Hej, zakładam ten wątek bo od jakiegoś czasu zbieram informacje na temat połączenia między Swadhisthaną a problemami ginekologicznymi i chciałam się podzielić i posłuchać waszych doświadczeń. Sama przeszłam przez nawracające stany zapalne - byłam u ginekologa, brałam antybiotyki, wszystko niby się leczyło i wracało. Koleżanka, która zajmuje się bioenergią, powiedziała mi żebym sprawdziła czakrę sakralną. Zbadałam wahadełkiem i faktycznie - obroty bardzo słabe, prawie żadne, jakby zatkane. Zaczęłam pracę z Swadhisthaną równolegle z leczeniem i po jakimś czasie stany zapalne przestały wracać. Nie mówię że to tylko energia, bo brałam leki i zmieniłam dietę też, ale zastanawiam mnie ten zbieg okoliczności. Ktoś miał podobną historię? Albo wie więcej o tym jak blokada sakralnej może się przekładać na narządy rodne?
O, temat który mi bliski bardzo. Sama przez lata miałam problemy kobiece i z perspektywy czasu widzę jak bardzo byłam zablokowana w Swadhisthanie. Czakra sakralna rządzi nie tylko kreatywnością i seksualnością, ale właśnie tym całym obszarem biodrowym - macica, jajniki, nerki, układ moczowy. Jak energia tam nie płynie jak powinna, to ciało zaczyna dawać znaki. U mnie to się też nakładało na trudne relacje i kompletne odcięcie od własnej kobiecości, co chyba nie jest przypadkiem. Powiedz mi - jak pracowałaś z tą czakrą? Sama medytacja czy też kamienie, mantry?
Przeczytałam uważnie i chcę dopowiedzieć parę rzeczy. Swadhisthana faktycznie jest czakrą ściśle związaną z układem rozrodczym i płynami w ciele - to nie jest żadna fanfazja, to jest spójna teoria energetyczna. Ale ważna rzecz: energia wspiera leczenie, nie zastępuje. Widziałam już kilka przypadków gdzie kobiety przestawały chodzić do ginekologa bo 'czakra jest otwarta' i to się źle skończyło. Leki i badania były, Glifika00, dobrze. Czy ktoś z was próbował mantry VAM przy takich problemach? To bidżamantra właśnie dla tej czakry i mam własne doświadczenia z nią ale ciekawi mnie czy inni też.
Wybaczcie że się wtrącam z innej strony, ale muszę. Ten 'zbieg okoliczności' o którym piszesz Glifika00 to bardzo stary problem w myśleniu - ktoś robi jednocześnie A, B i C, choroba ustępuje, i dochodzi do wniosku że B (czyli praca z czakrą) pomogło. Ale skąd wiadomo że nie wystarczyłoby samo A i C, czyli leki i dieta? Nie mówię że energia nie istnieje ani nic takiego, ale ostrożnie z wyciąganiem wniosków. Nawracające stany zapalne mają bardzo konkretne przyczyny - czasem bakteryjne, czasem hormonalne, czasem z partnerem... Martwiłabym się gdyby ktoś tu zrezygnował z leczenia na rzecz VAM.
No właśnie to ciekawe pytanie. Bo psychosomatyka to jedno, ale czakra to już inny poziom, nie? Jedno jest potwierdzone badaniami, drugie... niekoniecznie. Aczkolwiek przyznam że byłem sceptyczny, a teraz jestem może mniej. Pytanie które mam do bardziej doświadczonych: czy blokada Swadhisthany to zawsze objawia się fizycznie, czy może tylko emocjonalnie? Bo kojarzę że ta czakra to też emocje i relacje.
Dobry temat, właśnie czegoś podobnego szukałam. Mam pytanie praktyczne: jak diagnozować tę czakrę wahadełkiem? Trzymam wahadełko nad okolicą brzucha - i co? Jak odróżnić normalny obrót od blokady? Bo mi raz kręci w lewo, raz w prawo, raz w ogóle nie reaguje i nie wiem co to znaczy.
A ja zawsze słyszałam że wahadełko to bardzo subiektywna metoda i wynik zależy od tego kto trzyma. Jak porównać dwie osoby badające tę samą czakrę? Wychodzą im różne wyniki? Pytam serio bo mnie to zastanawia od dawna.
Hej, jestem tu nowa w tym dziale ale trochę czytałam. Mam takie szczere pytanie i nie chcę nikogo urazić: jak odróżnić że naprawdę mam zablokowaną czakrę od tego że po prostu jestem chora i tyle? Bo czytam te objawy i połowę mam cały czas, ale może to po prostu stres z pracy i zły tryb życia, nie żadna czakra? Jak to działa u tych co 'widzą' czakry?
Eee, Wierzchoslawa, ale to jest forum ezoteryczne, nie seminarium ze statystyki 🙂 Wiadomo że nie wszystko da się zmierzyć. Zresztą medycyna też nie odpowie na wszystko - mam koleżankę która obchodziła lekarzy rok i mówili jej że wszystko OK a ją bolało. Dopiero bioenergoterapeuta wskazał że ma blokadę w Swadhisthanie i po pracy z tą czakrą przestało boleć. Nie mówię że lekarze są bezużyteczni, ale czakry to inny poziom poznania tego samego ciała.
Zrobiłam notatki z tej dyskusji bo bardzo interesujące 🙂 Kilka rzeczy mnie uderzyło. Po pierwsze - nikt tu nie twierdzi że czakry ZAMIAST lekarza, Glifika00 wprost napisała że leki były. Po drugie - spór o metodę diagnostyczną wahadełka jest zasadny i warto o nim rozmawiać. Po trzecie i to mnie najbardziej ciekawi: czy ktoś próbował porównywać różne metody na tej samej czakrze i notował wyniki? Bo jak mi w notatniku wychodzą rozbieżności między wahadełkiem a skanowaniem dłonią to co wtedy?
A ja mam trochę inne pytanie do całej dyskusji - ile czasu zajęła ta praca z czakrą zanim poczuliście jakiś efekt? Bo czytam te opisy i chciałbym wiedzieć czy to kwestia tygodnia czy miesięcy. Pytam bo sam zaczynam i trochę bez cierpliwości jestem, chcę wiedzieć na co się nastawiać.
Siedzę w tym wątku od początku i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem że dla wielu ludzi ta praca ma sens i może pomagać przez np. redukcję stresu, skupienie na sobie, regularność praktyki - to wszystko realne mechanizmy. Z drugiej strony mnie niepokoi kiedy widzę że ktoś serio pyta 'ile czasu na odblokowanie czakry zanim wyzdrowieje' i to dotyczy zapalenia macicy. To jest stan wymagający leczenia. Dobrze że Glifika00 miała lekarza. Ale nie wiem czy wszyscy którzy to czytają też tak do tego podejdą.
Ja tylko chciałam zapytać cicho bo nie bardzo się znam - czy są jakieś konkretne kamienie polecane do Swadhisthany przy takich problemach kobiecych? Czytałam gdzieś o kamieniu księżycowym i karneolu, ale nie wiem czy to w tym kontekście ma sens.
Odnośnie kamieni - surowy kontra polerowany to jeden z tych tematów gdzie każdy mówi co innego i szczerze nie wiem czy w ogóle ma to znaczenie. Czy ktoś tu naprawdę czuje różnicę między surowym a polerownym? Bo ja nie czuję i zaczęłam myśleć że to może być tylko marketingowy chwyt tych sklepów z kryształami.
Kamień surowy kontra szlifowany to naprawdę nie jest tak proste. Każda forma ma swoje właściwości. Surowy ma silniejsze, bardziej 'surowe' wibracje - w dobrym sensie, bardziej pierwotne. Szlifowany jest jakby oswojony, łagodniejszy w działaniu, łatwiej go nosić przy ciele. Przy pracy z czakrą sakralną i problemach zdrowotnych sugerowałabym szlifowany właśnie dlatego - mniej intensywny, nie będzie przebodźcowywał obszaru który i tak jest podrażniony. Surowy zostawiłabym do pracy z przestrzenią, nie z ciałem.
Wracając do tego co pytałem o czas - Malwinia napisała że przy wieloletnich blokadach to miesiące albo lata. To trochę przytłaczające jak się zaczyna. Ale mam pytanie: czy w ogóle da się jakoś ocenić jak głęboka jest blokada zanim zacznie się pracę? Bo może u mnie to jest świeża sprawa i nie trzeba od razu myśleć o latach?
Zaglądam tu o kamieniach i muszę powiedzieć wprost - cała ta dyskusja o tym czy surowy czy szlifowany lepiej 'wibruje' jest dla mnie poza możliwością zweryfikowania. Serio, na jakiej podstawie ktoś twierdzi że zna wibracje surowego versus polerowanego karneolu? To jest wiedza skąd? Z tradycji? Z odczucia? Bo jeśli z odczucia to wraca stary problem o którym Wierzchosława mówiła - nie wiadomo czy odczucie jest trafne czy nie.
No Aurelek94, ale ta logika działa też odwrotnie. Na jakiej podstawie twierdzisz że NIE ma różnicy? 🙂 Nie możesz obalić czegoś przez samo 'nie wiem skąd to wiedzą'. Zresztą o kamieniach jest tradycja sięgająca tysięcy lat, Egipcjanie, Grecy, chińska medycyna - wszyscy pracowali z kamieniami. To nie jest wymysł współczesnych sklepów.
Hej, chcę zapytać o jedną rzecz bo trochę zgubiłam się w całej dyskusji. Glifika00 opisała że miała zapalenie macicy i pracowała z czakrą sakralną i wyzdrowiała - ale mam takie naiwne pytanie: czy zapalenie macicy to jest coś co SAMO ustępuje z czasem przy leczeniu antybiotykami, czy to jest coś co może wracać i być chroniczne? Bo jeśli to jest choroba która i tak mija po leczeniu farmakologicznym to trudno ocenić co dodatkowo pomogło...
Okej, to jest już ciekawsze niż pojedynczy epizod. Nawracające zapalenie które się zatrzymało - to brzmi jak coś co warto odnotować. Chociaż nadal mogło być dużo czynników, np. zmiana stylu życia, dieta, stres... Glifika00, zmieniałaś coś innego w tym czasie poza pracą z czakrą?
Właśnie i tu jest sedno tej całej dyskusji - Glifika00 jest uczciwa i mówi że robiła kilka rzeczy naraz. I to jest też ciekawy model podejścia do zdrowia, taki holistyczny gdzie dieta, stres, praca energetyczna i leczenie idą razem. Pytanie nie jest 'co zadziałało' tylko może 'czy suma tych działań jest lepsza niż same leki'. Tego też nikt tu nie udowodni ale to jest może bardziej sensowna rozmowa.
Dobra a ja mam zupełnie inne pytanie, bo tu wszyscy gadają o diagnostyce i dowodach a ja chcę wiedzieć PRAKTYCZNIE: czy jest jakaś konkretna medytacja do sakralnej którą można zrobić wieczorem, szybko, bez specjalnych przygotowań? Bo czytam o bidżamantry, o kamieniach, o wahadełkach i to wszystko wymaga albo nauki albo kupowania rzeczy. A ja chcę zacząć TERAZ.
Przy tej wizualizacji 10-15 minut to naprawdę wystarczy na początek. Lepiej 10 minut regularnie niż godzina raz na dwa tygodnie. I nie przejmuj się jeśli zaśniesz - czasem ciało robi to co trzeba, nawet jeśli świadomy umysł uśnie po drodze 🙂
Wracając do wątku o tym ile osób może mieć problemy z sakralną - bo temat miał dotyczyć też jakiegoś szerszego wymiaru. Kiedyś słyszałam od terapeutki że problemy z drugą czakrą są wyjątkowo powszechne u kobiet, szczególnie takich które były wychowywane w środowiskach gdzie seksualność była tematem tabu albo wstydliwym. Co ciekawe mówiła że to widzi u kobiet niezależnie od wieku, od nastoletnich po dojrzałe. Nie wiem na ile to jest coś co można by jakoś zbadać, ale obserwacja empiryczna z pracy z wieloma osobami - mnie to jednak do myślenia daje.
No właśnie, wracając do tego co Elwirka92 pisała przed chwilą o wychowaniu w środowisku represyjnym - to jest coś o czym mówi się za mało. Mam wrażenie że jak rozmawiamy o zablokowanej Swadhisthanie to skupiamy się na objawach fizycznych, na zapaleniach, na bólach, a pomijamy zupełnie ten warstwę - że ta czakra zbiera wszystko co dotyczy emocji, granic, tego czy w ogóle czułaś że masz prawo do swojego ciała i swojej seksualności. I to nie jest kwestia jednej medytacji wieczorem, przepraszam.
Dobrze że to powiedziałaś, bo ja akurat to odnotowałam sobie przy wcześniejszych postach - że sprawa jest o wiele głębsza niż tylko fizjologia. Mam w notatach, że kilka osób tu wspominało o nawracających infekcjach i zastanawiałam się czy ktoś zauważył jaki procent kobiet z tymi problemami miałby też ten wątek emocjonalny w tle. Czy ktoś tu ma jakieś obserwacje z praktyki, nie z teorii?
Ok ale ja sie pytam praktycznie bo troche gubie sie w tej dyskusji - czy jesli ktos ma np. nawracajace infekcje ale NIE ma żadnej traumy ani nic takiego, to znaczy że sakralna jest ok i szukac gdzie indziej? Czy blokada może byc bez tej emocjonalnej warstwy?
