Chcę poruszyć temat który mnie ostatnio mocno gnębi i nie wiem czy to tylko u mnie tak było. Zaczełam intensywnie pracować z Adżną jakieś pół roku temu - medytacje skupione na trzecim oku, wizualizacje indygo, nawet próbowałam binauralnych beatów specjalnie pod szyszynkę. I przez jakiś czas byłam zachwycona, bo sny się wyostrzyły, intuicja skoczyła, czułam takie... rozszerzenie. A potem zaczęło się dziać coś nieprzyjemnego. Zaczęłam mieć epizody kiedy patrzyłam na swoje ręce i one jakby nie były moje. Albo siedziałam w pokoju i miałam wrażenie że patrzę na siebie z zewnątrz, jak ktoś inny. Znajoma mi powiedziała że to depersonalizacja i że mogę mieć nadaktywną czakrę trzeciego oka przez tę intensywną pracę. Ale nie wiem, bo równocześnie bioenergoterapeuta którą odwiedziłam stwierdziła że to BLOKADA, nie nadczynność. I nie mam pojęcia co o tym myśleć. Ktoś z was miał coś podobnego po pracy z trzecim okiem? Jak to odróżnić?
To jest jeden z tych przypadków gdzie diagnozy mogą być sprzeczne i obydwie mieć rację, bo to nie jest tak proste jak zablokowane/otwarte. Depersonalizacja po intensywnej pracy z Adżną to sygnał, ale nie musi znaczyć nadczynności. Moim zdaniem - i widziałam to u kilku osób - problem leży często w rozjechaniu czakr, tzn. trzecie oko zaczyna pracować aktywniej, ale dolne czakry nie nadążają. Korzeniowa i sakralna siedzą w zastoju, nie ma uziemienia i górna energia nie ma gdzie zejść. Stąd to poczucie unoszenia się, odcięcia od ciała. Twoja terapeutka mogła wyczuć blokadę właśnie dlatego, że energia trzeciego oka nie przepływa dalej, zatrzymuje się. A znajoma zobaczyła efekt, czyli nadmiar tej energii na poziomie Adżny. Obydwie mogą mieć po trochu racji. Ale żeby cokolwiek powiedzieć, powiedz mi - jak wyglądała ta praca? Codziennie? Po ile minut? I co z uziemieniem - czy robiłaś cokolwiek dla Muladhary równolegle?
Ojej, dokładnie to samo miałem! Ale u mnie to się zaczęło po jednej długiej sesji z binauralnymi beatami, prawie 3 godziny, głupio zrobiłem. Potem przez dwa tygodnie miałem to poczucie że jestem za szybą jakoś, rozumiesz? Świat był wyraźny ale jakby nieswój. Sny mega intensywne ale w ciągu dnia ta nieprzyjemna watowatość. Mnie ratowało mocne uziemienie - chodzenie boso po trawie, jedzenie ciężkich rzeczy, ziemniaki dosłownie, haha, i praca z obsydianem. Pomagało. Ale nie robiłem żadnej dodatkowej pracy z Adżną przez jakiś czas, po prostu odpuściłem.
To o czym piszesz to klasyczny objaw rozchwiania między górną a dolną częścią systemu czakrowego. Klimcia ma rację co do tego rozjechania. Ale chcę dodać jedną rzecz, bo to ważne - depersonalizacja to też objaw który warto potraktować poważnie na poziomie czysto psychologicznym, niezależnie od przyczyny energetycznej. Nie mówię żeby rezygnować z pracy z czakrami, ale jeśli te epizody są częste albo nasilają się, naprawdę warto skonsultować się też ze specjalistą od zdrowia psychicznego. Mówię to bez żadnego umniejszania, bo sama pracuję z czakrami od lat. Po prostu te dwa poziomy nie wykluczają się i jeden może wzmacniać drugi.
Muszę tu wejść z pewną wątpliwością. Skąd ta bioenergoterapeuta wiedziała że to blokada a nie nadczynność? Jaką metodą diagnozowała? Bo trochę mam wrażenie że każdy widzi co chce widzieć albo co umie leczyć. Jedna osoba specjalizuje się w otwieraniu to widzi blokadę. ktoś inny w harmonizowaniu, to widzi nadczynność. jak można mieć jakąkolwiek pewność co do diagnozy czakry jeśli metody diagnostyczne są tak subiektywne?
Wchodzę tu bo temat jest ważny i rzadko kto mówi wprost o tym co Modrzewka opisuje. Depersonalizacja po pracy z trzecim okiem to nie jest rzadkość i w zasadzie jest to znany efekt uboczny zbyt szybkiego otwierania Adżny bez odpowiedniego przygotowania dolnych czakr. Piszę 'zbyt szybkiego' bo to względne i zależy od osoby. To co Klimcia powiedziała o rozjechaniu jest trafne. Mam jedno pytanie do Modrzewki - czy przed tą intensywną pracą z trzecim okiem miałaś jakieś trudności z poczuciem bezpieczeństwa, zakorzenienia? Stres, zmiany życiowe, może przeprowadzka, praca, relacje? Bo często jest tak, że ludzie zaczynają intensywną pracę z wyższymi czakrami właśnie wtedy kiedy ich dolne są już nadwyrężone, i ta praca tylko pogłębia dysproporcję.
Czy dobrze rozumiem, że te epizody depersonalizacji to znaczy że czakra trzeciego oka jest ZA bardzo otwarta? Bo zawsze myślałam że chodzi o to żeby ją otwierać jak najbardziej, że to dobrze, a teraz czytam i się zastanawiam czy przypadkiem nie robię sobie krzywdy. Ja też medytuję na Adżnę ale dopiero od miesiąca, nie mam żadnych dziwnych objawów jak na razie, ale trochę mnie to teraz niepokoi
No właśnie. I tu leży sedno tego tematu, bo to jest błąd który widzę bardzo często. Wyższe czakry brzmią bardziej 'duchowo' i ludzie do nich aspirują, a tymczasem robna podstawa to absolutny warunek bezpiecznej pracy z górnymi centrami. Bez zakorzenionej Muladhary praca z Adżną to trochę jak budowanie wyższych pięter bez fundamentów. I to nie jest metafora, to dokładnie to co energetycznie się wtedy dzieje. Energia idzie górą bo dołem nie może, więc kumuluje się przy trzecim oku i szyszynce. Stąd intensywne sny, przebłyski intuicji na początku, a potem właśnie to rozkojarzenie, poczucie bycia za szybą. Mogę zapytać - jak teraz wyglądają te epizody? Ustały, nasilają się, są stałe?
U mnie było podobnie ale z czakrą korony, nie trzeciego oka. Zaczęłam intensywną medytację na Sahasrarę bo ktoś na innym forum napisał że to najszybsza droga do przebudzenia i przez jakiś czas miałam stany które teraz wiem, że były trochę dysocjacyjne. Nie wiedziałam wtedy w ogóle co to jest. Wychodziłam z domu i czułam że miasto wokół mnie jest jak dekoracja. Bardzo dziwne uczucie. Co mi pomogło to kamienie - czarny turmalin i hematyt, nosiłam je dosłownie wszędzie i to przywracało mnie do ciała. Czerwony jaspis też. Też powiedziałabym że uziemienie to podstawa absolutna przy pracy z górnymi czakrami.
Feliks moim zdaniem to nie jest aż takie rozłączne. Kamień jako kotwa dla uwagi i kamień jako rezonator energetyczny to może być jedno i to samo zjawisko opisane roznymi językami. Nie wiem czy to ważne rozróznienie w praktyce jeśli człowiekowi pomaga 😉 ale rozumiem że teoretycznie ciekawi. Sam testowalem obsydian i naprawde czulem roznicę przy uziemieniu po medytacjach gónych czakr. Moze placebo, moze nie, ale co za roznica jak działa.
Wracając do tego co napisała Modrzewka na początku - mnie zastanawia ten dysonans między diagnozą znajomej a bioenergoterapeuta. Bo mam takie przeczucie, że obie mogły mieć rację w innym sensie. Czakra może być jednocześnie nadaktywna w pewnym zakresie i zablokowana w innym, rozumie ktoś co chcę powiedzieć? Jakby energia kręci się w środku ale nie przepływa dalej, taki wir zamknięty. To dawałoby zarówno objawy nadczynności jak i blokady.
Sorki że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale naprawdę nie wiem - jak rozpoznać czy to co czuję to blokada czy nadczynność? Tzn. jakie są objawy żeby to odróżnić? Bo czytam i trochę mi się to miesza
Modrzewka, to co tu opisujesz - że nawet 10 minut wizualizacji trzeciego oka wywołuje powrót objawów - to dla mnie sygnał że ta dysharmonia między dolnymi a górną czakrą jest jeszcze całkiem świeża i nieustabilizowana. Nie powiedziałabym żeby całkowicie rezygnować z pracy z Adżną, ale na twoim miejscu zanim znowu do niej wrócę, spędziłabym kilka tygodni wyłącznie na dolnych czakrach, szczególnie korzeniowej i sakralnej. I mam na myśli nie tylko medytację, ale zmiany w codziennym życiu - regularny rytm dnia, ruch, kontakt z naturą, jedzenie, poczucie bezpieczeństwa materialnego. Czy te warunki życiowe które opisałaś wcześniej, zmiana pracy, stres finansowy, czy to się już ustabilizowało?
Modrzewka, to że 10 minut wystarczy żeby objaw wrócił to naprawdę coś mówi o tym jak głęboko ta dysharmonia siedzi. Mam pytanie - czy te epizody depersonalizacji to masz bardziej 'wychodzę z ciała' czy raczej 'wszystko jest jakby za szybą'? Bo to może być diagnostycznie ważne, przynajmniej z tego co czytałem u różnych terapeutów.
przepraszam że dopytuję ale co w ogóle rozumiecie przez tę depersonalizację w kontekście czakr? tzn czy to jest doznanie mistyczne czy coś nieprzyjemnego? bo z opisu Modrzewki nie do końca kumam czy to było złe czy tylko dziwne
no i tu mam pytanko bo Klimcia ładnie to opisała ale zastanawiam sie - czy ta depersonalizacja 'energetyczna' to jest to samo co depersonalizacja jako zaburzenie psychiczne? bo czytałem że to drugie to poważna sprawa i leczy się zupełnie inaczej. jak to rozróznić u siebie? pytam serio bo nie wiem
no i właśnie, dziekuje Wrzosianka że to powiedziałaś wprost. bo mam wrażenie że w takich wątkach jest tendencja do tłumaczenia wszystkiego przez czakry i trochę brakuje tego trzezwego głosu że niektóre rzeczy to jednak psychiatria. nie mówię że tak jest u Modrzewki, po prostu cieszę się że ktoś to wyraźnie oddziela
Ale chwila, ja trochę nie zgadzam się z tym podziałem że albo energetyczne albo medyczne. U mnie jak miałam te stany po pracy z Sahasrarą to poszłam do lekarza bo się przestraszyłam i lekarz powiedział że 'nic nie widzi'. No bo jak miałby coś zobaczyć skoro to jest problem subtelnego ciała. Więc to nie jest tak że jedno wyklucza drugie.
okej trochę się zgubiłam w tej dyskusji ale mam inne pytanie - Modrzewka pisała że wróciła do podstaw i chodziła boso i pomagało, a potem po kilku dniach pracy z Adżną znowu wróciły objawy. czy to nie znaczy że to uziemienie 'nie weszło' wystarczająco głęboko? jak długo trzeba pracować z Muladharą zanim można bezpiecznie wrócić do górnych czakr?
mam wrażenie że wątek się nam trochę rozjeżdża na 'kiedy iść do lekarza' co jest ważne ale to chyba nie był temat oryginalnego posta? Modrzewka pisała o czymś konkretnym - o tym że dwie osoby dały jej sprzeczne diagnozy. i to mnie nadal interesuje. bo zastanawiam się czy może warto by było pójść do trzeciej osoby i zobaczyć co powie 😀
Slawobor ma rację że trochę się rozjechało, ale ta dygresja o lekarzu jest ok, bo to ważne i sama też się z tym mierzyłam. Odpowiadając na Twoje pytanie - ta myśl o trzeciej osobie już mi chodziła po głowie. Ale trochę czuję że to nie rozwiąże problemu bo jeśli dwie doświadczone osoby mają inne zdanie, to może trzecia też będzie inne. I co wtedy, patrzeć na wyniki głosowania?
to co mówi Modrzewka jest dla mnie kluczowe w całym tym temacie. jeśli trzy różne osoby mogą zobaczyć trzy różne rzeczy w tej samej czakrze, to co to mówi o wiarygodności tej diagnostyki? to uczciwe pytanie, nie złośliwe. bo nie wiem jak to jest rozwiązane w praktyce.
a co jeśli ktoś nie ma dostępu ani do bioenergoterapetuty ani do nikogo takiego i chciałby sam spróbować to jakoś zbadać? pytam bo czytam ten wątek i myślę o sobie, mam podobne objawy do tego co opisuje Modrzewka tylko słabsze, i nie za bardzo wiem od czego zacząć żeby w ogóle wiedzieć z czym mam do czynienia
przepraszam że wchodzę nie na temat ale bardzo mnie ciekawi jedno - jak to jest że można zablokować sobie czakrę przez medytację? wydawało mi się że medytacja jest z definicji dobra i bezpieczna, a tu czytam że można sobie zaszkodzić. to trochę mnie niepokoi bo właśnie zaczynam
okej ale ile tygodni tej pracy z Muladharą to realnie minimum zanim można dotknąć Adżny? bo wszędzie czytam 'zbuduj fundament' ale nikt nie mówi ile to trwa. jakis konkretny czas? miesiąc? trzy?
no Sedzimir, rozumiem że chcesz konkretu, ale serio nie ma takiej odpowiedzi. 'miesiąc' to nie jest liczba którą możesz sobie wpisać do kalendarza i po miesiącu kliknąć 'gotowe'. chodzi o to żeby poczuć że fundament jest stabilny - że jak siadasz do medytacji to nie odpływasz, że masz kontakt z ciałem, że stres cię nie rozlatuje na kawałki. u jednej osoby to tydzień, u innej rok. i to nie jest wymówka, to po prostu prawda
no ale to trochę bez sensu bo jak mam nie wiedzieć ile to trwa to skąd będę wiedział że już można? to jest jakiś sygnał? coś się zmienia? bo jak mi mówisz 'poczujesz' to dla mnie to jest tyle co nic, bo jeszcze nie wiem co mam czuć
