To ważna informacja że wyniki są w normie. Ale powiem szczerze, jeden lekarz pierwszego kontaktu to nie jest pełna diagnostyka neurologiczna. Szepty kilka razy w tygodniu przez dłuższy czas to jest coś, o czym powinien wiedzieć neurolog. Nie mówię żeby wpadać w panikę, mówię żeby mieć pewność. Możesz jednocześnie pracować energetycznie I wykluczyć stronę medyczną, jedno drugiego nie wyklucza.
Mam znajomą która miała podobne objawy, szepty, dzwonienie, takie jakby głosy z oddali, i neurolog zlecił EEG. Nic nie wyszło, ale przynajmniej miała pewność. To nie jest wizyta żeby coś 'udowodnić' ezoteryce, to jest zamknięcie jednych drzwi żeby móc spokojnie iść innymi. Joasiu, naprawdę rozważ to.
Czekajcie, a ta informacja że wyniki są w normie i tarczyca ok to trochę zaskakujące bo przy tak intensywnej pracy z trzecim okiem spodziewałabym się jakichś odczytów na poziomie fizycznym? czy to znaczy że to faktycznie jest 'tylko' energetyczne? pytam bo sama pracuję z Ajną od jakiegoś czasu i jestem ciekawa jak to działa w praktyce
Dobra, ale mam pytanie które mnie nurtuje od kilku postów. Joasia opisuje szepty jako coś co 'mówi'. Czy to są słowa? Czy raczej szum, dźwięk bez treści? Bo to jest fundamentalna różnica diagnostycznie i chyba nikt tego jeszcze nie zapytał wprost.
To co piszesz, szmer przypominający głos za ścianą, ewentualnie wrażenie własnego imienia, to jest jednak coś, o czym warto powiedzieć neurologowi dokładnie tak jak to opisałaś tutaj. Nie dlatego że to na pewno coś złego, ale dlatego że dobry neurolog zna różnicę między tym a innymi typami doznań słuchowych. Opis który dałaś jest konkretny i przydatny klinicznie.
przepraszam że wracam do swojego wcześniejszego pytania ale nadal nie do końca rozumiem - jeśli trzecie oko jest nadaktywne, to czy to znaczy ze mamy za duzo intuicji? to brzmi paradoksalnie, bo przeca intuicja to dobra rzecz, po co ją hamować? może ktos moze wytlumaczyc to inaczej?
Dobra, ale zróbmy krok wstecz. Cała ta rozmowa zakłada że wiemy co jest przyczyną szeptów u Joasi. A nie wiemy. Mamy hipotezę energetyczną od terapeuty, mamy wyniki lekarza pierwszego kontaktu, i mamy opisy z forum. To jest bardzo mało żeby orzekać że to 'nadaktywna Ajna' i koniec tematu. Nie mówię że tak nie jest, mówię że pewność z jaką terapeuta to stwierdza bez wykluczenia innych opcji jest dla mnie niepokojąca.
Powiedziałam mu mniej więcej po trzeciej sesji. Wcześniej bałam się że uzna mnie za... no wiecie. A on powiedział że to jest właśnie dowód że praca idzie w dobrym kierunku i że trzecie oko się otwiera. Właśnie dlatego zaczęłam mieć wątpliwości, bo ta odpowiedź była bardzo... automatyczna? Jakby czekał na to pytanie.
Ta automatyczność odpowiedzi to jest sygnał który warto zapamiętać. Dobry praktykant powinien trochę pomyśleć, dopytać, może zmienić plan pracy, a nie mieć gotową odpowiedź na każdy objaw który pasuje do jego narracji. Nie przekreślam go jako osoby, ale ta konkretna reakcja mnie zastanawia.
hej, weszłam tu trochę z boku ale mam pytanie do bardziej doświadczonych, bo ten watek mi sie otworzyl i teraz nie moge przestac czytac. czy jest jakis sposób żeby samodzielnie sprawdzić czy trzecie oko jest nadaktywne czy zablokowane? takie bez terapeuty, w domu? pytam bo nie chcę od razu iść do kogoś płacić żeby mi powiedział że wszystko gra
a wahadlo to w ogóle pomaga przy diagnozie trzeciego oka? bo slyszalam ze nad czakrami w glowie trudniej to działa bo zaburza pole twojej wlasnej głowy albo cos w tym stylu. czy to prawda czy mit?
Słuchajcie, chcę powiedzieć że ta rozmowa tutaj zrobiła mi więcej niż kilka sesji. Nie dlatego że sesje są złe, ale dlatego że tu są różne głosy i mogę zobaczyć że moje wątpliwości są uzasadnione, a nie że sama coś robię źle. Chyba umówię się do neurologa, równolegle, po prostu żeby zamknąć ten rozdział jak powiedziała Kornelia. A z terapeutą porozmawiam o tym że potrzebuję bardziej konkretnych odpowiedzi.
Joasieńka, naprawdę się cieszę że doszłaś do tego wniosku. I nie dlatego że masz iść do neurologa zamiast do terapeuty, bo to nie jest 'zamiast', to jest 'i'. Ale właśnie to, że sama zaczęłaś kwestionować tę automatyczną odpowiedź terapeuty, to jest dobry znak. Oznacza że masz własne czucie sytuacji i nie dajesz się przykryć cudzą interpretacją.
dobra, to żeby nie zostawić tego w zawieszeniu. szmery, szumy, coś jakby imię, ale bez wyraźnych słów. to jest ważna informacja i szczerze, trochę mniej mnie to niepokoi niż gdybyś opisywała konkretne zdania czy komendy. ale nadal uważam że neurolog powinien to usłyszeć, dokładnie w tej formie w jakiej nam to opisałaś.
zaglądam tu od dłuższego czasu i mam wrażenie że trochę umknął mi jeden wątek. Joasia pisała że terapeuta mówił o 'przemianie biologicznej'. to jest konkretne pojęcie czy on tak to nazwał? bo ja spotkałam się z tym terminem w kontekście pewnych szkół bioenergoterapii i tam oznacza coś bardzo specyficznego, nie po prostu 'czakry się otwierają'
no i to jest właśnie to pytanie. 'przemiana biologiczna' to termin który krąży w pewnych kręgach bioenergoterapii i budzi moje duże pytajniki, bo jest bardzo szeroki i można pod niego podciągnąć praktycznie każdy objaw. gorączka? przemiana. bóle? przemiana. szepty? właśnie, przemiana. kiedy jedno wytłumaczenie pasuje do wszystkiego, to jest sygnał ostrzegawczy dla mnie osobiście.
mam pytanie trochę z boku tego sporu, ale związane z tym co napisała Joasia o synchronizacji ciała fizycznego i energetycznego. czy ktoś z was pracował z bioenergoterapeutą który używał tego pojęcia? ciekawi mnie jak to wyglądało w praktyce, bo nie chcę oceniać kogoś kogo nie znam tylko na podstawie jednego terminu
wracam do tego co pisała Tereska wcześniej o nadaktywnej Ajnie i intuicji, bo to mi zostało w głowie. Tereska, napisałaś że kanał jest otwarty zbyt szeroko i sygnały się mieszają. ale jak to rozróżnić w praktyce, że mam intuicję która jest po prostu dobra, od takiej która jest właśnie za głośna i zaburzona? bo to brzmi jakby dobre i złe wyglądało podobnie od środka
o, to jest dobry opis. ja bym to porównała do różnicy między jednym dzwonkiem do drzwi a dzwonkiem który nie przestaje. jeden jest informacją, drugi to już szum. czy Joasia, jak opisujesz te szepty, to masz poczucie że one cos ci komunikują czy bardziej że po prostu są i nie dają spokoju?
szczerze? bardziej to drugie. nie mam wrażenia że 'dostaje przekaz' albo że coś rozumiem lepiej. bardziej jest tak że one są, szczególnie wieczorami i nie mogę się od nich odciąć. jakby radio które gra ale nie można przykręcić głośnika. to chyba nie brzmi jak coś pozytywnego nawet w ezoterycznym sensie, nie?
to co piszesz, brak kontroli nad bodźcem, niemożność jego wyciszenia, większe nasilenie wieczorami, to jest coś co powinno paść dokładnie tak jak to opisałaś podczas wizyty u neurologa. nie jako 'mam problem energetyczny', tylko dosłownie tymi słowami, radio które gra i nie można przykręcić. to jest konkretny opis który lekarz może z czymś porównać
wybaczcie że się wtrącam z nowym pytaniem ale nie mogę się powstrzymać. mówimy dużo o nadaktywnej Ajnie ale co z sytuacją odwrotną, zablokowaną czakrą trzeciego oka? bo ja mam wrażenie że u mnie jest coś w tym stylu, zero intuicji, sny nijake i bez sensu, bóle za oczami czasem. czy to mogą być objawy blokady a nie nadczynności?
mam wrażenie że ten wątek coraz bardziej się rozgałęzia i trochę tracimy Joasię z oczu. Joaś, wróćmy do ciebie, bo chyba o to tu chodzi. zdecydowałaś że idziesz do neurologa i że równolegle szukasz innego terapeuty. jak się z tym czujesz? bo to nie jest mała decyzja
dzięki że wróciłaś do tego, bo rzeczywiście trochę odpłynęłam czytając wasze dyskusje. czuję się chyba dobrze z tą decyzją? to znaczy, nadal mam taki lęk że neurolog wzruszy ramionami albo uzna mnie za hipochondryczkę, ale chyba muszę przez to przejść żeby mieć spokój. co do terapeuty, to nie wiem czy szukać nowego od razu, może najpierw poczekam na wyniki
a może zamiast czekać po prostu zawiesić sesje na czas badań? bo jeśli terapeuta dalej 'otwiera' trzecie oko w trakcie gdy ty masz aktywne objawy i nie wiadomo co je powoduje, to chyba nie jest najlepszy pomysł, niezależnie od tego czy się okaże że to energetyczne czy neurologiczne. przynajmniej ja bym tak zrobił
to jest rozsądna uwaga. zawieszenie sesji na czas diagnostyki to nie jest odrzucenie tej drogi, to jest po prostu higiena procesu. dobry terapeuta energetyczny zresztą sam powinien to zasugerować kiedy pojawia się coś niejednoznacznego.
i właśnie to jest chyba klucz do oceny każdego praktykanta w tej dziedzinie. nie to czy jego metody są ortodoksyjne czy nie, ale czy potrafi powiedzieć 'tu moja praca powinna poczekać'. jeśli ktoś nie umie zatrzymać procesu kiedy sytuacja tego wymaga, to mam wątpliwości czy bezpiecznie z nim pracować, bez względu na to jak bardzo wierzy w to co robi
