Ej, przepraszam że wchodzę bo ledwo nadążam za tym wątkiem, ale to co napisał Sławek mnie zastanawia - jak można sprawdzic że Muladhara jest wystarczajaco silna zanim zacznie sie pracować z Ajną? Czy to jest jakiś konkretny objaw czy raczej odczucie?
Ale wracając do meritum wątku - czy praca kolejnością czakr rozwiązuje problem etyczny? Bo można mieć świetnie uziemioną Muladharę i nadal czytać kogoś bez jego wiedzy. To są dwa różne pytania, prawda? Jedno o jakość odczytu, drugie o prawo do niego.
Ta analogia z chirurgiem jest świetna, ale mam od razu pytanie - czy chirurg który widzi że pacjent ma coś niepokojącego w wynikach ma obowiązek powiedzieć nawet jeśli pacjent go o to nie prosił? Bo to by wracało do dylematu Dominisi z tą bliską osobą.
Przepraszam ze znowu pytam o podstawy ale mi to jest potrzebne do zrozumienia - czy czytanie energii przez Ajnę to cos co można po prostu wyłaczyć jak sie chce czy to bardziej działa samo i nie mamy nad tym kontroli? Bo to chyba zmienia całą te dyskusje o etyce.
Dobre porównanie ze słuchem, ale chcę doprecyzować - bo myślę że tu jest ważne rozróżnienie. Ten 'tło' odbiór który jest trudny do wyłączenia to jedno. Ale aktywne skupienie uwagi Ajny na konkretnej osobie to już zupełnie inna sprawa. I moim zdaniem właśnie to drugie wymaga zgody. Czy w swojej praktyce w ogóle próbowałaś rozdzielić te dwa poziomy?
Ale jak to możliwe że czakra 'działa przed nami'? Myślałam że jesteśmy podmiotem który pracuje z czakrami, a nie że czakra robi coś bez naszej woli. Czy to nie brzmi jakby Ajna miała własną agendę?
Właśnie i to jest mój problem od dawna - jak mam być etyczna wobec kogoś kiedy odczyt sie już zdarzył zanim zdążylam powiedzieć sobie 'stop'? Czuje sie czasem jak ktoś kto niechący podsłuchał rozmowe przez sciankę. Nie chciałam ale usłyszałam.
A jak to jest z tymi lodzmi ktorzy nie maja aktywnej Ajny - oni w ogole nie odbieraja takich rzeczy czy moze odbieraja ale nie wiedza co to jest? Bo zastanawiam sie czy ta cala dyskusja o etyce nie dotyczy tylko praktyków a reszta ludzi tez cos czuje tylko to ignoruje
Wróćmy na chwilę do tego co powiedział Sławek o kolejności czakr - bo to mnie nie opuszcza. Jeśli dobrze rozumiem, to nawet jeśli mam naturalnie aktywną Ajnę od urodzenia powiedzmy, ale Muladhara jest słaba, to mój odczyt będzie zniekształcony przez lęk? Czy tak to działa?
Słuchajcie, ale trochę odpłynęliśmy od etyki do diagnostyki własnych czakr. Wracam do pytania które mnie dręczy - czy jest jakaś sytuacja gdzie czytanie bez zgody jest etycznie uzasadnione? Na przykład - widzisz energetycznie że komuś bliskiemu dzieje się coś bardzo złego. Czy wtedy milczenie też jest etyczne?
Tu jest pułapka w samym pytaniu. 'Widzę że dzieje się coś złego' zawiera już założenie że odczyt jest trafny. A jak ustaliliśmy wcześniej - nie ma pewności. Więc nawet w sytuacji kryzysowej działasz na podstawie hipotezy, nie faktu. To zmienia całą kalkulację etyczną, bo interwencja oparta na błędnym odczycie może wyrządzić krzywdę.
Właśnie to probowalam zrobic w swojej sytuacji i nadal czuje sie z tym niekomfortowo. Może problem jest taki ze chce byc 'autentyczna' w relacjach a ukrywanie źródła informacji - nawet z dobrych pobudek - czuje jak jakis fałsz. Może to kwestia mojej Vishuddhy a nie Ajny w ogóle?
Tak, miałam takie doświadczenie. Z przyjaciółką która sama pracuje ze swoim rozwojem - powiedziałam jej otwarcie że widzę coś w jej polu i zapytałam czy chce żebym powiedziała co. Dała mi świadomą zgodę, porozmawiałyśmy i okazało się że to co widziałam pokrywało się z czymś z czym ona się właśnie zmagała. Ale ona była na to gotowa. Z osobą która nie ma takiego frameworku? Nie próbowałabym.
To otwiera kolejne pytanie - czy etyka czytania bez zgody jest inna kiedy osoba 'wie o co chodzi' a inna kiedy nie wie w ogóle że takie rzeczy istnieją? Intuicyjnie powiem że tak, ale nie jestem pewien dlaczego. Może dlatego że zgoda wymaga rozumienia tego na co się zgadzamy?
dobra ale mam pytanie bo troche zgubilem watek - jak to jest ze te osoby ktore maja aktywna Ajne i odbieraja rzeczy non stop, to one nie maja jakiegos przemeczenia? Bo jakbym slyszal rozmowy przez scianke CAŁY czas to chyba bym oszalal
To porównanie z surfowaniem naprawdę dużo mi dało. Ale mam pytanie trochę praktyczne - czy ktoś wypracował jakiś konkretny sposób na to żeby wejść do pokoju pełnego ludzi i nie zostać od razu zalanym cudzymi energiami? Pytam bo mam wrażenie że po większych zgromadzeniach jestem kompletnie wyżęta, i zastanawiam się czy to właśnie Ajna.
Właśnie, Julisia podniosła coś ważnego - ta granica między Ajną a Anahatą w kontekście odbioru energii innych. Mnie się wydaje że Ajna daje mi obraz, a Anahata daje mi poczucie. Jedno widzę, drugie czuję w klatce. Ale nie zawiem czy tak to rozróżniać, bo może to moje własne uproszczenie.
To rozróżnienie które opisujesz jest jak najbardziej funkcjonalne. Wielu praktyków mówi podobnie - Ajna jako percepcja, Anahata jako rezonans emocjonalny z tym co odebrałaś. Problem pojawia się kiedy Anahata jest mocno aktywna i zaczyna 'kolorować' odczyt Ajny własnym materiałem - własnymi pragnieniami, lękami o drugą osobę, projekcjami.
Potwierdzam to co mówi Chiromantka, i właśnie dlatego wracam do kwestii etyki z nieco innej strony - czy w ogóle powinno się próbować czytać energię partnera, dziecka, rodzica? Nie tylko ze względu na zgodę, ale na własne ograniczenia jako czytającego. Może etyka to nie tylko pytanie o zgodzę drugiej osoby, ale też o naszą własną zdolność do rzetelności w danej relacji.
Dokładnie to. I to jest według mnie niedoceniany aspekt całej tej dyskusji. Kiedy za bardzo nam zależy na wyniku odczytu, Ajna przestaje być neutralna. Staje się projekcją naszego lęku albo nadziei. Nie wiem czy ktokolwiek jest w stanie wiarygodnie czytać kogoś, na kim mu naprawdę zależy.
Może trzeba by to sprawdzać nie po fakcie, ale w trakcie. Obserwować siebie w momencie odczytu - czy jest spokój, neutralność, czy jest napięcie? Jeśli czuję że bardzo chcę żeby coś było tak a nie inaczej, to jest czerwona flaga że Ajna może pracować pod dyktando czegoś innego.
To mnie bardzo zaciekawia, bo ja mam dokładnie odwrotny problem - nie za dużo czuję na czakrze serca podczas próby odczytu, tylko za dużo się dzieje w głowie, okolica Ajny. Jakby myśli próbowały interpretować zanim w ogóle cokolwiek dotrze. Czy to też jest forma zakłócenia?
dobra teraz mam inne pytanie bo chwile nie nadązalem - czy to czytanie energii innych bez zgody to w ogole rozni sie miedzy osobami? znaczy czy jak ktos ma slaba Ajne to i tak coś odbiera, tylko myslec ze to jest normalne 'czytanie ludzi'?
Wracam do tego co Nyja pisała wcześniej o czytaniu bliskich - bo chyba to jest właśnie serce całej kwestii etycznej w tym wątku. Mamy Ajnę, mamy pytanie o etykę. Ale w praktyce to właśnie z bliskimi to najczęściej robimy, bez pytania, bo 'chcemy pomóc'. I tam właśnie nakłada się i problem zgody i problem zabarwienia odczytu jednocześnie.
Ale tu jest jeszcze jeden problem ktory mnie nurtuje - co jak ta osoba powie ze wszystko ok, a ty energetycznie nadal widzisz cos inaczej? Bo ludzie często mówią ze jest dobrze bo tak jest latwiej. I co wtedy? Wierzysz jej słowom czy temu co odczytujesz przez Ajnę?
Właśnie, i to chyba jest sedno etyki o której piszemy. Że posiadanie umiejętności odczytu przez Ajnę nie daje automatycznie prawa do działania na podstawie tego co się odczytało. Odczyt bez zgody to jedno, ale interwencja bez zgody to już zupełnie inna kategoria.
Słuchajcie, mam pytanie które może brzmieć naiwnie - czy w ogóle można powiedzieć że Ajna coś 'odczytuje' obiektywnie, skoro wcześniej w wątku tyle osób mówiło o tym jak bardzo zabarwia to Anahata i myśl analityczna? Może to co odczytujemy to zawsze po części my sami?
