Cześć, mam pytanie które mnie trapi od jakiegoś czasu. Zacząłem medytować i na początku robiłem to na jedną czakrę naraz, ale ostatnio znalazłem kilka guided meditation na YouTube gdzie prowadzący przechodzi przez wszystkie siedem naraz w jednej sesji. Próbowałem raz i po sesji czułem się dziwnie - trochę odurzony, jakbym miał chwiejny grunt pod nogami. Czy to normalne? Czy medytacja na kilka czakr jednocześnie jest w ogóle bezpieczna dla kogoś, kto nie ma dużego doświadczenia? Nie wiem czy to był przypadek czy coś zrobiłem źle.
To uczucie chwiejnego gruntu to całkiem typowa reakcja kiedy ktoś pierwszy raz rusza energię w kilku miejscach naraz. Ale zanim powiem coś więcej - powiedz mi, jak długo trwała ta sesja i czy miałeś wcześniej jakąś regularną praktykę? Bo 'odurzenie' może oznaczać kilka różnych rzeczy i nie chcę strzelać w ciemno.
Mnie też ciekawi jedno - czy po tej sesji coś cię uziemiłeś, piłeś wodę, chodziłeś po trawie boso, cokolwiek? Bo bez domknięcia i uziemienia po pracy z górnym trójkątem czakr właśnie tak można się poczuć. Pytam bo to dość istotne przy diagnozowaniu co się stało.
No to masz odpowiedź. 45 minut przy tak krótkim stażu to zdecydowanie za dużo i bez zamknięcia sesji masz właśnie taki efekt. To nie jest niebezpieczne w sensie dramatycznym, ale nieprzyjemne i może dać nierówny przepływ. U mnie kiedyś było podobnie zanim zrozumiałam że to nie jest wyścig przez wszystkie siedem - to ma swój rytm.
Moim zdaniem problem jest inny - jak ktoś nie ma w ogóle rozpoznanych swoich czakr to nie powinien robić pracy na wszystkich naraz, bo po prostu nie wie co rusza. U mnie numerologia pomogła mi ustalić które czakry są dla mnie kluczowe w obecnym cyklu życiowym i od tego zaczęłam pracę. Może zamiast tych YouTube medytacji lepiej najpierw zdiagnozować co jest naprawdę zablokowane?
Ciekawe co piszesz Emilianie - to odurzenie, czy bardziej coś jak dezorientacja przestrzenna? Pytam bo jedno wskazuje na aktywację Ajny bez odpowiedniego uziemienia Muladhary, a drugie może być po prostu hiperwentylacją jeśli medytacja miała pranajamę w środku. Czy pamiętasz czy prowadziłeś jakiś specjalny oddech w trakcie?
To dobre pytanie i odpowiedź brzmi: nie że nie mogą, ale że nie powinny bez solidnej podstawy. To jak budowanie piramidy od czubka. Muladhara to fundament fizyczny, bezpieczeństwo, kontakt z ziemią. Jeśli jest przymknięta albo słaba a ty wpompowujesz energię w Ajnę czy Sahasrarę, to energia nie ma gdzie odpłynąć i kręci się w górnym polu. Stąd to uczucie unoszenia się bez kotwicy.
to super wątek 🙂 ja mam pytanie trochę z boku ale myślę że pasuje - czytałam gdzieś że żyłą wodna pod łóżkiem może zaburzać czakry podczas snu, bo przez noc się pracuje energetycznie tak samo jak podczas medytacji. to prawda? i skad wiedzieć czy sie taką żyłe ma pod łóżkiem? bo tez ostatnio dziwnie sypiam
Wiesław ma rację ale wspomnę tylko że i Zaneta i Emilian mają w gruncie rzeczy podobny problem - brak uziemienia. Żyła wodna zaburza właśnie Muladharę i to byłoby spójne. Ale żeby nie odbiegać - Emilianie, czy po tej jednej sesji próbowałeś jeszcze raz, czy zrezygnowałeś?
Powiem wprost - medytacja na wszystkie czakry naraz NIE jest niebezpieczna dla zdrowej osoby, ale może być nieefektywna i właśnie dezorientująca jeśli robi się ją bez struktury. Problem z tymi masowymi YouTube medytacjami jest taki, że są robione dla wszystkich naraz i nikt nie uwzględnia że ktoś może mieć jedną czakrę bardzo zablokowaną - wtedy próba przepchnięcia energii przez zator robi chaos w całym systemie. Czy ktoś Emiliana zapytał o to, czy ma jakieś wyraźne blokady zanim w ogóle zaczął?
Numerologia i czakry to jednak dość luźne powiązanie i nie ma na to jednego spójnego systemu, każda szkoła robi to inaczej. Ciekawi mnie co Wizjonerka myśli o samym schemacie - czy praca sekwencyjna, czyli od Muladhary do Sahasrara jest rzeczywiście lepszy dla początkujących niż pełna sesja? Bo w materiałach które mam bywa różnie.
Mam pytanie do Wizjonerki - mówisz o opoczuciu ciepła i pulsowania przy każdej czakrze. Jak to wygląda przy czakrach które są mocno zablokowane? Czujesz wtedy coś innego, jakiś brak, czy po prostu nic?
Ciekawi mnie czy ktoś tu próbował łączyć skanowanie dłonią z wahadełkiem jako podwójną weryfikację. Mam w notatkach że niektórzy praktycy bioenergii właśnie tak robią - dłoń wskazuje ogólnie, wahadełko daje bardziej precyzyjny odczyt kierunku i amplitudy. Czy to ma sens metodologicznie, czy to raczej podwajanie szumu?
Właśnie dlatego uważam że bez jakiegoś stałego punktu odniesienia to błądzenie w ciemno. Numerologia daje przynajmniej jakiś schemat - wiesz które czakry są pod presją w danym roku życia i możesz to zestawić z tym co czujesz. Może nie jest idealna ale eliminuje część domysłów.
Słucham tej dyskusji i mam pytanie które chyba dotyczy mnie bezpośrednio - czy jak przyszedłem na tę grupową sesję zupełnie bez przygotowania, bez żadnej wcześniejszej diagnozy własnych czakr, to ta dezorientacja której doświadczyłem mogła być sygnałem że jakaś konkretna czakra 'krzyknęła' podczas tej pracy? Czy jest jakiś sposób żeby to teraz po czasie zdiagnozować?
przepraszam że znow o tym wspomnę ale skoro juz mówimy o diagnozie - wróciłam do tematu żyły wodnej bo to mnie nie daje spokoju. Wiesław napisał żeby zamówić geobiologa ale jak takiego znaleźc? I jak to sie ma do czakr, bo Ametystia napisała że żyła zaburza Muladharę - to znaczy ze cały czas mam tę czakrę zablokowaną przez sen i medytacja mi w ogole nie pomoże?
to bardzo ważna informacja. Intensywne sny po pracy z czakrami to sygnał że coś faktycznie ruszyło - i przy Ajnie i przy Sahasrarze. Intensywność snów i ich pamiętanie po przebudzeniu to jeden z wyznaczników aktywacji górnego trójkąta. Czy sny mają jakiś powtarzający się motyw, czy są bardziej chaotyczne?
To ze wzgórzem to klasyczny sen uziemieniowy paradoksalnie - wzgórze jako punkt z widokiem, ale jednak stoisz na ziemi, masz grunt pod nogami. Miałam coś podobnego po jednej intensywnej sesji medytacyjnej i mój terapeuta powiedział że to psychika szuka równowagi między tym co góra a tym co dół. Przy nierównomiernej aktywacji czakr to częste.
Dwie minuty uziemienia przed pracą z całym układem czakr to zdecydowanie za mało, szczególnie dla kogoś kto nie ma wcześniejszej regularnej praktyki. Dla mnie to trochę jak rozgrzewka pięć sekund przed maratonem. Nie dziwię się że potem poczułeś dezorientację.
To jest chyba jeden z tych przypadków gdzie pytanie z tytułu wątku dostaje konkretną odpowiedź przez własne doświadczenie Emiliana. 'Czy bezpieczne' - zależy od przygotowania. I od tego kto prowadzi i jak.
rok 5 to rok ruchu, zmian, poszukiwania - jest powiązany głównie z Visuddhą i komunikacją ze światem. Nie z Ajną. Więc jeśli ta dezorientacja była ajnowa, to może to był po prostu zbyt szybki skok poza 'rok naturalny'. Nie znaczy że złe, ale tłumaczyłoby część zamieszania.
Mam w notatkach ciekawy punkt - część tradycji tybetańskich w ogóle nie dzieli czakr na 'górne' i 'dolne' w takim hierarchicznym sensie, tylko traktuje je jako sieć. Praca z jedną zawsze pociąga inne. Więc pytanie 'czy bezpieczna jest praca z kilkoma jednocześnie' może być z założenia źle postawione, bo one i tak działają razem.
przepraszam że wracam do mojej żyły ale właśnie przesuneł trochę łóżko - dosłownie teraz - i chciałam zapytać czy mam zacząc dziennik od dziś czy poczekac kilka dni żeby ciało 'poczuło' zmianę? Bo może pierwsza noc jest zaburzona samą zmianą miejsca?
Wracając do Emiliana i snów - mnie zastanawia jedno. Piszesz że sny są spokojne i czujesz że gdzieś idziesz. Czy budzisz się po nich wypoczęty czy raczej zmęczony? Bo intensywna aktywność w czasie snu przy aktywowanej Ajnie potrafi być dosłownie wyczerpująca dla układu nerwowego.
Ta chwila dezorientacji po przebudzeniu to tzw. hypnopompia - i sama w sobie nie jest niepokojąca. Ale jeśli połączyć to z intensywnymi snami i tym co opisałeś po sesji, to myślę że twój układ jest po prostu w fazie przestrajania. Pytanie czy masz teraz jakąś regularną praktykę uziemiającą, bo bez niej to przestrajanie może trwać dłużej i dawać takie właśnie efekty.
Słucham tej rozmowy od początku i mam pytanie może naiwne - skoro praca z wieloma czakrami naraz może dać takie efekty jak u Emiliana, to czy lepiej w ogóle nie zaczynać bez kogoś doświadczonego? Znaczy, czy samodzielna medytacja na jedną czakrę jest bezpieczniejsza niż grupowa sesja z prowadzącym?
tak, dokładnie to. Kontakt bosą stopą z ziemią to jeden z najprostszych i jednocześnie jednych z najskuteczniejszych sposobów na stabilizację Muladhary. I nie potrzebujesz wierzyć w żadną teorię żeby to działało - ciało reaguje samo. Cieszę się że to czujesz. Jak długo to robisz?
