Cześć wszystkim. Nie wiem jak to dobrze opisać, ale od dłuższego czasu czuję się jakby ktoś mi wyciągnął wtyczkę z gniazdka. Rano wstaję i już jestem zmęczony, w ciągu dnia zero motywacji, wieczorem za słaby żeby cokolwiek z siebie wycisnąć. Byłem u lekarza, morfologia w porządku, witamina D trochę niska ale nic dramatycznego. Zacząłem czytać o czakrach i zastanawiam się - czy taki ogólny niski poziom energii to może oznaczać że mam zablokowanych kilka czakr naraz? I drugie pytanie - słyszałem o biometrach do pomiaru energii, czy ktoś z was ma jakieś doświadczenia z konkretnymi modelami?
To co opisujesz brzmi znajomo, ale zanim przejdziemy do biometrów to powiedz mi więcej. Ten brak energii jest równomierny przez cały dzień czy są momenty kiedy jest trochę lepiej? I czy to uczucie jest bardziej fizyczne czy raczej brak chęci do czegokolwiek, takie emocjonalne wypalenie?
U mnie było podobnie przez długi czas i okazało się że to głównie Muladhara była u mnie cały czas przyknięta. Ale to co ty opisujesz z tymi hobby i kontaktami to trochę brzmi jak Anahata też? Czy masz takie wrażenie że jesteś jakoś odcięty od innych ludzi, nie tylko że ci się nie chce ale wręcz jakby szklana ściana stała?
To co mówisz o odcięciu i automatycznym funkcjonowaniu to może wskazywać na kilka rzeczy naraz. Niedoczynność Anahaty jak zauważyła Macierzanka, ale też mnie zastanawia czy Muladhara jest u ciebie okej. To bezpieczeństwo, zakorzenienie - jak masz z poczuciem stabilności życiowej? Czy dzieje się coś w kwestii finansów, mieszkania, pracy, co mogło zacząć się mniej więcej w tym czasie kiedy poczułeś tę zmianę?
A wróćmy do tych biometrów bo też o tym myślałem. Edmund, widziałeś te urządzenia na baterie które mierzą aurę? Chodzi mi o te które przykłada się do dłoni. Czy to w ogóle działa czy to zabawka?
Rozumiem chęć do takiego obiektywnego pomiaru, sama przez to przeszłam. Ale z mojego doświadczenia - żaden biometr nie zastąpi własnego odczucia i obserwacji objawów, bo to ciało i emocje dają najrzetelniejszą informację. Urządzenia mogą być pomocne jako dodatkowy punkt odniesienia, ale jak zaczniesz zbyt bardzo opierać się na cyfrach to możesz przeoczyć rzeczy które sam czujesz. Edmund, wróćmy do ciebie - od kiedy mniej więcej to trwa?
Przepraszam że wchodzę w środku, ale trochę mnie to ciekawi. Edmund napisał że witamina D niska - i nikt nie skomentował, a to akurat ma bardzo konkretny wpływ na poziom energii i nastrój, całkowicie niezależnie od czakr. Nie mówię że blokad nie ma, ale warto to rozdzielić. Czy wziąłeś suplementację?
Rok to dłuuugo. Jak to trwa taki czas to moge sobie wyobrazić że kilka czakr na siebie nawzajem wpłyneło. Mam pytanie - czy masz wrażenie że nie masz sensu w tym co robisz na co dzień? Takie poczucie że wszystko jest trochę bez celu?
To co opisuje Edmund to brzmi jak coś co może siedzieć równocześnie w kilku warstwach. Brak sensu i odcięcie od celu to bardzo Sahasrara, ale z tym 'automatycznym funkcjonowaniem' i poczuciem odcięcia od ludzi to Anahata daje sygnały. Natomiast rok bez energii i motywacji to już może być kwestia Manipury - to stamtąd pochodzi ta siła napędowa do działania. Tylko że one na siebie wpływają kaskadowo i nigdy nie wiem jak to rozdzielić u kogoś z zewnątrz bez dłuższego wywiadu.
Właśnie chciałam zapytać - czy to możliwe żeby jedna zablokowana czakra pociągała za sobą blokady w innych? Bo zawsze myślałam że to bardziej niezależne od siebie.
I dlatego właśnie wróciłbym do pytania o biometry. Edmund, zanim wydasz pieniądze na urządzenie - czy próbowałeś czegoś prostszego jak praca z wahadełkiem albo po prostu uważna obserwacja własnych reakcji przy wizualizacji poszczególnych czakr? To może dać więcej informacji niż niejedne gadżety, a nic nie kosztuje.
A co do tych bometrów to ja też sie rozgladałam i to są ceny od kilkuset do kilku tysięcy złotych za te lepsze. Nie wiem czy warto w to inwestowac, szczególnie jak sie nie wie co mierzy. Edmund może najpierw spróbuj z wahadłekiem tak jak Wrozbita mówi? Ja tak zaczełam i sporo mi to wyjaśniło.
Edmund, rozumiem ten opór wobec własnych odczuć, szczególnie kiedy ktoś jest w takim miejscu jak ty teraz. Ale właśnie dlatego wahadełko może być dobrym punktem wejścia - ono niejako 'obiektywizuje' to co czujesz, daje coś konkretnego do obserwowania. Czy mógłbyś mi powiedzieć jedną rzecz - kiedy siedzisz spokojnie i próbujesz poczuć co się dzieje w okolicach klatki piersiowej, to jest tam jakieś odczucie? Ciężkość, pustka, nic?
Ciężkość chyba. Takie uczucie jakby coś gniotło. Nie boli fizycznie, ale jest. Nie wiedziałem że to może być związane z czymś więcej niż stresem.
Ta ciężkość w klatce to bardzo charakterystyczny sygnał Anahaty. Słyszałam to od wielu osób z podobnym obrazem - to odcięcie od innych, automatyczne funkcjonowanie, brak chęci do kontaktów. Anahata kiedy jest przymknięta, często daje właśnie to fizyczne uczucie, nie ból, ale jakby kamień. Edmund, czy ta ciężkość jest cały czas czy pojawia się w konkretnych momentach?
Właśnie to jest ważne co Karolcia mówi o tym płaczu. U mnie było podobnie - jak Anahata zaczęła pracować to przez jakiś czas byłam bardziej rozklekotana emocjonalnie niż wcześniej, kiedy byłam po prostu odcięta. Edmund, a powiedz mi - masz sny? Czy raczej budzisz się i nie pamiętasz nic?
A wracając do tych biometrów - Edmund wspomniał że biometr wydawał mu się bardziej obiektywny. Też tak myślałem, ale Wrozbita i Karolcia mają rację że to nie takie proste. Ale może ktoś jednak miał kontakt z którymś konkretnym modelem? Bo te chińskie za 200 zł to chyba nie to samo co te profesjonalne za kilka tysięcy?
Słucham tej rozmowy o brakach w snach i mam pytanie do Edmunda - bo wspomniał że wszystko zaczęło się może rok temu. Czy coś się wtedy wydarzyło? Jakaś zmiana, coś trudnego? Bo to może pomagać ustalić gdzie szukać źródła.
A właśnie, że zmiana na lepszą to nie znaczy że bez stresu. Ja zmieniałam pracę i niby lepiej ale przez dlugi czas czułam sie jakby grunt mi uciekł spod nóg. I u mnie to wlasnie byla Muladhara. Czy ta nowa praca to zmiana otoczenia, ludzi, rutyny?
To jest bardzo ważna informacja. Muladhara zarządza właśnie tym - poczuciem zakorzenienia, stałości, bezpiecznej bazy. Kiedy wszystko zmienia się naraz, nawet na lepsze, ta czakra może nie nadążyć z integracją. I wtedy, jak mówiłam wcześniej, wyższe czakry tracą zasilanie. Edmund, czy masz jakieś miejsce albo rytuał dnia codziennego który sprawia że czujesz się choć trochę stabilnie? Cokolwiek.
Ta kawa przy oknie to więcej niż myślisz - to jest właśnie punkt zakorzenienia, nawet jeśli mały. Pytanie czy można to rozbudować. Wrozbita, a co byś zaproponował jako pierwsze ćwiczenie dla kogoś kto nigdy nie pracował z czakrami i ma taką dużą blokadę Muladhary? Bo Edmund wyraźnie potrzebuje czegoś prostego, nie systemu.
Park jest niedaleko, chodzę tamtędy do pracy. Ale nigdy nie siadałem przy drzewie 🙂 Brzmi dziwnie ale... do spróbowania.
Edmund, a jak wygląda ta kawa przy oknie - siedzisz, patrzysz w okno, czy jednak jesteś przy telefonie albo myślami już w robocie? Bo to ma znaczenie dla tego czy to rzeczywiście jest moment zakorzenienia czy tylko przerwa mechaniczna.
No i masz odpowiedź. Ta kawa mogłaby być punktem zakorzenienia, ale przy telefonie to nadal jesteś w trybie reagowania, nie zakorzenionego bycia. Muladhara potrzebuje zupełnej chwili bez bodźców. Nawet pięć minut - herbata, okno, nic więcej.
Serio te piec minut bez telefonu brzmi prosto a moze byc najtrudniejsza rzecza na swiecie 🙂 Edmund, probujesz jutro?
To jest ciekawe że tak mała rzecz może cokolwiek zmienić energetycznie. Naprawdę uważacie że to wystarczy żeby Muladhara zaczęła się otwierać? Ja bym oczekiwał czegoś bardziej... intensywnego.
Dobra, jutro spróbuję z tą kawą bez telefonu. Ale wracając do parku - mówiliście o siedzeniu przy drzewie. To dosłownie mam przyłożyć plecy do drzewa i siedzieć? Jak długo?
