To co Goryczka opisuje to jest wstyd wchłonienty z przestrzeni a nie konkretne zdarzenie. I wlasnie dlatego jest taki lepki i trudny do uchwycenia. nie ma jednej sceny do przepracowania bo cale dziecinstwo bylo ta scena. manipura wtedy sie uczy ze swiecenie własnym swiatlem jest niebezpieczne. I to zostaje.
no dobra, hej, wtrącę się bo czytam to i mam pytanie kture mnie gryzie od jakiegoś czasu w tym wątku - kieyd mówicie że "Manipura sie uczy" albo że "ciało zapamietuje" to rozumiem metafory. Ale potem Sliwka idzie do bioenergoterapeutki i ta mówi że Muldhara jest "zimna" - i to juz brzmi jak diagnoza fizyczna, nie metafora. Jak rozróżniacie kiedy mówicie metaforycznie a kiedy twierdzicie coś o faktycznym stanie ciała?
Ja nie wnikam za bardzo w to czy to metafora czy nie bo szczerze nie jestem w stanie tego rozstrzygnąć. Co wiem to że jak pracuje z ciałem to coś się zmienia - fizycznie czuję różnicę. Czy to energia czy miesnie czy co - bez różnicy dla mnie praktycznie. Kasjan91 a co by zmienił fkt że jest "tylko" metaforą? Efekty bylyby mniej realne?
właśnie o to chciałam zapytać - Goryczka, robiłaś już jakieś konkretne ćwiczenia po tej dyskusji? Bo czytam tu dużo teorii i ciekawe rzeczy ale nie widzę żeby ktoś zapytał co konkretnie próbowałaś od czasu jak założyłaś ten wątek.
no wiesz, haha, uczciwe pytanie Wahadelka. Próbowałam tej wizualizacji z ognistą kulą w splecie, co Edytka wspominała wcześniej. Robiłam kilka dni z rzędu rano. Coś tam czuję, trudno mi powiedzieć co dokładnie - ciepło w brzuchu ale niewiem czy to od ćwiczenia czy od tego że po prostu skupiam uwagę na tym miejscu. Z mantrą RAM jeszcze nie próbowałam bo to śpiewanie na głos mnie blokuje jak pisałam Wolchwowi
To co Goryczka opisuje jako trudność z oceną efektów jest całkowicie normalne przy pracy z gleboko utrwalonym wzorcem. Zmiany są subtelne i najczęściej zauważasz je z pewnym opóźnieniem albo ktoś z zewnatrz je widzi zanim ty. 😛 Polecam jedno proste ćwiczenie uzupelniajace - przez tydzien wieczorem zapisuj krótko jedną sytuację z dnia gdzie wstyd się pojawil lub NIE pojawił. to daje punkt odniesienia, bez ktorego trudno ocenic postęp
to zapisywanie co poleca Swietopelk to naprawdę dobry pomysł, ja tak robiłam przy pracy z Anahata i po jakimś miesiącu miałam konkretny materiał do porównania. Widziałam wyraźnie że w pewnych sytuacjach już nie reaguję tak samo. Bez notatek pewnie bym tego nie zauważyła bo zmiany sa naprawdę powolne. xD
aj, według mnie przy takim wstydzeniu się który jest od DZIECIŃSTWA to sama Manipura to za malo. Powinnaś też pracowac z Vishuddhą bo wstyd to głównie zablokowanie komunikacji i wyrazania siebie. Czakra gardla jest odpowiedzialna za to że coś tlumisz i nie mozesz powiedzieć co czujesz. Bidżamantra HAM i niebieski kamien, szafr albo lazuryt.
no i tu wracamy do tej sekwencji od dołu do góry którą Konwalka wspominała wczesniej. Wydaje mi się że to jest najczęstszy błąd - praca z czakrami wyżej zanim te niżej są w porządku. ja tez to robiłam i potem się dziwiłam że efekty są niestabilne
to co Swietopelk mówi o opuźnieniu - tak to działa. ja przy pracy z czakrami zauważałam zmiany dopiero po tygodniu, dwóch. I najczęściej w jakimś drobiazgu, nie w wielkim przełomie. Goryczka, a te sytuacje w których normalnie czujesz ten wstyd - jest jakaś jedna powtarzająca się? Np. przy konkretnym człowieku, albo w konkretnym kontekście?
ehhh, hmm. Chyba tak - przy rodzinie, głównie przy mamie. I w pracy jak ktoś mnie chwali na głos przy innych. Paradoksalnie chwała jest gorsza niż krytyka bo przy krytyce jakoś wiem co robić. A przy pochwale znikam w sobie. Ciekawe, nie?
to z ta pochwałą jesti b. 🙁 ważna wskazówka i wlasnie swiadczy o Manipurze a nie o Vishuddha jak Mikolajek sugerował. Bo wstyd przy pochwale to jest klasyczna sytuacja kiedy splot słoneczny nie jest gotowy przyjac że jesteś dobra, że zaslugujesz. To jest blokada wewnątrz, nie blokada wyrażania. gardło tu nie bedzie rdzeniem problemu
zgodze sie z Teofiilką co do diagnozy, ale z innego powodu. Manipura to czakra tożsamości i granic ego - w dobrym sensie. Jak ona jeest zablokowana albo przymknięta, to masz problem z przyjmowaniem czegoś pozytynego bo to wymaga uznania siebie za wartościową. Wstyd jest tylko objawem tego głębszego "nie jestem dość dobra". Goryczka, ta pochwała przy ludziach - gdzie dokładnie czujesz dyskomfort fizycznie?
no to masz doslownie fizyczne potwierdzenie gdzie jest blokada 🙂 żołądek przy pochwale, to jest tak klasyczne że aż szkoda gadać. U mnie bylo podobnie - jak ktoś mi mówil coś miłego to miałam ochotę to natychmiast odrzucić, powiedziec ze nieprawda. Jakby przyjecie komplementu było niebezpieczne
ehhh, hej, nie chce psuc atmosfery ale - skurcz żołądka przy pochwale to morze być poprostu lęk społeczny albo syndrom oszusta. Opisany przez psychologów, całkiem sporo badań. Nie twierdzę ze czakry nie dzialaja ale zastanawiam sie czy niema tu po prostu nakładania siatki energetyznej na coś co ma całkiem dobrze znane psychologiczne wyjaśnienie
właśnie, trochę za dużo filozofii tu się zrobiło. Goryczka - skoro masz już tę wizualizację z kulą, to może dodaj do niej afirmację? Coś w stylu "jestem wystarczająca" wypowiadane właśnie przy tym skurczu żołądka. Nie wiem czy działa na wszystkich ale mnie afirmacje przy fizycznym odczuciu robiły więcej niż same myślowe. no ale nic.
o, to jest ciekawe rozróżnienie które Swietopelk robi. Bo ja też zawsze słyszałam że rano najlepsza pora na medytację i nigdy nie pomyślałam że może to zależy od celu. Jeśli chcesz ustawić energię na dzień to rano. Ale jeśli chcesz przetworzyć konkretne doświadczenie to chyba rzeczywiście zaraz po nim ma więcej sensu
to jest dobra obserwacja i potwierdzam z własnej praktyki. Rano medytacja profilaktyczna, wieczór - przetwarzanie... Natomiast Goryczka, jedno zastrzeżenie: jeśli sytuacja była bardzo intensywna emocjonalnie, to tuż po niej możesz być zbyt nakręcona żeby medytować skutecznie. Może najpierw chwila żeby odetchnąć, a dopiero potem siadać z tym. Co myślisz?
mam głupie pytanie bo dopiero czytam ten watek - ta ognista kula w wizualizacji, to jest jakaś konkretna technika czy kazdy robi to po swojemu?! bo ja próbowałem różnych wizualizacji i nie bardzo wiem czy robie to dobrze
mrowienie to jest właśnie sygnal ze energia zaczyna się ruszac, nie lekceważ tego. Ja jak zaczynalem to też myślałem że to "tylko" mrowienie a potem okazalo sie że to był pierwszy prawdziwy przepływ jaki poczułem. Trzeba to obserwować i nie przerywać w tym momencie
wracając do Goryczki i tego wstydu przy pochwale - zastanawiam sie czy to nie jest też kwestia tego że bylas chwalone warunkowo w dzieciństwie. Czyli chwała była za coś, za wynik, za zachowanie. A nie po prostu za bycie sobą. I Manipura sie nauczyła że wartość trzeba zasłużyć
ehh, ojej. Tak. Bardzo tak. Nie myślałam o tym w tych słowach ale tak właśnie było. Dobra ocena była oczekiwana, nie była powodem do radości. A jak była zła to byl problem. Więc sukcesy nie były żadnym sukcesem, tylko brakiem porażki. To co mówicie składa się w jakiś spójny obrazek i trochę mi teraz smutno z tym siedzieć
to co Goryczka napisała na końcu - że sukcesy nie były sukcesem, tylko brakiem porażki - to chyba jedno z najcelniejszych opisań tego mechanizmu jakie tu czytałam. I to właśnie siedzi w Manipurze, ta niemożność czerpania radości z własnych osiągnięć. Znam to z autopsji i wiem że to się potem rozlewa na całe życie, nie tylko na pochwały.
ehh, dobra, przyznam szczerze - to zdanie Goryczki mnie też uderzyło. "brak porazki zamiast sukcesu" to jest bardzo konkretny opis poznawczy i pasuje do tego co psychologia mowi o rodzinach z wysokimi oczekiwaniami. ale wracam do pytania o czakry - czy ktoś morze mi wytłumaczyć dlaczego akurat Manipura a nie Anahata? Bo wstyd kojarzy mi sie bardziej z sercem i relacjami niż ze splotem słonecznym.
to co Swietopelk napisał o wstydzie "skierowanym do wewnątrz" jest trafne energetycznie ale chciałbym doprecyzować. Są dwa rodzaje wstydu - toksyczny, który jest przekonaniem o własnej wadliwości, i ten zdrowszy, który jest reakcją na konkretne zachowanie. Ten pierwszy jest klasyczną blokadą Manipury. Ten drugi może być nawet sygnałem ze Manipura działa i wyznacza granice. Goryczka - który to jest w twoim przypadku??
hmmm, o matko, to rozróżnienie Pyromantego jest... no niewiem. Muszę pomyśleć. Chyba ten pierwszy. Bo to nie jest "wstyd że coś zrobiłam" tylko takie ogólne "wstyd że jestem". Przy pochwałach właśnie - jakby ktoś powiedział coś miłego to pierwsza myśl to "nie znasz mnie dobrze". Nie wstyd za czyn, tylko za bycie sobą wogóle.
Czytam se te rozmowę i mam pytanie moze naiwne - czy to wstyd jako emocja jest przyczyna blokady czy skutkiem? bo rozumiem ze jak jest zablokowana Manipura to pojawia sie wstyd ale czy to nie może być tez odwrotnie ze jakies wydarzenie w zyciu powoduje wstyd i to dopiero blokuje czakre?
