wracając do tego co rzuciłem na końcu - skąd pochodzi blokada to jest ważne pytanie. Runiarka, te napięcia w domu o których wspominałaś - to jest coś długotrwałego czy ostatnio się nasiliło? Bo Manipura zablokowana przez chroniczny stres domowy to trochę inny temat niż ta sama czakra zablokowana przez jednorazowe uderzenie jak nieudana praca. Pierwsze wymaga pracy u podstaw, drugie często szybciej odpuszcza.
długotrwałe, nie powiem ze nie. ta sytuacja w domu ciągnie sie od chyba dwóch lat i tyle. praca to był jeden konkretny cios ale dom to taki cichy permanentny stres. nie wiem czy to powduje ze jedno z drugim sie nałozyło i dlatego tak bardzo czuje ze sie nie ruszam z miejsca
To co piszesz - ten cichy permanentny stres przez dłuższy czas - to jest właśnie jeden z najczęstszych mechanizmów blokowania Manipury. Nie jednorazowe uderzenie, ale ciągłe tłumienie własnej woli, energii, sprawczości. Ciało i pole energetyczne po prostu uczą się żeby nie otwierać, bo otwarta Manipura w niebezpiecznym środowisku to jak otwarta rana. To jest adaptacja, nie słabość. Ale ta adaptacja potem zostaje nawet jak warunki się zmieniają.
albo to po prostu psychologia a nie pole, ale ok, efekt podobny więc może nieważne jak to nazwiemy. Runiarka, co masz na myśli mówiąc że sytuacja w domu jest napięta od dwóch lat? Pytam bo to dość ogólne i może być milion różnych rzeczy, a od tego zależy trochę co realistycznie możesz z tym zrobić - nie wahadełkiem, ale w ogóle.
nie chce za bardzo wchodzic w szczegoly publicznie, ale tyle powiem ze to relacja partnerska która stoi w miejscu i zadne z nas nie wie co z tym zrobic. i to jest takie zamrozenie w kilku sprawach naraz. praca, dom, wszystko naraz.
Runiarka, rozumiem że nie chcesz za dużo, i to jest jak najbardziej ok. Ale to co opisujesz - to zamrożenie w kilku rzeczach naraz - to jest chyba najlepszy opis zablokowanej Manipury jaki widziałam na tym forum. Nie jeden problem, tylko poczucie że wszystko stoi. Że się nie można ruszyć w żadnym kierunku. To brzmi naprawdę wyczerpująco.
i właśnie dlatego zapis do specjalisty który Runiarka planuje jest taki ważny. nie dlatego że czakry nie działają, ale dlatego że kiedy kilka warstw życia jest zamrożonych naraz, to potrzeba czasem kogoś z zewnątrz kto pomaga złapać jakiś punkt oparcia. nawet jedna rozmowa może poruszyć coś co w środku siedzi bez ruchu od dawna
a ja się zapytam wprost - Runiarka, czy rozmawiałaś kiedyś z partnerem o tym że oboje nie wiecie co z tym zrobić? Nie jako zarzut, bo i tak jest jak jest, ale pytam bo czasem samo to powiedzenie głośno, jedno do drugiego, że 'oboje stoimy i nie wiemy' to jest jakiś ruch. mała ale realna zmiana.
do tego co Gerwazy pisał o źrodle blokady - u mnie tez bylo tak ze nie jedna rzecz a stos. i bioenergoterapeutka mi kiedys powiedziala ze Manipura jak jest atakowana z kilku stron to sie 'zamyka spiralnie', tzn blokada narasta warstwami i kazda warstwa zakrywa nastepna. nie wiem czy to oficjalna terminologia ale tak to opisala i to mi pomoglo zrozumiec czemu praca idzie wolno - trzeba przez te warstwy, nie mozna przeskoczyc
wracam do wyników z wahadełka bo to mi leży na głowie. Runiarka, powiedziałaś że nad sercem kręciło normalnie. W którą stronę? Pytam bo to jest ważne - zgodnie z ruchem wskazówek czy przeciwnie, i jak duże koło? Bo to też mówi coś o stanie Anahaty, a Anahata i Manipura często działają razem albo kompensują jedna drugą.
tak, zapisuj. kierunek, amplituda, czy ruch jest płynny czy szarpie. i rób minimum trzy pomiary nad każdą czakrą, nie jeden. wahadełko jest czułe na oddech, napięcie rąk, myśli które masz akurat w głowie - jeden wynik to za mało żeby cokolwiek z tego wyciągać
powiem tak - kierunek wahadełka to sprawa umowna i różni praktycy mają różne systemy. jeden mówi że zgodnie z zegarkiem to aktywna inny mówi odwrotnie. wazniejszy jest rytm i to czy w ogóle jest ruch. to drżenie liniowe co Runiarka opisała to jednak coś, niezależnie od systemu który stosujesz
to prawda że nie ma jednego systemu ale u mnie wahadełko zawsze pracuje spójnie wewnętrznie - tzn jak mi pokaże coś nad jedną czakrą to potem się to potwierdza innymi metodami. więc może chodzi o to żeby znać własny 'język' wahadełka a nie żeby wszyscy mieli ten sam
ojej, to ciekawe co Zorza pisze bo ja zawsze myślałam że jest jakiś obiektywny system i dlatego nigdy nie mogłam zrozumieć czemu u mnie wahadełko robi coś innego niż w poradnikach. może właśnie muszę przestać szukać w necie co znaczy 'ruch w prawo' a po prostu poobserwować co się u mnie powtarza i z czym mi się to pokrywa?
Konstancjaa, tak. To jest właśnie sedno pracy z wahadełkiem - kalibracja pod siebie. Najpierw sprawdzasz na czymś o czym wiesz jaka jest odpowiedź, żeby zobaczyć jak twoje wahadełko mówi 'tak' i 'nie'. Dopiero potem idziesz w nieznane. Bez tej kalibracji interpretujesz szum.
dobra, to ja mam pytanie do całej tej dyskusji o wahadełku i kalibracji - czy jeśli dopiero zaczynam pracę z wahadełkiem, to w ogóle ma sens żebym próbowała diagnozować czakry? bo z tego co Otylka pisze to muszę najpierw nauczyć się swojego 'języka', a to chyba trochę trwa. a przez ten czas co, siedzę z zablokowaną Manipurą i czekam?
Konstancjaa, wahadełko to jedno sposób z wielu. Jeśli nie masz jeszcze swojego języka z nim, to skup się na objawach i odczuwaniu dłonią. To wymaga mniej kalibracji a daje dużo informacji.
Ryszard, ale 'opór jak na sprężynę' to też bardzo subiektywne, nie? bo ktoś może sobie wmówić że czuje cokolwiek, szczególnie jeśli wie z góry nad którą czakrą ma poczuć opór. to nie jest zarzut wobec metody jako takiej, po prostu obie metody - i wahadełko i dłoń - mają ten sam problem z potwierdzeniem czyjego dotykasz a czyjego oczekiwania.
Runiarka, chciałam zapytać - pisałaś wcześniej o tej wizycie u specjalisty, że planujesz się zapisać. masz już kogoś konkretnego na oku, bioenergoterapeutę czy może psychologa? bo to ważne żeby obie ścieżki szły równolegle, nie wybierać jednej zamiast drugiej
jeszcze nie mam nikogo konkretnego, szukam. wiem ze chce kogos kto pracuje holistycznie, tzn zna sie i na stronie fizycznej i energetycznej. ale szczerze to nie wiem jak sprawdzic czy ktos jest dobry zanim pojde, czy macie jakis sposob na to?
Runiarka, to jest super ważne pytanie i myślę że wiele osób tu się z tym zmaga. ja jak szukałam terapeuty, to najpierw szłam na jedną próbną sesję i patrzyłam jak się czuję po, nie w trakcie. w trakcie można być po prostu zdenerwowaną albo spiętą, ale to co się dzieje dzień po sesji to lepszy wskaźnik. albo dwa dni po. czy jest jakiś ruch, coś się ruszyło, nawet jeśli to jest dyskomfort - bo to też znak że coś zadziałało
i jeszcze jedno przy wyborze terapeuty - zwróć uwagę czy zadaje ci pytania czy od razu mówi co masz. dobry specjalista najpierw słucha, pyta o historię, o to co czujesz, a nie przychodzi z gotową diagnozą zanim zdążysz usiąść. to jest dla mnie pierwszy znak że ktoś naprawdę pracuje z człowiekiem a nie odpracowuje schemat
a ja bym dodała żeby sprawdzić czy ta osoba nie obiecuje cudów w krótkim czasie. 'po trzech sesjach Manipura otworzona gwarantowana' to czerwona flaga. blokady które narastały latami nie znikają po trzech spotkaniach, i każdy uczciwy terapeuta to powie. jeśli ktoś gwarantuje spektakularne efekty - uciekaj
no tak, ale tu jest jeszcze kwestia praktyczna - jak masz ograniczony budżet to nie możesz chodzić na próbne sesje do pięciu różnych terapeutów żeby porównać. więc co wtedy? pytasz znajomych o polecenie, ale to też jest loteria bo każdy ma inne potrzeby. Runiarka, czy masz kogoś w otoczeniu kto korzystał z bioenergoterapii i może coś polecić?
polecenie to naprawde najlepsze co mozesz zrobic, bo forum i opinie w necie to troche loteria. raz trafiłem na kogoś z samymi piatkami w opiniach a sesja była do niczego, innym razem ktoś polecony przez kolege nie miał zadnych opinii online i był swietny. chemia miedzy klientem a terapeutą tez gra role, wiec nawet dobry terapeuta moze ci nie pasowac
wracając do sedna tego wątku, bo trochę odpłynęliśmy - Runiarka, mam pytanie. przez te dwa lata kiedy ta sytuacja w domu stoi w miejscu, czy próbowałaś w ogóle jakichkolwiek praktyk na Manipurę zanim zaczęłaś mierzyć wahadełkiem? medytacja, afirmacje, cokolwiek? pytam bo chcę zrozumieć od którego punktu zaczyna się ta historia
liczy się na tyle, że ciało i pole energetyczne miało momenty wyciszenia, co jest ważne. ale ukierunkowana praca to coś innego. skoro zaczynasz teraz, od teraz zaczynaj świadomie. nawet pięć minut dziennie z intencją 'pracuję z Manipurą' jest więcej warte niż godzina bez intencji. i zacznij od czegoś prostego - kolor żółty w wizualizacji, dłoń na okolicę splotu słonecznego, spokojny oddech. nie musisz mieć od razu gotowych technik
