to znaczy ze w sumie nikt nigdy nie wie czy jego odczyt jest prawdziwy czy to on sam? troche to podwaza caly sens nie?
To co pisze Agatowa jest wazne bo ja sie na tym potknelam własnie. Bylam przekonana ze odczytuję 'jak jest naprawde' u mamy i na tym oparłam reakcje. Gdybym podeszła do tego jak do wskazowki a nie pewnika, pewnie bym porozmawiała inaczej. Ajna bez pokory to niebezpieczna kombinacja chyba.
To brzmie rozsadnie ale mnie zastanawia czy ta osoba w ogole wie ze ja robie jakis odczyt? Znaczy czy sam fakt ze formulujesz to lagoniej zmienia to ze robiłas cos bez pytania?
Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie które nie dawało mi spokoju - czy ktoś z was miał sytuację gdzie odczyt bliskiej osoby przez Ajnę dał wam coś co potem naprawdę się potwierdziło i pomogło tej osobie? Nie jako dowód że to działa, ale żeby zrozumieć jak to wygląda w praktyce kiedy idzie dobrze.
Dziękuję wam wszystkim za tę rozmowę, naprawdę dużo mi dała. Miałam dokładnie ten dylemat z siostrą - odczytałam coś w jej polu i nie wiedziałam czy powiedzieć, jak powiedzieć, czy w ogóle. Teraz mam wrażenie że wiem co zrobię inaczej. To podejście z pytaniem zamiast diagnozą - to jest coś co rozumiem i mogę zastosować.
A ja mam może trochę z boku pytanie - czy Ajna w ogóle jest czakrą którą można świadomie 'włączyć' do odczytu i potem 'wyłączyć'? Bo mnie się wydawało że albo jest otwarta i działa cały czas, albo nie. Czy da się nią sterować?
Wracając do tego co pisała wcześniej Julisia80 - to 'mam wrażenie że coś cię przygniata' zamiast 'masz blokadę w Anahata' to jest dla mnie kluczowa różnica w kontekście całego tematu. Bo jedno zaprasza do rozmowy, drugie zamyka. I właśnie tu jest ta etyka, o której mówiłam na początku wątku - nie w samym odczycie, ale w tym co potem z nim robisz.
Ale jeszcze mnie nurtuje jedno - czy wy w ogóle mówicie wprost osobie że coś odczytujecie przez Ajnę? Bo ja zazwyczaj mówię 'mam takie przeczucie' albo właśnie jak Julisia80, że 'coś mi podpowiada'. Nigdy nie mówię 'skanowałam twoje pole'. Czy to jest w porządku, czy to tez jest jakas forma ukrywania czego sie naprawde robi?
A mnie zastanawia jeszcze coś innego - czy czytanie energii obcej osoby, no takiej zupełnie nieznanej, na przykład w autobusie albo w kolejce, to jest w ogóle inny poziom problemu etycznego niż z bliskimi? Wydaje mi się że z bliskimi jest trudniej emocjonalnie, ale z obcymi może być trudniej etycznie?
ale jak masz pytac o zgode obcego w autobusie? to troche absurdalne nie? 'przepraszam czy moge zeskanowac pana czakry?' 🙂 to sie chyba po prostu robi i tyle, nikt sie nie pyta
