy razem to daje pewien obraz. Jeden objaw nic nie mówi. Igorek, masz coś z tych somatycznych?
Igorek, to co opisujesz z tymi projektami które się rozłażą, to jest dokładnie to co czytałam o Muladharze w kontekście manifestacji. Chodzi o to że bez uziemienia energia idzie w górę, kręci się, ale nie materializuje się w nic konkretnego. Czy ktoś bardziej doświadczony może potwierdzić że tak to działa?
To teraz pytanie praktyczne, bo wątek trochę zszedł na diagnozę a mało mówimy o tym co z tym robić. Igorek, czy poza przestawieniem łóżka robiłeś cokolwiek celowo z Muladharą? Bo może zamiast zaczynać od medytacji Adżny, lepiej zacząć od korzenia i zobaczyć czy to nie odblokuje całego przepływu.
No ale właśnie o to mi chodziło wcześniej kiedy pytałam czy efekty są już teraz. Skoro Igorek już czuje różnicę po przestawieniu łóżka, to może to samo w sobie jest jakieś uziemienie? Zmiana miejsca, kontakt z innymi wibracjami w pokoju, i Muladhara zaczyna się stabilizować sama?
Okej, bo trochę się zgubiłam w tym wątku. Igorek mówił od początku o intuicji i trzecim oku, teraz wszyscy gadamy o Muladharze. Czy ja dobrze rozumiem, że to przeprowadzka do nowej sypialni mogła mu tą korzeniową rozregulować? Bo to by znaczyło że zmiana miejsca dosłownie wpływa na czakry?
Przepraszam, ale muszę zapytać wprost. To z tą żyłą wodną to jest coś sprawdzalnego, czy bardziej przekonanie? Bo przeczytałam cały wątek i ten wątek pojawia się nagle, a wcześniej mówiliście tylko o medytacji i czakrach. Nie chcę deprecjonować, naprawdę pytam bo nie wiem.
I to jest chyba najrozsądniejsze podejście. Nie musisz wiedzieć dlaczego coś działa, żeby sprawdzić czy działa. Igorek, jak długo śpisz na nowym miejscu łóżka i czy faktycznie czujesz zmianę, czy to bardziej efekt nadziei?
Szczerze to trudno mi powiedzieć. Kilka nocy było spokojniejszych, ale nie wiem czy to żyła, czy po prostu zmieniłem rutynę. Sny są bardziej wyraziste ostatnio, to tak. Ale nie chcę za szybko wyciągać wniosków.
To jest uczciwa odpowiedź i dobrze, że nie rzucasz się od razu z wnioskami. Właśnie o to chodziło wcześniej z tymi zmiennymi. Wyrazistsze sny to dobry sygnał dla Adżny, nawiasem mówiąc. To może oznaczać że kanał zaczyna być drożniejszy, choć oczywiście na jednej nocy daleko nie zajeddziemy.
No właśnie, i myślę że odpowiedź zależy od tego od czego zaczynasz. Jeśli Igorek ruszy teraz Muladharę, to efekty dla Adżny mogą przyjść pośrednio, przez stabilizację całego systemu. Ale jeśli zacznie od medytacji bezpośrednio na trzecie oko nie mając gruntu, to może długo czekać.
Ja bym powiedziała tydzień regularnej medytacji i powinno być już coś widać. Sama tak miałam, zaczęłam wizualizację indygo na Adżnie i po tygodniu sny zrobiły się bardziej spójne. Tylko trzeba naprawdę codziennie, bez przerw.
Dziesięć minut rano to jest całkowicie wystarczająca ilość jeśli jest regularna. Problem nie jest w długości sesji, problem jest w tym żeby w ogóle usiąść. Ale wracając do Muladhary, zanim zaczniesz medytację na Adżnę, spróbuj przez kilka dni robić samo uziemienie. Stopy na podłodze, oddech do brzucha, świadomość ciała od dołu. To nie musi być medytacja, to może być pięć minut przy oknie.
Czy ktoś próbował afirmacji przy pracy z korzeniową? Czytałam że LAM jako bidżamantra to podstawa, ale trochę się waham bo nie wiem czy to nie jest za zaawansowane na start.
