Mam ostatnio dziwny problem i nie wiem czy to kwestia czakry trzeciego oka czy coś zupełnie innego. Chodzi o to, że od kiedy zaczęłam intensywniej pracować z Ajną - medytacje codziennie, trochę kryształów na czole, kamfora do zapachu - zaczęłam słyszeć jakby szepty. Nie głosy konkretne, nie słowa, bardziej takie... szumy z teksturą, jakby ktoś mówił za ścianą i nie słyszysz co, ale wiesz że mówi. Trwa to może z tydzień, pojawia się głównie wieczorem. Bioenergoterapeuta który do mnie przychodził powiedział że to 'przemiana biologiczna' i że trzeba przez to przejść, ale mnie to trochę niepokoi. Czy to jest normalny etap kiedy Ajna się otwiera, czy powinam raczej hamować tę pracę? Naprawdę nie wiem czy się cieszyć czy bać.
To co opisujesz brzmi jak dość intensywna stymulacja tej czakry i powiem szczerze - to że terapeuta mówi 'przejdź przez to' bez doprecyzowania co i jak długo, trochę mnie niepokoi. Czy te szepty są neutralne w odczuciu, czy jest przy tym jakiś lęk, ucisk w głowie, może zaburzenia snu? To są ważne szczegóły zanim ktokolwiek cokolwiek powie.
No ja bym nie dramatyzowała od razu. Przy pracy z trzecim okiem takie rzeczy się zdarzają, Ajna jak się aktywuje to potrafi robić dziwne numery ze zmysłami. Szepty, widzenie świateł, mrowienie w okolicach czoła - to klasyka. Ja sama miałam coś podobnego i minęło samo po paru tygodniach jak energię wyrównałam. Powiedziałabym że po prostu czakra korony musi za tym nadążyć, bo jak Ajna jest za bardzo pobudzona a Sahasrara zablokowana to wychodzą takie efekty uboczne.
czytam i troche mi sie robi nieswojo, bo sama planowalam zaczac prace z trzecim okiem... czy to znaczy ze to zawsze tak dziala? ze musza byc jakies efekty uboczne? moze lepiej zaczac od czakr nizszych najpierw?
Godzina dziennie od razu to jest naprawde duzo jak na poczatek. Ja mialam tez kamien na czole i po 20 minutach juz mi buzowalo w glowie, wiec godzina... nie wiem, moze to za szybko?
Godzina dziennie od razu na Ajnie to jest naprawdę bardzo intensywnie. To nie jest zarzut, ale muszę powiedzieć wprost: przy takim trybie efekty uboczne są niemal pewne. Układ nerwowy i energetyczny potrzebuje czasu. A ta 'przemiana biologiczna' - chcę to doprecyzować - to jest termin używany przez różnych terapeutów na opisanie różnych rzeczy i nie zawsze oznacza to samo. Co dokładnie powiedział ten terapeuta, że to jest i jak długo ma trwać?
Ale właśnie o to chodzi, żeby nie przestraszyć i jednocześnie nie zbagatelizować, co niestety tu trochę widzę z jednej strony. Szepty których nie ma fizycznego źródła to są doznania słuchowe bez bodźca zewnętrznego. Możemy owijać to w bawełnę albo nie. Pytanie do autorki: czy rozmawiałaś z lekarzem? Nie dlatego że jestem sceptyczna wobec pracy z czakrami, ale dlatego że warto wykluczyć rzeczy które warto wykluczyć, zanim się pójdzie dalej.
Zgadzam się z Fomalhaut. I chcę dodać coś do tej 'przemiany biologicznej' - to jest termin który chodzi po środowiskach ezoterycznych od lat i bywa używany bardzo szeroko, czasem zbyt szeroko. Mam znajomą bioterapeutkę, bardzo rzetelną osobę, i ona zawsze mówi że przy pojawieniu się zjawisk słuchowych czy wzrokowych u klienta ona ZATRZYMUJE pracę i prosi o konsultację medyczną jako pierwszy krok. Nie dlatego że nie wierzy w procesy duchowe, ale dlatego że wie kiedy przekraczane są granice jej kompetencji.
Ojej, nie spodziewałam się aż takiej dyskusji. Trochę mnie to uspokaja i niepokoi jednocześnie. Do lekarza nie chodziłam bo szczerze to mi to w ogóle nie przyszło do głowy, w sumie kładłam to na karb pracy z czakrą. A czy mogłabym zapytać - jak to wygląda od strony energetycznej, bo rozumiem że warto wykluczyć zdrowie, ale załóżmy że lekarz nie znajdzie nic - to co wtedy? Jak w ogóle rozpoznać że Ajna jest nadaktywna a nie po prostu 'pracuje'?
To słuszne pytanie i warto je rozwinąć. Nadaktywna Ajna to nie to samo co 'otwierająca się' Ajna, choć objawy mogą być podobne na pierwszy rzut oka. Nadczynność tej czakry często idzie w parze z oderwaniem od rzeczywistości, nadmiernym skupieniem na wizjach i doświadczeniach subtelnych kosztem codziennego funkcjonowania, czasem bólami głowy, bezsennością, i właśnie pewnymi formami nadwrażliwości zmysłowej. Kluczowe pytanie jest takie: czy te szepty zakłócają ci normalne życie, czy po prostu się pojawiają i odchodzą?
a jak sie uziemia nadaktywna Ajne? bo o uziemieniu korzenia pisza wszedzie ale co robic jak za duzo dzieje sie na gorze?
Dobra, może i przesadziłam z tym 'minie samo', przyznaję. Ale to o lekarzu to trochę panika moim zdaniem. Szepty po tygodniu intensywnej medytacji to nie jest od razu powód do wizyty neurologicznej. Znam mnóstwo osób które miały podobne rzeczy i to był po prostu etap. Zatrzymanie medytacji + uziemienie i spokój.
bardzo dziękuję wszystkim za tę rozmowę, uczę się z niej bardzo dużo! mam małe pytanie do Protazego albo Kornelii - czy jest jakiś sposób żeby samodzielnie sprawdzić wahadełkiem czy to nadczynność Ajny czy raczej że coś z nią nie tak w drugą stronę? bo często czytam o zablokowanej czakrze ale tutaj jakby odwrotny problem
Wracam do pytania Anieli o wahadełko, bo to ważny wątek. Testowanie Ajny wahadełkiem - kilka rzeczy do pamiętania. Jeśli wahadło kręci się chaotycznie, zmienia kierunek bez powodu, albo wyrywa się gwałtownie w bok, to częściej wskazuje na rozregulowanie niż konkretnie nad- albo niedoczynność. Nadczynność zazwyczaj daje duże, szybkie ruchy eliptyczne lub kołowe, niedoczynność - małe amplitudy, wahadło prawie stoi. Ale to jest wskazówka, nie diagnoza. I szczerze? Przy objawach które opisuje autorka, wahadełko mnie mniej interesuje niż pytanie czy te szepty nadal się zdarzają.
Och, dziękuję Protazy, to bardzo pomocne! To znaczy że jak wahadło robi takie nieregularne ruchy, skoki, zmiana kierunku to to jest właśnie to rozregulowanie? Chyba miałam coś podobnego nad własną Ajną kiedyś i nie wiedziałam co o tym myśleć. Myślałam że robię coś źle.
Żeby odpowiedzieć na pytanie Protazego - tak, szepty nadal się zdarzają. Nie codziennie, ale kilka razy w tygodniu. Właściwie trochę rzadziej niż na początku ale nie zniknęły. Mój terapeuta mówi że to jest właśnie ta 'przemiana' i żebym traktowała to jako sygnały a nie zakłócenia. Próbuję tak myśleć ale coraz trudniej mi to kupić szczerze mówiąc, bo czytam wasze posty i zaczynam się zastanawiać czy nie powinnam jednak zrobić czegoś inaczej.
To co napisałaś, że terapeuta mówi 'traktuj to jako sygnały' - mogę zapytać, co konkretnie masz robić z tymi sygnałami? Bo to brzmi jak zadanie domowe bez instrukcji. Jeśli słyszysz szepty kilka razy w tygodniu i trwało to już przez jakiś czas, to 'to minie' albo 'to sygnały' to nie jest pełna odpowiedź. Co on ci radzi żebyś robiła kiedy to się pojawia?
Właśnie to zdanie mnie zatrzymało. 'Sygnały a nie zakłócenia.' Brzmi poetycko ale co to znaczy w praktyce? Że masz ich słuchać? Interpretować? Ignorować? Bo to są trzy zupełnie różne instrukcje i każda prowadzi w inne miejsce. Trochę mnie niepokoi ta niejasność.
Hej, ale żeby być fair - nie znamy tego terapeuty ani całości jego podejścia. Może na sesjach mówi więcej a tu autorka skróciła? Nie mówię że wszystko jest ok, bo godzina dziennie od razu to nadal uważam za za dużo, ale trochę zanim go przekreślimy.
przepraszam ze wchodze z boku ale chce zapytac - ta 'przemiana biologiczna' o ktorej mowa, czy to jest konkretna technika? metoda? bo widzę ten termin kilka razy w watku i juz sie domyslam ze to nie jest cos oczywistego, a nigdy wczesniej tego nie slyszalam
hm, ja po prostu zapytałabym tego terapeutę wprost: słucham tych szeptów już tyle tygodni, kiedy to ma się skończyć i co zrobić żeby przyspieszyć albo zatrzymać? jakby nie odpowiedział konkretnie, to bym się zastanowiła. u mnie było inaczej, mój nie z tej działki co prawda, ale zawsze umiał powiedzieć mniej więcej czego się spodziewać
a wogóle da sie samodzielnie zatrzymac taka nadaktywna czakre bez terapeuty? pytam serio bo nie kazdy ma dostep do kogos dobrego albo kase na sesje
no i tu mam pytanie do wszystkich którzy mówią 'zatrzymaj się, zwolnij' - a co jeśli zatrzymanie też ma skutki? bo czytałem że przerwanie w połowie procesu aktywacji czakry może dać gorsze efekty niż kontynuowanie. czy to prawda czy mit?
Całkowicie zgadzam się z Protazym. Ten mit o 'nie można przerwać w połowie' to jeden z tych argumentów które skutecznie zamykają ludziom usta kiedy mają wątpliwości. Nieprzypadkowo.
czytam ten watek od samego początku i muszę zapytać - czy lazuryt który Joasia trzyma na czole przez godzinę dziennie może sam w sobie dawać takie efekty? bo słyszałam że to bardzo mocny kamień do Ajny, ale nie wiedziałam że aż tak mocny
Hej, weszłam do tego wątku bo miałam podobne pytanie co Joasia kilka miesięcy temu, nie halucynacje ale takie wibracje w głowie po medytacjach z Ajną i szybkie tętno. U mnie okazało się po wizycie u lekarza że mam lekko podwyższone ciśnienie i to się nakładało na odczucia z medytacji. Mówię to nie żeby straszyć tylko żeby pokazać że czasem jedno z drugim się splata i lekarz to nie jest atak na ezoterykę.
Okej, chcę odpowiedzieć na to co napisała Ewunia82, bo to ważne. Tak, poszłam do lekarza pierwszego kontaktu jakieś dwa tygodnie temu, głównie przez naleganie rodziny, i mam wyniki w normie, ciśnienie dobre, tarczyca w porządku. Lekarz powiedział że to pewnie stres i przepisał magnez. No i tu jest mój problem, bo z jednej strony cieszę się że nic fizycznego nie wychodzi, z drugiej... to dalej nie wyjaśnia tych szeptów, prawda? Magnez nie leczy Ajny 🙂 Nadal siedzę między dwoma światami i nie wiem który mnie przeciągnie.
