dobra, poczekajcie, muszę się tu wtrącić bo właśnie to co napisała Ewunia79 o tym 'potrafieniu zatrzymania procesu' uderzyło mnie bardzo. bo właśnie tego mi brakowało. on nigdy nie powiedział 'hej, może poczekajmy'. za każdym razem jak opisywałam coraz silniejsze szepty, on mówił że to znak postępu. i ja mu wierzyłam, bo chciałam żeby to był postęp, nie problem. teraz nie wiem czy to naiwność z mojej strony czy coś więcej
to co napisałaś jest bardzo ważne i chcę żebyś to zapamiętała: to NIE jest twoja naiwność. jeśli ktoś jest w roli terapeuty, to jego odpowiedzialność jest właśnie taka, żeby rozróżniać postęp od eskalacji objawów. ty nie miałaś powodów żeby nie ufać osobie którą uznałaś za specjalistę. to jest po prostu zły specjalista, nie ty złypatient
zaraz zaraz, bo czuje że za szybko idziemy w stronę 'ten terapeuta jest winien wszystkiemu'. Joasia, powiedz jedno: czy on kiedykolwiek wprost zabronił ci iść do lekarza? czy aktywnie odwodził cię od diagnostyki medycznej? bo to jest dla mnie kluczowe pytanie zanim zacznę kogoś osądzać
efekt był taki sam. to jest zdanie do zapamiętania. nie musisz kogoś zakuwać w kajdany żeby go powstrzymać od działania, wystarczy zasiane zwątpienie w to czy działanie ma sens. i to jest manipulacja, nawet jeśli nieświadoma. Joaś, dobrze że to widzisz. i dobrze że teraz idziesz do neurologa mimo tego
sorry że wchodzę z boku, ale mam pytanie do Joasi które mnie nurtuje od kilku postów. te szepty, czy są cały czas jednakowe czy się zmieniają? bo czytam i nie wiem czy to bardziej taki stały szum w tle czy coś co na przykład się nasila, zmienia charakter, mówi jakby różne rzeczy w różnych momentach?
Joaś, to co u siebie opisujesz, zmienność, wielość, brak spójnej treści, nasilenie wieczorne, to jest właśnie ten zestaw który neurolog powinien usłyszeć w szczegółach. nie panikuj przed wizytą, oni naprawdę słyszeli podobne opisy wiele razy i nie będą cię traktować jak osobę 'z problemami'. to jest objaw jak każdy inny i ma swoje możliwe źródła które trzeba sprawdzić
czytam to wszystko i mam takie wrażenie że my tutaj robimy coś ważnego ale też trochę to do mnie dociera że... czy to nie jest za duże obciążenie dla Joasi, że tyle osób naraz komentuje jej sytuację? pytam serio, nie złośliwie. Joaś, czy to ci w ogóle pomaga czy może przytłacza?
Brygitka, pomaga, naprawdę. to dziwne bo wydawałoby się że powinno przytłaczać, ale jakoś to że tyle osób bierze to poważnie sprawia że ja też zaczynam brać to poważnie. przez długi czas miałam wrażenie że dramatyzuję. ten wątek mi to trochę wybija z głowy
a ja chcę wrócić do tej 'przemiany biologicznej' bo to mi nie daje spokoju. googlowałam trochę i ten termin pojawia sie w kontekście konkretnej szkoły, chyba germanskiej medycyny nowej albo jej pochodnych. czy ktoś wie coś więcej o tym? bo jak tak, to to jest już zupełnie inne terytorium i mam duże obawy
hm. to jest poważna informacja jeśli prawdziwa. ale ja bym była ostrożna z wyciąganiem wniosków zanim Joasia faktycznie zapyta tego człowieka. terminy się przejmują i mieszają, ktoś może używać słowa 'przemiana biologiczna' zupełnie niezależnie od Hamera, bo po prostu gdzieś to usłyszał i mu pasowało. nie bronię terapeuty, mówię tylko żeby nie budować za dużo na jednym terminie
mam pytanie praktyczne do tych co tu siedzą dłużej i mają doświadczenie z bioenergoterapeutami. czy jest jakiś sposób żeby z zewnątrz ocenić czy ktoś jest rzetelny zanim zaczniemy współpracę? bo Rojnik wcześniej pisała że szuka kogoś innego, i Joasia pewnie też będzie szukać, i chciałabym żebyśmy mieli coś konkretnego do powiedzenia a nie tylko 'uważaj'
właśnie, bo ja nadal szukam i trochę nie wiem od czego zacząć. znaczy rozumiem te kryteria które wymieniła Ewunia79 ale jak to sprawdzić przed pierwszą wizytą? nie zapytam przecież 'hej a czy odsyłasz pacjentów do neurologa' na dzień dobry. chyba że... właściwie może powinnam?
właśnie, bo ja nadal szukam i trochę nie wiem od czego zacząć. znaczy rozumiem te kryteria które wymieniła Ewunia79 ale jak to sprawdzić przed pierwszą wizytą? nie zapytam przecież 'hej a czy odsyłasz pacjentów do neurologa' na dzień dobry. chyba że... właściwie czemu nie? może to jest dokładnie to pytanie które powinnam zadać
Rojnik, a czemu nie miałabyś zapytać? serio. dobry terapeuta nie poczuje się urażony pytaniem o granice kompetencji. wręcz przeciwnie, powinien ci spokojnie powiedzieć z czym może pomóc a z czym już nie. jeśli ktoś robi urażoną minę na takie pytanie, to masz odpowiedź jeszcze zanim zaczniesz
no ale wracając do sedna. Joasia, co z tą wizytą u neurologa? bo my tu rozmawiamy o tym jak szukać terapeutów w przyszłości a właściwie najważniejsze pytanie to czy ty już zapisałaś się gdzieś
zapisałam się, tak. dostałam termin za jakieś trzy tygodnie, to jest ten czas oczekiwania u specjalisty. trochę mi ulżyło samym faktem że już mam ten termin, nawet jeśli to jeszcze nie teraz. i właśnie chciałam powiedzieć że ten wątek, naprawdę, pomógł mi podjąć tę decyzję. nie spodziewałam się że jak wrzucę post o czakrach to skończy się na neurologii, ale chyba tak powinno być
cieszę się że masz termin. trzy tygodnie to długo jak się czeka, ale przynajmniej wiesz że jest punkt docelowy. jak się czujesz teraz w porównaniu do początku tego wątku? czy te szepty są tak samo nasilone?
Brygitka, trudno mi powiedzieć czy są 'tak samo'. może trochę mniej panikowałam ostatnio nad nimi bo wiem że mam wizytę. ale nadal są wieczorami. nie zniknęły. właśnie dlatego nie chcę robić teraz żadnych intensywnych medytacji na Ajnę, żeby czegoś nie nasilać zanim ta wizyta się odbędzie
to jest mądra decyzja żeby wstrzymać intensywną pracę z Ajną. i dobrze że to mówisz wprost, bo jeszcze ktoś mógłby tutaj zacząć proponować kolejne techniki. daj sobie ten czas jako spokojny, bez eksperymentowania
a czy praca z innymi czakrami w tym czasie jest ok? pytam bo myślę o uziemieniu, Muladharze, bo wydaje mi się że to raczej nie zaszkodzi a może pomóc z tym poczuciem bezpieczeństwa. ale nie wiem czy to właściwe rozumowanie czy za bardzo upraszczam
no właśnie, to co powiedziała Kornelia93 ma sens. neurolog powinien zobaczyć objawy w stanie neutralnym, a nie po jakichkolwiek sesjach energetycznych. Joaś, czy zamierzasz powiedzieć neurologowi o tej bioenergoterapii? bo to jest informacja którą powinien mieć
hmm, nie myślałam o tym żeby mówić. trochę się boję że mnie nie potraktuje poważnie jak powiem że byłam u bioenergoterapeuty. ale z drugiej strony chyba masz rację że to jest info istotne. szczególnie ta intensywna praca z czakrą trzeciego oka przez tyle miesięcy
powiedz. serio. neurolog ma za zadanie zebrać pełen wywiad i nie jego rola żeby oceniać twoje wybory życiowe. z jego perspektywy to jest informacja że przez kilka miesięcy regularnie robiłaś intensywne ćwiczenia skupione na określonych technikach oddechowych i wizualizacjach. to jest klinicznie istotne niezależnie od tego jak to nazwiemy
ok, ale tu mam inne pytanie. wracacie cały czas do neurologa, i słusznie, ale nikt nie zapytał: co z tym terapeutą? Joaś, czy zamierzasz w ogóle do niego wrócić, powiedzieć mu że idziesz do neurologa, zakończyć jakoś tę współpracę? bo to chyba też wisi w powietrzu
nie wiem szczerze. trochę czuję że powinnam mu powiedzieć, a trochę że to będzie trudna rozmowa. nie chcę żeby ta rozmowa mnie znowu przekonała że 'to jest właśnie ta przemiana'. no i właśnie to jest problem, że jak o tym myślę to widzę że trochę się go boję. nie jako osoby, ale tej rozmowy
